Blogerskie pitu-pitu: O pracy, stażach, studenckich praktykach i o tym, jak w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie

11:46 Magda 46 Comments


Niech w komentarzach ujawnią się Ci wszyscy z Was, którzy lubią swoją pracę. I o tej pracy chętnie rozmawiają nawet w sobotę na wypadzie ze znajomymi. Ja jeszcze takiej roboty nie znalazłam, żeby na nią czasami po kątach nie ponarzekać, ale jest dobrze! Chociaż w weekendy wolałabym zająć się sobą, a nie pracą, niestety! Razem z Anią z Aneczka Blog przygotowałam Wam jednak rozmowę na taki właśnie temat. Jest on bliski nam obu i miło było pogadać o samej pracy, o stażach czy praktykach i o tym, jak ciężko łączyć to wszystko ze studiami. Było mi tym bardziej fajnie, dlatego że Ania to bardzo życzliwa i ufna kobieta, chociaż jak sama przyznaje, gdy to zaufanie się u niej straci, to ciężko jest je odzyskać. Poza tym jest pozytywnie nastawiona do świata, wierzy w to, że dobro do nas wraca. Kocha gotować i poza pisaniem to jej kolejna wielka pasja. Jest szczęśliwym, chociaż nerwowym człowiekiem. I to właśnie z nią będzie moja pierwsza rozmowa z cyklu "Blogerskie pitu-pitu"


BLOGERSKIE PITU-PITU: O PRACY, STAŻACH, STUDENCKICH PRAKTYKACH I O TYM, JAK W TYM WSZYSTKIM ZNALEŹĆ CZAS DLA SIEBIE

Magda: Wstajesz po 4. Pracujesz po kilkanaście godzin dziennie. Nawet w soboty. A mimo to, znajdujesz jeszcze czas na bloga i te wszystkie recenzje. Jakim cudem? Ja po powrocie z pracy czy uczelni, nie mam już ochoty ruszyć choćby palcem.

Ania: Na początku było trudno przyzwyczaić się do takiej gonitwy, ale teraz jest lepiej. Potrafię nawet wstać przed budzikiem. Zresztą – wiem, że mieszkając na wsi, nie mam autobusów co 10 minut. Zdaje sobie sprawę, że dłużej zajmie mi dojechanie do pracy i powrót z niej. Ale to kwestia wprawy. Teraz wracam do domu, nastawiam parowar, dzięki czemu obiad sam się robi. Ja w tym czasie biorę kąpiel, nakładam te wszystkie maseczki, o których potem można przeczytać u mnie na blogu. I w taki sposób zyskuje dodatkowy czas, którego mam i tak mało.

Magda: A nie myślałaś o własnym transporcie? Ile zajmuje Ci dojazd do pracy? Ja miałam problem z tym, żeby dojechać do pracy jak byłam w Warszawie. Teraz, gdy wróciłam do domu, a pracę mam nadal w stolicy, to jest jeszcze ciężej.

Ania: Rano przeważnie jadę 45 minut. Niestety własny transport, chociaż wygodniejszy, to nie jest opłacalny. Paliwo, strefa płatnego parkowania… Lepiej byłoby mi na bezrobociu, haha.

Magda: Rozumiem, sama mam podobny problem, bo czasami chciałoby się wsiąść w samochód a nie pociąg, ale jednak koszty robią swoje. No ale powiedz mi, kiedy piszesz na bloga jak masz taki tryb życia. Ja przeważnie jak mam chwilę wolnego w weekend. Pod warunkiem, że jeszcze mam na to siłę.

Ania: Zwykle na bloga piszę coś w sobotę, gdy wcześniej wychodzę albo w ogóle mam wolne. Przeważnie powstają wtedy 3-4 posty, które są gotowe do opublikowanie w najbliższym tygodniu. Inne blogi komentuje tutaj, z pracy. Czytam co napisali moi ulubieni blogerzy i zostawiam coś od siebie. Jestem systematyczna i się tego trzymam. Może powinnaś zorganizować sobie podobnie czas?

