Nie zdejmujcie kurtek, czyli o tym, że zima się jeszcze nie skończyła

12:53 Magda 67 Comments


Przyznajcie się, czy Wy też odliczacie dni do nadejścia kalendarzowej wiosny? I czy macie nadzieję, że nie będzie to tylko wiosna w kalendarzu, ale razem z nią przyjdą naprawdę cieplejsze dni? Czy Wy też powoli zapominacie jak wygląda błękitne niebo i zachody słońca? Ja niestety tak i naprawdę smutne jest to, że tak mało mieliśmy pogodnych dni nie tylko zimą, ale ogólnie – w tamtym roku. Oby w tym było znacznie lepiej! Póki co jednak przed nami kolejne zimne dni i te podstępne, udające wiosenne, przez które potem można leżeć w łóżku i chorować na grypę. A tego nie polecam! Musimy wszyscy uzbroić się w cierpliwość i nie zapominać o tych kilku rzeczach, które zimą musimy koniecznie robić, żeby nie zamarznąć. Dzisiaj będzie moja lista. Nie stosować się do niej, to jak wyjść na mróz w samych gatkach.


NIE ZDEJMUJCIE KURTEK, CZYLI O TYM, ŻE ZIMA SIĘ JESZCZE NIE SKOŃCZYŁA

Czy jest na sali ktoś, kto też chce już tę wiosnę, bluzy zamiast puchowych kurtek, świergot ptaków za oknem i zielone pączki na drzewach? Dajcie mi znać w komentarzach, bo może to tylko ja już nie mogę się z tą zimą dogadać i powoli wariuję!
            Teraz jednak ta obiecana lista rzeczy, które pomagają przetrwać mi to przeszywające do szpiku kości zimno, które jakoś nie chce odpuścić. I tak - wolałabym lato i opalanie się za domem, ale skoro mamy taką pogodę, a nie inną, to cóż: oto moje rady!

Po pierwsze: Ubierajcie się na cebulkę
            Ja wiem, że to nie jest wygodne, przyjemne, ani tym bardziej atrakcyjne. Sama w tych kilku warstwach ubrań wyglądam jak baleron, ale przynajmniej jest mi ciepło! U mnie sprawdza się idealnie zestaw: koszulka, bluza, futrzasta kamizelka i puchowa kurtka. Chociaż przyznaję bez bicia, że przy większym mrozie, to nawet to nie starcza, takim jestem zmarzluchem. Niestety pod tę kurtkę już więcej rzeczy nie można zmieścić, więc muszę cieszyć się tym, co mam. I wyobrażać sobie, że wcale nie jest tak zimno, jak mi się wydaje.
            Odkąd w pierwszej klasie liceum miałam przeokropny problem z bolącą nerką (chyba najgorszy ból z możliwych, nikomu nie życzę), która potem dokuczała mi przy zimniejszych dniach, staram się ubierać cieplej. Pal licho jak wtedy wyglądam! Tego bólu nie chcę przeżywać jeszcze raz i naprawdę – niech nikt nie przeżywa. Ubierajcie się cieplej i grzejcie te nery, żeby się nie zbuntowały.

Po drugie: Nie rozpinajcie kurtek
            Przerażają mnie te dziewczyny (bo faceci mają chyba twardszą skórę), które przy temperaturze -5 odpinają kurtki. Możecie mi wierzyć, że w takie zimne dni, nikt ze znajomych nie będzie przejmował się waszym outfitem. To, co macie pod spodem naprawdę nikogo nie interesuje, bo jest tak zimno, że każdy ma chęć uciec jak najszybciej w ciepłe miejsce. Głupotą jest chodzenie w rozpiętych kurtkach, serio. Ja wiem, że te kurtki nie są seksowne i człowiek wygląda w nich na grubszego, ale taki mamy klimat. Kurtki noszą wszyscy. I wszyscy wyglądają w nich tak samo. I nie, nie uwierzę, że komuś jest tak ciepło, że aż musi się rozpiąć.
            Sama nie jestem idealna. Nie noszę rajstop pod spodniami. Zwyczajnie ich nienawidzę. Przez długi czas nosiłam kurtki, które ledwo zakrywały mi plecy, bo myślałam, że w dłuższej wyglądam gorzej. Ale po tych przygodach z nerkami, o których pisałam wyżej, stwierdziłam, że cóż – walić to. Wolę mieć ciepło, niż próbować się pokazać. Dzięki Bogu zmądrzałam.

