Smutne mamy święta

19:58 Magda 46 Comments


Najbardziej nie lubię mżawki. A mżawka, na zmianę z ulewą, wita mnie niemal każdego dnia od początku październiki. Jak to możliwe? Nie wiem, ale strasznie smutna jest ta jesień. I strasznie smutne są święta w tym kraju… Czy my naprawdę musimy do wszystkiego podchodzić tak poważnie? Czy nie moglibyśmy dać sobie na wstrzymanie tego 31 października i poszaleć w przebraniach? Przecież to nie zniszczy nam dnia Wszystkich Świętych. Chyba…

SMUTNE MAMY ŚWIĘTA

        I Wszystkich Świętych, i Wielkanoc, i nawet ograbiona z prezentów Wigilia też jest smutna! Nostalgia, zaduma i „dzisiaj się nie śpiewa, bo post jest”... To mnie zawsze irytowało w świętach. Bo czy naprawdę Jezus pogniewa się, jeśli w Wielką Noc postanowię się wyszaleć i pohasam po domu niczym łania po łacę? A przy okazji sobie trochę pofałszuję, próbując śpiewać niczym Adele czy inna Rihanna? Wydaję mi się, że po to jest muzyka i po to są święta, żeby wszyscy mogli wyluzować. I pobyć razem. Tylko bez tego całego: „tego nie jemy, bo to na święta”, „nie właź z butami, bo było sprzątane”. Pełen luz. Tego nam brakuje.  

Pamiętam
Moja babcia miała dwie kule, z którymi nie rozstawała się nawet na minutę, bo po prostu nie mogła bez nich chodzić. Ot, wypadek sprzed kilkunastu lat. Wykazywała się ona jednak świetną sprawnością fizyczną, gdy zbroiliśmy coś (na spółę z sąsiadami), a ona kuśtykała za nami, pomstując z tymi kulami w rękach i krzycząc, że mamy do niej przyjść "w tej chwili". I że wszystko powie matce, jak wróci. Albo ojcu. Albo, że nas spierze. Czasami dostało się tą kulą po dupsku jak się nie zdążyło uciec, ale od babci dostawało się też wszystko inne: najlepsze cukierki, schronienie, poczucie bezpieczeństwa i opiekę.
Tak. Byliśmy łobuzami, którzy lubili bawić się w chowanego, w berka, w przepychanki. Lubiliśmy też wspinać się po drzewach i babrać w błocie. Tacy byliśmy. A ona, chociaż krzyczała, chodziła wkurzona i marudziła, jacy jesteśmy nieznośni, to i tak w końcu dawała wszystkim słodycze, które skitrała gdzieś w domu. Taka była. I szczerze? Wątpię, żeby dzisiaj chciała, abyśmy stali nad jej grobem, potulni jak baranki i robili to wszystko, czego nie robimy na co dzień: żebyśmy byli przykładnymi, grzecznymi dzieciakami, którzy chodzą w wyprasowanych koszulach i nigdy nie mówią słów na „k”.
Wątpię też, żeby chciała, abyśmy 1 listopada robili wszystko pod publiczkę. Żebyśmy ubrali się tak, jak nie ubieramy na co dzień i gorąco modlili się nad grobem, chociaż nigdy specjalnie nie interesował nas Kościół. Wiem, wiem. Jest tradycja, są pewne obyczaje. Ale czy w tym wszystkim nie chodzi o to, aby być razem? Aby powspominać, porozmyślać i cieszyć się tym, co było i tym, co ma nadejść? Ja to widzę właśnie tak. A do tego wszystkiego potrzebuję jednej rzeczy: bycia sobą. Nie fałszu, krępującej ciszy czy udawanego smutku. Babcia wiedziała jacy byliśmy. Przed nią nic nie dało się ukryć. Po co więc mam udawać dzisiaj?


Zaduma, spokój, cisza, nostalgia
   Smutek. Po prostu smutek. Do tego sprowadza się to wszystko. Nie potrafimy cieszyć się świętami. Nie jesteśmy w stanie wyciągać z nich tego, co najlepsze. Chodzimy na cmentarze, bo wszyscy chodzą, bo tak wypada. Denerwujemy się, bo korki, bo kolejki w sklepach po znicze, bo znowu spotkamy wujka, którego nie cierpimy i jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy musieli zjeść razem z nim rodzinny obiad. Święta spędzamy w złości, w złym nastroju, rozdrażnieniu, a w końcu kończymy je awanturą. Bo nie potrafimy znaleźć w nich tego, co najlepsze: ludzi. I radości.
Nie wiem dlaczego, ale te nasze polskie święta są strasznie smutne. W Wielkanoc świętujemy Zmartwychwstanie Jezusa, więc ogólnie jest ponuro, atmosfera jest napięta, a wszyscy czekają tylko na ten poświęcony koszyczek i możliwość dobrania się do kiełbasy, bo w końcu był post i nie można było, a miało się taką chęć (ja tam sobie nie odmawiam…). W dzień Wszystkich Świętych odwiedzamy cmentarze, przypominamy sobie o tym, co straciliśmy, zamiast cieszyć się tym, co było w porządku i co mamy teraz, a potem sprawiamy sobie mentalny wpierdol, bo – Boże, przebacz – zaśmialiśmy się nad grobem, a przecież nie wolno, nie powinno się, przecież tam to tylko płacz, tęsknota i nostalgia!
Chyba tylko Boże Narodzenie trochę się broni, bo przygarnęliśmy odrobinę nawyków z zachodu i mamy tego Świętego Mikołaja, choinkę i kolędy (ale też jakieś takie, przez które przemawia smutek…). Poza tym, wszystkie święta kojarzą się z dniami wolnymi i atmosferą podenerwowania w domu, bo powinno być pięknie, mieliśmy być grzeczni, a rozrabiamy. A potem to już kłótnie, wyrzuty i wzajemne obrzucanie się błotem. Każdy idzie w swoją stronę i święta spędza – chcąc nie chcąc- sam.

