Blogerskie pitu-pitu: Nasze polskie święta oraz te w Hiszpanii

20:07 Magda 33 Comments


Jest wielką miłośniczką kawy. Bez niej nie wyobraża sobie idealnego poranka. A książki?Potrafią dać jej nowe życie. Uwielbia błękit nieba, szum drzew i soczyście zieloną trawę. Na blogu Paulina G Lifestyle jest z miłości do pisania, czym całkowicie przypomina mnie. Chociaż już kolejny punkt – jej 5-letnia praca w modeling - pokazuje, jak wiele nas różni. Ale za to ostatnio wydało się, że pochodzimy niemalże z tego samego miejsca w Polsce. Jaki ten świat jest mały!           Paulina przez modeling prowadzi życie na walizkach i podróżuje po krajach Azji i Europy. Od kilku miesięcy na dłużej zatrzymała się w Hiszpanii, w której być może osiedli się na stałe. I to właśnie o tej gorącej Hiszpanii porozmawiamy dzisiaj. Dokładnie rzecz ujmując o tamtejszych świętach!


BLOGERSKIE PITU-PITU: NASZE POLSKIE ŚWIĘTA ORAZ TE W HISZPANII


Magda: Pierwszy raz od dawna tak bardzo cieszę się na myśl o świętach. I mogę niemalże poczuć atmosferę, która temu wszystkiemu towarzyszy. Nie pamiętam kiedy ostatnio, tak bardzo czekałam na Wigilię.

Paulina: Oh, ja też czuję świąteczną atmosferę. A zdawałoby się, że w gorącej Hiszpanii nie da się odczuć świąt! Kompletna nieprawda! I tutaj można wyczuć, że nadchodzi coś magicznego.

Magda: W Polsce jest o tyle łatwiej, że jest zimno. I komuś z naszego państwa, zawsze święta będą kojarzyły się ze śniegiem i mrozem. Chociaż śniegu w Boże Narodzenie ciężko się ostatnimi laty doszukać, to jednak szybciej zapada zmierzch, robi się strasznie zimno i tylko odlicza się do tych konkretnych, wolnych od obowiązków dni w grudniu.

Paulina: Zapewniam Cię, że w gorących krajach też można poczuć tę atmosferę. Wprawdzie jestem bardzo sentymentalna i nie ma dla mnie lepszych świąt niż te w Polsce, to jednak na te hiszpańskie też czekam z niecierpliwością. Swoją drogą, w Hiszpanii też już zaczyna mrozić. Ludzie tutaj zostawili zwiewne bluzki i lekkie tenisówki w szafie, przerzucając się na kurtki i szaliki. I jeszcze te sklepy! Wystawy lśnią świątecznymi dekoracjami: gwiazdy, choinki, renifery i Mikołaje! Wszystkiego jest mnóstwo, a do tego sklepy są pootwierane także w niedziele, a zwykle wtedy są zamknięte.

Magda: O proszę. A u nas chcą zamknąć sklepy w niedziele i robi się z tego wielką burzę. Pisałam już o tym trochę w rozmowie z Anią. Fajnie, że w Hiszpanii panują inne zasady, ale skoro sklepy są otwarte w niedziele, to chętnie bym zobaczyła, jak to tam wygląda. W Polsce do mnie strasznie uśmiechają się te wszystkie wystawy z czerwono-zielonymi elementami i aż muszę się hamować, żeby nie wykupić wszystkiego! Jak jest u Ciebie?

Paulina: Tak samo! Przed świętami w każdym sklepie coś przykuwa uwagę i jak na złość pasuje do mieszkania, wpisując się w kategorie „na pewno się przyda”. Ja też staram się powstrzymywać przed kupowaniem ozdób. Ale chociaż mogę podziwiać ulice pełne światełek czy ubranych choinek i nie płacić za to. Do tego te wszystkie grube swetry i urocze skarpetki! Coś pięknego!

Magda: I jeszcze te wszystkie potrawy, o których nie należy myśleć, bo człowiek od razu staje się bardziej głodny. Mój chłopak ostatnio pytał babcie, czy na Wigilie zrobi mu pierogi. A jak usłyszał, że tak, ale postne, to stwierdził, że nie będzie ich jadł, bo są niedobre, haha.

Paulina: W takim razie Twojemu chłopakowi pewnie nie spodobałyby się też potrawy świąteczne z Hiszpanii. Tutaj w czasie kolacji na stół wjeżdżają owoce morza: grube krewetki, kalmary i małże. No największa uczta! A dla smakoszy słodyczy przysmakiem jest turron – bardzo twarda czekolada z bakaliami, która mi bardziej przypomina mniej słodką chałwę.

