Blogerskie pitu-pitu: O trudnych decyzjach, które trzeba podjąć w życiu

10:08 Magda 53 Comments


Uwielbia podróżować i strasznie lubi fotografię. Od 4 miesięcy jest dumną żoną, a od niemal 5 lat mieszka w Szkocji. Przyszłość wiąże z rolą przedszkolanki, a w teraźniejszości stawia na drobne rzeczy, z których może się cieszyć. I dostrzegać w nich piękno. Jest przemiłą osobą, która w życiu postawiła na jedną kartę. Wyjechała razem z mamą i bratem do Szkocji i tam próbowała odnaleźć swój kawałek świata. I właśnie o tym będzie dzisiejsza rozmowa z Klarą z bloga Niezwykle piękne. O tym ciężkich decyzjach, największych problemach i o tym, co dobrego znalazła w Wielkiej Brytanii.

BLOGERSKIE PITU-PITU: O TRUDNYCH DECYZJACH, KTÓRE TRZEBA PODJĄĆ W ŻYCIU

Magda: Tak sobie czasami myślę, że chyba rozsądnie byłoby wziąć nogi za pas i jak najszybciej wyjechać z tego kraju. Nie czuję się jednak w stanie zostawić wszystkiego tutaj, w Polsce. Rodzinę, znajomych, moje ulubione miejsca. Z drugiej jednak strony są takie rzeczy, które mnie totalnie doprowadzają do szału. Jak choćby kodeks drogowy czy polska mentalność.

Klara: Przeprowadzka do innego kraju jest nie lada wyzwaniem, to prawda. W głowie plusy i minusy, za i przeciw. Nie łatwo podjąć decyzje. Zawsze się ryzykuje, tym bardziej, jak się nie zna kraju. U mnie z wyjazdem było troszkę łatwiej, dlatego że skończyłam liceum i nie wiedziałam, co dokładnie chciałabym robić w życiu, na jakie studia pójść. Co prawda miałam dużo pomysłów, ale nie miałam tej pewności, że to na pewno to. Wyjazd za granice zaproponował mój wujek, który był już w Szkocji ponad 7 lat. Z racji tego, że mieszkaliśmy w małym mieście w województwie mazowieckim, to nie było zbyt wiele perspektyw. Tym łatwiej było nam podjąć decyzję o zmianie.

Magda: Czyli tak naprawdę pomogła rodzina? Ja nie mam takich kontaktów. Szczerze? Chyba bym się bała rzucić tak wszystko i wyjechać. Co innego pojeździć, pozwiedzać, a co innego spakować walizkę i wyjechać na stałe. No dla mnie to trochę przerażające doświadczenie, chociaż jakby mój chłopak chciał, to pewnie bym się zgodziła. Tak sama w inny świat? Trochę ciężko.

Klara: Nam wujek wynajął mieszkanie dosłownie 4 domki od niego, więc czuliśmy się bezpiecznie. Wiadomo, że na początku było łatwiej się zaadoptować w nowym środowisku. Tym bardziej, że wyjechałam z mamą i bratem - jakby nie patrzeć z całą najbliższą rodziną. Ciężko jednak było zostawić przyjaciół i zacząć poznawać inne osoby, tym bardziej, że jestem introwertykiem.

Magda: A język? To była bariera czy jednak dało się to obejść? A może jednak trzeba najpierw dobrze nauczyć się języka, żeby mieć jakieś zaplecze? Ja sobie nie wyobrażam swoich rodziców wyjeżdżających do innego miasta, a co dopiero do państwa. To by było coś zupełnie niespodziewanego. I nie sądzę, żeby dali sobie radę przede wszystkim właśnie przez tę barierę językową.

