10 rzeczy, które sprawiły, że 2017 był dobrym rokiem

18:54 Magda 52 Comments


Nie ma śniegu w ten zimowy wieczór, ani po gwiazdach na niebie nie ma żadnego śladu. Jest jednak nasza pierwsza wspólnie ubrana choinka, ciepła kołdra, on obok i mnóstwo wspomnień. Jest pochmurne, ale też przyjemnie ciepłe lato, zimny wiatr wiejący znad Bałtyku, widok gór na horyzoncie, niezmierzone kilometry przed nami i dużo pracy. Ale takiej, która w ostatecznym rozrachunku daje wiele powodów do dumy. Jest sporo muzyki, chęć ucieczki z wielkiego miasta. Ale przede wszystkim jest on – na każdym kroku, podążający ze mną przez życie. Jest jego uśmiech, miłość i słowo „kocham”, którym mnie częstuje na powitanie. To mój rok. Tak w skrócie. A jak wyglądał Twój?   

10 RZECZY, KTÓRE SPRAWIŁY, ŻE 2017 BYŁ DOBRYM ROKIEM

Koncertowałam
Nie ma co ukrywać, że ten miniony rok, a szczególnie okres majowo czerwcowy, upłynął mi i mojemu chłopakowi pod znakiem koncertów. I to nie byle jakich, bo tych wszystkich twórców polskiej sceny rapu. Tak, dobrze czytanie. Mój chłopak nauczył mnie słuchać tej muzyki i ją lubić. To z nim mogłam przeżywać te wszystkie chwile na koncercie między innymi O.S.T.R., Quebonafide czy Kękę. Jednym razem zabawa była lepsza, drugim wypadało to gorzej, ale najważniejsze, że mieliśmy okazję posłuchać tych wszystkich ludzi na żywo.

Wróciłam z Warszawy
            I to tak na dobre, po ponad dwóch latach siedzenia w stolicy. Czas spędzony w Warszawie sporo mnie nauczył, ale też nabrałam przekonania, że to jednak nie jest moje miejsce. Że za bardzo tęsknie za zieloną trawą na łąkach, świergotem ptaków z rana, szumem zboża latem i płynącą rzeką – niezależnie od pory roku. To świetne miejsce dla tych wszystkich, którzy chcą spróbować mieszkania na własną rękę, lubią się dobrze bawić i mają bujne życie towarzyskie, które sprawia, że kolejny weekend w miesiącu, balują w klubie. Mi do szczęścia zdecydowanie tego nie było trzeba. Za to brakowało mi świeżego powietrza i przestrzeni. I mojego chłopaka, którego tak rzadko widywałam przez to, że mieszkałam w Warszawie. Teraz jestem u niego, zaledwie kilkanaście nocy spędziłam w domu. Jest mi dobrze i mam go blisko. Więcej mi nie trzeba.

Mój artykuł pojawił się w książce
            Ciężko było mi w to uwierzyć, dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy, w prawdziwej, papierowej książce. Licencjat sprawiał, że byłam dumna. Ale to dopiero okazało się sukcesem. Może i nie jest to książka, którą będą czytali ludzie na dobranoc, ale za to można spokojnie cytować z niej moje słowa. Czy może być coś lepszego? Chociaż ciężko mi mówić, że z wielką chęcią łapałabym się kolejnych naukowych tytułów jak doktor czy profesor, ale jestem w książce. I to mnie napawa dumą. A do tego to tekst o tym, co lubię najbardziej, czyli o blogach. Jeśli jesteście chętni to polecam, na pewno w dobrych bibliotekach tę książkę dostaniecie. A jakbyście mnie kiedyś cytowali, to liczę na jakąś wiadomość, haha.

Obroniłam się
A przynajmniej obroniłam tytuł licencjata i mam pierwszy stopień wyższego wykształcenia. Wiele pracy kosztowało mnie stworzenie takiej pracy, z której byłabym zadowolona, ale udało się. Obrona na 5, dużo satysfakcji po dobrze wykonanej robocie i dumy z tego, co udało mi się stworzyć. Według mojej promotorki i mojego recenzenta to była świetna praca, zasługująca nawet na wyróżnienie. I jak tu się nie cieszyć? Opłaciło się ślęczeć tyle nad białą stroną w Wordzie. Przyznaję jednak – teraz znacznie ostrożniej podchodzę do tego, co publikuję na blogu. Wiele bowiem nauczyłam się, tworząc ten swój licencjat.