Magda: Oj w takim razie faktycznie, raczej mógłby się w tym nie odnaleźć. Tak samo zresztą jak ja. Jakoś takie specjały do mnie nie przemawiają, nie skusiłabym się na owoce morza, a już szczególnie w czasie Wigilii. Wtedy to tylko pierogi z kapustą i grzybami. No i oczywiście rybka!

Paulina: Jeśli o mnie chodzi, to – tak między nami – też nie przepadam za kuchnią hiszpańską. Owoce morza jak najbardziej, ale nie w Wigilię. Jak to, tak bez karpia czy pierogów? Nawet gdy zapytałam swojego chłopaka o to, co najbardziej podoba mu się w polskich świętach, to powiedział, że jedzenie. Nasza polska kuchnia ma się czym szczycić. Poza tym, wiesz, że w Hiszpanii nie ma zwyczaju łamania się opłatkiem? To również wyjątkowo wzruszyło mojego chłopaka.

Magda: Naprawdę? Mnie ten moment kolacji wprawia w zmieszanie. Zawsze mam nadzieję, że jednak o tym zapomną.

Paulina: Ja natomiast to uwielbiam! Zawsze mam łzy w oczach i robi się jakoś cieplej na sercu, a na twarzy wykwitają rumieńce. Od pozytywnych emocji oczywiście! U nas w Polsce jest bardziej elegancko, tradycyjnie, a w Hiszpanii? Wielkie Olee! Po kolacji gitara, śpiewy, klaskanie i głośne rozmowy nawet do białego rana.

Magda: Ja przy opłatku czuję się nie na miejscu i nigdy nie wiem, co komu życzyć. To też kwestia tego, że u mnie w rodzinie święta od lat są raczej takie… melancholijne i atmosfera raczej jest napięta, a nie radosna. Ciekawa jestem, jak to będzie u mojego chłopaka. W Hiszpanii wydaje się, że jest super!

Paulina: Zdaje mi się, że my, Polacy, w ogóle jesteśmy bardziej poważniejsi, gdy przychodzi do świąt. To jest wyjątkowy czas. Chociaż chyba nieistotne czy spędzi się go na spokojnie czy imprezowo. Ważne, żeby być z rodziną, w ciepłej, przytulnej atmosferze.

Magda: Ja to jestem chyba jakimś ewenementem, ale u mnie święta spędza się w swoim ścisłym gronie. Zamiast wielkiej rodzinnej kolacji, mini kolacje w każdym z domów. I ewentualnie jakieś wypady na kilka chwil do dalszej rodziny, tyle tylko, żeby wypić razem kawę. Żałuję strasznie, że nie robi się czegoś większego, na skale właśnie hiszpańską. Hiszpanie to chyba naprawdę niesamowicie otwarci i pozytywni ludzie.

Paulina: Ja przyznaję, że czasem z nimi nie wyrabiam. Dla nich każda okazja jest dobra do spotkania się, jedzenia, zabawy w rodzinnym gronie. A najbardziej mi się podoba to, że wszystko jest spontaniczne. Nie planują wiele, nie ustawiają się, tylko idą na żywioł czy to z wigilijną kolacją, czy z odmiennością odnośnie świątecznych prezentów.

Magda: To znaczy? Czym ta odmiennością się charakteryzuje?

Paulina: U nich od dawien dawna prezenty przynoszą trzej królowie i to 6 stycznia. Wtedy to przyjeżdżają i rozdają dzieciom prezenty. Żeby jednak nie było smutno, to w Boże Narodzenie pod choinką również można znaleźć upominki. Nie są jednak tak okazałe, jak te z 6 stycznia.

Magda: Są to jakieś konkretne prezenty? Coś typowo świątecznego, czy tak jak w Polsce, raczej kupuje się coś, co obdarowywanemu może przynieść radość albo do czegoś się przyda?

Paulina: Tak jak i w Polsce, nie ma tutaj reguł odnośnie do tego, jaki prezent kupić. Daje się wszystko: słodycze, kosmetyki, swetry, biżuterie… To, co może cieszyć obdarowanego.

Magda: I też w Wigilię prezenty przynosi wujek w przebraniu świętego Mikołaja?

Paulina: Dokładnie tak! Ale 6 stycznia, przynoszą je trzej królowie i to jest zasadnicza różnica.