Klara: Oj tak, język był trudny. Co prawda rozumiałam, co ktoś do mnie mówi, ale nie mogłam mu odpowiedzieć. Bałam się, że zrobię jakiś błąd albo użyję innego czasu niż trzeba. Za to mój brat został rzucony na głęboka wodę. Jak przylecieliśmy do Szkocji, to miał 14 lat, więc poszedł tutaj do szkoły. Ja z moją mamą dostałam się do collage’u na ESOL. Jest to szkoła z angielskim dla obcokrajowców. Oczywiście byłyśmy w innych klasach, bo ja angielskiego się uczyłam. Jak możesz się jednak domyślać, moja mama nie. Miała lekcje z niemieckiego, dlatego angielski był dla niej nowością.  

Magda: I to było najgorsze? Ja mam podobną barierę, jeśli chodzi o mówienie. Pracuję w sklepie, w którym przewija się mnóstwo turystów i bardzo często potrzeba języka angielskiego. I o ile rozumiem co do mnie mówią, tak nie jestem w stanie sama z siebie czegoś powiedzieć. Nawet nauka na studiach nic nie pomogła, a tam jednak więcej mówiło się po angielsku.

Klara: Oj ja myślę, że właśnie najtrudniejsze było pierwsze pół roku, kiedy to wdrażałyśmy się w ten angielski. W szkole raczej niewiele się mówiło w tym języku, a tam? Trzeba było przywyknąć do tego, że trzeba mówić po angielsku, słuchać różnych akcentów, pisać. Do tego dochodziło poznawanie miasta i całej tej szkockiej kultury. To dużo pracy.

Magda: Dla mnie taka nauka chyba byłaby najlepsza. Nie ma nic gorszego niż uczenie się gramatyki w szkole, bo jednak niewiele ludzi przywiązuje do niej wagę, a człowiek się przez nią bardzo stresuje. Bo nie ten czas, bo nie tak się mówi. A najprostsze rozwiązanie to chyba po prostu… mówić. Jak z tym poradził sobie Twój brat?

Klara: Na początku było mu ciężko, ale w tej szkole było sporo Polaków i mieli taki system dosyć ciekawy. Przez kilka pierwszych miesięcy, nowy uczeń dostawał tzw. opiekuna, czyli osobę, która mówiła w jego ojczystym języku (oczywiście jeśli taka była) i ta osoba oprowadzała po szkole, siedziała w klasie i pomagała jak ktoś nie rozumiał.  Do tego ciągle miał kontakt z tym językiem, w szkole spędzał ok. 7 godzin, poznawał nowe osoby. Wiedział, że musi się nauczyć języka, żeby sobie dobrze radzić. Myślę, że wielkim ułatwieniem dla niego było to, że lubił filmy i oglądał je po angielsku.

Magda: Chyba właśnie najważniejsze jest to, żeby samemu dojść do wniosku, że dany język nam się przyda. Ja też angielskiego uczyłam się dzięki filmom. Dużą rolę odegrały też piosenki, które sobie tłumaczyłam na polski. I to nie dlatego, że ktoś mi kazał, a dlatego, że chciałam. Po prostu lubię ten język.

Klara: Masz rację, takie podejście jest najlepsze. Ja zamierzam w ten sposób uczyć się hiszpańskiego. Stopniowo, krok po kroku. Jestem wielką fanką Alvaro Soler, nawet w tamtym roku przyleciałam specjalnie do Polski, żeby pójść na jego koncert. To mnie bardzo motywuje, żeby nauczyć się dobrze języka.

Magda: Hiszpański i dla mnie był zawsze takim językiem, którym chciałam posługiwać się na co dzień. I chociaż moje zamiłowanie do telenowel minęło z biegiem lat, tak zostało to przekonanie, że jest to przyjemny język, który warto znać. Jeśli nie ze względów zawodowych, to ot tak – dla siebie. A jak myślisz, jakie są jeszcze powody, dla których ludzie wyjeżdżają z kraju?

Klara: To prawda z tym Hiszpańskim. To wspaniały język i brzmi tak melodycznie. Ma w sobie „to coś”. A jeśli chodzi o te wyjazdy, to myślę, że taką główną przyczyną jest po prostu praca. Nie zawsze jest możliwość znaleźć w kraju pracę w zawodzie, w dodatku taką, która byłaby dobrze płatna. Wiadomo też, że życie kosztuje, a wszystko wokół drożeje. Poza tym ludzie wyjeżdżają też na studia, bądź za swoją miłością. Znam wiele par, gdzie najpierw mąż wyjeżdżał za pracą, a jakiś czas po nim przyjeżdżała jego żona.