Możemy lepiej
     Powtórzę się: wiem, tradycje. Cieszę się, że je mamy. Naprawdę! Czasami jednak moglibyśmy trochę odpuścić, jak tego 31 października. Dajmy dzieciom się pobawić, sami rzućmy wszystkie problemy i wyjdźmy gdzieś świętować Halloween. Może nie pukajmy do drzwi sąsiadów grożąc, że jeśli nie dadzą cukierka, to obrzucimy im dom jajkami, ale szukajmy rozrywki, zabawy. Ucieczki od tego smutnego i ciężkiego życia, które mamy. Nie bądźmy zgorzkniali. Pozwólmy sobie samym na odrobinę zabawy. Nie musimy kopiować amerykańskich zwyczajów, możemy próbować stworzyć nasze własne. Ale nie takie, które będą nas męczyły i sprawiały, że o świętach myślimy jako o czymś, co oderwie nas na kilka dni od pracy. Pomyślmy o relaksie, dobrej atmosferze i rozmowie z innymi. Na tym to powinno polegać. A tego albo nie potrafimy zrobić, albo to ja mam taki życiowy niefart i tylko u mnie jest smutno, źle i ogólnie do dupy. 

PS. Szukam blogerów do kolejnej edycji "pitu-pitu". Dajcie znać tutaj, na fp mojego bloga lub e-mailowo, jeśli chcecie wziąć udział w projekcie lub znacie kogoś, kto chciałby wziąć udział. Pozdrawiam!

PHOTOS: www.pexels.com

46 komentarzy:

  1. Nie zauważyłam, żeby było aż tak źle w tej Polszy :D
    Ale częściowo rzeczywiście masz rację, czasem jest wszystko w wielkiej zadumie i nerwach przedświątecznych :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie denerwuje fakt że ludzie o bliskich którzy odeszli pamiętają tylko dziś... a cały rok grób pusty, rewia mody na cmentarz też mnie denerwuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku jej nie było (przynajmniej u mnie), bo lało...

      Usuń
  3. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie najbardziej boli atmosfera w Boże Narodzenie, kiedy wszyscy idą do kościoła tacy ponurzy, w kościele taka lodowata atmosfera, wszyscy sztywni śpiewają kolędy z dziwną nostalgią... a przecież świętują Boże Narodzenie ! ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Kościoła nie chodzę, więc nie wiem jak tam jest, ale mogę się domyślać, że podobnie jak w domu - sztywno i jakoś tak nieszczerze.

      Usuń
  4. Och tak, to cała prawda, takie przygnębienie to u nas w Polsce już jest we krwi. Najgorsze jest to, że jak przyjedzam na wakacje to w wielu miatach to przygnębienie się utrzymuję.... strasznie...Moje miasto jeszcze jest w miarę wesołe chyba z powodu turystyki , ale inne miasta jak miasto mojego narzeczonego, bardzo smutni ludzie... :( a szkoda... I wiesz ...heheh sama często własnie mówię , że przecież Jezus by się nie pogniewał ,gdybysmy trochę poszaleli bo przecież nikomu krzywdy nie robimy ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, turyści zdecydowanie rozweselają. Widzę to teraz. Niby w nowej pracy jestem dopiero od dwóch dni, ale od razu panuje inna atmosfera niż w mojej poprzedniej. Jednak Ci obcy ludzie potrafią wnieść wiele dobrego!

      Usuń
  5. Masz rację , taka jest tradycja naszego kraju. Mieszkam poza granicami od ponad 12 lat, w krajach gdzie katolicyzm ciągle istnieje ale tradycja zapalania zniczy zanika.Przypuszczam ,że w naszym kraju stanie się podobnie za jakieś 30lat...Jednakże tej szopki w Polsce kto więcej chryzantem da na grób nie pochwalam-umarli tego nie potrzebują;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic do chodzenia na cmentarz. Ale niech to wniesie chociaż trochę radości, a nie tylko smutek i wladnie takie ściganie sie, kto przyniesie ładniejsze, droższe i większe znicze.

