Trylogia "Millenium" - dlaczego koniecznie musisz ją przeczytać?

11:23 Magda 51 Comments


Co można napisać o książce, o której napisano już chyba wszystko? Prawdę mówiąc – raczej niewiele. Nawet ja przyznaję, że nie ma sensu pisanie recenzji o powieściach, które wyszły dawno temu i zostały przemaglowane na wszystkie możliwe strony. Ale, ale! Są jednak opowieści, które zostawiają człowieka w takim stanie, że po prostu nie może przejść obok nich obojętnie i coś jednak napisać o nich musi. Ja nie mogę chociaż słowem nie wspomnieć o tym, jak fantastyczną trylogią było „Millenium” Larsonna Stiega. Nie zamierzam jednak tworzyć tutaj recenzji jego trzech książek. Znajdziecie ich mnóstwo w internecie, a może nawet sami czytaliście te pozycje. Mogę jednak Wam wprost napisać dlaczego warto sięgnąć po: „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, „Dziewczyna, która igrała z ogniem” i „Zamek z piasku, który runął” i to jest właśnie mój plan na dzisiaj. Oto 10 moich subiektywnych opinii na temat tego, dlaczego musicie przeczytać te książki!

TRYLOGIA „MILLENIUM” – DLACZEGO KONIECZNIE MUSISZ JĄ PRZECZYTAĆ

Raz
Ostatnie książki, jakie czytałam to te dotyczące celebrytów, blogów, reklamy i sposobów wywierania wpływu na ludziach, które posłużyły mi do napisania mojego licencjatu. Na zwykłe powieści ani nie miałam czasu, ani potem – przez dłuższy czas – ochoty. W końcu w krótkim czasie naczytałam się wystarczająco dużo poradników i książek naukowych, żeby mieć jeszcze siły na zerkanie do innych lektur. Moje lenistwo czytelnicze skończyło się jednak we wrześniu, kiedy to wypożyczyłam w bibliotece „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”, a potem tak się wciągnęłam, że w niecały miesiąc pochłonęłam ok. 2 tysięcy stron, które ma cała ta saga. I powiem Wam tak: nie żałuję, ani jednej minuty z tą książką, przykro mi za to, że się skończyła, bo tak wciągała, że czytałam nawet w pociągu, w którym zwykle to ja sobie śpię.

Dwa
Lisbeth. Nie spodziewałam się, że jakaś postać w książce może zainteresować mnie tak bardzo jak ona. Skandynawski twórca tego kryminału sprawił, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej lubiłam tę ekscentryczną osobę, która zawsze stawia na swoim i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji, chociaż z prawnego punktu widzenia jest osobą ubezwłasnowolnioną. Żal mi było jej w trzeciej części, kiedy to toczył się wobec niej proces sądowy, ale w głębi duszy wiedziałam, że sobie jakoś poradzi. A w szczególności to, że pomoże jej ten dziwaczny dziennikarz Blomkvist.

Trzy
Bo nie mam pojęcia, dlaczego kobiety tak bardzo lecą na Mikaela Blomkvista. Dla mnie to jedna wielka niewiadoma i przez całą tę trylogię zastanawiałam się, jak to możliwe, że wylądował w łóżku z kolejną z nich i uwiódł następną. Naprawdę, to ciekawa postać, dobrze zarysowana i świetnie znająca się na swoim dziennikarskim fachu, ale co on takiego ma, że kobiety dosłownie niemal ślinią się na jego widok?

Cztery
Kiedyś bałam się kryminałów, bo w końcu tyle zła się dzieje na świecie, że ciężko sobie wyobrazić czytanie o tym jeszcze w książkach. W końcu jednak doszłam do wniosku, że niczego nie stracę jeśli nie spróbuję i tak właśnie się wciągnęłam. Nie będę jednak kłamała – żaden kryminał nie miał w zanadrzu tylu wątków i zwrotów akcji co „Millenium”. Morderstwa, dziwne zaginięcia, tajemnice, kłamstwa, intrygi czy romanse. Tego jest tyle, że czasami po prostu nie sposób ogarnąć, co się wydarzy za kilka stron, a już tym bardziej ciężko jest rozwikłać te opisywane zagadki. Jednym słowem: super!

Pięć
Nauczyłam się jakiś czas temu, że zbyt dużo jest książek, a zbyt mało czasu, żeby czytać te, które się nam nie podobają. Dlatego też teraz nie mam skrupułów przed tym, żeby odłożyć książkę, jeśli nie mogę jej czytać, bo od wielkości czcionki bolą mnie oczy. Albo wtedy, gdy czytam 20 stronę, a i tak nie wiem, o co w tej powieści chodzi. A już tym bardziej wtedy, gdy książka jest tak źle zredagowana i ogólnie – napisana, że serce boli mniej od nadmiaru byków. Czasami po prostu czytanie nie idzie, bo to nie mój styl, bo męczą mnie układane przez autora zdania i nie podoba mi się jego maniera tworzenia jakichś zwrotów. Książki takiej staram się nie czytać, bo jak wspomniałam wcześniej – szkoda czasu się z nią męczyć.
W przypadku „Millenium” polubiłam się ze stylem autora od samego początku. Pisał tak, że chciało się to czytać dalej i zagłębiać w historię jeszcze mocniej. Stieg ma bardzo fajny, luźny styl opowiadania i to zdecydowanie przełożyło się na to, jak świetną książką jest choćby „Dziewczyna, która igrała z ogniem”. Dla mnie to rewelacja i polecam każdemu brać z niego przykład.