Magda: Studia? Chyba niewiele osób decyduje się na studiowanie poza krajem. No chyba, że tak im zasmakował ten słynny Erasmus. Ja zdecydowanie jeśli miałabym kiedykolwiek wyjeżdżać, to za lepszym życiem. Ale już z osobą, którą kocham i którą chciałabym mieć przy sobie.

Klara: Ja znam kilku Hiszpanów, którzy tu przyjechali, żeby nauczyć się angielskiego, bo przydaje im się w pracy. A co do tych wspólnych wyjazdów, to zgadzam się z Tobą. Nie wyobrażam sobie takiej rozłąki, życia bez mojego męża. Tym bardziej na tak długi czas. Do tej pory najdłuższą przerwę jaką mieliśmy, to było 3 dni i myśleliśmy, że umrzemy z tęsknoty.

Magda: Dlatego jeśli bym coś takiego planowała, to tylko we dwójkę. Nie wiem, jak ludzie mogą wyjeżdżać za pracą, zostawiając w domu rodzinę. Ja bym na głowie stanęła, żeby wziąć ich ze sobą albo darowałabym sobie takie życie. Ciężko by było wtedy bardzo. Chociaż wiadomo – są rzeczy, których się nie ominie i jeśli nie byłoby innego wyboru, to trzeba by było jakoś przetrwać. Oby ciągle mieć tę osobę w sercu i wiedzieć, że ma się do czego wracać.

Klara: Ja nie mogę zrozumieć osób, które godzą się na takie życie. Wolałabym zostać w Polsce i być z ukochanym niż odliczać kolejne dni do spotkania i tęsknić. Zawsze łatwiej jest, gdy ma się te drugą osobę obok, a nie gdzieś daleko.

Magda: Dokładnie! Dla mnie to byłaby katorga. Ale jak już mowa o wyjeżdżaniu, to dlaczego Szkocja? Ludzie chyba częściej emigrują do Niemiec czy Anglii.

Klara: Myślę, że mój wujek chciał być oryginalny, haha. Nie no, oczywiście żartuję. Nie wiem dlaczego wybrał akurat Szkocję, nigdy go o to nie pytałam. Przypuszczam jednak, że zanim wyjechał z Polski, to właśnie w Szkocji znalazł pracę i potem tak mu się spodobało, że został na stałe. Teraz z roku na rok jest tam więcej Polaków, więc łatwiej się żyje. W końcu wśród swoich.

Magda: Przyznam, że to dosyć niecodzienne miejsce na takie przeprowadzki. Mi by nawet do głowy mogło nie przyszło takie miejsce. Pewnie strzelałabym bardziej w Anglie, Irlandie. Słyszałam też, że wielu Polaków żyje w Islandii. Tam jednak nie miałabym chyba odwagi pojechać. Nie wytrzymałabym, gdyby przez pół roku było ciemno.

Klara: To prawda, Anglia jest bardziej popularna - szczególnie Londyn, gdzie nawet są już utworzone polskie dzielnice. Też słyszałam, że Irlandia jest popularna - szczególnie Dublin. Ja chciałabym kiedyś zamieszkać w Hiszpanii, to moje największe marzenie.

Magda: No i te wspomniane już wcześniej Niemcy. Mam tam koleżankę, która wyjechała zaraz po liceum. Powiedz mi jeszcze, co jest takiego w Szkocji? Są rzeczy całkowicie inne, niż te w Polsce? Coś Cię szczególnie zdziwiło?

