Ranking miejsc, które powinny (ale w praktyce nie muszą) gwarantować dobry sen

13:59 Magda 58 Comments


Jestem śpiochem i nie będę tego ukrywała. Dla mnie sen powinien trwać przynajmniej do godziny ósmej, żebym w ogóle mogła powiedzieć, że sobie pospałam. Tak jednak często nie ma, a z biegiem lat, nie ma tak praktycznie wcale. Bo studia, bo praca, bo trzeba gdzieś jechać, najlepiej z samego rana. Na szczęście są miejsca, które krótki sen mogą przedłużyć o potrzebną organizmowi drzemkę. Niestety, są też miejsca, które zdecydowanie nie nadają się do tego, żeby tam spać. I dzisiaj przed takimi miejscami przestrzegam, jednocześnie pokazując, dlaczego warto czasami się skusić. Napiszę także o tym, gdzie mi się śpi najlepiej i od razu na wstępie zapytam: jak to się sprawdza u Was?
Do dzieła!

RANKING MIEJSC, KTÓRE POWINNY (ALE W PRAKTYCE NIE MUSZĄ) GWARANTOWAĆ DOBRY SEN

Dom
Kiedyś uważałam, że moje łóżko w rodzinnym domu, to najlepsiejsze miejsce pod słońcem do tego, żeby dobrze spać. Potem zaczęły denerwować mnie pewne rzeczy. Jak ciągle włączone gdzieś w domu światła. Potem hałas, który moja rodzina robiła całkiem spory. W końcu włączone komputery, laptopy czy nawet telefony, z których korzystała siedząca w pokoju siostra. Apogeum jednak osiągnęłam, gdy moje łóżko zostało zmienione na a) węższe i b) twardsze. No od tamtej pory w domu pospać można, ale to sen raczej niespokojny i przerywany dziwnymi hałasami czy przebłyskami światła. A zapowiadało się tak dobrze! Ciepło, spokojnie i przede wszystkim – w domu.

Namiot
            Rzecz działa się w górach, a jeszcze dokładniej, podczas mojej pierwszej wycieczki w Bieszczady. Obok chłopak, który bardzo skutecznie kradł moje serce, by w końcu stać się moim kochanym misiem (kocham!). Obiecywał, że w nocy będzie zapewniał ciepło, w końcu to sierpień, w górach zimno, mokro, a ja jestem absolutnym zmarzluchem.
Ale to tylko obietnice. Koniec końców leżę sobie w bluzie, pod grubym kocem i trzęsę się z zimna. I cichaczem przysuwam się do niego bliżej, bo bije od niego takie gorąco, że nawet śpiwór, którym się odgradza, jakoś to ciepło podaje dalej. I tak skradam się bliżej, skradam, a on jak na złość ucieka coraz dalej! A ja sobie leżę; szczękam zębami; wspominam to, jak zapewniał, że tak, przecież będzie mnie grzał i przeklinam natrętnego grajka, przez którego nie mogę zmrużyć oka do 3 nad ranem, bo za każdym razem, gdy już przymykam oczy, ten zaczyna jeszcze głośniej grać na tej swojej gitarze.
            Podsumowując: nie polecam. No chyba, że jednak ktoś będzie Was grzał, tak jak obiecał (i tak Cię kocham).

Pociąg
            Jedna stacja. Jakieś 5 minut. Tyle wystarczy, żebym zapadła w nieregularny sen, przerywany nerwowym wyglądaniem za okno i zastanawianiem się, czy może nie przespałam stacji. Albo nie zaczęłam się niekontrolowanie ślinić na oczach tych wszystkich ludzi, co czasami człowiekowi może się zdarzyć, gdy przymyka oko i łapie drzemkę (no nie mówcie, że Wam się nie zdarzyło…). Jest wygodnie. Chyba, że suniemy starym rupieciem, który już dawno powinien zostać odstawiony na bocznice i nie ośmieszać polskiej kolei. Jeśli zdarzy się pociąg trochę starszy niż zazwyczaj, to sen może być jeszcze bardziej niespokojny, przerywany także głośnym warkotem, który tylko pociąg jest w stanie stworzyć. Ale drzemka to drzemka! Na takie krótkie w pociągach nie ma co narzekać, bo dobre są i te z samego rana, i te, gdy człowiek zmęczony życiem wraca do domu.