 Pierwszy raz pojechałam nad morze
            W dodatku z moim misiem. To nie mógł być zły wypad, skoro tylko odliczaliśmy do mojej obrony, rezerwowaliśmy nocleg i pojechaliśmy na północ nie oglądając się za siebie. I o ile Bieszczady pozostawiają trochę smutku i wiele niedosytu, tak we Władysławowie spędziliśmy świetnie czas. A do tego zwiedziliśmy okoliczne miejscowości, zobaczyliśmy Trójmiasto: przeciętny Sopot, ładną Gdynie i urokliwy Gdańsk. Chodziliśmy po wąwozie w Chłapowie, zbieraliśmy muszelki na Helu, by w końcu patrzeć w dal na najbardziej wysuniętym północnym krańcu tego kraju w Jastrzębiej Górze. To były piękne dni, sporo pieszych wędrówek i przebytych kilometrów. Wiele wspomnień i wielka chęć, żeby tam jeszcze wrócić. Ale teraz już może Ustka albo Łeba? I jakieś większe atrakcje turystyczne wokół? No i Mazury! Mazury to koniecznie, jak się tylko zrobi cieplej.

Stwierdziłam, że muszę odpuścić
            Pogodzenie pracy ze studiami wymagało coraz więcej poświęceń i siły, a ja zdecydowanie nie mogłam sobie na to pozwolić. Siłę zabierały mi coraz to gorsze bóle głowy i ogólne złe samopoczucie. Pieniędzy też nie mogłam tak całkowicie sobie darować, bo jednak życie w Warszawie sprawiło, że zapragnęłam utrzymywać się sama. Zbyt dużo rzeczy na głowie, problemy zdrowotne, długi i brak środków na koncie sprawiły, że coraz częściej zaczęłam zastanawiać się nad studiami zaocznymi, a przynajmniej nad przerwą od studiowania dziennego. Stwierdziłam, że muszę nauczyć się odpuszczać i sprawdzić, czego tak naprawdę potrzeba mi w życiu i co się przyda zawodowo. A potem będę działała dalej.

Znowu zaczęłam pisać na blogu
            Na co nie miałam czasu przez ciągłą pracę, pisanie licencjatu czy po prostu – chęci przeżycia czegoś dobrego, a nie tylko siedzenia przed laptopem. Wróciłam jednak i czuję, że teraz szybko nie odpuszczę. Znowu prowadzę rozmowy z blogerami, cieszę się tym, co robię, co tworzę, co piszę. Publikuję i czekam na opinie. Odwiedzam innych, szukam inspiracji do stworzenia kolejnych postów. Próbuję też robić to jeszcze lepiej niż robiłam to do tej pory. Mam nadzieję, że mi się udaje.

Kupiłam swój pierwszy samochód
            Który nie jest najnowszym samochodem na świecie i przez który czasami dostaje palpitacji serca, ale jest mój. Tak całkowicie. To ja go kupiłam, ja opłaciłam, ja przez niego mam jeszcze długi. Ale jest pierwszą tak poważną inwestycją, którą poczyniłam w swoim życiu i jednak to spory krok do przodu. Tylko mam nadzieję, że mi się nie będzie rozpierdzielał i nie wydam miliona na naprawy. Bo wtedy to będę bezlitosna.


 Spędziłam Sylwestra w Bieszczadach
            Ale przyznaję, że nie była to najlepsza końcówka roku w moim życiu. Tak szczerze to nawet trochę żałuję tego, w jaki sposób ten rok się skończył. No ale byłam w Bieszczadach, w miejscu, do którego chciałam wrócić. I może zima to nie najlepszy czas na podróże w tamte strony, to mimo wszystko się trochę cieszę. Zobaczyłam góry (niskie, bo niskie, ale zawsze), powdychałam tamtejsze powietrze, przeszłam kawałek szlaku, zerknęłam na tę słynną Zaporę na Solinie. I oglądałam świat z punktów widokowych razem z moim chłopakiem.



