Blogerskie pitu-pitu: Tanio, ale dobrze jakościowo, czyli o tym, gdzie kupować ubrania

19:55 Magda 64 Comments

Jej wielkim marzeniem jest zostać dyrektorem do spraw marketingu czy koordynatorką wielkich projektów. Chciałaby lustrzane, złote Lamborghini i jeszcze więcej adrenaliny w życiu. Uwielbia ciągle być w ruchu, mieć mnóstwo na głowie i tańczyć. Taka jest jej pasja. Chociaż moda wcale nie zostaje z tyłu. I właśnie o tej modzie pogadamy sobie dzisiaj z Sarą z bloga Sara’s City.
            Rozmowa będzie o tym, gdzie najlepiej kupować ubrania tak, aby być kobietą zadowoloną. Mówimy tutaj o sieciówkach, lumpeksach i chińskich sklepach, a także o tym, czy cena musi się równać jakości. Zapraszam!


BLOGERSKIE PITU-PITU: TANIO, ALE DOBRZE JAKOŚCIOWO, CZYLI O TYM, GDZIE KUPOWAĆ UBRANIA


Sara: Też miałaś ten problem, że słysząc o godzinnych przygotowaniach przed lustrem, po prostu robiłaś wielkie oczy i prychałaś z niedowierzania?

Magda: Przyznam Ci się szczerze, że nadal tak robię. Chociaż jestem babą, to jakoś nie mam do tego wszystkiego cierpliwości i staram się zrobić to jak najszybciej. Jak tak czasami patrzyłam, ile czasu zajmuje mojej współlokatorce strojenie się, to stwierdzałam, że mi już odechciałoby się gdziekolwiek wychodzić. Już nie wspominając o tym, że kompletnie się na tej modzie nie znam.

Sara: Ja myślę, że od zawsze miałam dryg do łączenia kolorów. Dookoła mnie ludzie mieli na sobie czerń albo róż z różem. Mnie te połączenie zdecydowanie nudziły, więc zaczęłam się niespodziewanie wyróżniać. Na przykład zielony z czerwonym zawsze mi się podobał i zauważyłam, że mało kto te kolory tak zestawia. Później, już w szkole plastycznej, dowiedziałam się, że to kolory dopełniające, więc dobrze ze sobą żyją. To były moje początki w modzie.

Magda: Dla mnie chyba jedynym połączeniem kolorystycznym, na które zwracam uwagę, jest ciemny bądź jasny jeans, a do tego biała koszulka. Reszta, jeśli się pojawia, to jest zupełnie przypadkowa.

Sara: Naprawdę? Jakie ubrania byś ze sobą zestawiła, gdybyś miała 5 minut na zebranie się?

Magda: Powiem Ci szczerze, że mi zwykle właśnie tyle czasu zajmuje ogarnięcie się do wyjścia. I w takich sytuacjach najważniejsze jest dla mnie, żeby zgarnąć jeansy i jakąś wygodną koszulkę. Ostatnio koszulki to albo biel albo róż. Nie wiem dlaczego, ale chyba skrycie uważam, że w tych kolorach mi do twarzy.

Sara: Chyba dobrze, że myślisz o wygodzie. Ja zawsze szukałam czegoś nowego, innego, niecodziennego i to jest fajne. Uwielbiam takie nowatorskie rozwiązania, ale jednak koszulka i jeansy to zdecydowanie zwycięzcy w codzienności. Ile można przecież stać na korytarzu, żeby spódnica się nie podwinęła, gdyby się usiadło…?

Magda: Oj tak! Dlatego ja wolę taki skromny pakiet, ale za to nie muszę się denerwować ubraniami. Wiem, że tak będzie mi wygodnie i dobrze będę się w tym czuła. Pytanie jednak zasadnicze brzmi: gdzie kupować takie wygodne i stworzone dla nas ciuchy? Ja ostatnio w jednej z sieciówek kupiłam jeansy i po dziś dzień, po wielu praniach, ciągle czymś śmierdzą.