Samochód
            Jedziemy we wspomniane już Bieszczady. Podróż to długa, kilkugodzinna, w dodatku jeszcze nawet nie świta. Spać powinnam już dawno, w końcu to dzień spędzony w pracy i w pociągu, którym musiałam wrócić do domu. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zasypiam w samochodzie. Chyba ku ogólnej uciesze innych, bo w końcu, jak można spać jadąc w góry? Ano, tak jak ja: oprzeć się o szybę i po prostu spać. Krótko, tyle tylko, żeby zregenerować siły. W dodatku słysząc dobiegający z głośników rap, którego jeszcze wtedy, nie za bardzo się lubiło. Samochód to jednak dobre miejsce na sen, chyba że ktoś ma chorobę lokomocyjną albo jedzie z kimś, kto prowadzi tak, jak mój ojciec.  Poza tymi przypadkami, każdy inny jest dobry na drzemkę. I nie ważne czy podróż trwa kilka godzin, czy parę minut. Nawet jadąc z moim chłopakiem kilka kilometrów, łapałam się na tym, że oczy same mi się zamykały.
To wszystko wina samochodów, bo usypiają. Wiadomo.

Komunikacja miejska
            I to nie byle jaka, bo ta warszawska. Napiszę tylko tyle: sama sobie współczuję, bo jednak tam się spać nie da, a czasami by się to przydało. W warszawskich autobusach, tramwajach czy nawet w metrze, trzeba zawsze mieć się na baczności. Nigdy bowiem, nie można czuć się na tyle bezpiecznie, żeby zamknąć oczy. Ja przynajmniej nigdy się tak nie czułam. I już nawet nie chodzi o to, że ktoś mógłby mnie podczas drzemki okraść (chociaż to niewykluczone), ale o zwykły strach przed tym, żeby nie spaść z fotela. Kierowcy bowiem jeżdżą jak wariaci. I tego się trzymajmy i zostawmy sen na inną porę.

Aula
            Nie wiem jak u Was, drodzy koledzy studenci, ale u mnie fotele na auli są bardzo wygodne. Można się spokojnie oprzeć, zapaść w ten fotel, zamknąć na chwilę oczy i jakoś tak dać się ponieść sennej atmosferze. A potem to już tylko zdjęcia koleżanek są w stanie pokazać, że serio na wykładzie się drzemało.

Warszawa
            Ponad dwa lata mieszkałam w Warszawie i trochę nocy tam przespałam. I powiem Wam tyle: było dobrze! Przede wszystkim bowiem wyeliminowane zostały czynniki, które nie pozwalały mi spokojnie spać w domu, a był to przede wszystkim hałas i palące się gdzieś światła. Poza kilkoma przypadkami oczywiście, nie można mieć zawsze tak dobrze... Całość jednak wypada spoko, bo naprawdę to miejsce i to osiedle, było na tyle spokojnie, że mogłam spać i z tego snu dobrze się korzystało.
            Ale, bo jakieś być musi, spanie w bloku latem, to istna tragedia. Gdy temperatura, nawet w nocy była kilkanaście stopni powyżej zera, to robiło się strasznie duszno, a czasami nawet tak duszno, że nie było czym oddychać. Wtedy to nic, tylko uciekać na wieś i chłodzić się w murach rodzinnego domu, który zdecydowanie duchocie nie pozwalał dostać się do środka. Współczuję tym, którzy takich ucieczek nie mogli praktykować.


W jego ramionach
            W jego ramionach, świat dookoła po prostu traci na znaczeniu. Może lać, może być mróz, wiatr albo koniec świata, ale i tak będę spała jak suseł, gdy mam go obok. Gdy tuli do siebie tak, jak nikt inny na całym świecie by nie tulił i grzeje (wreszcie!), gdy z powodu zimna cała się trzęsę. Czy może być coś lepszego niż ukochana osoba, która trzyma cię mocno w ramionach i przy której czujesz się kochana, bezpieczna, szczęśliwa i w dodatku możesz spać z nią wszędzie, a i tak będzie ci dobrze? Bo masz jego obok i tak naprawdę wszystko inne absolutnie się nie liczy? Bo jesteś w najlepszym miejscu, w którym mogłabyś się znaleźć? Dla mnie to zawsze taka ostoja, a sen wtedy jest znacznie spokojniejszy i przyjemniejszy. W końcu mam blisko moje szczęście. I mogłabym spać nawet pod gołym niebem, najważniejsze, że przy nim.
                Co tu dużo mówić: w Twoich ramionach, misiaku jest najlepiej na świecie. I mogę tak codziennie, a i tak mi się to nie znudzi. A budzić się przy Tobie, czy to o 6, czy o 10 rano – nie ważne, najważniejsze, że obok i z „kocham Cię” na początek nowego dnia. 

