Piszę: kocham, tęsknię, niedługo wracam

16:01 Magda 23 Comments


 Napisałam licencjat! No dobra, prawie go napisałam, troszkę jeszcze zostało do poprawy, ale najgorsze za mną. Najwyższa pora tutaj wrócić. Na tego mojego bloga. Do Was. Wrócić w takim stylu, bo mam nadzieję, że tego teraz będzie więcej.

PISZĘ: KOCHAM, TĘSKNIĘ, NIEDŁUGO WRACAM

Autobus gwałtownie hamuje, zatrzymując się na czerwonym świetle. Ktoś przeklął. Ktoś inny kogoś szturchnął, potrącił, przeprosił. Spojrzał w cudze oczy, by w końcu wrócić do swojej strefy komfortu. Telefon w ręce, wzrok utkwiony w wielkich billboardach, usta zaciśnięte w wąską linie. Autobus znowu rusza... Torby podrygują na każdym dołku, zakręcie, przy manewrze wymijania…
Przystanek: wychodzą, potykają się, zderzają ramionami w ciasnych drzwiach, nie mogąc zdecydować się – przepuścić czy najpierw wyjść? Oczami badają chodniki, uciekają wzrokiem, ukrywają swoje wnętrza. A ja myślę o nim… O jego brązowych oczach, które zaglądają w każde zakamarki. Wypełniają się miłością, radością i uśmiechem. Myślę o oczach, które szukają odpowiedzi, reakcji, pozwolenia. Szukają moich oczu, z którymi mogłyby toczyć szczęśliwe potyczki, kradnąc z nich dumę, uwielbienie i oddanie. Te oczy potrafią wykryć każdą wątpliwość, każdy strach, ból czy zmęczenie. Działają kojąco. Pozwalają wierzyć, że martwię się zupełnie niepotrzebnie, że pora odpuścić, że nie ma się czym stresować. Że są dla mnie.
Myślę o tym, że dawno już ich nie widziałam. Że nie widziałam jego. Kilka dni: w pracy, na uczelni, w bibliotece, bez niego. Minuty zamieniające się w godziny, dni mijające jak tygodnie. Odliczanie do spotkania, pocałunku, do wtulenia się w jego ramiona, w których każdy problem przestaje mieć znaczenie. Do słuchania jego bijącego serca, wygrywającego najładniejsze melodie… Czas biegnie strasznie wolno, gdy ja zmierzam do niego. Gdy jestem, gdzieś tam - w środku Warszawy, w wirze zajęć, ferworze zadań, kakofonii dźwięków, wśród problemów, piętrzących się nad głową. Gdy po raz kolejny wsiadam do autobusu, który zatrzymuje się na następnym przystanku, tym samym co wczoraj, przedwczoraj i jutro. Tłum obojętności otacza mnie z każdej strony. Przytłacza, denerwuje, porywa w objęcia marazmu i sprawia, że jeszcze bardziej chce uciec. Wrócić, zobaczyć, przytulić…
Wielkie budynki, miasto betonu, szara codzienność, która uderza każdego dnia i czasami potrafi przytłoczyć. Miejsce, które bez niego wydaje się smutne, pozbawione szczęścia, humoru. Miasto, w którym ludzie zatracają siebie, swoje pasje, poczucie, że nie są sami na świecie. Kolejne skrzyżowanie, hamulec, gaz, hamulec. Korek. I wspomnienie tego, do czego chcę wrócić: jego uśmiechu, ponieważ potrafi poprawić nawet najbardziej popsuty nastrój. Śmiechu, który rozśmiesza do łez; sposobów na to, żeby się ze mną podroczyć i uroczego spojrzenia, gdy do końca nie wie, czy nie przesadził.
Chciałabym wyjść na następnym przystanku, złapać pierwszy lepszy tramwaj do Centrum, a potem wrócić do domu. Do niego. Żeby móc wtulić się w jego szyje, pozwolić, żeby nosił mnie na rękach, krzyczeć, żeby puścił i bawić się tak, jakbym miała szesnaście lat. Żeby móc poczuć, że życie to nie tylko zmartwienia i że mam jego i jestem w najlepszym miejscu na świecie. Z osobą, która kocha, potrzebuje, opiekuje się i zrobi wszystko, aby było lepiej.
Wyjmuję telefon: piszę, że kocham. Że tęsknię. Że brakuje mi go teraz, tutaj obok. Że potrzebuję, aby przytulił i przekonał, że będzie dobrze, że jeszcze chwila stresu, pracy, a potem już będzie z górki. I że będę miała jego na wyciągniecie ręki i będę mogła usiąść na kolanach, objąć i zapomnieć o całym bożym świecie. Tęsknię. Chociaż widziałam go dwa dni temu i wiem, że zobaczę go niedługo. Tęsknię, bo kocham, bo mi zależy, bo jest najcudowniejszy na świecie i bez niego trudno wytrzymać w tym wielkim mieście. Gdziekolwiek, gdzie nie mam jego obok. Jest kochany, potrafi pocieszyć, poprawić humor, sprawić, że stres opuszcza chociaż na kilka chwil. Jest mój. A ja chciałabym wrócić.
Autobus dojeżdża do kolejnego przystanku. Wstaję, wysiadam, oto mój cel podróży. Taki daleki od tego, który naprawdę sobie obrałam. Jeszcze chwila, kilka dni. W końcu będzie obok. Cały mój, cały dla mnie. A ja będę dla niego.