Klara: Ja długo nie mogłam przywyknąć do tego, że w Szkocji są dwa krany – jeden na ciepłą, a drugi na zimną wodę. To było naprawdę irytujące, bo woda np. do kąpieli była zawsze albo za zimna, albo za gorąca. Teraz już mi to nie robi różnicy, nauczyłam się z tym żyć. Na pewno jest też problem z jedzeniem. Jest tutaj strasznie dużo fast foodu. Gotowe posiłki kupić można nawet w sklepach na specjalnych działach. To samo dzieje się w szkole – dzieciaki jedzą taką przetworzoną żywność. Nawet dziwnie się patrzyli, gdy brałam do pracy coś, co sama zrobiłam. To największy minus, przez który w dodatku można nieźle przytyć. Przez 2 lata przybrałam 10 dodatkowych kilogramów.

Magda: 10 kilo to i mi mogło przybyć, a wcale nie pojechałam do Szkocji, haha. U mnie winą jest zła dieta składająca się głównie ze słodkich rzeczy. A co do fast food, to sprawiają one, że jeszcze bardziej nie chce się jeść zdrowo. Ludzie mają wymówki, a przemawia za nich często lenistwo. Niestety, ale to chyba się szybko nie zmieni.

Klara: Dokładnie. Ale najgorsze jest to, że takie jedzenie serwują w szkołach. Mój brat na obiad mógł wybierać między hamburgerem, makaronem z serem, rybą z frytkami… Ja w Polsce miałam zupę, jakieś drugie danie i wszystko było gotowane po domowemu, a nie odgrzewane z puszki. Przez to wszystko w dzieciakach wyrabiają się złe nawyki, których ciężko będzie im się pozbyć.

Magda: Matko, to trochę nie do pomyślenia, żeby szkoła serwowała takie rzeczy. Ja też kojarzę ze szkoły zupy. Nie były jakieś super smaczne, ale chociaż człowiek od nich nie tył jak głupi. Ale chyba są też jakieś pozytywy mieszkania w Szkocji? Bo powiem Ci szczerze, że to jedzenie mnie przeraziło.

Klara: Oj tak! Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ludzie się ciągle uśmiechają. Nawet potrafią witać się z nieznajomymi w parku. To bardzo miłe i na początku było to dla mnie coś zupełnie innego. W Polsce nie spotkałam się z takim zachowaniem.

Magda: A ja tak! Miałam taki okres, że sobie biegałam po warszawskim Lesie Bielańskim. I tam ludzie są naprawdę bardzo pozytywnie nastawieni. Gdy pierwszy raz zobaczyłam, jak ktoś macha do mnie ręką na powitanie, to myślałam, że się pomylił. Ale nie, to taki zwyczaj, który szybko wszedł mi w krew.

Klara: To bardzo ciekawe! Nawet nie wiedziałam, że panują tam takie zwyczaje. Ale jak mówiłam – to bardzo miłe. Tym bardziej podczas biegania. Takie wsparcie ze strony innych biegających, to coś, czego się nie da z niczym porównać.

Magda: Dokładnie, sama byłam w szoku, ale też bardzo fajnie się człowiek wtedy czuja. I lepiej się biega. W każdym razie – cieszę się, że powodzi Ci się w Szkocji. Że znalazłaś swoje miejsce na ziemi, męża, w którym masz wsparcie. To jest najważniejsze!

Klara: Wiesz, ciężko było podjąć decyzje o tym wyjeździ. To w końcu nowy kraj, nowe otoczenie, nowi znajomi. Ale życie jest nieprzewidywalne. Teraz cieszę się, że mogłam przeprowadzić się do Szkocji. W sierpniu minie 5 lat odkąd tutaj jestem. Poznałam przez ten czas wielu ciekawych ludzi, a co najważniejsze – męża. Bez niego nie wyobrażam sobie życia. Wiadomo, że tęsknie. Za krajem, przyjaciółmi, rodziną. Ale na szczęście Wielka Brytania to nie koniec świata. Można wziąć sobie wolne i pojechać do Polski na urlop. Wszystkiego nie można mieć w życiu, ale naprawdę jestem zadowolona z tego, że tę trudną decyzję podjęłam i znajduję się teraz w Szkocji.