PHOTO: Ryan McGuire

58 komentarzy:

  1. W jego ramionach jest najlepiej, nawet jeśli oznacza to drzemkę w pociągu czy zaśnięcie przy kolejnej części (jego) ulubionego filmu. Przy nim zawsze najlepiej ;)

    A moje krzesła w aulach niestety nie są wygodne... zasypia się szybko, ale wcale nie śpi się dobrze ani spokojnie ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym w stu procentach! Nie ważne gdzie, ważne że razem 💙

      Usuń
  2. Ja to umiem spać tylko w nocy i tylko w łóżku (ewentualnie w jakimś śpiworze). Wszelkie drzemki w ciągu dnia, albo podczas podróży odpadają ;) Choćbym nie wiem jak była zmęczona, tak w samochodzie czy pociągu nie zasnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mówiłam, a potem musialam po 5 być już w pociągu i to zdecydowanie musiało przedłużyć mój krótki sen:D

      Usuń
  3. Mi się najlepiej śpi w domu bądź w samochodzie podczas podróży :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tylko ktoś łagodnie prowadził ten samochód i można całkiem dobrze pospać:D

      Usuń
  4. Ja tam zasnę wszędzie i w każdej sytuacji xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny śpioch pozdrawia! Mi się świetnie śpi w każdym z tych miejsc. Dom, akademik, podłoga u znajomego... Podłoga w schronisku, namiot, idealnie! W pociągu do Krakowa, który znam aż za dobrze... W busie, opierając się na ramieniu przypadkowego gościa. Nie ma złych miejsc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podłogi nie próbowałam akueat, więc ciężko powiedzieć:D

      Usuń
  6. W domu i w jego ramionach najlepiej :)
    Zdarza mi się czasem usnąć w samochodzie, ale nie jest to jakoś mega wygodne, wręcz męczące tak samo jak w pociągu. :) No chyba, że to będzie w jego ramionach :D
    Fajny pościk!

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jego ramionach to wszędzie jest dobrze.
      Ja to już przywykłam do tych krótkich drzemek w środkach komunikacji miejskiej i jest to wybawienie.

      Usuń
  7. Genialny jest ten wpis! Fajnie piszesz, lekko i ciekawie :) Też jestem śpiochem, więc doskonale rozumiem, że wstając przed 8 czy 9 NIE DA SIĘ WYSPAĆ i już. Niestety w aucie czy samolocie nie potrafię xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Ci się spodobało:)
      O, i bardzo dobrze rozumujesz. Jak dla mnie, to również nie jest pora, kiedy powinno się wstawać:D

      Usuń
  8. haha ja nie mam problemu ze snem :D udało mi się przespać nawet na zimnym dworcu w Londynie :D no i w wielu innych miejscach na dziko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego chyba nie chcę próbować 😂

      Usuń
  9. a ja mam kłopot ze spaniem :P jedynie w łóżku jestem w stanie zasnąć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się w tej kwestii ograniczać:D czasami takie drzemki w komunikacji miejskiej są tym, czego najbardziej potrzeba:D

      Usuń
  10. A ja problemu nie mam ze spaniem. Mogę wszędzie gdzie się da, aby tylko oczko potrenować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jesteś poziom wyżej ode mnie. U mnie "wszędzie" się nie sprawdza:D

      Usuń
  11. U mnie różnie to bywa z tym spaniem, najlepiej śpi mi się w swoim łóżku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi teraz najlepiej w łóżku mojego chłopaka:D

      Usuń
  12. Dla mnie najważniejsze jest to, aby przespać 7 godzin. Może być więcej, nie zaprzeczam, ale 7 to minimum! Do tego musi się znajdować w konkretnych ramach godzinowych, ta szczęśliwa siódemka jest od nich bardzo zależna. Jeżeli będę musiała wstać o 4 rano, nie ma takiej siły, bym wstała wypoczęta, nawet i po ośmiu, czy dziewięciu godzinach nieprzerwanego spania. Mogę wstać i zdrowo się czuję, jeżeli wstanę o 5, 6, 7 czy później, obojętne - ale nie wcześniej.