Sara: Te sieciówki to w ogóle zastanawiająca sprawa. Sama nie wiem, co z nimi zrobić…

Magda: Ja przyznaję, rzeczy tam kupuję, ale zwykle po przecenach. Cena nie idzie tam w parze z jakością, a chyba na tym to powinno polegać. W rzeczywistości kupuję koszulkę za 50 złotych i po jednym praniu nadaje się ona do wyrzucenia.

Sara: Dokładnie tak! Są perełki, które mam do dziś, choć kupiłam je 2-3 lata temu (to zależy też oczywiście od tego, w jakiej sieciówce). Za dużą część ubrań jednak raz, że przepłaciłam, a dwa, że po pierwszym praniu trzeba było się ich pozbyć.

Magda: Znam to doskonale. Dlatego zwykle czekam na jakieś promocje. Po co mam płacić więcej za coś, w czym pochodzę przez chwilę? Szkoda pieniędzy. Poza tym, sieciówki to też problem z tym, że ludzie wyglądają jakby ubierali się w tym samym miejscu. Chociaż można odwiedzić kilka takich sklepów, to i tak są tam takie same rzeczy.

Sara: Miałam właśnie pytać, co myślisz o tym, że wychodzisz rano i widzisz 10 innych klonów dookoła Ciebie. Ja nie mam z tym większego problemu. Są to przecież rzeczy dostępne dla każdego, a nie zamawiane indywidualnie czy produkowane w jednej sztuce. Z drugiej strony, czasami jest tego za dużo. Ile naliczysz osób w tych samych spodniach z wysokim stanem w kolorze XYZ i tych samych butach, bo są akurat modne? Według mnie za dużo idzie za tym kupowania, bo „muszę to mieć”, a za mało odnajdujemy w tym siebie.

Magda: Ja i tak mam swojego klona w postaci siostry bliźniaczki, więc już innymi się tak bardzo nie przejmuję. Niech się ubierają podobnie. Nie spinam się o to, że jakaś dziewczyna ma taką sama kurtkę czy szalik. Przeciwnie, mam chęć przybić z nią piątkę, bo wybrała to samo. Ale masz rację z tym, że kupujemy teraz dlatego, że inni to mają i chcemy wyglądać tak samo modnie. To jest smutne, ale rozumiem też, że ciężko znaleźć coś, co pomoże się wyróżnić.

Sara: No coś Ty! Zawsze się zastanawiałam, jak to by było mieć siostrę bliźniaczkę. Mam młodszą siostrę, która z czasem zaczęła szukać u mnie, trochę, hmm, inspiracji?
Co do tych przybijanych piątek, to byłam świadkiem sytuacji, gdzie dwóch zupełnie nieznajomych kolesi miało te same bluzy. I nagle krzyczą do siebie „Ej, stary! Świetna bluza!, na co ten drugi: „twoja też!” i piątka. Dało to mi i mojej znajomej wiele uśmiechu. Mam jednak wrażenie, że dziewczyn by to nie ucieszyło.

Magda: O bliźniaczkach pisałam już kiedyś na blogu, ale myślę, że kiedyś wrócę do tego tematu. A jeśli chodzi o to, czy dziewczyny ucieszyłyby się, gdyby widziały drugą ubraną tak jak ona… Myślę, że nie. Faceci chyba bardziej swobodnie podchodzą do mody. My prędzej byśmy sobie pazurami oczy wydrapały niż ucieszyły się z tego, że ktoś wygląda tak samo.

Sara: Oj tak. Dziewczyny potrafią bić się nawet o buty. Dlatego tak ważne dla niektórych z nas może być to, aby nasze rzeczy były unikatowe.

Magda: Ale ciężko o to, gdy zakupy robi się w sieciówkach. Ja do nich nic nie mam. Idę, kupuję albo nie i biegnę dalej. Jak tam nic nie ma, to zostają mi jeszcze second handy.

Sara: Dla mnie sieciówki to raczej druga opcja. Ale każdy wybiera według własnych przekonań i rozsądku. Nie widzę w tym problemu. Jeśli chodzi o lumpeksy, to wpadłam do nich przypadkiem, gdy szukałam bluzki na występ i nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Ktoś zaproponował mi, abym sprawdziła w second handzie i okazało się, że to był strzał w 10. Kupiłam nowiutką rzecz z metką za dyszkę. Rewelka!