Po trzecie : Nie gubcie rękawiczek
            Bo rękawiczki to podstawa! U mnie to taki must have nie tylko zimą, ale już podczas jesiennych, chłodniejszych dni. Niestety, ale w dzieciństwie trochę przemroziłam ręce i od tamtej pory trochę zimnego powietrza i pęka mi skóra na kostkach. A wierzcie mi, nie chcielibyście poczuć tej pękającej skóry. Raz, że to wygląda okropnie, a dwa, że piecze jak cholera. Czasami to już nawet nie można umyć rąk w ciepłej wodzie, bo można z bólu popuścić w nogawkę spodni. No okropieństwo! Dlatego nie zapominajcie o tych rękawiczkach. U mnie to coś, bez czego nie mogę wyjść z domu, choćby to były te rękawiczki bez palców, ale lepsze takie, niż żadne.
            A jeśli też macie problem z pękającą skórą na dłoniach, to nie polecam Wam stosować kremów. To najgorsze rozwiązanie z możliwych przez tę wodę, która jest w ich składzie. Mi pani w aptece poleciła kiedyś maść ochronną z witaminą A (Hasko-lek) i naprawdę – ona działa cuda!

Po czwarte: Ciepło ucieka także przez głowę, więc warto zainwestować w dobrą czapkę
            A także w gruby szalik. U mnie najlepiej sprawdzają sie te długaśne, modne od kilku sezonów, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Lepszego szalika nie ma i jeśli jeszcze w niego nie zainwestowałyście, to naprawdę warto.
            Co do czapek, to ja przez wiele lat nie nosiłam ich w ogóle, bo straszliwie mnie wkurzały. Wbijały mi okulary jeszcze bardziej w skórę na uchu. Do tego swędziało mnie od nich czoło i ciągle miałam naelektryzowane włosy. Potem jednak rozsądek wygrał i już nie zdejmowało się czapki, gdy tylko zniknęło się z zasięgu wzroku mamy. Długie oczekiwanie na peronach sprawiło, że dopiero wtedy poczułam, jak bardzo mogą zmarznąć uszy. To sprawiło, że przeprosiłam się z czapką i chociaż ciągle mnie wkurza, to jednak ją noszę. Naprawdę można to przeżyć. A zimno tak nie ciągnie. No i rzadziej można się nabawić zapalenia ucha. U mnie ono królowało w dzieciństwie. Tego też Wam nie polecam, kto przechodził ten wie.

Po piąte: Poczekajcie z adidasami na lepsze dni
            Lepsze, to znaczy cieplejsze. Jeszcze rozumiem je przy plusowych temperaturach, ale gdy termometr pokazuje 0 lub -10? No dajcie spokój! A do tego te odkryte kostki, o panie. Moje cierpią na sam widok.
            Zdarzy mi się wyjść w adidasach zimą, nie ukrywam. Są one jednak wysokie (sięgają za kostkę) i zimno przez nie tak nie wlatuje.  Gdy jednak pojawia się mróz, to po raz kolejny wygrywa rozsądek. Ciepłe buty w takie dni, to naprawdę coś, o co trzeba zadbać. Adidasy z odkrytymi kostkami do niczego dobrego nie prowadzą. Zastanawiam się, czy tym ludziom nie odmarza ta część ciała. I współczuję, bo pewnie w przyszłości będą się przeklinali. Pojawi się pewnie ten sam problem, który ja po dziś dzień mam z rękami. Schodząca, zaczerwieniona skóra to nic przyjemnego. Adidasy sobie poczekają, nie uciekną. I niech będą takim świadectwem, że oto nadchodzi wiosna. Zimą jednak lepiej założyć coś innego.
PS. Adidasy + śnieg, to prosta droga do tego, żeby się nieźle wypierdzielić. Mi wystarczy deszczowy dzień i śliska nawierzchnia, żebym szła dwa razy dłużej, a śnieg to już w ogóle mnie paraliżuje.