Magda: Byłam przekonana, że tylko nasi wschodni sąsiedzi mają inne świąteczne zwyczaje. Do tej pory ten szósty dzień stycznia kojarzył mi się właśnie z rosyjskim Dziadkiem Mrozem, który rozdaje prezenty, a widzę, że podobny zwyczaj można znaleźć też w innych zakątkach świata. Swoją drogą, nie wiem, jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie spontanicznie pojechać do kogoś w odwiedziny. Jednak lepiej się zapowiedzieć i dać na przykład szansę, żeby ogarnął w domu.

Paulina: Kiedyś już pisałam na blogu, o tym, że Hiszpanie dosłownie rozumieją i szerzą zasadę „czuj się jak u siebie w domu”. U nich możesz wyjąć sobie coś z lodówki, uciąć drzemkę czy przyjść w mało oficjalnych strojach na Wigilie. Oni i tak nie będą się tym przejmować.

Magda: To jest dopiero podejście! Mam wrażenie, że podobnie może być w Ameryce. Ja nie mogłabym się w tym odnaleźć. Nie lubię grzebać w cudzych rzeczach. Jakieś to dla mnie dziwne i niekomfortowe. Źle bym się też czuła, gdyby ktoś zaglądał w taki sposób do moich szafek. Z drugiej jednak strony, piękne są te zwyczaje. Aż chciałoby się jechać i samemu spróbować tej gościnności.

Paulina: Ten kraj ma dużo do zaoferowania. Panuje tutaj wiele fajnych obyczajów, nie tylko świątecznych, ale jakichkolwiek. Jeśli jednak chodzi o święta, to jak już wcześniej wspomniałam – najbliższe sercu są te polskie. W tym roku też spędzam je w rodzinnym gronie i już nie mogę się doczekać!

Magda: Czyli jednak nie zostajesz w Hiszpanii, aby jeszcze bardziej poczuć wigilijny klimat?

Paulina: Święta tam trwają do 6 stycznia. Kiedy my po drugim dniu świąt idziemy do pracy i wszystko jest pootwierane, tak w Hiszpanii większość instytucji i sklepów jest wciąż nieczynna. Ludzie przeznaczają te wolne dni na spotkania z dalszą rodziną albo kolacje z przyjaciółmi. Ja do 29 grudnia będę w Polsce, a potem lecę świętować dalej.

Magda: To brzmi jeszcze lepiej! Kusisz mnie strasznie, żeby wpaść tam i to wszystko zobaczyć. I naprawdę ludzie wytrzymują tak bez tych sklepów? Niesamowite! Ciekawa jestem, jak to jest z tą komercjalizacją świąt. Jak Hiszpanie patrzą na to, że teraz częściej stawia się na choinkę i wszystkie te ozdoby, a nie na aspekty religijne?

Paulina: To wszystko zależy od ludzi, domów i tradycji. Akurat tutaj nie ma znaczenia czy to Polska, czy Hiszpania. Wiele rodzin obchodzi Boże Narodzenie nie wspominając słowem o narodzinach Jezusa. Dla innych będzie to miało największe znaczenie. Wszystko to kwestia wiary. Ja nie mam nic przeciwko ludziom, którzy wykorzystują ten czas tylko na spotkania z najbliższymi. Ważne, żeby były one wypełnione miłością i spokojem. Nawet jeśli wkrada się w to komercja.

Magda: Czyli tak naprawdę są rzeczy, które nas łączą. I chociaż cel świąt jest ten sam, to jednak od danej rodziny zależy, jak spożytkuje ten czas. U mnie zdecydowanie święta nie należą do tych religijnych. Ba, nawet nie byłam na pasterce!

Paulina: Pewnie, że tak. U nas są kolacje z 12 potrawami, a w Hiszpanii grill. Dla mnie to brzmi jak żart, ale u nich to normalne, taka ich tradycja. A czy to w duchu religijnym, to już dla mnie nie ma znaczenia. Z tego co widzę, to obie jesteśmy tradycjonalistkami: karp, pierogi, śnieg i typowa polska Wigilia. Chociaż na Pasterce sama byłam tylko kilka razy w życiu. Nie przepadam za tym, czas dłuży się niemiłosiernie, zimno i nie można opanować ziewania.

Magda: No pewnie! Jak kuchnia, to tylko polska. Nie żadne grille, bo to jest dobre na letni plażing, a nie na mroźne zimy. Widzę też, że nie mam co żałować tego, że nigdy nie poszłam na Pasterkę, haha.

Paulina: Z całą pewnością nie masz czego żałować.