Magda: Dla mnie lumpeksy to świetne wyjście, jak już naprawdę moja szafa potrzebuje kilku dodatkowych ubrań. Pewnie znajdą się tacy, co będą mówili, że nie włożyliby niczego, co kiedyś nosił ktoś inny. Dla mnie to jednak fajna i tańsza alternatywa dla normalnych ciuchów ze sklepu. I jak sama mówisz, czasami można trafić na rzeczy nowe, nawet z metkami.

Sara: Tak naprawdę to kto wie, jak jest z tymi nowymi rzeczami z sieciówek… Produkowane w kiepskich warunkach, przymierzane przez mnóstwo osób, przekładane i transportowane podczas różnych warunków pogodowych… A w lumpeksach też można znaleźć to, czego nam akurat potrzeba. Można chwytać się każdej szmatki, bo jest tania, a można iść raz na jakiś czas i upolować coś, co naprawdę wpadnie nam w oko.

Magda: I jeszcze ceny, które potrafią powalić. Ja akurat do tego wielkiego szczęścia nie mam, bo zwykle za rzeczy tam i tak płacę po 20 złotych i więcej, ale są tacy, którzy nowiutkie spodnie mogą znaleźć za 2 złote. Ja mam chyba za duże dupsko, ale i tak nie mogę narzekać. Spodnie za 20 złotych w lumpie, a za 120 w sieciówce, które i tak się wiele od siebie nie różnią…

Sara: Na dodatek istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że te za 20 złotych wytrzymają dłużej…
Mi udało się znaleźć za złotówkę może ze 3 rzeczy, ale tutaj decyduje przypadek. Ciężko mi znaleźć małe rozmiary, za to już kilka razy wyszłam ze smutną miną, bo koniecznie chciałam mieć jakieś ciuchy, a okazały się za duże.

Magda: To wielka wada takich sklepów, że mają jedną rzecz, tylko i wyłącznie w jednym rozmiarze. Wtedy chociaż nie wiem, jak bardzo coś by się podobało, to trzeba odłożyć to z powrotem, bo nie pasuje.

Sara: Co takiego musiałaś odłożyć, a bardzo Ci się podobało?

Magda: Koszulki! A takie były ładne, że aż wołały z wieszaków, żebym je wzięła. Niestety nie mogłam. A Twój najlepszy zakup w lumpeksie?

Sara: Ogromnie lubię zwykły, krótki czarny sweterek. Wpadł mi przypadkowo do ręki, ale od razu wiedziałam że będzie mój. I zgadnij za ile… Cała złotówka.

Magda: No weź przestań! Ja jeszcze nigdy nie znalazłam niczego w takiej cenie. U mnie zwykle idą ciuchy po 20 złotych. Ale to i tak lepsze niż sieciówki. Chociaż droższe niż chińskie ubrania zamawiane z zagranicy. Na nie jednak nie mam odwagi.

Sara: Według niektórych moich znajomych jestem specjalistką od tych chińskich stronek. Powiem Ci, że kupowanie tam, sprawia mi wielką frajdę. Nie skusiłabym się co prawda na ciuszki z „allie”, ale za to mam kilka ulubionych sklepów, gdzie mają świetną jakość i dobrą cenę. Wiem, co tam wybierać, żeby wyglądało tak, jak na zdjęciu, a nie jak szmatka do podłogi. Rzadko jednak można wtedy mówić o ubraniach za 2-4 złote. Niektóre są i po 150.

Magda: No to ceny też potrafią być niezłe. A do tego jeszcze przesyłka? Niee, to ja już chyba wolę te lumpeksy. Ale co do tych ubrań zza granicy, to Ci jeszcze powiem, że bolą mnie wszystkie te posty o ciuchach, które się poleca, chociaż nie spełniły oczekiwań. Smutne to strasznie i nie rozumiem takiego reklamowania.

Sara: Wiesz, to taka opinia bez opinii. Na samym początku zdarzały mi się podobne wpadki, ale zawsze pisałam firmie, że niestety, ale nie spełnia moim oczekiwań. Przepraszali. Albo mówili, żeby to zatuszować. Tym ostatnim dziękowałam od razu.

