Dlaczego już tak bardzo nie boję się fryzjerów?

14:22 Magda 61 Comments


Nienawidziłam fryzjerów. Wszystkich i każdego z osobna. A wszystko przez to, że zawsze, ale to zawsze wychodziłam od nich niezadowolona, a czasami to nawet chciało mi się płakać. Dla przykładu wtedy, gdy przed samym bierzmowaniem pewna pani obcięła mi włosy tak, że ledwo sięgały podbródka i to wszystko niby przez to, że ciągle ruszałam głową (no jak nie ruszać, jak ktoś cię szarpię tak, że mało co głowa nie oderwie się od karku)? Nienawidziłam tych fryzjerów. Aż w końcu poszłam do dobrego.

DLACZEGO JUŻ TAK BARDZO NIE BOJĘ SIĘ FRYZJERÓW?

Czasami rozmyślam sobie o tym, dlaczego zawsze wychodziłam od fryzjera i było do dupy. Wiecie, myślałam sobie, że fryzjer to jednak powinien znać się na swojej robocie, powinien wiedzieć, jak ściąć te włosy albo to, że moja czupryna, nigdy nie będzie układała się jak ta Maite Perroni, gdy jeszcze grała z RBD. W końcu życie nauczyło mnie, że a) fryzjer to nie magik i nie zrobi czegoś dobrze tam, gdzie nie  ma prawa tak być, ale i b) nie każdy fryzjer powinien zostać fryzjerem. Dlatego mądrzej wybieram tych, którzy zajmą się moimi włosami, a to już pierwszy krok do tego, aby wybierać dobrze. A jakie są jeszcze powody, które sprawiły, że już tak bardzo nie boję się fryzjerów?

Po pierwsze: nauczyłam się, że lepiej zapłacić więcej
            Czyli, mówiąc dosadniej – lepiej dać więcej pieniędzy komuś, kto się zna na tym, co robi, niż mniej komuś, kto nie jest powołany do bycia fryzjerem. Mnóstwo jest salonów fryzjerskich, które zetną włosy nawet za 20 złotych. I fajnie, jeśli komuś zbytnio nie zależy na tym, jak one będą wyglądały. Ja już nauczyłam się, że jednak wolę wydać 60 złotych, ale za to oddać się w ręce kogoś, kto nie skończył nauki swojego fachu na fryzurach z lat 90… Serio, chyba dopiero ten program „Ostre cięcie” uświadomił mi, jak ważne jest to, żeby fryzjer chodził na specjalne szkolenia i szlifował swoje umiejętności. Człowiek uczy się całe życie. Ja uczę się ciągle pisać, fryzjer musi się uczyć, co jest modne, jak ciąć odpowiedni rodzaj włosów, jak doradzić w sprawie odpowiedniej pielęgnacji włosów. Tego mi zawsze brakowało. I dlatego byłam wiecznie wkurwiona na to, co miałam na głowie.

Po drugie: nigdy nie chodzę do znajomych ani znajomych znajomego
            Może wezmą ode mnie mniej kasy, ale ja niestety nigdy nie byłam zadowolona z efektów ich pracy. A to fryzjerka mojej mamy okazała się starą lampucerą (no taka prawda), która potrafi ciąć włosy tylko i wyłącznie w jeden sposób, a to znowu inna cięła ile chciała, nie patrząc na to, jak to wygląda w efekcie końcowym (no lubię ją, ale jednak fryzjerką jest chujową), albo znowu tnie mało, bo się chyba boi, że będę robiła problem.
            Naprawdę, ja sobie odpuściłam wszelkie koleżanki mamy i fryzjerów w rodzinie. Spokojniej się żyje, chociaż więcej płaci.