Magda: Ja Cię podziwiam, naprawdę. Sama miałam prawie roczny postój na blogu, musiałam dać na wstrzymanie, bo po prostu nie wyrabiałam. I praca, i studia, i licencjat. A do tego czas, który chciałam spędzić ze swoim chłopakiem, marząc o tym, żeby było go znacznie więcej. Coś musiałam sobie darować, więc padło na bloga. Wróciłam do niego, ale i tak ciężko mi publikować tak często, jak kiedyś. O systematyczności mogę zapomnieć, bo mam tak zwariowany plan dnia czy nawet godziny, że sama nie wiem, co się za chwilę wydarzy.

Ania: Mi się wydaje, że częste pisanie to kwestia przyzwyczajenia i dobrej organizacji czasu. Czasami i ja mam zaległości na blogach, ale ja z niego nie umiem zrezygnować, bo to moja odskocznia. Coś własnego, co sama stworzyłam i jak mnie nie ma 2 dni na blogach, to czuję się dziwnie. I zwyczajnie mi tego brakuje. W tym wszystkim też próbuje znaleźć czas dla mojego i jak się z nim widzę, to nie siedzę ciągle przed kompem. Korzystam jednak z tego, że on np. ogląda mecz i sama wtedy biorę się za pisanie.

Magda: Pewnie, że można przyzwyczaić się do częstego pisania. Uczyli mnie tego nawet na studiach. Problem chyba jednak w tym, że u mnie zmieniły się priorytety. Blog stał się takim dodatkiem do codziennego życia. Lubię pisać, lubię wrzucać posty, dzielić się czymś z innymi i szukać fajnych rzeczy na innych blogach. Ale też wiem, że jak mam za dużo na głowie, to zwyczajnie muszę odpuścić. Posiedzieć z moim chłopakiem; spędzić z nim czas; żyć, a nie tylko siedzieć w necie. Chociaż fajne jest to, co mówisz – to wykorzystywanie okazji na blogowanie.

Ania: Ja teraz działam na pełnych obrotach, ale pewnie kiedyś zwolnię. Potrafię wykorzystać czas, który mi daje los. U Ciebie chyba jest tak, że już mieszkacie razem. Dobrze pamiętam? Ja tak nie mam, nawet moi znajomi są z innej miejscowości. Pewnie dlatego mam tyle czasu na bloga.

Magda: Oficjalnie jeszcze ze sobą nie mieszkamy, chociaż nie ma co ukrywać, że odkąd wróciłam z Warszawy w czerwcu, to w domu spałam zaledwie kilka razy. I może faktycznie chodzi o to, że ja mam teraz do roboty coś innego. Mam z kim spędzić czas, mam czym się zająć. Na blogu nie siedzę już tyle godzin, bo zwyczajnie zabrakłoby mi na wszystko doby.  

Ania: Przypuszczam, że u mnie byłoby identycznie. Gdybyśmy razem mieszkali, mieli dodatkowe obowiązki, to byłoby mniej czasu na to blogowanie. Tym bardziej, gdybym wciąż tyle pracowała i wracała koło 19 do domu.

Magda: Ale, ale! Nie tylko obowiązki, ale i przyjemności! Mieszkanie razem, to mnóstwo fajnych chwil, nie tylko sprzątanie czy mycie garów. Odbiegając jednak od tego tematu, chciałabym podpytać, jak to było u Ciebie ze studiami. Łączyłaś je z pracą?  

Ania: Nawet nie wiem, czy by mi się chciało. Jestem leniem, jeśli chodzi o naukę w szkole, mimo że dość szybko przyswajam wiedzę. Nie studiowałam i nie wiem, jakby to było łączyć naukę z pracą. Chociaż z drugiej strony to od 14 roku życia coś robiłam. Najpierw ulotki, potem praca hostessy. Ty zresztą też wiesz, jak to wygląda, bo robiłaś to samo. Łączyłam pracę ze szkołą i wiem, że jest ciężko. Ale mam chyba jakieś wrodzone ADHD i nie umiem usiedzieć na miejscu.