Magda: Widzisz. Ty się postawiłaś i mówiłaś, że nie będziesz pisać o rzeczach, których nie możesz szczerze polecić. Są tacy, którzy tego nie potrafią i niestety czytając takie posty, jeszcze bardziej nie ufam tym sklepom z ciuchami.

Sara: Wcale Ci się nie dziwię. Kupując, chcesz wiedzieć, czy możesz zaufać czyjejś opinii. Dla mnie niewyobrażalne jest oszukać tak bliską osobę, jaką jest czytelnik.

Magda: Niestety tak się dzieje. Dlatego póki co nie jestem gotowa na zakupy w takich sklepach. Za to polecam szukać rzeczy dobrych w przystępnej cenie; dać szansę second handom, bo nie są wcale straszne, a przede wszystkim to kupować rzeczy dobre jakościowo. I płacić za nie tyle, ile naprawdę są warte.

Sara: Lepiej bym tego nie podsumowała. Nie bójmy się pokazać siebie poprzez to, co nosimy. Nie podążajmy też ślepo za trendami i nie liczmy na to, że im wyższa cena, tym lepszy ciuch.

PHOTOS: pexels.com

64 komentarze:

  1. Kolejny post z tej serii, który przypadł mi do gustu :) Dodaję więc do obs :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! :) // ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam lumpeksy teraz nie mam czasu na chodzenie bo większość jest czynna do 17 a ja do tej godziny w pracy jestem. Natomiast jak miałam inne godziny to kupowałam spodnie przed dostawą po 1.50 za sztukę z boxa i niektóre miałam po 2-3 lata :) w kwestii przygotowań mi Wystarczy 10-15 minut na poranną toaletę czyli sprawy fizjologiczne, umycie ząbków i buzi oraz makijaż :) nie chce mi się spędzać rano tyle w łazience. Wieczorem to inna bajka dogadzam sobie nakładając czeluści pielęgnacji bo to dla mnie relaks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u mnie rano wygląda to tak samo😂 oby jak najszybciej to przełknąć i do roboty. Zbyt leniwa jestem, żeby wstawać wcześniej.

      Usuń
  3. Tak jak kiedyś uwielbiałam sieciówki, teraz nie potrafię znaleźć w nich kompletnie nic! Wszystko co widzę albo mogę znaleźć w lumpeksie, zrobić samodzielnie albo najzwyczajniej w świecie żyć bez tego...bo przecież po co mi kolejna kurtka za 350zł... ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bardzo lubię lumpki czasami perełeczki można tam wyszukać i to za grosze... najtańszy cuych to koszula za 50 groszy bawełna <3 i jak tu nie uwielbiać lumpka. No tylko że nie łatwo o dobry tani lumpex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ile?! No daj spokój, to nie może być prawda!

      Usuń
  5. lubię lumpy, jednak muszę zawsze tam spędzać więcej czasu żeby znaleźć coś sensownego... :D Jednak kiedy już się coś znajdzie to dużo bardziej się człowiek cieszy :)

    dodaję do obserwowanych i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    https://pani-blondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, trzeba sporo czasu poświęcić, ale ja ostatnio wchodzę do sieciowej i nic nie mogę dla siebie znaleźć, więc na jedno wychodzi.

      Usuń
  6. Ciekawy wywiad. Ja mam jeden mój ulubiony lumpeks, który sprzedaje ciuchy naprawdę dobrej jakości ale do bardzo tanich on nie należy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to też mam podobnie. Mam ulubiony, ale cenowo też czasami sporo wychodzi.

      Usuń
  7. Ja też mam czasem wrażenie, jakby wszyscy kupowali w jednym miejscu. Nie lubię, gdy ktoś ma coś podobnego do mnie...ja często zaopatruje się w ubrania za granica lub przez internetowe sklepy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z kolei już nic nie kupuję w sh :( Albo mam pecha albo wydaje mi się że jest coraz gorzej z towarem. Kupuję już tylko nowe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzę, że ceny często idą w górę:(

      Usuń
  9. Witaj!