A co po za tym?

            Odrobina rozsądku. Mamy już końcówkę lutego, ale to wcale nie znaczy, że robi się cieplej. Przeciwnie, u mnie termometr pokazuje -7 stopni, odczuwalna to pewnie -10 (nie wiem, bo jeszcze nie miałam odwagi wyjść na dwór). Do tego spadł śnieg (super, znowu będę jeździła z nożem przy gardle, modląc się o to, żebym nie wpadła w poślizg) i zima trwa w najlepsze. Na ciepło musimy jednak trochę poczekać. Ale wszystko przed nami! Póki co: kurtka, czapka, szalik, rękawiczki i porządne buty. Tyle i aż tyle. Damy sobie radę. Najgorsze za nami. Teraz to tylko czekać na powrót bocianów do kraju i zawilce rozkwitające na łące. 

PHOTO: zdjęcie stanowi moją własność, kopiowanie jest zabronione

67 komentarzy:

  1. Ba, o wiośnie jeszcze w ogóle nie myślę, bo mam zamiar załapać się na jeszcze co najmniej dwa zimowe wyjazdy w góry :D Na szczęście w górach śnieg nie schodzi za szybko i pewnie do połowy marca wytrzyma. Zresztą zima w górach to cudowna sprawa - zwłaszcza jeżeli nie lubi się nosić kurtki, ostatnio całą trasę przeleciałam w polarze. Zima jest piękna, dlatego cieszę się, że jestem absolutnie niewrażliwa na pogodę, całą zimę przechodzę w spódnicy, płaszczu i berecie i nie narzekam. I przede wszystkim dużo spaceruję, też po mieście, dzięki czemu nie jestem chora z błahych powodów. Nie rozumiem, czemu ludzie narzekają na zimę, tak samo piękna pora jak każda i można robić tak samo interesujące rzeczy. A tej zimy (przynajmniej u mnie w Krakowie) temperatura nie spadła jeszcze poniżej -10, więc tak naprawdę nie było jeszcze zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie +15 to już ciężka temperatura, a co mówić, gdy bardziej zbliży się do 0. Niestety, ale średnio znoszę te mrozki, przymrozki i wszystkie wiatry czy deszcze. Rozkłada mnie to kompletnie i nic mi się nie chce. Dla mnie zima jest ładna tylko wtedy, gdy mogę na śnieg patrzeć z ciepłego miejsca gdzieś w domu :D

      Usuń
  2. Wiesz co, widzę taką ogólną tendencję do tego, że najpierw człowiek paraduje po tym mrozie jak po Riwierze Francuskiej a z wiekiem coraz bardziej skłania się ku radom mamy i babci. :) Ja też kiedyś potrafiłam chodzić bez czapki, w krótkich kurteczkach i szpilkach, gdy za oknem lód, śnieg i mróz... Tak jak Ty nadal nie mogę się przekonać do rajstop pod spodniami, chyba, że temperatura naprawdę mocno spada. Ale poza tym wszystko mam na swoim miejscu - długą kurtkę, czapkę, szalik, rękawiczki, wszystko. I mam ten sam problem z rękami zimą. Są takie fajne ogrzewacze żelowe, przełamujesz takie złotko, które mają w środku i robią się ciepłe. Fajnie grzeje dłonie, super sprawdza się przy podróżowaniu pociągami a kosztuje grosze. W dodatku są wielorazowego użytku. A co do maści ochronnej to chętnie wypróbuję! I oby do wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie rajstopy to jest największe zło tego świata. Ja nawet z sukienką nie lubie ich łączyć, dlatego tak rzadko te sukienki zakładam.
      O, dzieki za polecenie! Może uda mi się znaleźć gdzieś stacjonarnie.

      Usuń
  3. Oj, wpasowałaś się z tym postem świetnie. Dziś rano wstaję, a tu śnieg i zawierucha, a czekam na wiosnę. Kiedyś byłam bardziej odporna na zimno, ale mimo to, nie chodziłam tak rozebrana jak dziś nastolatki, a najgorsze jest to, ze niektóre skutki tego zimowego rozbierania poczują za lat kilka lub kilkanaście.
    Lepiej pomęczyć sie parę dni w ciepłych ubraniach, niż przeleżeć do wiosny w łóżku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dosłownie! Ja też nie sadziłam wcześniej, że mama prawdę mówi, że w przyszlosci pożałuje tefo, że się cieplej nie ubierałam.