    Dom zawsze sprzyjał moim snom, bo to dom. Gorzej z kotem, który gdy wstał, od razu chciał wszystkiego, czego tylko może pragnąć kot.
    No i klimat bloków. Latem za gorąco, zimą za sucho od ogrzewania. Codziennie rano budziłam się gromkim kichnięciem, potem przez pół godziny miałam katar. Ale zawsze się wysypiałam.

    Namiot uważam za świetną rzecz. Zawsze się w nim wysypiałam, odseparowana tą cienka powłoką od reszty świata, ale pod warunkiem, że nie było gdzieś w pobliżu jakieś imprezy... Nie jestem zmarzlakiem, więc ten problem odchodzi.

    Lubie spać w pociągu. Może i jest niewygodnie i głupio się wygląda z rozpłaszczona twarzą na szybie, ale po zarwanej nocy (najczęściej tak wracałam), trzeba było, po prostu i już. Zawsze nastawiałam sobie budzik, na tak średnio pół godziny przed planowanym przyjazdem do celu. I ten sprzyjający zasypianiu stukot kół...

    W samochodzie dobrze śpi się zawsze. Nawet jeśli pasażerowie gadają, nie przeszkadza mi to. Gorzej jeśli kierowca jeździ zbyt zrywnie, do tego jest noc, a Ty wiesz, że on widzi jak kret. Wtedy masz oczy rozwarte jak pięciozłotówki.

    Często zasypiałam w tramwaju. w Łodzi, bo ja z Łodzi jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha oczy rozwarte jak pięciozłotowki przekonałyby mnie, że nie jest bezpiecznie i trzeba sobie jakoś ogarnąć czas (tj. nie spać ale też zbyt usilnie nie patrzeć na to, jak ktoś jeździ). Ja odkąd mam prawko to w ogole ciezko znoszę jazdę na siedzeniu pasażera, bo zawsze łapie sie na tym, że próbuje wciskać hamulec, a tu go nie ma😂 dlatego tez preferuje tył.
      Mam podobnie z tym spaniem. Dla mnie wstawanie przed 8 to tragedia i raczej sie nie przestawie. Tak po prostu mam, że jak wstaje wczesniej, to potem chodzę zmęczona.

      Usuń
  13. W komunikacji miejskiej nie wyobrażam sobie spania. W pociągu na dalekiej trasie zdarzyło mi się przysnąć, ale jedynie we własnym łóżku wysypiam się najlepiej, pod warunkiem, że mogę pospać bo też nie cierpię rannego wczesnego wstawania, szczególnie gdy za oknem wciąż ciemno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Latem jeszcze jakoś można się poderwać, ale zima to istna katorga. Wstajesz ciemno, kładziesz się, jeszcze gorzej...

      Usuń
  14. Mi zdecydowanie najlepie się śpi w ramionach mojego faceta :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też uwielbiam spać, nie mogę wstawać wcześnie w wolny dzień choćbym chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dziwię moim rodzicom, że w wolny dzień potrafią dobrowolnie wstać o 7😂

      Usuń
  16. W namiocie spałam jak byłam mała - uraz do teraz, i w zeszłym roku na Woodstocku ale już u boku osoby, która zapewniła że nie będzie w namiocie żadnych szczypawic :D i jakoś się udało :D

    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że jakieś nieszczęśliwe przygody z tym namiotem. Ja pamiętam, jak jako nastolatka z koleżankami chciałam spać pod namiotem. Ten rozstawiony na podwórku, więc niby wszystko spoko, a jednak i tak zwialyśmy do domu😂

      Usuń
  17. jakoś nie potrafię spać w pociągu, może gdybym jechała kuszetką było by inaczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś sobir tego nie wyobrażałam, ale wszystko się zmieniło, jak musiałam wcześnie wstawać:D

      Usuń
  18. Mi ciężko spać gdziekolwiek poza moim łóżkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak teraz z łóżkiem mojego chłopaka. Najwygodniejsze!