Magda: Ale wcześnie! Ja zaczynałam zarabiać przy zbieraniu latem owoców. Nie wiem jednak, czy miałam wtedy te 14 lat. Chyba trochę więcej. Tę pracę jednak miło wspominam, bo chociaż fizyczna, to nie można było się nudzić, tym bardziej, że zwykle jeździłam z rodzeństwem. A co do samych studiów, to ja robiąc je dziennie i próbując pracować, mogę powiedzieć, że jest ciężko. Tym bardziej, gdy próbuje się samemu zarobić na czynsz, bilety, jedzenie. Czasami to człowiek wraca i nie ma siły wstać.

Ania: No właśnie myślę, że trudno to połączyć. Tym bardziej, że to studia dzienne i te wykłady, między którymi może być kilka godzin przerwy…

Magda: Nie jest łatwo, ale każdemu polecam spróbować. Na pewno nie chciałabym przesiedzieć na studiach i nie zarobić nawet grosza. Teraz, jeśli mam być szczera, prędzej zrezygnowałabym ze studiów niż z zarobku. Mogłabym nawet wciąż męczyć się z hostessowaniem, ale pieniądz musiałby jakiś być. 

Ania: Z pracą i studiami to jest taki problem, że często sami pracodawcy nie wiedzą, czego chcą od pracownika. Szukają studentów dyspozycyjnych w weekendy i tylko z grupy tych, którzy studiują zaocznie. I jak taki student zaoczny ma wtedy przyjść do pracy skoro ma zjazdy? To już chyba powinni zatrudniać tych dziennych…

Magda: Ja jak szukałam pracy niedaleko moich rodzinnych stron, to wiecznie było, że szukają tylko studentów zaocznych. Jak mówiłam, że zaczynam w październiku studia dzienne, to tylko z uśmiechem kiwali głowami, mówiąc, że w takim razie nie mogą pomóc. I co miałam zrobić? Dać za wygraną i się męczyć w wieku 20 kilku lat nie zarabiając, czy przeprowadzić się do wielkiego miasta i tam szukać czegoś dla siebie? Wyprowadziłam się do Warszawy, pracowałam jako hostessa i jakoś mi to leciało. Było ciężko, ale zarabiałam. Teraz mogę nawet do tej Warszawy dojeżdżać godzinę byleby nie siedzieć na dupsku bez kasy.

Ania: A co powiesz o tych, którzy chcą zatrudnić młodych ludzi – tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pracą – a w ogłoszeniu podają, że szukają kogoś z doświadczeniem? I to np. 2-3 letnim? Kiedy Ci ludzie mieli zdobyć to doświadczenie, skoro siedzieli w ławce w szkole?

Magda: Hahaha tak! Jak to mnie śmieszy! Co prawda nie ma tu powodu do tego, żeby się śmiać, bo to jest smutne, ale z drugiej strony - jakim trzeba być ignorantem, żeby szukać młodych ludzi i pytać ich o doświadczenie zawodowe?

Ania: Tak niestety jest. Albo biorą kogoś na dwutygodniowy okres próbny i „cześć”. Jednego wyrzucają, a zatrudniają kolejnego i koło się kręci. Na szczęście teraz jest obowiązek rejestracji takiej osoby po 7 dniach.

Magda: O proszę. Nad tym się nie zastanawiałam, ale może coś w tym jest. W końcu to dla nich tania siła robocza. A do tego jeszcze te wszystkie darmowe praktyki i staże. Ręce mi po prostu opadają.

Ania: Praktyki to kolejna forma wykorzystywania młodych. Szkoły zawodowe robią dokładnie to samo.