    Nie znam się specjalnie na ubraniach, zakupów takich nie lubię, w sumie nie ma się co dziwić skoro jestem facetem. :D

    Podobno w styczniu albo w początku lutego ma być zima prawdziwa. Ale czy to się sprawdzi nie wiem. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczę na to, że zacznie się wiosna, bo zimy serdecznie nie znoszę!

      Usuń
  10. Uwielbiam takie okazyjne pitu pitu! Bardzo fajny sposób pisania, pomimo że jest dość długi łatwo było przebrnąć przez całość i przyjemnie się czytało :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mam szczęścia do SH, nigdy nie znajduję nic ciekawego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wytrwale szukać albo zmienić lumpeks. Zawsze coś się znajdzie.

      Usuń
  12. Haha, zbijam piątkę z Sarą - nienawidzę spędzać zbyt wiele czasu przed lustrem i uważam to za stratę. A co do SH, to dotychczas miałam do nich pecha, bo nic ciekawego nie udawało mi się znaleźć. W nowym roku jednak chciałabym się odgryźć i zrobić drugie podejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę. Coś zawsze się znajdzie, ale trzeba wytrwale szukać:)

      Usuń
  13. Ja w sumie kupuje to co mi się podoba i jesli widze ze wartko a nie zwracam uwagi gdzie :)

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2017/12/my-christmas-outfit.html

    OdpowiedzUsuń
  14. O! Trafiłaś w sedno ! ;D Właśnie wczoraj spędziłam cały dzień w Arkadii ;D przymierzając, oglądając i kupując ;D Wzbogaciłam się o kilka ciuszków i nie żałuję. Przeważnie mam na uwadze jakość i to, czy rzeczywiście dane ubrania mi się przydadzą. Jeśli chodzi o wydatki to akurat na ubrania sknerzę sporo, więc myślę, że u mnie wszystko pod kontrolą ;D
    Fajny cykl !;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też na ubrania jakoś dużo nie wydaję. Ale Arkadie lubię. Chociaż tam to jakiś sie pójdzie to min. Na kilka godzin.

      Usuń
  15. Ja prowadzę SH więc mogłabym dużoooo powiedzieć😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo. Chętnie czegoś się dowiem na ten temat!

      Usuń
  16. Ja uwielbiam lumpeksy, a ubrania z sieciówek to loteria- raz się coś fajnego jakościowo trafi, raz nie.. :)
    Obserwuję i życzę szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie tak. Dlatego lubię przeceny:D mniej boli

      Usuń
  17. W lupmie zawsze można coś fajnego złowić. ;)
    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie, że tak! Czekam ja na dzień, kiedy pójdę na dłuższe łowy.

      Usuń
  18. Ja też właśnie nie lubię sieciówek ☺
    Chińskie strony i wogule internet-jak najbardziej 😍
    Szczęśliwego Nowego Roku 🎆🎊
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chińskie strony zdecydowanie nie są w moim guście:D

      Usuń
  19. Super bardzo ciekawy post! Czasami można trafić na dużo lepsze rzeczy niż są w sieciówkach :) dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Trzeba tylko poszukać!

      Usuń
  20. O tak, z tymi sieciówkami bywa różnie. Wszystkiego dobrego w nowym roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Te sieciówki coraz marniejsze i droższe a w sh mozna fajne perełki wyszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I to takie, których nikt inny nie nosi. Całkowite unikaty!

      Usuń
  22. Lubię tego typu posty :D Fajnie zobaczyć jak inni postrzegają różne sprawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, fajnie. Wiele wniósł ten komentarz.

      Usuń
  23. Ciekawy post ;) Ja ostatnio najwięcej kupuję w Outletach :)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w outlecie byłam tylko raz, ale jakoś średnio to wspominam.

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. Z dumą mówię na siebie lumpeksiara, bo kocham lumpeksy :) chodzenie po tego typu sklepach to dla mnie czysta przyjemność, nawet jeżeli nic nie kupię. Mam swój ulubiony w moim mieście i odwiedzam go gry właściciel robi wyprzedaż i sprzedaje wszystko za 1zł. Prawie cała moja szafa stamtąd pochodzi :D
    Pozdrawiam cieplutko :* i szczęśliwego nowego roku!
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero masz szczęście! Ja nie kojarze jakichś szczególnych wyprzedaży. Ewentualnie tylko jakieś promocje typu 20% gdy towar ma już 3 dni.