Magda: Nie pozostaje mi w takim razie nic innego, jak życzyć Ci wielu wspaniałych chwil tam. I tych gór i morza, do których w Szkocji jest tak blisko. Wiem, że nie musisz spędzać całego dnia w samochodzie, żeby znaleźć się w jednym z tych miejsc. Ba! Możesz być w obu tego samego dnia. Coś wspaniałego i tego zazdroszczę Ci chyba najbardziej. Dziękuję Ci za tę rozmowę!

Klara: To była przyjemność. Bardzo fajnie mi się z Tobą pisało. Życzę Ci radości z prowadzenia takich rozmów również z innymi blogerami.


PHOTO: Wszystkie zdjęcia są własnością Klary, zabrania się kopiowania. 

53 komentarze:

  1. Jeszcze raz dziękuję bardzo za rozmowę z Tobą, cudownie się pisało :)

    Bardzo fajnie, zdjęcia wplotlaś w post, bardzo mi się to podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! Strasznie miło było! Mam nadzieję, że kiedyś nadarzy się okazja do jeszcze jednej rozmowy.
      A zdjęcia są piekne! Aż sie chce jechać do tej Szkocji, chociaż nigdy wcześniej o tym nie myślałam.

      Usuń
  2. Gratuluję obu paniom ciekawego wywiadu:-)
    Start w innym kraju z pomocą rodziny to duże ułatwienie, ale resztę trzeba zdziałać samemu:-) Szkocja to ciekawa kraina, chciałabym kiedyś zwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak. Wydaje mi sie, że człowiek nie jest wtedy aż tak bardzo rzucony na głęboką wodę.

      Usuń
  3. Wyjazd do innego kraju jest ciężką decyzją i trudną, ale takie decyzja i odwaga, aby ją podjąć jest często najlepszą decyzją, jaką można podjąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Mysle, że ryzyko sie opłaca. Czasami wiadomo, że coś może nie wyjść, ale jednak - kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad. To jest przerażające, że w szkole serwują takie żarcie! A potem się dziwić, że otyłość jest chorobą cywilizacyjną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety! Dla mnie to szok. Tyle się mówi o zdrowym odżywianiu, a serwuje się dzieciom takie jedzenie.

      Usuń
  5. Ciekawy wywiad, zaczęłam się zastanawiać, czy by nie poszukać jakiejś osoby właśnie do porozmawiania o mieszkaniu za granicą. Bo mam duży niedosyt jeżeli chodzi o te kwestie, zwłaszcza poznawania kultury, kiedy przyjechało się jednak z dość odmiennego kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na bloga Klary. Na pewno poopowiada wiecej historii. Zaplecze informacji ma duże i bogate, pięcioletnie doświadczenie!

      Usuń
  6. Oj ja bym się nie zdecydowała na wyjazd za granicę ☺
    Nie potrafiłabym zostawic rodziny,znajomych 😟
    Ale też że wzgledu na bezpieczeństwo,ostatnie doniesienia mediów przerażają😨
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj media potrafią bardzo przestraszyć, ale czesto robią to specjalnie. Dla sensacji.

      Usuń
  7. Świetnie przeprowadzona rozmowa! Super się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie czyta się ten wywiad ! Super !
    Sama podjęłam decyzję o mieszkaniu za granicą rzeczywiście jest to jedna z trudniejszych decyzji. Mimo że tęsknię za Polską i czasem wyobrażam sobie moje życie tam to jednak życie jest Tu i Teraz. Decyzje, które podejmujemy niosą ze sobą konsekwencje, szczęśliwsze i gorsze momenty. Wszystko to jednak sprowadza się do zaskakującego życia pełnego niespodzianek <3
    Powdzenia dla Klary ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ty również postawiłaś w zyciu na jedną kartę i całkowicie się w tym spełniasz. Gratuluje odwagi i Tobie, i Klarze.