Magda: Nic mi o tym nie mów. Jak sobie pomyślę, że teraz, mając te 22 lata i chęć zarabiania pieniędzy, mam poświęcić miesiąc (miesiąc!) na bezpłatne praktyki, to aż mnie krew zalewa. I co ja z tego będę miała? Miesiąc do tyłu, jeśli chodzi o gotówkę. A przecież wakacje to idealny moment, żeby złapać się dorywczej pracy i zarobić choćby na jakiś wyjazd.

Ania: To jest smutne. Tym bardziej, że na tych praktykach i tak nic się nie robi. Biorą np. taką fryzjerkę, która powinna uczyć się zawodu, a zamiast tego, zamiata ścięte wcześniej przez inną osobę włosy, robi kawę, idzie po śniadanie dla szefowej. Ogólnie jest to takie „przynieś, podaj, pozamiataj”. Dlatego też pracodawcy wymagają dodatkowych kursów, za które musisz zapłacić.

Magda: Daj spokój, Ania! Jak oglądałam to „Ostre cięcie” to byłam w szoku, że ktoś może być na stażu czy praktykach w salonie od kilku lat, a nożyczek nie potrafi w ręce trzymać. Bo przez ten czas, nikt nie wymagał i nie widział potrzeby, żeby uczyć. A potem takie osoby szukają pracy i gdzie ją dostaną, skoro nic nie potrafią? Albo zostaną przyjęte i klienci wychodzą z płaczem, bo ktoś im zrobił jeszcze gorszą fryzurę niż mieli wcześniej…

Ania: A do tego wszystkiego dziewczyny często dostają grosze za praktyki. Znam takie, które na tydzień dostawały po 80 złotych. To czysty wyzysk.

Magda: Pewnie że tak, chociaż to i tak dobrze, że w ogóle coś dostawały. Ja słyszałam o takich przypadkach, gdzie firmy chciały, żeby to im płacić za to, że cię przyjmą i czegoś nauczą. To jest dopiero coś nieprawdopodobnego. Dlatego też człowiek całe życie kombinuje, żeby jakoś to sobie ogarnąć. Jak łączyć te studia z pracą?

Ania: Ja jestem cały czas na pełnych obrotach. Gdyby jeszcze do tego wszystkiego doszłaby mi szkoła, to bym nie wyrobiła. W tygodniu przepracowuje ok. 63 godzin. Kiedy miałabym jeszcze znaleźć czas na studia skoro ledwo znajduję go dla siebie?

Magda: Ja teraz nadrabiam pracą w weekendy, chociaż przeklinam to za każdym razem, gdy tam idę. Sobota i niedziela to czas, kiedy powinno się odpoczywać po tygodniowych zawirowaniach. Wiem jednak, że i Ty masz pracującą sobotę. Nie wiem, jak Ty znajdujesz na to siły.

Ania: Pewnie przestanę tak tyrać, jak wyjdę na prostą. Kiedyś pracowałam mniej, ale musiałam zmienić koleżankę, która poszła na macierzyński. W sklepie zostałam sama.

Magda: Najważniejsze to znać umiar i będzie dobrze. Ale rozumiem Twoją chęć zarobienia jak najwięcej, żeby sobie odłożyć. Ja mam teraz więcej wydatków niż pieniędzy i jakoś muszę sobie umieć odmówić niektórych rzeczy. Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni. Gdyby nie mój chłopak i rodzina, u której jeszcze mogę się zapożyczyć, to nie wiem, co by ze mną było. Pewnie już bym nie studiowała.

Ania: Ja teraz pracuje w sklepie spożywczym, podaje towar przez okienko, jak w barze szybkiej obsługi. Nie jest ciężko, jak widzisz, mam czas dla siebie w tej pracy, mogę sobie z Tobą pisać. Najgorzej jest jednak zimą, gdy w takim sklepie jest jakieś 8 stopni i ręce zamarzają. Ale chociaż mi za to płacą. Ty pewnie masz gorzej zarobić i odłożyć.