Po trzecie: potrafię mówić, czego chce i czego mi potrzeba
            A więc jak mówię, że włosy mają być podcięte kilka centymetrów, to jest to kilka centymetrów, a nie kilkanaście. A jak mówię, że mają być ścięte w „v”, to mają być ścięte w to „v”, bo kurde wiem, że tak one wyglądają lepiej i mogę nad nimi bardziej zapanować. I nie, nie chce cieniowania, grzywek, ani innych chujów mujów. Ma być tak, jak ja chcę, chyba, że…

Po czwarte: szukam kogoś, kto potrafi doradzić
            … ktoś potrafi dobrze doradzić, odradzić i powiedzieć, że tak nie zrobi, bo mi spierdzieli totalnie włosy i zdecydowanie się do tego moje akurat nie nadają. Wiem już, że nie wystarczy przynieść do salonu zdjęcia i powiedzieć, że chce się wyglądać tak, jak ta pani na nim. Czasami po prostu to nie dla nas, nie dla naszych włosów, a już tym bardziej nie dla spokoju ducha. Naprawdę. Fryzjer, który jest w stanie powiedzieć mi coś więcej niż to, że mam ładne i gęste włosy to prawdziwy skarb. I jak mi poleci jakieś super odżywki to lubię go jeszcze bardziej. Albo podpowie, jak czesać te włosy, żeby nie wyglądały na tak bardzo zmęczone byciem. No ja za takiego mogę sporo zapłacić. I zapłaciłam, a potem wyszłam cała w skowronkach, bo mnie potraktowano nie jako kolejny łeb do ogarnięcia, tylko jako kogoś, kto potrzebuje rady i ją otrzyma.

Po piąte i ostatnie: nie boję się mówić, że coś mi nie pasuje

            Bo w końcu to moje włosy i to ja się będę z nimi albo męczyła, albo się nimi cieszyła. I jak wiem, że będzie źle czy też po prostu to mi jakoś nie leży, to się na to nie zgadzam i szukamy czegoś dalej. Ostatnio pytano mnie, czy ostro cieniujemy, bo w sumie, to mogłoby się u mnie sprawdzić. Otwarcie powiedziałam, że nie. Nie, bo ja nie układam włosów, bo nie mam czasu ich ogarnąć rano, bo ten pomysł mnie nie przekonuje, bo jakoś nie widzę siebie w takim wydaniu. I wiecie co? Dostałam w zamian coś prostszego i jakoś nie żałuję, że powiedziałam, co myślę o całym tym cieniowaniu. 

PHOTO: www.pexels.com

61 komentarzy:

  1. Ja też bałam się fryzjerów, ale od jakiegoś czasu mam w rodzinie fryzjera i strach przeszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z fryzjerami to jest różnie. Mam koleżankę, której do dzisiaj tylko mama obcina włosy, bo ona zarzeka się, że do fryzjera nie pójdzie. Ja mam jedną panią do której chodzę od dziecka i zawsze jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie tak samo, na szczęście

      Usuń
    2. U mnie się to nie sprawdzało:( dlatego wolę zapłacić więcej, ale za to potem wychodzę i nie chcę mi się wyć, bo znowu ktoś (przede wszystkim) za dużo ściął.

      Usuń
  3. A ja nadal przełamać się nie mogę :D Raz w życiu byłam tylko zadowolona z wizyty u fryzjera, ale później Pani, która mnie strzygła nie pracowała już w tym salonie... Na razie ścinam się sama, ale chciałabym oddać się w ręce profesjonalisty, który zrobiłby to tak jak trzeba, ale też tak jak ja sobie tego życzę... A nie jak przy mojej ostatniej (chyba już 4 lata temu) wizycie u fryzjera: "tylko końcówki, najmniej jak to tylko możliwe, bo zapuszczam", "tak, tak, oczywiście", a później 15 cm mniej ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam wyczucia i sama tym bardziej nie podcięłabym nawet końcówek:D
      O to, to. Masakra. I wychodzisz, a włosów nie masz...