 PHOTO: www.pexels.com

23 komentarze:

  1. Pisz tu częściej ! Koniecznie ! ;)
    Przepiękny tekst, pełen uczuć, emocji i rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały tekst. Na tle normalnego wydarzenia, jakich tyle w naszym życiu. Wspaniałe piszesz o tym, co najważniejsze. No i bardzo ładne podejście do metafory podrozy, podoba mi sie. Gratuluje napisania licencjatu ;) i super, ze wracasz. Zapraszam na Niezaleznosc i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak sobie tę podróż dodałam i jak ładnie wyszło:D
      Gratulacje przyjmę dopiero po obronie​!:)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis. A kolor czerwonych świątecznych paznokci mogę sprawdzić ,chodzi o te brokatowe? Pamiętam, że lakier hybrydowy jest z Orly, ale nazwę i numer już zapomniałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane! Miłość jest cudowna, kiedy ma się obok kochającą osobę która darzy nas uczuciem, opiekuję się nami - życie jest piękniejsze. Zawsze się tęskni gdy kogoś kochamy i nie widzimy tej osoby przez nawet kilka dni. Życzę Ci dużo miłości ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i mojego <3 No tęskni się straszliwie!

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku chciałabym pogratulować napisania licencjatu, zatem: gratuluję! Zapewne było ciężko, ale najważniejsze, że jakoś się udało. :) A co do tekstu, muszę przyznać, że bardzo pięknie został napisany. Szczerze mówiąc, trochę się rozmarzyłam i poczułam zazdrosna, bo gdy tak sobie tęsknisz, to chociaż masz świadomość, że niedługo przestaniesz, bo będziesz miała do kogo wrócić. A ja? Ja wciąż będę wracała do opuszczonego mieszkania ze świadomością, że on też gdzieś jest, że być może tęskni równie mocno, co ja, ale mimo wszystko postanawia zostać tam, gdzie był jeszcze przez pewien czas. :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Weronika

    96pln.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, było. Jeszcze trochę przede mną, ale teraz to tylko odliczać do obrony. Stres mnie już powoli łapie i mam nadzieję, że mnie nie zje.

      Usuń
  8. Jak ja Kocham widzieć Miłość, czuć Miłość i czytać o niej . Dziękuję :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale jest mieć osobę, która jest takim azylem dla nas, przy której problemy przestają mieć znaczenie. Czasem dotyk takiej kochanej dłoni wystarczy by ukoić skołatane myśli.
    Pięknie napisany tekst,
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo ten dotyk pozwala uwolnić się emocjom, które się kłębią. Lub myśli, których nie możemy się pozbyć. Naprawdę świetne uczucie.
      Dziękuję! <3

      Usuń
  10. Znam to uczucie. :) Najwspanialsze jest to, że to poczucie ulgi, kiedy druga osoba jest obok nigdy nie mija. Gratuluję licencjatu i mam nadzieję, że szybko wrócisz!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak widać można i piękny sposób tęsknić, chociaż wiadomo, z drugiej strony lepiej byłoby się bez tego obejść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam! Gdyby nie tęsknota, nie kochałoby się tak bardzo <3

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)