Magda: O odkładaniu w moim przypadku na razie nie ma mowy. Ledwo wiąże koniec z końcem i jak mówiłam wcześniej – ciężko mi znaleźć na cokolwiek  czas. Z autopsji wiem, jak to jest pracować w zimnie. Sama mam tak samo. Postronny człowiek nawet nie wie, jak zesztywniałym można wtedy wyjść po 8 godzinach w pracy.  

Ania: Przynajmniej jesteś zahartowana, haha. Zapytam jeszcze na koniec, jak się zaopatrujesz na to, że sklepy w niedziele mają być zamknięte?

Magda: Tym lepiej dla pracujących ludzi… Ja jak nie chcę pracować w niedziele, to do pracy nie idę. Niektórzy nie mają takiego wyboru. Prywatne sklepy i tak będą otwarte, więc po co mają być otwarte jeszcze te wielkie molochy? Dajmy zarobić mniejszym. Wiem, że jest wielka dyskusja na temat tego, że przecież kiedy ktoś zrobi zakupy, skoro w pozostałe 6 dni nie ma czasu? Bez przesady. Z doświadczenia wiem, że w niedziele ludzie chodzą do sklepu na spacer, bo nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Dlatego ten argument do mnie nie przemawia.

Ania: Dokładnie! Może wreszcie te osoby ruszą tyłki i pójdą z dziećmi na spacer do parku albo do kina, a nie robią im rozrywkę i po kilka pierdół lecą do sklepu. Ludzie się rzucają, że nie mają kiedy zrobić zakupów? Pieprz*nie głupot. Ja po tylu godzinach w pracy mam czas iść do mięsnego czy zoologicznego i nie widzę problemu.

Magda: Pewnie, że tak. Dla większości niedziela to po prostu taki dodatkowy dzień i wiedzą, że sklep jest otwarty, więc do niego idą. Ja tam wolę poświęcić na to czas w tygodniu, a nie lecieć specjalnie w niedzielę. Może teraz jak to się zmieni, to więcej będzie ludzi na świeżym powietrzu.

Ania: I więcej czasu dla siebie!

PHOTOS: pexels.com

46 komentarzy:

  1. Ciekawa dyskusja - przypomniały mi się czasy końcówki studiów, kiedy jednocześnie studiowałam dziennie, pracowałam, pisałam pracę magisterską, robiłam miliony staży i praktyk no i chłopak też przecież był, a jakże. Nie wiem dzisiaj, czy umiałabym funkcjonować na podobnych obrotach co wtedy. Te kilka lat temu praktyki i staże były praktycznie całkowicie darmowe. Z perspektywy czasu nie wydaje mi się, żeby wiele z nich przydało mi się do zdobycia pracy. Myślę, że warto robić naprawdę porządną selekcję jeśli chodzi o wszystkie takie praktyki, pytać znajomych, szukać opinii, bo czasami jeden dobry staż potrafi otworzyć nam drzwi do fajnej pracy - a niekiedy trzy strony praktyk w CV mogą się okazać bezwartościowe.
    Co do pracy na studiach to dorabiałam jako pomoc domowa (i bardzo miło to wspominam, przez cały dzień robiłam to, co lubię, czyli prasowałam), pracowałam na pełny etat w call center i chodziłam dorabiać na nocki jako opiekun w ośrodku terapeutycznym (pacjenci spali a ja miałam tam po prostu być). Bywało ciężko ale nie żałuję, dzięki temu udało mi się docenić wartość pracy, ale też mieć własne pieniądze, które pomogły mi przetrwać trudne miesiące po obronie, kiedy szukałam pierwszej pracy.
    Powodzenia dziewczyny, dużo wytrwałości i zręczności w łączeniu ze sobą wszystkich rzeczy, na których Wam zależy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie chyba dobrze jest dokładnie patrzeć i szukać tylko takich praktyk, które cokolwiek dadzą i czegoś nauczą. Z doświadczenia jednak wiem, że czasami ciężko jest takie znaleźć. Tym bardziej, gdy szuka się czegoś na szybko, żeby zaliczyć to na studiach.
      Jak wspominasz tę pracę w call center? Wszyscy, których spotkałam, a mieliby z tym do czynienia, mówili, że to praca dla ludzi o mocnych nerwach. Jedni ją polubią, dla kolejnych będzie ciężkim orzechem do zgryzienia i włosy z głowy będą sobie rwać. Ja bym nie wytrzymała. Już sama praca hostessy potrafiła mnie wykończyć, tak okrutni potrafią być ludzie. W call center to wydaję mi się, że może być jeszcze gorzej, bo jednak tam człowieka nie widać, więc jakby mógł sobie na więcej pozwolić.