      Usuń
  4. Post idealny na obecną pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez czapki ani rusz! Ja lubię nawet zimę, ale denerwują mnie te warstwy ubrań, które ograniczają ruchy ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. I nagle na siedzeniu w autobusie jakoś tak ciaśniej przez te grube kurtki i wszystko co pod spodem😅

      Usuń
  6. U mnie dziś ponoć -13! Masakra. A jeszcze bardziej mi zimno jak widzę właśnie dziewczyny, w cieniutkich kurtkach, bez czapek, w adidaskach i spodniach odsłaniających całe kostki! Brrr...
    Też już czekam niecierpliwie na wiosnę, no ale chyba sobie jeszcze niestety trochę poczekamy :( Bardzo bym chciała już zrzucić z siebie grubą kurtkę, buty, czapkę.. no ale cóż. Mam nadzieję, że pogoda w miarę szybko się poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tydzień ma być niestety strasznie zimny, ale oby do wiosny! Może przyjdzie jakoś niedlugo.

      Usuń
  7. Ja to zakładam tyle warstw ile to tylko możliwe :D Jestem okropnym zmarzluchem i te mrozy już dały mi w kość... Czekam na wiosnę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czapka, rękawiczki i ciepła kurtka to zdecydowanie mój must have każdej zimy :D
    Cenne rady, szkoda że we Francji panuje moda na odkryte kostki zimą, tutaj wszystkie paniusie latają w ramoneskach i adidasach nawet jak pada śnieg... nie da się na to patrzeć ; x widać że im zimno, no ale lans musi być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, co ta moda robi z człowiekiem. Bez przesady! Trzeba się ciepło ubierać!

      Usuń
  9. ahhh to gubienie rękawiczek, na szczęście ostatnio ich nie gubię i niech tak ostanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje niestety złapały dziurę😅

      Usuń
  10. No właśnie - te nagie kostki zimą-zrozumieć tego nie mogę...Ja kiedyś nie nosiłam czapek ale ubierałam kurtki z kapturami bo nawracające bóle uszu nie dawały mi spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj znam to. Wszystko boli, nie tylko uszy i człowiek cierpi jak cholera.

      Usuń
  11. A ja w sumie staram się cieszyć tą zimą i nie śpieszno mi za wiosną.
    W sumie to teraz często chodzę ubrana jak na zimę 100-lecia :D
    Ale takim zmarzluchem jestem :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja jakoś nie bardzo lubie się z zimą:D

      Usuń
  12. Ja z rękawiczkami robię tak, że zawsze mam jedne "porządne" rękawiczki i z tuzin zwykłych, takich zupełnie tanich, które wciskam do torebki, do kieszeni, kładę na widoku itd. - dzięki temu zawsze mam jakieś przy sobie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jedną parę od kilku lat, bo są najcieplejsze, ale niestety przedziurawiły się i nie da się tefo naprawić:(

      Usuń
  13. u mnie też gubienie rękawiczek to notoryczna sprawa:) Obserwuję i życzę miłego wieczorku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie juz niestety zaczely sie mrozy okolo -15 i wedle prognoz niestety potrwają trochę😣
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo! Tragedia. Oby tylko przetrwać ten weekend.

      Usuń
  15. No niestety ostatnio jest coraz zimniej i ma to trochę jeszcze potrwać. A ja już tak czekam na wiosnę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Te pąki na drzewach i ptaki! Tak!

      Usuń
  16. A ja chcę choć troszkę śniegu :( Wszyscy już wyglądają wiosny, a ja lubię moje ciepłe traperki, puchową kurtkę i szal owinięty wokół szyi. Lubię ostre powietrze szczypiące w nos, napływające do płuc.

    Na wiosnę czekam tylko, by zobaczyć, czy moje włosy zmienią się pod wpływem innej pogody przy nowej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zawsze to jakiś argument. Ja tam czekam na wiosnę, zima już mi przeokropnie zbrzydła.