Magda: Paulina, a powiedz mi jeszcze na koniec: czy w Hiszpanii też przygotowuje się tyle jedzenia? U mnie w rodzinie oczywiście wychodzi się z przeświadczenia, że trzeba dużo nagotować, bo będzie się dużo jadło, a potem i tak większość tego jedzenia zostaje na kolejne dni. I nikt już nie może znieść tej warzywnej sałatki jedzonej na śniadanie, obiad i kolację!

Paulina: Hmm. W Hiszpanii przygotowuje się mnóstwo jedzenia. Jednak Polska to Polska. U nas w święta się przeważnie je (i tyje), w Hiszpanii tego jedzenia jest jednak zdecydowanie mniej.

Magda: Czyli jednak wysuwamy się na prowadzenie w konkursie na najbardziej umęczonych i zapracowanych ludzi, którzy się dali ponieść przedświątecznej gorączce. Nic tylko gotują i sprzątają. Czyste szaleństwo! Chyba wolałabym ten hiszpański spontan.

Paulina: Zdecydowanie tak. Do tego tam, jak wspomniałam, nie ma takiej powagi. Nie ma tego opłatka, czy tradycyjnych potraw. Święta są dłuższe i skupiają się głównie na tym, żeby jak najwięcej czasu spędzić z rodziną. Ale tak jak i w Polsce liczy się towarzystwo kochających osób, rodzinna atmosfera, wspólne kolędowanie i świetny humor!

Magda: I tego Tobie, sobie i wszystkim, którzy to czytają życzę z całego serca. Wesołych Świąt!


PHOTOS: www.pexels.com

33 komentarze:

  1. Super post. Fajnie było dowiedzieć się jak świętuje się Boże Narodzenie w Hiszpanii. :) Nie miałam pojęcia, że ludzie nie dzielą się tam opłatkiem.
    Wesołych Świąt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie tez było to wielkim zaskoczeniem!

      Usuń
  2. Ale ja jej zazdroszczę że lubi łamać się opłatkiem! Ja tego nienawidzę i też co roku mam nadzieję że zapomną:P W Stanach co prawda też nie ma tego zwyczaju...ale co z tego jak ja Wigilię spędzam z Polakami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja mam tak samo. Dla mnie to tragedia.

      Usuń
  3. Uczyłam się hiszpańskiego w liceum i pani, która mnie uczyła nakładała duży nacisk na kulturę hiszpańską, stąd trochę wiem jak wyglądają tam Święta, i rzeczywiście, wydaje się magicznie :) Ja w tym roku niestety spędzam Święta w Holandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety? Zawsze to coś nowego, fajnego. Ciekawa przygoda do przeżycia.

      Usuń
  4. Jak to tak bez opłatka? Cóż, chyba wolę nasze polskie tradycje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy post! warto dowiedzieć się jak święta wyglądają w innych krajach ;) Ja jednak wolę Nasze, Polskie święta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie! Z wielką chęcią bym dowiedziała się jeszcze o innych krajach:)

      Usuń
  6. Świetnie sie czytało <3 Pieknie!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/12/swiatecznie-na-swieta.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję - zbanuje za te linki:):)

      Usuń
  7. Haha "owoce morza tak, ale w Wigilię?" - mega! Świetny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to nawet w zwykły dzień tak nie bardzo:D

      Usuń
  8. Nie czuje swuat w tym roku - mamy aktualnie9st na plusie więc jest prawie jak w Hiszpanii 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I deszcz! Ja wczoraj ledwo wyjechałam z podwórka, taka pogoda🙈

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa rozmowa :)
    O 6 stycznia słyszałam, bo mam kolegę Hiszpana i mi kiedyś o tym dniu mówił bo pytał się mnie jak wyglądają Swięta w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam podobnie jak ty przy łamaniu opłatka czuję się zmieszana. Ogólnie to dla mnie najważniejsze jest to że można odpocząć a cała ta magia jakoś we mnie nie rusza kompletnie. Chyba wolałabym spontanicznie święta w Hiszpanii :) na blog Pauliny muszę zaglądnąć koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ja to sobie wreszcie pospałam przez te kilka dni.