      Usuń
  2. Ja jestem teraz zona i matka i baaaardzo mi trudno wygospodarowac czas na napisanie postow ale staram sie wygospodarowac chwilkę gdy moja mala spi zeby napisac cos bo lubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze chyba w tym wszystkim jest właśnie to, że pisanie to wielka pasja. A jeśli coś jest pasja, to mimo wszystko - mimo braku choćby tego czasu - to jednak zawsze będzie się do tego wracało. Ja może nie mam już tak dużo czasu jak kiedyś, ale jednak nie mogę sobie całkowicie odpuścić pisania, blogowania. To po prostu coś, co bardzo lubię.

      Usuń
  3. Dokładnie, zgadzam się do zatrudniania studentów. Na przykład szukają tylko dziennych, ale dyspozycyjnych w tygodniu. To chyba dyspozycyjni w tygodniu są, ale zaocznie więc chyba coś im się myli..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to kompletnie nie trzyma się kupy niestety. Ja studiując dziennie mam trochę problem, żeby zaleźć pracę. Chociaż Warszawa ma dużo więcej możliwości niż mniejsze miejscowości.

      Usuń
  4. Żyjemy w takich czasach, że ta wieczna gonitwa stała się chyba normą ;) Musimy pracować, często łącząc dwa etaty, żeby jakoś się utrzymać, musimy się dokształcać - studiować, robić kursy i szkolenia, bo tego wymaga od nas rynek pracy. Tak, bez dobrej organizacji czasu idzie zginąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ania mi tu dobrze powiedziała, że jednak organizacja czasu to podstawa. Mam nadzieję, że to życiowe szaleństwo mi minie i będę mogła lepiej planować dni.

      Usuń
  5. U mnie dop]óki synek się nie pojawił uwielbiałam po pracy blogować, takie moje oderwanie a teraz szybko biegiem żebym wogole cokolwiek zdążyła napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy chyba w tym jest pośpiech. Mi ciężko pisze się pod presją czasu.

      Usuń
  6. Niestety kiedyś było inaczej. Czasem słyszę od starszych osób, które mnie otaczają dziecko zwolnij! Cały dzień w pracy, weekendy w szkole a pomiędzy tym pełno nauki na głowie a już w nowym roku szykują się praktyki. Oprócz tego najbliższe osoby oraz znajomi wymagają czasu.. i pojawia się taka chwila w której jest HALOO ale to moje życie i to co ja chcę jest najważniejsze. Dlatego właśnie wróciłam na bloga. Żeby odetchnąć od tej ciągłej gonitwy.
    Mój blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo Ci znaleźć czas na to blogowanie? U mnie to im więcej zajęć, tym gorzej.
      Znajomi, a w szczególności druga połówka. Jej szczególnie należy się czas.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ania mi pisała, że chciałaby dłuższą dobę, ale ja bym tego zdecydowanie nie zniosła :D

      Usuń
  8. Często rozmawiam z Anią, to bardzo pracowita dziewczyna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Ja nadal nie wiem, Ania, jak Ty to robisz!