      Usuń
  17. Zawsze staram się w mroźne dni ubierać na cebulkę, jednocześnie staram się nie przegrzewać :) Świetny post i porady :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Post dający do myślenia. Zwłaszcza tym, którzy zbyt szybko dają ponieść się myślom o wiośnie. ;) Osobiście jak widzę jak słoneczko pięknie świeci na dworze wydaje mi się, że jest bardzo ciepło. Tymczasem pogoda okazuje się zdradliwa... Z utęsknieniem spoglądam na wiosenny płaszczyk.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to słońce teraz potrafi nieźle zaskoczyć. Niby powinno być vieplo, a tam mroz przeokropny.

      Usuń
  19. Wiosnę chce, ale zimą się nadal delektuję. Ja tam zwracam uwagę jak wyglądam haha, ale można ubrać się jednocześnie i ładnie i na cebulkę, trzeba tylko mieć taktykę dobrą, haha. Powiem ci, że ja się przyzwyczaiłam nawet zimą w trampkach chodzić, bo tu w USA wszędzie się autem jeździ, a z auta do sklepu to tam nic się nie stanie :D
    Zapraszam! www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd te gwiazdy w szpilkach! U nas nie dałoby sie w taką pluche chodzićw takich butach:D

      Usuń
  20. Gołe stopy w butach i podarte dżinsy to moim zdaniem najgorsze co można robić zimą. A widzę takich osób sporo i czuję od razu, że mi zimno. Co do ochrony nerek to bardzo ważna rzecz, właściwie od zawsze uważałem, by mieć kurtkę odpowiedniej długości. A teraz to już zupełnie się nie martwię o nerki, bo mam kurtkę o długości płaszcza. :)

    Polubiłem w miarę prasowanie, choć nie postawiłbym tej czynności na podium najfajniejszych rzeczy do zrobienia w domu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama swego czasu nosilam strasznie podarte spodnie, nawet podczas największych mrozow i niestety pamietam z tego tylko czerwone nogi🤦

      Usuń
  21. mam już dość tej zimy, mimo, że lubię śnieg, ale marzę już o wiośnie <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi też już się marzy wiosna, strasznie jestem już zmęczona tym wiecznym zimnem i tym ubieraniem się... Heh, ja nie mogę patrzeć jak ludzie z gołymi kostkami chodzą jak jest troszkę na plusie, a co dopiero xD Też jestem straszny zmarzluch i nienawidzę zimy właśnie za to, że nieważne ile na siebie włożę i tak jest mi zimno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym, że ciągle jest tak szarp. Mnie to meczy najbardziej. Nawet ten mroz bym zniosła, o ile jakoś słoneczniej by było.

      Usuń
  23. Ja już bym tak chciała wiosnę, ach jeszcze trochę.
    Ja jestem zmarzluchem i zawsze ubieram się na cebulkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz dużo racji w tym co piszesz. Wiadomo k, że już chyba każdy czeka na wiosnę, ale ta zimę trzeba przetrwać rozsądnie! :)
    Mnie też przerażają gołe kostki czy szyje , masakra!
    ja niestety mam rozwalony suwak w kurtce, ale są też zatrzaski i zapinam się :)
    czapka i buty są bardzo ważne przy zimnie! Zmarznięte stopy to najgorsze co może być :P

    No cóż, w sumie zim a w górach jest nico inna , inaczej się odczuwa te minusowe temperatury. Z resztą wypije się grzane wino i od razu cieplej człowiekowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie piłam grzanego wina. A zmarzniete stopy mogą konkurowac tylko ze zmarzniętymi dłońmi!

      Usuń
  25. Ja wychodzę nawet jak jest -15 i później w dzień-10 bo muszę heh.. u mnie ubieranie się na cebulkę to podstawa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje relacje na InsyInstagrz pracy. Współczuję tych temperatur i nie dziwię się, że cebulka jest u Ciebie normą.