      Usuń
  4. ja przestałam ufać fryzjerom, tym bardziej, że moja bratowa pracuje w tym zawodzie, a wszystko co mi robi zadowala mnie w 100%
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dalej mam opór przed fryzierami... Mam wrażenie że kompletnie mnie nie rozumieją. Chyba nigdy nie byłam zadowolona z usługi a wybredna nie jestem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się śmieję, że chętnie bym poszła do tych panów, "ostrego cięcia", ale potem stwierdzam, że jednak zbytnią ekstrawagancję i krótkie włosy lubią 😂

      Usuń
  6. Ja nigdy nie byłam zadowolona z wizyt u fryzjera, zawsze musiałam po nich poprawiać i stwierdziłam, że po co im płacić jak koniec końców i tak sama się obcinam. Od tamtej pory sama się zajmuję swoimi włosami i jestem zadowolona;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja fryzjerów nie bałam się nigdy, ale przyznam też, że nie wykonuję na włosach żadnych skomplikowanych zabiegów - zazwyczaj podcinam tylko końce :P kiedyś bałam się, że gdy powiem 2 cm skończę z obciętymi 10-oma, ale na szczęście taka sytuacja nigdy mnie nie dopadła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety coś mniej więcej takiego spotkało i wyglądałam tragicznie. Kompletnie nie pasują mi krótkie włosy, w dodatku obcięte tak, jak obcięto mi je wtedy. Horror! Nie polecam, bo od tamtego dnia jeszcze ciężej było mi zaufać fryzjerowi...

      Usuń
  8. Ja też zawsze bałam się fryzjerów, aż wreszcie skonczyłam eksperymentować z włosami, zapuszczam, podcinam tylko regularnie koncówki no i wreszcie znalazłam świetnego fryzjera. + obserwuję i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę się spiąć i częściej te końcówki podcinać.

      Usuń
  9. bardzo cenne uwagi. Ja nauczyłam się, żeby zawsze chodzić do sprawdzonej fryzjerki i nigdy nie zaglądać do nowych salonów pod wpływem chwili :P wolę poczekać jakiś czas, przyjść do "swojej" niż później płakać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja takiej "swojej" jeszcze nie znalazłam, ale jestem na dobrej drodze!

      Usuń
    2. taka fryzjerka to majątek :D serio :P czasem mam tak, gdy jakoś nie po drodze mi do tej mojej, że nachodzi mnie na pójście gdziekolwiek. Ale później przypominam sobie o tym, jak zwykle się to kończy.... czyli wspomnienie płaszczu i zgrzytania zębów ;d

      Usuń
    3. Chciałabym taką, naprawdę. W końcu najlepiej jest u tych, które już człowieka trochę znają i wiedzą jeszcze lepiej nie tylko w czym im dobrze, ale również to, co lubią.

      Usuń
  10. O ja nie lubiłam chodzić do fryzjera, bo moja mama zawsze kazała ścinać włosy na krótko :/
    Ale potem jak byłam starsza mogłam sama decydować jak chce.
    I w sumie te fryzjerki mojej mamy zawsze wszystkich cięły tak samo, czyli na grzyba.
    Rzeczywiście lepiej wydać więcej i nie bać się wymagać i mówić czego się oczekuje :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, dlaczego tylko na krótko? U mnie zdecydowanie chcieli, żebym zapuszczała. Ja w końcu stwierdziłam, żw nie chcę wyglądać jak siostra bliźniaczka i ścięłam. Nie wiedziałam tylko, że z każdym kolejnym podcinaniem tych włosów będzie jeszcze mniej i z takich za ramiona dojdzie do podbródka 😱

      Usuń
  11. Ja nie lubię chodzić do fryzjerów, nigdy nie byłam zadowolona z wizyty u nich, mówię "tylko 3 centymetry", a wychodzę lżejsza o 10 centymetrów (niestety na włosach) :D Dlatego teraz włosy podcina mi siostra i jestem zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała. Ja wciąż szukam tego dobrego fryzjera dla mnie, do którego będę chodziła zawsze.