      Usuń
  9. Super post!
    Ja tez mam bardzo duzo zajec. Praca na caly etat, lacznie z weekendami, 1 rok magistra, oczywiscie dziennie, zycie w innym miescie z dala od rodziny wiec jak wolny weekend to trzeba jechac do domu, a przeciez w mieszkaniu nic sie samo nie zrobi. Do tego silownia 3-4 razy w tygodniu. Ale tak lubie. Im wiecej zajec tym jest mi lepiej i jestem bardziej zorganizwoana. Co do praktyk i stazy to sie zgadzam. Wyzysk. Ja na szczescie na licencjacie nie musialam odbywac bo cale studia pracuje i mi to uznali jako praktyki :) ale wiem ze jak sie chce dostac prace w fajnym korpo to najlepiej zaczac od praktyk... nie wyobrazam sobie tego. Przeciez to kilka mies prawie bez kash. A utrzymac sie trzeba...
    Zapraszam do przeczytania pierwszego posta z serii o moim pobycie w USA :)
    http://mytravellifee.blogspot.com/2017/12/wyjazd-do-usa.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, najgorzej, jak ktoś sam na siebie zarabia i utrzymuje się z tego, co uda mu się zarobić. Wtedy to w ogóle jest stres, czy da radę to wszystko jakoś połączyć.
      Ja na weekendy to wiecznie próbowałam uciec do domu, bo mnie jednak ta Warszawa weekendami straszliwie smuciła. I chociaż oby na chwilę, ale jednak żeby posiedzieć trochę w swoich rodzinnych stronach.

      Usuń
  10. Potwierdzam - wszystko tkwi w zorganizowaniu i systematyczności :) Czasem aż dziw bierze, ile czasu można zmarnować niepotrzebnie, gdy się nie wpadnie wcześniej na wiele ciekawych rozwiązań, jak to na początku z gotowaniem obiadu "w czasie" kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest całkiem niezły patent i zdecydowanie warty zapamiętania:)

      Usuń
  11. To była bardzo przyjemna rozmowa, dziękuję ci za nią :*
    Ja od naszej rozmowy sporo myślałam o tym jak zorganizować nieco więcej czasu dla siebie. Tak bym mogła bardziej wypocząć i stwierdziłam że będę wszystkie sprzęty typu telefon, komputer po powrocie z pracy nie będą dla mnie istnieć i poświęcę wtedy tą godzinę więcej dla siebie, aby móc po całym dniu lepiej odpocząć. Jeszcze raz dziękuję ci za tą rozmowę i za ten wpis :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, Ania! To była wielka przyjemność i cieszę się, że wzięłaś w tym udział:)

      Usuń
  12. Czasami naprawdę jest trudno wszystko ze sobą pogodzić w tej ciągłej gonitwie, ale najważniejsze żeby znaleźć równowagę oraz stworzyć jakąś organizację. Pozdrawiam ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to mi się strasznie przyda i mma nadzieję, że w końcu to sobie ogarnę.

      Usuń
  13. Ja pracuję w handlu w dużym markecie, w nie jednen weekend muszę iść do pracy czy tego chcę czy nie. Najbardziej mnie denerwuje jak ludzie przychodzą do sklepu i chodzą po nim bo nie mają co robić w domu. Serio??? Bo ja z chęcią bym posiedziała sobie w domu i odpoczęła. Najgorsze jest to że studiuje zaocznie i nie zawsze mam wolne kiedy są zjazdy. Dobrze że te moje studia są prywatne no inaczej nie skończyłam nawet 1 semestru �� pomimo że mieszkam z narzeczonym to nie zarabiam nie wiadomo jak dużo i ciężko jest coś odłożyć, szczególnie że chce oszczędzać na wesele.... Chce zmienić pracę, ale ciężko jest coś znaleźć gdzie nie wymagają 2-3 letniego doświadczenia ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ostatnio duzo zaniedbałam przez brak czasu :(

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, nie musisz mi linków tu stawiać, trafię do Ciebie:(