      Usuń
  26. Ja aż tak stosownie do pogody się nie ubieram,ale fakt,cieplej niż zazwyczaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie lubię nosić czapki,rękawiczek,szalika itd. I staram się jak najdłużej wytrzymać bez tego. Ale obecnie pogoda zmusza do zakładania tych wszystkich dodatków. Ostatnie dni to +/- (-15') i czy się chce czy się nie chce to trzeba się ciepło ubrać. Bo można zamarznąć. A już na pewno łatwo o przeziębienie. Do wiosny jeszcze chyba daleko, tej prawdziwej,odczuwalnej. Ale trzeba cierpliwie czekać i nie przyspieszać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja teraz to nawet przymusowe wolne mam, bo samochod nie chce mi odpalić przez ten mróz 😂🤦

      Usuń
  28. Mnie ciągle zdumiewa, że są tacy, którzy przy 10 stopniowym mrozie potrafią wyjść bez szalika i z odkrytymi kostkami :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja również niezbyt dobrze znoszę niskie temperatury. Właściwie nie tyle problemem są niskie temperatury, co bardziej mroźny wiatr, który dla mnie jest istnym koszmarem, bo wtedy z -10 potrafi zrobić się -20. Zimę lubię tylko pod warunkiem, że jest słoneczna pogoda i nie jest wietrznie, sam mróz i śnieg mi nie przeszkadzają aż tak bardzo. Niestety takie słoneczne, zimowe dni, bez wiatru, to rzadkość.
    Staram się ubierać ciepło, zdecydowanie bardziej stawiam na wygodę niż na to jak wyglądam zimą. Szczególnie z tego względu, że jestem bardzo podatna na przeziębienia. U mnie must-have to zdecydowanie czapka, którą zaczynam nosić już jesienią, a kończę gdy rozpocznie się prawdziwa wiosna. Przy aktualnej pogodzie to na czapkę zakładam jeszcze kaptur z bluzy. Co ciekawe, pomimo tego dopadło mnie ostre zapalenie ucha. Pierwszy raz w życiu mam zapalenie ucha, coś strasznego, boli okropnie. Muszę jeszcze przekonać się do noszenia szalików, bo to chyba jedyna część z Twojej listy, do której się nie stosuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruby i porządny szalik, to u mnie coś ważniejszego niż czapka
      Straszliwie współczuję zapalenia ucha. Ja bardzo czesto przechodziłam przez to w dzieciństwie. To byly najgorsze dni i takie cierpienie, że cała reszta rodziny nie mogła już na to patrzeć.

      Usuń
  30. Ja już mam szczerze dosyć tej zimy i nie mogę się doczekać ocieplenia i nadejścia wiosny. Już tęsknię za lekkimi sukienkami i sandałkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I żeby można było usiąść gdzieś na zewnątrz i np. w spoko poczytać😍

      Usuń
  31. Ja też już mam dość zimy, tych ograniczających ruchy kurtek, szalików i czapek, tych zmian temperatur między dworem, a pomieszczeniem/tramwajem, tego, że dzień się szybko kończy, że nie ma zieleni, że wszystko takie szare i bure... ech. Chciałoby się już ubrać trampki, narzucić jakąś lekką kurtkę i wyjść na spacer w piękne słońce przy śpiewie ptaków, no ale jeszcze mamy zimę. Niech się więc teraz wyszaleje, żeby już później nie musieć w kwietniu/maju wyciągać grubych kurtek z szafy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I parujących okularów, przez które muszę panie w piekarni prosić o to,żeby same odliczyły odpowiednią liczbę z rachunku!

      Usuń
  32. Nienawidzę minusowych temperatur. O ile śnieg dla mnie jest cudowny, magiczny i zniosę zimę, jeżeli tylko jest śnieg, to samej minusowej temperatury nie zniosę. To jest okropne, nos mi zamarza w jakich warunkach, a para lecąca z ust i nosa rozmazuje makijaż... Masakra :( Chcę już lato, a przynajmniej wiosnę !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to uwielbiam podklad i puder odbijający się na czapce. Zastanawiam się nawet, czy to czoło malować😅

      Usuń
  33. Nie wiem jak kiedyś mogłam chodzić bez czapki... Jednak zdarza mi się, gdy wyskakuję na chwilę z samochodu np. do sklepu - nie zapinać kurtki.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)