Przeżyłam rok z moim chłopakiem
            Który jest absolutnie najlepszy pod słońcem i którego kocham najbardziej na świecie. Minęło nam wiele wspólnych tygodni, miesięcy, a już niedługo minie nam półtora roku. Jak się tym nie zachwycać? Dostałam mnóstwo dobrego, wiele uśmiechów, ogrom pocałunków i miłość, której nie da się tak po prostu opisać. Wiele razy już wspominałam, że jestem teraz w najlepszym miejscu, w jakim mogłabym się znaleźć. Mam jego przy boku, moje prywatne szczęście, które sprawia, że każdy kolejny dzień ma jeszcze więcej sensu i daje jeszcze więcej radości. Kocham i tego nikt nie może mi zabrać. I wiem, że on też kocha. I poszedłby ze mną na koniec świata. Jest. Obok. Przy nim mogę być sobą, mogę wtulić się w te jego pierś, objąć i czekać, aż ten uścisk odwzajemni. Mam świadomość, że jest ktoś, kto mi zawsze pomoże, ogrzeje, gdy jest mi zimno. I da poczucie, że wszystko będzie dobrze.  Kocham. Mocniej to się już chyba nie da.

PHOTOS: główne - pexels.com, pozostałe - mojego autorstwa

52 komentarze:

  1. Fajny był ten Twój rok! Mnóstwo wyborów, życiowych decyzji, ale ostatecznie najważniejsze to moc powiedzieć, że miniony rok był na plus! ;)
    Pozdrawiam i jeszcze lepszego 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że w ostatecznym rozrachunku rok był dla Ciebie dobry, co widać po tym wpisie i po tym, jak wiele się działo :) Mimo to życzę Ci, aby 2018 był jeszcze lepszy, a co! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Artykuł w książce - to jest COŚ :) Dobrze, że jednak po zliczeniu tych wszystkich punktów, wyszło na plus. Czyli można ten rok zaliczyć do udanych :) Pięknego 2018 Ci życzę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej można, a nawet trzeba!

      Usuń
  4. Pomimo tego, że końcówka roku nie należała do najlepszych, chyba swój rok też zaliczę do udanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I twgo się trzymajmy! Koniec jest nieważny skoro w środku tyle się działo:)

      Usuń
  5. fantastyczny rok oby 2018 był jeszcze lepszy dla Ciebie :)
    dziękuję za odwiedziny mojego bloga, zapraszam do wspólnej obserwacji :) :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję tych wszystkich sukcesów: od samochodu, przez obronę licencjatu, jak i obecność w książce ;)
    Gratuluję miłości i wszystkich pięknych chwil. I szczęścia. Bo szczęście jest jakby na to nie patrzeć tutaj największym dobrem! :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę kolejnych sukcesów w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęścia to mi mój dostarcza pod dostatkiem, każdego możliwego dnia!
      Dziękuję pięknie!:)

      Usuń
  7. Widzę, że miałaś świetny rok :)
    Gratuluję obronienia licencjatu!

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie gratuluję wszystkich sukcesów, a przede wszystkim obrony licencjatu! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaliczyłaś bardzo udany rok, życzę ci powodzenia w Nowym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, oby kolejny był jeszcze lepszy!

      Usuń
  10. Gratulacje z powodu artykułu! Duma musi być duża. A mnie bardzo spodobała się taka formuła podsumowania - skupiamy się na pozytywach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiem Ci, że było ciężko w to uwierzyć, ale jak już miałam to w rękach - sukces i zajaranie wielkie.

      Usuń
  11. Wow sporo tego, widać że rok był fantastyczny 😍
    Gratuluję kupna samochodu,obrony licencjatu no i artykułu w książce ☺
    Oby kolejny rok był jeszcze lepszy 😘
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To same najważniejsze perełki:) dziękuję!