      Usuń
  15. Czas, okropnie ucieka, na początku studiów wstawanie chwilę po 4, siedzenie na uczelni nieraz do 20 plus dojazdy - nie było mowy o pracy. Teraz znowu po zajęciach i w wolne dni pędzę do laboratorium robić magisterkę i znowu cały dzień zajęty. A potrzebowałabym poszukać pracy :/ Może po sesji i zmianie planu się uda :)
    Czasem trzeba zwolnić, ale często, gdy się chce więcej, trzeba działać więcej. Tak to wszystko jest stworzone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego Ci życzę! Wiem, ile czasu zajmuje napisanie dobrej pracy i ile trzeba się napocić, ale mam nadzieję, że Ci się uda:)

      Usuń
  16. A ja bardzo lubię swoją pracę. Pracuje od 7:15-15:15 od poniedziałku do piątku. Nigdy bym nie pomyślała że mogę pracować w takim zawodzie bo szukałam czegoś innego, a jednak pracuję i bardzo to lubię.
    Do tego studiuje zaocznie więc niektóre weekendy odpadają i jestem od 8 do przykładowo jak wczoraj (niedziela) miałam zajęcia do 19. Bywało ze nawet i dłużej. Nie narzekam bo do wszystkiego można się przyzwyczaić byle by to co robimy sprawiało nam przyjemność i było NASZĄ decyzja a nie rodziny czy kogoś bliskiego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie coraz częściej myślę o studiach zaocznych. Jednak dzienne wykańczają i chyba nie ma co siedzieć i się męczyć z poczuciem, że i tak to się do niczego nie przyda.

      Usuń
  17. Bardzo ciekawa rozmowa :) Anię podziwiam za jej szczerosc, zaangażowanie i aktywność, do tego jest niesamowicie wesoła i miła 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Ania to taka naprawdę dobra dusza:)

      Usuń
  18. Lubię czytać bloga Ani, zazdroszczę też organizacji!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja także będąc na studiach licencjackich studiowałam dziennie i pracowałam w weekendy teraz jestem pod studiach dyplomowych i zaczynam prace na pełny etat ale chyba od marca zrobie jeszcze jedne studia w tym że weekendowe ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgłaszam się! Kocham swoją pracę i mogę o niej mówić godzinami. Czasem powiem aż za dużo.
    Skończyłam studia, elektroradiologię, ale nie pracuję w tym zawodzie. Po studiach poszłam na kurs opiekuna medycznego- niższa półka niż bycie magistrem i robienie zdjęć, wykonywanie radioterapii, co? Bo jeny to w teorii najgorsza praca- kiepsko platna, do tego, dosłownie, walczysz z ludzkim gównem, dosłowną fizjologią, przewijając osoby chore. Najpierw pracowałam w domu pomocy społecznej, teraz w szpitalu psychiatrycznym. I kocham swoją pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I taka postawa jak najbardziej mi się podoba. Nie ważne co się robi, ważne że to lubimy.

      Usuń
  21. Zdecydowanie pisanie bloga to przyzwyczajenie, na początku ciężko to ogarnąć, ale z czasem wytrenujemy sobie metodę. Ja na przykładam zawsze robię zdjęcia na zapas, a to już sporo pracy mniej przy pisaniu kolejnych postów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze zdjęciami to chyba jest też tak, że trzeba trafić na pogodę, więc tym bardziej warto wcześniej je zrobić.

      Usuń
  22. Szczerze nie znam (tak samo internetowo, czy też w realu) bardziej zorganizowanej osoby niż Ania :) Nie ogarniam, jak można pogodzić ze sobą tyyyle rzeczy. Ot, prawdziwa mistrzyni organizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Prawda dobra organizacja to klucz do sukcesu. Ja pracuje na cały etat studiuje i jeszcze prowadzę bloga. Co prawda nie udaje mi się tak często publikować jak Ania, ale jestem systematyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania to publikuje bardzo często. Podziwiam strasznie!

      Usuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)