Sześć
Autor świetnie gra również na emocjach odbiorców, pisząc wprost o rzeczach, które mogą go zaboleć, zranić, wywołać niesmak, litość lub współczucie. W dodatku świetnie rysuje każdą z osób. Wiemy o nich wystarczająco dużo, żeby domyślać się, jacy są i co w danej sytuacji mogą zrobić, a z drugiej strony, ciągle są dla nas tajemnicą. Możemy się z nimi utożsamiać, możemy ich nienawidzić albo z każdym kolejnym rozdziałem bardziej polubić. W każdym razie – postaci jest dużo, są one różne, mają własne przekonania i charakterystyczne zachowania. Ale są opisani w taki sposób, że nie nudzą i nie są kalką samych siebie.

Siedem
Z dziennikarskiego punktu widzenia – fajnie było czytać książce o tym, że media to naprawdę czwarta władza i są w stanie wykryć rzeczy, do których nikt wcześniej nie dotarł. Tym samym odwracają znany dotąd świat – w tym wypadku Szwecję – do góry nogami. Gazeta Mikaela o tym samym tytule co trylogia, czyli „Millenium”, dokopała się do prawdy zarówno o tym, jak pracował Wennerstrom, jak i o tym, że nawet największe szychy państwa, zamieszane są po części w handel żywym towarem. Czy to nie powód do tego, żeby zagłębić się wygodnie w fotel i z uśmiechem na twarzy śledzić ich poczytania w wykrywaniu prawdy, ucząc się jednocześnie, że czasami etyka zawodowa mówi jedno, a prawdy moralne drugie.

Osiem
Chociaż „Millenium” to kryminał, jak w każdej dobrej książce nie zabrakło tam wątków miłosnych, chociaż uprzedzając pytania: nie, Lisbeth nie zwiąże się na poważnie z Mikaelem. Szczerze to nawet ich razem nie widzę. On podrywacz, ona ekscentryczna kobieta, która lubi panować nad swoim życiem i chodzić własnymi ścieżkami. No nie bardzo!

Dziewięć
Hedestad – mała wysepka zamieszkała przez rodzinę Vangerów. Miejsce, w którym w 1966 roku ginie nastoletnia Harriet Vanger. Ślad po niej ginie, chociaż cała rodzina, próbuję ją znaleźć, żywą czy martwą. A w końcu tylko jej wuj Henrik Vanger probuje ją odszukać. Po wielu latach, które nie przynoszą żadnych nowych informacji, zatrudnia od Mikaela Blomkvista do pomocy, a ten – wbrew przeciwnościom losu – odkrywa tajemnice Hedestad. Czy to nie jest wystarczająca zachęta do tego, aby przeczytać tę książkę? W końcu kto by się nie chciał dowiedzieć, co się stało z nastolatką z bardzo wpływowej rodziny, której szukała cała masa ludzi, a ona przepadła jak kamień w wodę?

Dziesięć
Ja, czytając zawsze mam jakieś pomysły co do tego, co mogło się wydarzyć w danej chwili. Problem jednak w tym, że często mi się nie udaje. Jest to oczywiście dobra rzecz, bo oznacza, że autor nie myśli szablonowo i potrafi zaskakiwać. Nie inaczej było ze Stiegiem Larssonem, który stworzył historię, której nie potrafiłam rozwikłać. Chociaż czasami byłam bardzo blisko.

Co Wam zatem mogę doradzić? Przeczytajcie sami i spróbujcie swoich możliwości. Dla mnie to świetna książką, którą nie tyle przeczytałam, a niemalże ją wchłonęłam. Kolejne części były tylko lepsze od poprzednich i mam cichą nadzieję, że autor jednak kiedyś może napisze część czwartą, żebyśmy wszyscy mogli zobaczyć, co tam w „Millenium”, co u Lisbeth i Mikaela. 

PHOTO: pexels.com

51 komentarzy:

  1. Duży zachwyt, ja przechodzą koło tej książki i wciąż mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo. W końcu się zdecydowałam i nie żałuję.

      Usuń
  2. Nie czytałam :) ale jestem zachęcona do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością udało Ci się mnie zachęcić do niej :)

    http://live-telepathically.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. " zbyt dużo jest książek, a zbyt mało czasu, żeby czytać " ten fragment twojej witryny bardzo pasuje do mnie. Ja muszę mieć książkę która mnie zainteresuje od pierwszych stron inaczej posyłam dalej :) zastanawiam się czy ta pozycję byłaby dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować. Ja oglądałam film i nie przypadł mi do gustu w ogóle. Za to książka super.