      Usuń
  9. Wow, Szkocja to faktycznie dość nietypowe miejsce na przeprowadzkę.
    Ja mając 18 lat miałam przeprowadzić się do mojej cioci w Niemczech. Spędziłam tam 2 miesiące wakacji, załatwiając w tym czasie sprawy związane z dalszą edukacją. Po tych 2 miesiącach wróciłam jednak do Polski, ciocia bardzo długo miała mi to za złe. Nie czułam się tam dobrze, strasznie tęskniłam za moim życiem w Polsce, za przyjaciółmi, no po prostu nie dałam rady pomimo tego, że język już znałam. Szczerze powiedziawszy decyzja o powrocie była chyba trudniejsza dla mnie niż sam wyjazd. Wiem, że gdybym tam została to zapewne w końcu udałoby mi się przyzwyczaić, miałabym obecnie lepsze warunki do życia, ale z drugiej strony nie byłabym teraz z moim aktualnym chłopakiem. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Myślę, że jednak zdecydowanie łatwiej jest, gdy wyjeżdża się z najbliższymi osobami, czy to z najbliższą rodziną, czy z partnerem. Gdybym teraz miała gdziekolwiek wyjechać na stałe to tylko z chłopakiem.
    A jeszcze co do Szkocji to chyba najbardziej zaskoczyła mnie ciekawostka, że są tam dwa krany, haha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze jest to, aby czuć się dobrze w danym miejscu. Jeśli coś nie gra, to nawet te lepsze warunki czy wiecej zarobionych pieniędzy nic nie dadzą. Widać nie to było twoim miejscem na świecie.
      Haha, mnie też to zaskoczyło.

      Usuń
  10. Z takich wywiadów można się wiele o życiu dowiedzieć, super!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo inspirujące są wywiady, które tutaj publikujesz.
    co do samej treści - z jednej strony wyjazd z kraju wydaje mi się niezwykle inspirujący, z drugiej strony zaś nie jestem pewna, czy dałabym radę zostać za granicą na x lat lub na zawsze. :)

    Pozdrawiam
    Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Dlatego tym bardziej podziwiam za odwagę!

      Usuń
  12. Ależ piękne widoki tam są. Wyłącznie dla nich bym się chętnie przeprowadziła!
    Bardzo przyjemna rozmowa. Co do jej treści, to uważam, że gdzie się nie wyjedzie czy do innego miasta czy kraju to zawsze z początku może być ciężko. Tutaj o tyle to właśnie bariera językowa, ale jak ma się na co dzień ten język to tylko łatwiej. Półtorej roku temu przeprowadziłam się do trójmiasta razem z chłopakiem, a oboje wychowywaliśmy się 500 km od aktualnego zamieszkania. I nawet tak tego nie odczułam. I troszku, po cichutku mi się marzy, żeby się właśnie wyprowadzić gdzieś za granice. Szkocja, Szwecja, Norwegia. Gdziekolwiek gdzie są tak piękne widoki.
    I zdecydowanie te fast foody mnie zraziły i zaskoczyła informacja o dwóch kranach :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że wyprowadzić się z domu jest ciężko. Sama przeprowadziłam sie do Warszawy, ledwo 50 km od mojego rodzinnego domu, ale ciężko było się do tego przyzwyczaić. Z myślą o przeprowadzce i tak zaprzyjaźniałam się blisko pol roku, gdy wiedziałam już że nie dam rady ciągnąć studiów z takimi długimi dojazdami do stolicy. I chociaż w gruncie rzeczy decyzja zapadła, to nie mogłam się za to zabrać. W koncu to zupełnie inne życie.
      Z perspektywy czasu jednak moge stwierdzić, że było warto. Mimo że Warszawa to nie jest miejsce dla mnie do mieszkania na stałe, to jednak wiele mi taka przygoda dała. Polecam. I nie ma co się bać, jakoś to będzie!