      Usuń
  12. Gratuluję nie tylko pięknej miłości ale choćby tego że twój artykuł zawitał w książce i że wróciłaś do nas. Życzę ci spełnienia marzeń i żebyś była szczęśliwa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta miłość jest tutaj najwazniejsza❤️

      Usuń
  13. Uwielbiam takie podsumowania. Życzę Ci więc, by 2018 był jeszcze piękniejszy!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele dobrych rzeczy wydarzyło się w Twoim życiu, gratuluję i życzę, aby ten obecny był równie udany. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, żeby taki był:) dziękuję:)

      Usuń
  15. Wspaniały miałaś rok i super, że jesteś z niego bardzo zadowolona :)
    Gratuluje artykułu w książce oraz obrony.

    Życzę Ci cudownego 2018, niech przyniesie wiele radości, miłości i szczęścia !

    OdpowiedzUsuń
  16. Po płakałam się przy ostatnim... Życzę aby tak już zostało na zawsze. Wspaniale ze masz taka osobę obok, ja do tej pory myślałam,ze tez mam ale prawda okazała się być okrutna. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie na Ciebie nie zasługiwał i to nie był ten. Nie ma co sie załamywać!

      Usuń
  17. To gratuluję wszystkich sukcesów i życzę, by rok 2018 był przynajmniej tak samo dobry. :)

    Jak dla mnie to obecna zima to nie zima. Bo nie ma śniegu, jest ciepło, faktycznie często pada deszcz (a powinien śnieg). Masz rację, że nie wiadomo co gorsze smog czy taka zima. I też wolałbym już wiosnę chyba.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! I wstawać, gdy jest jasno, i kłaść się, gdy niedawno jasno przestało być! To mnie teraz męczy najbardziej.

      Usuń
  18. dużo się działo! :D Ja bym nie umiała wytrzymać tyle czasu poza rodzinnym miastem, jednak wszystkiego trzeba w życiu spróbować!
    Gratuluję artykułu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mówiłam, ale jednak da radę. Pytanie tylko czy potem będzie chciało się wracać:) Ja tylko do tego odliczałam.

      Usuń
  19. Ja też obroniłam się 2017! Świetne uczucie. :D Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak wspominasz? Strasznie było?

      Usuń
  20. Sporo udało Ci się osiągnąć w 2017 roku!
    Co do Bieszczadów, to chyba najlepszą porą jest wczesna jesień. Jeszcze jest ciepło, a już lasy i góry pokrywają się niesamowitymi barwami.
    Życzę Ci tak samo udanego 2018 roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jesień zdecydowanie sprawiła, że góry chcialabym zobaczyć w takim kolorowym wydaniu. Mam nadzieję, że się uda!

      Usuń
  21. Ile fantastycznych chwil przeżyłaś! Gratuluje wszystkich sukceców! Oby ten rok był jeszcze lepszy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dużo się działo u Ciebie w tym 2017! Gratulacje samochodu, obrony pracy, artykułu w książce... ;D Oby 2018 był dla Ciebie jeszcze lepszy! Wszystkiego dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnie, ze odkrywasz swoją drogę w życiu z osobą, która jest Ci tak bliska :) gratuluję publikacji pracy w książce i samochodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dla mnie zdecydowanie najważniejsze i to mój osobisty największy sukces.

      Usuń
  24. Masz rację, deficyt Słońca poraża najbardziej. Bo jeśli jest śnieg to nawet tak nie czuć tego tak jak teraz.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie mój chłopak, to pewbie bym tylko chodziła do pracy, jadła i spała. W taką pogodę to nic się nie chce. Słońce zdecydowanie wiele by zmieniło.

      Usuń
  25. Intensywny rok, nie da się ukryć :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wyjątkowy rok i wyjątkowe pdsumowanie (jeszcze nigdy takiego nie czytałam) - gratuluję wszystkich sukcesów, trzymam kciuki za realizację nowych planów :)
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zaciekawić:)

      Usuń
  27. Tyle pozytywnego się wydarzyło, że starczyłoby na kilka osób i wypada tylko pogratulować:-)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)