      Usuń
  12. Ja też się bałam fryzjerów, bo nigdy nie byłam zadowolona z ich wizyty - zawsze chodziło mi tylko o podcinanie, a ostatecznie obcinali 3 razy więcej niż prosiłam. W końcu zainwestowałam w nożyczki fryzjerskie, poczytałam parę książek, pooglądałam trochę poradników i teraz sama sobie podcinam. I jestem bardzo zadowolona z tego rozwiązania, a włosy nawet mniej się rozdwajają niż dotychczas.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak to wygląda np. z tyłu? To znaczy: jesteś w stanie dokładnie i równo obciąć całość? Jeśli tak to jest to naprawdę fajna opcja.

      Usuń
  13. W dzieciństwie (i trochę później) strasznie nie chciałam chodzić do fryzjera sama, właśnie dlatego, że bałam się powiedzieć, jak ma być albo że mi się coś nie podoba. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ze mnie był mało rozmowny człowiek.

      Usuń
  14. Ja, odkąd zawieram w swoich wizytach wszystkie rady, które tu wypisałaś - absolutnie nie mam problemu. Dlaczego mam się godzić na coś, co mi nie będzie pasowało? Dlaczego mam chodzić do fryzjera, którzy przed 40 lat obcina tak samo i gdy moje włosy układają się inaczej, to wpada w popłoch? Tragedia i koszmar! Nie ma co sobie utrudniać życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba największym przekleństwem są ci fryzjerzy, którzy ciągle obcinają tak samo. Nie cierpię!

      Usuń
  15. Ja się jakoś nigdy fryzjerów nie bałam, ale lubię zapłacić i mieć spokój ,chyba że farbuje to sama kładę i mam spokój święty, raz wydała z 200 zł na farbę, podpatrzyłam jaki utleniacz, jaki kolor i sama farbuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie farbowałam włosów, więc na ten temat nie mogę wiele powiedzieć, no ale jak czasami widzę zdjęcia jak dziewczyny tragicznie wyglądają... Tragedia!

      Usuń
  16. Mówienie, że coś mi nie pasuje- to zdecydowanie najgorsza sprawa! Mam z tym ogromny problem :)
    Ale bardzo Ci zazdroszczę, że opanowałaś strach przed paniami tudzież panami z nożyczkami :D dla mnie fryzjer to wciąż najgorsza kara!
    Pozdrawiam ciepło ):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. U faceta nigdy nie ścinałam włosów i nie wiem, czy miałabym odwagę:D

      Usuń
  17. Ja po wielu latach poszukiwań znalazłam fryzjerkę idealną i nie pozwalam już majstrować przy moich włosach nikomu innemu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam podobnie jak Ty :) Jeśli chodzi o ścinanie i farbowanie włosów chodzę do jednej fryzjerki, a jeśli o czesanie - chodzę do innej. Ot, jedna lepiej zna się na strzyżeniu i koloryzacji, a druga przepięknie czesze i zawsze wie jaką fryzurę dobrać do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego ja nigdy nie bałam się fryzjerów? Chodziłam do różnych, ale jakoś byłam zadowolona z większość. No, może raz fryzjerka ścięła mi krzywo włosy, a potem założyła je za ucho, żeby tego nie było widać. Zorientowałam się dopiero w domu :(
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, najlepsze jest to całe modelowanie:):) a potem wracam do domu, myje wlosy i okazuje się, że jest chujnia z grzybnią. Może i wyglądały ok, jak wychodziłam od fryzjera, ale na pewno nie wyglądają dobrze po pierwszym myciu.

      Usuń
  20. Mam to szczęście, że moja mam lubi bawić się we fryzjerkę. Do niej nie mam pretensji, że coś nie wyszło, to tylko włosy. Jak idę do kogoś, kto uważa się za profesjonalistę, mam zupełnie inne oczekiwania. Raz tylko miną odpowiedziałam na pytanie, czy mi się podoba. Fryzjerka nawet na mnie nie patrzała. Zupełnie mi się nie podobało.
    pixelkolor.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami to się zastanawiam czy one nie robią tego specjalnie😂

      Usuń
  21. Wizyta u fryzjera to nie taka znowu prosta sprawa, ale na szczęścia zdarzają się tacy, którzy wykonują swoją pracę dobrze i jeszcze potrafią coś podpowiedzieć, chociaż nie tak łatwo na takich trafić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rzadko na nich wcześniej trafiałam :(