      Usuń
  13. Z zaciekawieniem przeczytałam Twój wywiad. Co do tego kranu to faktycznie chodziło o dwa krany, czy po prostu o kran z dwoma pokrętłami? Bo jeżeli to drugie, to całkiem normalne i często spotykane, nic w tym nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że chodzi o to drugie, bo jednak faktycznie dwa pokrętła to nie nowość. Muszę jednak dopytać Klary, bo nie przyszło mi do głowy inne rozwiązanie tej zagadki, jak dwa osobne krany.

      Usuń
  14. Ja bym właśnie wyjechała do Niemiec. Generalnie chciałam wyjechać na studia, ale... miałam już chłopaka i nie wyobrażałam sobie wyjazdu bez niego. :D A powód wyjazdu? Język! Tak bardzo chciałabym posługiwać się niemieckim na co dzień. Całe szczęście mam ciągły kontakt z językami obcymi w pracy - chociaż coś. Teraz, może gdybym nie lubiła swojej pracy, to byłabym w stanie wyjechać. No, ale... lubię ją i szkoda zaczynać wszystko od nowa. :P
    A co do machania sobie podczas biegania - u mnie też to funkcjonuje i faktycznie super uczucie. Od razu się skrzydeł dostaje. :D To samo funkcjonuje wśród kolarzy - mój mąż trenuje kolarstwo i gdy mija jakiegoś kolarza to również sobie machają. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zawsze wkurzali ludzie, którzy mi nie odmachiwali, gdy ja robiłam pierwszy krok, haha ;D
      Dla mnie też wyjazd bez chłopaka jest jakiś taki niewyobrażalny. Chyba nie umialabym funkcjonować na takich obrotach, mając świadomość, że mogłam inaczej. Mogłam wziąć jego ze sobą albo mogłam po prostu nie jechać.

      Usuń
  15. Kiedys chcialam wyjechać do innego kraju jednak odkad mam rodzine to patrze na to zupelnie inaczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością człowiek z rodziną jest bardziej stabilniejszy i jeszcze gorzej jest mu podjąć decyzję.

      Usuń
  16. Bardzo fajny post.Ja wyjechałam z kraju 14 lat temu,sama-samiuteńka.Uważam ,że była to najlepsza moja decyzja nawet jeśli wyglądało to w danej chwili jak skok w otchłań ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej się na to patrzy z perspektywy czasu. Kolejnych szczęśliwych lat!

      Usuń
  17. Chciałabym zobaczyć kiedyś Szkocję, ale chyba nie podjęłabym decyzji o wyjeździe. Sama nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że nie umiałabym się odnaleźć w innym kraju na dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Klara całkowicie przekonała tymi zdjęciami.

      Usuń
  18. Życie pisze różne scenariusze, postrzeganie rzeczywistości... wszystko wpływa na decyzje które nie zawsze są łatwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to w życiu, te najtrudniejsze decyzje są najważniejsze. Ale warto ryzykować.

      Usuń
  19. Masz u mnie plus za tak ciekawą rozmowę. :)

    Zawsze mogą przyjść tak trudne decyzje jak ta o wyjeździe z kraju ojczystego. Nie wiem czy zdecydowałbym się na stałe zmienić miejsce zamieszkania w sensie przeprowadzki do innego miasta w Polsce, a co dopiero mówić o wyjeździe na stałe za granicę. @_@

    Może za którymś moim wpisem znajdziesz i dla siebie muzykę?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miasta zasmakowałam, chociaż Warszawa nie jest zbyt odległą miejscowością.

      Usuń
  20. Pozdrawiam z Kanady. Mieszkam tutaj już 5 lat i 1 miesiąc. Mogłabym napisać książkę na temat życia na emigracji w tym kraju ha ha. Czasami zastanawiam się nad czym tak naprawdę tęsknię. Odpowiedź po jakimś czasie okazała się dla mnie strasznie banalna. Tęsknie za byciem i czuciem się jak u siebie i wśród swoich.