      Usuń
  26. Bardzo podobają mi się wpisy z tej serii "pitu pitu"
    lekkie, przyjemne, z humorem ;)
    idealne do herbatki w zimniejszy wieczór ;)

    wszystkiego najcudowniejszego w 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te słowa! Strasznie miło jest je czytać!
      Tobie też wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  27. Jeżeli chodzi o sieciówki to tak jak tutaj piszecie niestety w dzisiejszych czasach to wszystko chińszczyzna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę tych spodni przeboleć. Kupione w lipcu, po dziś dzień śmierdzą. I to nawet nie wiem czym.

      Usuń
  28. Bogowie, jestem niestety całkiem amodowa i do bólu praktyczna, jeśli chodzi o ubrania i....po prostu, kupuję tylko to co solidne i wiem, że przetrwałoby w górach :D Na kupowaniu znam się chyba tylko książek :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam kilka ciuchów z jednej sieciówki i co najlepsze każda trzyma się inaczej, a przecież są z jednego sklepu. Nigdy nie wiadomo na co trafisz. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zależy też od materiału, niektóre trzymają się znaczenie gorzej niż pozostałe. Ale weż bądź mądry i kup takie, które przetrzymają lata🙈

      Usuń
  30. Już nie pamiętam kiedy byłam w sklepie z ciuchami. Wszystko zamawiam przez internet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja internetu się boję. Wolę ciuchy wymacać.

      Usuń
  31. Świetny wpis, fajna chemia jest między Wami - super się czytało. :) Też mam problem z sieciówkami i po prostu szlag mnie trafia, jak kupuję piętnasty biały T-shirt w ciągu roku bo każdy po trzech praniach jest do wyrzucenia.
    A co do używanych ciuchów to mogę zdecydowanie polecić stronę Vinted.pl - tam można odkupić od kogoś ubrania oraz wystawić własne na sprzedaż. Dziewczyny często sprzedają ubrania marek noname, które jakościowo wypadają bardzo dobrze. Można też ustrzelić ciuchy z "lepszych" sieciówek za małe pieniądze. Mam stamtąd kilka perełek, które noszę już od kilku lat i nadal są w świetnym stanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne za polecenie! Sprawdzę i zobaczę czy to dobre dla mnie. Internetowych zakupów się jednak troche cykam wiec mam mieszane uczucia.

      Usuń
  32. Lumpeksy uwielbiam i większą część garderoby mam właśnie z takiego miejsca, unikam sklepików w mojej miejscowości bo albo to rozmiar na manekina, albo po prostu wyglądałabym jak cała reszta ,,wsi". Mi się to nie podoba, stronię sobie z oryginalności, nie muszę być na czasie, ale lubię czuć się dobrze, aby było mi wygodnie i ciuch ma mi się podobać w 100%, rzadko kiedy, ale zdarza mi się kupować ciuchy np. z H&M, bo je po prostu lubię, dla mnie osobiście są w miarę cenowo i dobre jakościowo.
    Synowi również kupuję ciuchy w lumpeksie czy sklepach stacjonarnych. Buty natomiast zawsze są nowe jak np. bielizna itp. ponieważ ciuch, mogę wyprać w wyższej temperaturze, wyprasować i jest ok, ale nie wyobrażam sobie noszenia bielizny czy butów po kimś. Uważam, że każdy robi wg siebie i to najważniejsze, aby każda osoba dobrze się z tym czuła. Uwielbiam lumpeksy bo mam oryginalne i dobrej jakości ciuchy, które noszę latami dosłownie za grosze. W mojej miejscowości jest super komis w którym regularnie kupuję ciuchy z metkami za grosze, bo innym się nie przydały.
    Dla mnie bomba :)
    Po co mam wydawać miliony na szmatę, wolę zainwestować na inne na prawdę ważniejsze, czy fajniejsze rzeczy :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem, co czujesz. Ja mma podobnie. I zdecydowanie bielizna czy buty nie są czymś, co w takich sklepach powinno się kupować.

      Usuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)