      Usuń
  11. Ja nie lubię świąt. Nie nawidzę tego przepychu i gonitwy. W tym roku porządnie odpoczęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym odpoczynkiem też należy się cieszyć!:)

      Usuń
  12. Fajnie było się dowiedzieć o tradycji obchodzenia świąt w Hiszpanii ^^ Zazdroszczę jedynie tego, że nie muszą dzielić się opłatkiem. Zwłaszcza z osobami, których nie lubią. Pozdrawiam i dziękuję bardzo za odwiedziny ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ucieszyłoby odejście od tej tradycji:D

      Usuń
  13. Uczę się hiszpańskiego, więc część z tych rzeczy już wiedziałam - na lekcjach przed świętami mieliśmy zajęcia właśnie o tradycjach. Zwłaszcza ciekawe wydaje mi się to dawanie prezentów przez Trzech Króli.
    Ta spontaniczność wydaje się naprawdę urzekająca, tym bardziej, że u nas wszystko musi być zapięte na ostatni guzik i ściśle zaplanowane. Uwielbiam nasze tradycje i jedzenie na święta (chociaż owoce morza są super, ale wiadomo, tradycja, człowiek się przywiązuje do tych sałatek i bigosu :D), to że jest tak elegancko i uroczyście, ale też ciepło i zabawnie, jednak... zdecydowanie przydałby nam się hiszpański luz. I ta niesamowita otwartość! Bo w świętach chodzi również o gościnność, duchowe przeżycie i świętowanie narodzin Jezusa (jeżeli ktoś jest wierzący, oczywiście), spędzanie czasu z najbliższymi, odpoczynek i spędzanie pięknego czasu przy pysznym jedzeniu. A nie stresowanie się, spinanie, chłód, ciągłe denerwowanie się, czy wszystko wyjdzie. Myślę, że tego moglibyśmy się nauczyć od państw śródziemnomorskich (we Włoszech też niesamowicie urzekała mnie ta spontaniczność, gościnność, towarzyskość, radość i miłość do świętowania) - otwartości, życzliwości, luzu.
    Poza tym jednak lubię nasze święta. I opłatek też akurat uwielbiam. To dla mnie zawsze okazja do wzruszeń, usłyszenia miłych słów oraz złożenia życzeń ludziom, których kocham i lubię najbardziej na świecie. Aż się ciepło robi na sercu. Ale wiem, że dla wielu to koszmar.
    Hiszpańska otwartość, gościnność, super, ale też raczej nie jestem typem osoby, której podoba się grzebanie w rzeczach czy takie wchodzenie do cudzego domu bez uprzedzenia. W sensie... to przepiękna gościnność i otwartość, ale je jednak cenię sobie intymność, prywatność.
    Szalenie podoba mi się format tej serii, że to nie sztywny wywiad, a właśnie swobodna, sympatyczna rozmowa. Super!
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te ciepłe słowa odnośnie moich postów. Staram się strasznie, żeby to nam wychodzilo, jak w tej Hiszpanii imprezy - na luzie.
      Ja nie wyobrażam sobie świąt z innym jedzeniem jak to świąteczne, nasze polskie. Ale zazdroszczę strasznie tego, że w tej Hiszpanii święta wychodzą spontanicznie, a u nas zanim nadejdą to człowiek wystarczająco się umoczyć i jedyne i czym będzie marzył to sen. Mam nadzieję, że ja takiej gorączki przedwiecznej nie będę przeżywała.

      Usuń
  14. Mnie również spodobał się format tej rozmowy, można w spontaniczny sposób dowiedzieć się o innych zwyczajach. Jedak mam wrażenia, nawet patrząc na doświadczenia mojej siostry globtroterki, że nie ma jak to święta u nas w Polsce z tym specyficznymi potrawami i taką naprawdę rodzinną atmosferą. Np. jak moja siostra wyjeżdża to tak szykuje swój wyjazd, żeby jednak na wigilię być tutaj w Polsce.
    Ale oczywiście każdy ma swoje preferencje, upodobania i ulubione smaki.

    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i Tobie za te słowa! :)
      No zdecydowanie co polskie święta, to polskie. Mają swój urok i naprawdę aż się odlicza do nich jak tyłki sie skończą.

      Usuń
  15. W sumie to ja nie przepadam za dzieleniem się opłatkiem, a właściwie dzielenie się jak dzielenie, gorzej z życzeniami... Które i tak się nigdy nie spełniają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nigdy nie wiem, czego komuś życzyć. I poza zdrowiem to zwykle niewiele mi wpada do głowy 😂

      Usuń

UWAGA: Komentarze zawierające linki do blogów będą usuwane. Tak samo z komentarzami, które brzmią jak "super post", "ciekawy post". Jeśli zamierzasz zostawiać taką opinię, to zapewniam - szkoda czasu.

Wszystkim innym serdecznie dziękuję! Miło mi, że do mnie napisaliście. Możecie być też pewni, że Was odwiedzę:)