      Usuń
  19. Mi się najlepiej śpi w rodzinnym domu. Mam tam wygodne łóżko i pokój oddalony od kuchni i salonu, dzięki czemu w nocy żadne odgłosy nie są mnie w stanie obudzić. Choć mi do snu potrzeba tylko ciepłej kołderki, ciemności i zasypiam momentalnie, jak się tylko odpowiednio umoszczę. A obudzić mnie to wtedy wyższa szkoła jazdy :D Dlatego moja przyjaciółka podczas piżama party nigdy nie każe mi się kłaść, bo wie, że choćbyśmy gadały o wciągających i poważnych rzeczach, jak będę mieć miękko, ciemno i ciepłą kołdrę, to zasnę wpół słowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam problemy z zasypianiem i potrafiłam przez dobre półtorej godziny leżeć i rozmyślać, bo sen mnie nie łapał. Teraz mam znowu tak, że wystarczy mi trochę miejsca i oczy się zamykają. Chyba się starzeje.

      Usuń
  20. U mnie wygrywa w ramionach mojego faceta <3

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2017/11/miekkosc-weluru.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zawsze najlepsze wyjście 💜

      Usuń
  21. Fajny pomysł na wpis! :D W moim wypadku łóżko w rodzinnym domu to wciąż dobry przyjaciół, ale całą resztę moge potwierdzić... Spnie w aucie to totalna masakra, z jednej strony super miło, w z drugiej trzaskanie głową o szybę, zwisanie na pasie grhh 😖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spanie w samochodzie jest na bank lepsze niż czytanie. Od czytania ti mi zaraz niedobrze 😂

      Usuń
  22. Jego ramiona to chyba mimo wszystko najlepsze miejsce na jakikolwiek sen :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mogłabym spokojnie spać po 11 godzin i być nadal niewyspana. Niestety lubię spać i jest to uciążliwe. Natomiast ostatnio mam problemy z zaśnięciem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na problemy ze snem pomogła Warszawa 😂 Chyba w jakiś cudowny sposób te bloki mnir jednak od razu usypiały.

      Usuń
  24. Mnie najlepiej śpi się we własnym łóżku. Jadąc samochodem jako pasażer zwykle pogrążam się w rozmyślaniach i w końcu zasypiam. Od czasu do czasu utnę sobie też drzemkę w autobusie, ale to taka bardziej kontrolowana, w końcu trzeba uważać, żeby mnie nikt nie okradł. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kradzież o ja się niw martwie. Prędzej o to, żeby nie przegapić stacji😂

      Usuń
  25. Ostatnia opcja najbardziej mi się podoba, chociaż ja i mąż zawsze śpimy odwróceni do siebie tyłkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zawsze gonię swojego i chociaż trochę, ale przytulona być muszę!

      Usuń
  26. Pociąg to było zdecydowanie moje ulubione miejsce do spania! Budziłam się za każdym razem jak się pociąg zatrzymywał, więc nie bałam się że prześpię stację (dla pewności nastawiałam budzik) i tak się bujałam na studia! Natomiast w samochodzie nigdy nie śpię, choćby mi się bardzo chciało, ponieważ wiem jak to jest kiedy jestem kierowcą a ktoś obok śpi! Same oczy lecą, a głupio zginąć w wypadku samochodowym bo kierowca zasnął :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba wolałabym się przespać i dojechać na spokojnie np. Zamieniając się z kierowcą, żeby i on się zdrzemnął. Jak jestem śpiąca to i tak do niczego sie nie nadaje.

      Usuń
  27. ja uznaję tylko jeden rodzaj miejsca do spania - łózko

    OdpowiedzUsuń
  28. Co jak co, ale w domu śpi się najlepiej - i to własnym! :D
    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się od jakiegoś czasu nie sprawdza:D

      Usuń
  29. Byle u boku mojego Męża to każde miejsce przeżyje ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem, jak świetnym usypiaczem jest kochany facet obok! Jeszcze do tego jak przytula albo smyra po głowie... Mhhh

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)