      Usuń
  22. W tym problem, że najczęściej trafia się albo źle, albo tak, że ujdzie, ale mogłoby być lepiej. Typowa kwestia - "tylko końcówki", a wychodzisz i jest dobre kilka cm mniej, niż zaplanowałaś... No cóż, dobrze, że wreszcie udało Ci się znaleźć porządnego fryzjera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to ostatnio trafiam na takich fryzjerów, którym mówię, że mogą ściąć więcej, bo wiem, że włosy tego potrzebują, a oni tną o wiele mniej niż myślałam.😱

      Usuń
  23. Czyli albo w jedną albo w drugą stronę i trudno znaleźć coś po środku :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam bardzo podobne odczucia odnośnie fryzjerów i to bardzo długo! :) Zgadzam się jak najbardziej z tym co napisałaś :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też miałam taki okres, że myślałam że jak zapłacę 50zł u fryzjera to na głowie bęedzie Bóg wie co :P też musiałam się nauczyć ze czasem lepiej zapłacić więcej :D Zapraszam do mnie na mój kanał na youtube, subskrybuj, komentuj ♥ link: https://www.youtube.com/channel/UCq613mjchbUJnRQRd0YQPwg

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdecydowanie za fryzjera warto zapłacić więcej. Efekty są zdecydowanie lepsze! Ja muszę się niedługo umówić, bo moje końcówki zdecydowanie wymagają podcięcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też wymagały, poszłam i o wiele lepiej się czuję!

      Usuń
  27. Ja stwierdzam, że jestem zbyt wymagająca i nie raz przejechałam się na fryzjerze. Zamiast końcówek fryzjerka obcięła mi prawie całe włosy, wyglądałam ochydnie, to tego jeszcze tak pocieniowała mi włosy, że nie chciały się w ogóle układać, także już wolę nie ryzykować i bardziej ufam narzeczonemu jeśli chcę, żeby mi maszynką podciął końcówki albo sama się bawię w fryzjera :)
    Ale rady bardzo dobre, czasami warto bardziej sprecyzować jaką fryzurę się chce bo fryzjer może inaczej zrozumieć i wychodzi lipa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy swojemu chłopakowi dałabym podciąć końcówki (pozdrawiam!💚 Wiesz, że cię kocham💙, ale włosy to włosy. Sam rozumiesz).

      Usuń
  28. Ja też się boję fryzjerów i nawet taki za 50 zł mnie nie usatysfakcjonował ostatnio. W sobotę idę do nowego fryzjera, pewnie zapłacę jeszcze więcej ale mam dość męczenia się z nieogarniętą czupryną przez pół roku. Trzymaj kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też każdą wizytę u fryzjera nie miło wspominam. Ostatnim razem fryzjerka ścięła mi włosy brzytwą, do tego ta brzytwa musiała być tępa bo na 2 dzień jak kosmetyki do stylizacji się wypłukały to płakałam nad swoimi zniszczonymi kosmykami jeszcze z miesiąc. od tamtego czasu ( jakieś 6 lat ) nie byłam u fryzjera, włosy podcinam sama ile chce i jak chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże,to dopiero musiała być katastrofa! Po czymś takim długo nie odwiedziłabym salonu i jak Ty,robiłabym wszystko, żeby podcinać włosy w domu.

      Usuń
  30. Jak się (przesadnie) szuka oszczędności to nie można liczyć na cuda. Bo niska cena rzadko nie ma związku z jakością. Ale i nie wymagać cudów. Bo to,że płacę nie oznacza,że mogę wymagać niemożliwego. Tak,wyrozumiałość też się przydaje,żeby nie odczuwać wielkiego żalu po wizycie. No i trzeba mówić wprost czego się oczekuje, na co się nie godzi itd. Nie w każdym przypadku w pełni zadziała,ale dużo ułatwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najważniejsze, żeby wiedzieć, czego się chce i nie być kimś kto nie mówi, że coś jest nie tak.

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)