      Usuń
  5. Nie czytałam ale zainteresował mnie Twój opis :D Także dodaję książkę do mojej listy "do przeczytania"! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super, więc jutro robię sobie wycieczkę do biblioteki lub do księgarni :* Obserwuje i czekam na dalsze wpisy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Grubw tomiska, alw warto przeczytać!

      Usuń
  7. Robiłam podejścia do tej książki, ale nie mogłam się przebić nawet przez pierwsze strony, nie wiem, może kiedyś uda się dojrzeć do niej :D

    A tam, zrobiłabym Wam piękną sesję!
    Też uważam się za osobę niefotogeniczną, dlatego stoję po drugiej stronie obiektywu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? U mnie było odwrotnie. Od pierwszych stron wciągała strasznie.

      Ja nawet nie tyle, że się uważam za niefotogeniczną, co taka po prostu jestem. Coą strasznego!

      Usuń
  8. Czytałam i Wszystkie pochłonęłam w mig

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dopiero teraz w sumie o niej słyszę, ale warto :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/11/blue-denim.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba zostawiać u mnie linków. Wiem, jak trafić.

      Usuń
  10. Nie myślałam wcześniej, że zapragnę przeczytać tą trylogię, ale opisałaś to w taki sposób, że teraz zastanawiam się nad paroma kwestiami z Twojej recenzji. Intrygują mnie na tyle, że może i przeczytam trylogię;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był właśnie mój zamiar, żeby do czytania zachęcić. :D

      Usuń
  11. Ja jako fanka kryminałów i zwrotów akcji oczywiście bardzo chetnie przeczytam :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam. Ostatnio brakuje mi czasu na książki... A mówi się, że jesień, że długie wieczory... No cóż, ja i te wieczory mam zawalone :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja mam tak samo. Pomogły mi podróże pociągami :D wtedy zawsze jest czas.

      Usuń
  13. Uwielbiam czytać kryminały :) ale ostatnio brak na to czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo. W takim wypadku warto po prostu sięgnąć po książkę, która naprawdę zainteresuje i potem to już leci!

      Usuń
  15. Nie kojarzę, ale chętnie bliżej się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś jakaś pani polecała mi tą trylogię, ale zawsze albo byłam w trakcie jakiś książek albo miałam swoją własną kolekcję, teraz akualnie kończę "Labirynt Duchów" i chyba się skuszę na to millenium :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto. Ja muszę się przejść do biblioteki i znaleźć coś równie fajnego.

      Usuń
  17. jestem na mojej liście "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba taką listę muszę zacząć tworzyć.

      Usuń
  18. Ja ostatnio nie mam nastroju na czytanie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najgorsze, co może być:(

      Usuń
  19. Nigdy nie czytałam tej trylogii po kolei :) muszę chyba się za to zabrać :) a i ostatnio wyszła czwarta część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Będę musiała poszukać!

      Usuń
  20. może kiedyś spróbuję się za to zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nie czytałam, głównie dlatego, ze w tym roku kryminały mnie nie kuszą. Były lata, że czytałam głównie kryminały, potem zamarzyłam, żeby napisać jakiś, zaczęłam pisać i źle się z taką krwawą i mroczna historia, wychodzącą z mego wnętrza poczułam. Rękopis poszedł do ognia, a ja - odpoczywam od takich tematów :-) Ale kiedyś odpocznę i znów zacznę je czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to doskonale! Ja też czasami się tak znudzę jakimiś książkami, że muszę przerzucic się na inny rodzaj, żeby wciąż czerpać przyjemność z czytania.

      Usuń
  22. chciałabym mieć więcej czasu na czytanie <3

    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru ;)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  23. Na mnie również te książki zrobiły spore wrażenie. Nie chodziło już nawet o świetnie zbudowanych bohaterów ale o cały przedstawiony w nich świat - stosunkowo dobre i bezpieczne z pozoru państwo, surowy krajobraz, nieco zamkniętych w sobie ludzi jak przystało na Skandynawów, niewyjaśnione tajemnice o wielu warstwach. Myślę, że dlatego skandynawskie kryminały są ostatnio tak popularne - ten klimat jest nie do podrobienia.
    A odpowiadając na Twoje pytanie - kobiety lecą na Mikaela bo jest niesamowicie miękki, wrażliwy, niemal kobiecy. Przynajmniej w moim odbiorze. A jednocześnie jest nieustraszonym intelektualistą, który zdemaskuje każdy przekręt i opisze to w bezlitosny sposób. No proszę Cię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na te sztuczki nie łapię i kompletnie tego nie czuję! Jakoś nie widzę w nim wrażliwca. Znaczy - potrafi postąpić etycznie, ale żeby od razu był z niego "miękki" koleś? No nie za bardzo!

      Usuń
  24. Jeszcze nie czytałam ale w końcu może dotrę, lubię książki które mają kilka części, po jednej zazwyczaj jest niedosyt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Najgorzej jest wtedy, gdy ksiązka jest naprawdę świetna. Jest tak dobra, że nie możesz o niej przestać myśleć po przeczytaniu, a w trakcie czytania wszędzie zabierasz ją ze sobą. A potem koniec i taki wielki niedosyt, że aż ciężko to pojąć ;(

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)