    Bardzo fajna rozmowa! Ciekawe rozwiązanie :) Kiedyś zastanawiałam się jak można "połączyć" różne przemyślenia różnych blogerów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Kanada! Czy tam jest tak pięknie jak na tych wszystkich zdjeciach? 😍

      Usuń
  21. Świetny wywiad, ja długo zastanawiałam się nad wyjazdem, teraz jak jestem już w ciąży to chyba nie ma szans ;p może kiedyś...wiadomo, że łatwiej jest mieć już kogoś i jechać z bliską rodziną, język też by był dla mnie początkowo barierą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to bariera, którą można pokonać :)

      Usuń
  22. świetna rozmowa nawet uczaca ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Też zawsze chciałam uczyć się hiszpańskiego :) Ciekawy wywiad, miło się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawa rozmowa. Klarę znam z jej bloga, jakiś czas temu wpadłam tam - nie pamiętam nawet jak - i na dzień dzisiejszy chcę zostać tam na dłużej :)
    Szkocję planuję odwiedzić na przełomie maja i czerwca. Byłam raz, ale tylko w Edynburgu i Glasgow i wyjeżdżając już wiedziałam, że tam wrócę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak Ci sie podobało!

      Usuń
  25. Dwa krany?! :D Nawet nie wiedziałam!

    Super są te Twoje rozmowy z innymi blogerkami! Ja Klarę bardzo dobrze znam, bo przez jakiś czas wymieniałyśmy listy, później przeszłyśmy na mailowanie, a ponadto bez przerwy pilnie śledzimy swoje blogi :) Supr dziewczyna i bardzo sympatyczna!

    Jeżeli chodzi o decyzję wyjazdu za granicę to niestety muszę Wam obu przyznać rację, że to nie jest takie hop siup. Ja też miałam opory przed rzuceniem wszystkiego i zamieszkaniem w Niemczech. Stwierdziliśmy więc z chłopakiem, że zrobimy to stopniowo, dlatego ostatnie pół roku - zaraz po maturze- spędziłam za zachodnią granicą. Teraz jesteśmy w Polsce, ale na jesień planujemy znowu wyjechać i tym razem na dłużej.
    Sama raczej nie odważyłabym się na taki krok, coby całkowicie rzucić się w nieznany świat, nieznane otoczenie. Na szczęście teraz mamy już przyjaciół także tam, gdzie chcemy w przyszłości zamieszkać i znamy już okolicę. Mam też nadzieję, że uda nam się tam znaleźć mieszkanie i pracę :) Jedyną kwestią został język. J. niemiecki bardzo mi się podoba i nie jest on jakiś szczególnie trudny do przyswojenia także mam nadzieję, że przez najbliższe kilka miesięcy uda mi się go opanować, bo po angielsku w Niemczech to nie bardzo... :D Ta kwestia jest właściwie jedną z najważniejszych, jeśli już ktoś zdecyduje się na wyjazd. Co prawda jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że w okolicy znajduje się skupisko Polaków, ale czasami trzeba sobie radzić na własną rękę, szczególnie jeśli nie ma się tam bliskiej rodziny, czy kogoś zaufanego. Mówienie w obcym języku nie jest łatwe, ale trzeba się przełamać. Warto zacząć od najprostszych słów, przywitania się z kimś, zapytać "jak się masz". Później już jakoś samo się klei :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja z niemieckiego znam tylko ze 3 słowa i ten jezyk absolutnie mi się nie podoba. Takie to trochę bulgotanie:D nie wiem jak to wyjaśnić, ale nie brzmi to w moich uszach najlepiej. No ale nie wszystko każdemu musi się podobać.
    Co so Twoich wyjazdów, to bardzo fajna sprawa, żeby sobie tak to planować. Nie rzucać się od razu na gleboką wodę tylko stopniowo oswajać się z inną rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeczytałam z zapartym tchem! Również mam zamiar wyjechać w przyszłości do UK, ale nie do Szkocji, tylko Anglii w nadziei na lepsze perspektywy i pracę ;) No i nie ukrywam, że przebywanie wśród ludzi, którzy się uśmiechają, a nie non stop narzekają może być dobre dla samopoczucia :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ciekawe. Po prostu super rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)