      Usuń
  6. Kocham taką "smutną" pogodę,ale tylko gdym w domu :).Lepiej się myśli.
    "Czy my naprawdę musimy do wszystkiego podchodzić tak poważnie?" I w tym momencie przypomina mi się zdanie jakie usłyszałam wczoraj, oglądając telewizje i jednocześnie zmywając naczynia:"Nasze święta jak każde w religii chrześcijańskiej są obchodzone radośnie".Mówił to jakiś biskup, poważny.. takim spokojnym,oschłym głosem,patrzyli się na niego pewnie poważnie ludzie przed telewizorami ,a ja myślałam tylko czy koleś żartuje.
    Ej nikt nie nakazuję się nie wiadomo ,jak ubierać.
    Ja tam byłam normalnie, czarne spodnie, ciemny sweter.
    Nie wszyscy udają. Wydaję mi się ,że to dzień gdzie niektórzy naprawdę mówią sobie"zatrzymaj się".Tutaj się z tobą kochana nie zgadzam.Wydaje mi się,że chodzi o pewien szacunek.Nikt nie zabrania się uśmiechać ,śmiać się.Dla mnie to dzień wspomnień, kiedy ten raz w roku interesują się cmentarzem.Wspomnienia czasem też bolą. Dla mnie to mieszadło radości i smutku.
    Nie są aż tak smutne.to też zależy od ludzi...od tego jak je obchodzą i jakie mają znaczenie...chociaż święta dla mnie zbyt często są tylko dniami wolnymi.
    HYMM NIE WIEM CZEMU POD KONIEC POMYŚLAŁAM"Magdno,smutek jest do cholery potrzebny i nie można wpychać szczęścia gdzie go nie ma"
    Wybacz, nadziamdzioliłam trochę bez sensu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widzę niczego radosnego w polskich świętach. Ale skoro mówi tak gosc w koloratce to chyba trzeba mu wierzyć.
      Oczywiście zgadzam się z Tobą, że nie każdy sjr stroi i robi nie wiadomo co tego dnia. Alr są tacy, którzy eladnie zachowują sir e tak dziwny sposób. Niestety

      Usuń
  7. Generalnie to chyba zależy od rodziny i osób, z którymi obchodzimy te święta. Bynajmniej u mnie nigdy nie były one smutne. Zawsze jest radość, w rodzinie się nie kłócimy, tylko staramy się aby atmosfera była fajna, bo w końcu święta są po to żeby spędzać je rodzinnie w radości, a nie kłótni i smutku. Jeśli ktoś idzie na cmentarz do bliskiej osoby tylko 1 listopada, no to pozostaje mu pogratulować. Wtedy może się wydawać tak, że to jest smutne, że idziemy i nie można nic powiedzieć nad grobem, tylko być smutnym i nie wiem, najlepiej płakać. Kiedyś ktoś odwiedza groby swoich bliskich często, a nie tylko raz na rok, to wszystko wygląda inaczej. Naprawdę, wiem co mówię, bo staram się być na cmentarzu raz na tydzień i nigdy nie miałam poczucia, że to wszystko jest nostalgiczne i smutne. Fakt, faktem, że kiedy zbliża się 1 listopad to ludzie nagle sobie przypominają, że ooo! trzeba pójść na cmentarz, zapalicz znicz, postawić kwiatka, bo przecież tak wypada... Prawda jest taka, że nie na tym to polega.
    https://secretsofcosmetology.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to coraz częściej gubię się w tym, na czym to święto polega...
      Raz na tydzień? To naprawdę bardzo często. Widać, że Ci zależy i że ciągle o bliskich myślisz.

      Usuń
  8. cieszę się, że przeczytałam ten post. Uff, przynajmniej nie jestem odosobniona w swoich odczuciach. Mnie dziwi to wieczne umartwianie się przy każdej okazji. I nie pojmuję też prawdę mówią samej idei Wszystkich Świętych. Całe to kupowanie zniczy, kwiatów, płakanie nad grobami. Nie rozumiem celu tego wszystkiego.
    Pozdrawiam
    www.zyciejakpomarancze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaję, że trochę nam się cele i priorytety rozjechały...

      Usuń
  9. a ja nie lubie swiat bo lduzie chodza zabiegani smutni i nerwowi ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Super post, serio. Bo też mam takie wrażenie. Jasne, dla mnie 1 listopada to dzień refleksji, wspominania zmarłych (chociaż w tym roku wyjątkowo nie pojechałam na cmentarz, tak się po prostu złożyło), ale chodzi tu bardziej o ludzi. O ukochanych ludzi, którzy odeszli.
    I serio, nie wiem, co stoi na przeszkodzie, żebym jednego dnia poimprezowała na Halloween, a drugiego poszła na cmentarz, żeby uczcić zmarłych bliskich. Nie mam z tym problemu, w żaden sposób to nie koliduje, nie umniejsza wagi Wszystkich Świętych, ani nic.
    Poza tym, Wielkanoc i Boże Narodzenie to radosne święta, nie powinniśmy robić z nich grobowych, cichych dni. Właśnie wtedy trzeba się cieszyć, radować, skakać! Tego brakuje mi trochę w polskim Kościele - tej radości z wiary. Pamiętam, jak byłam zauroczona, widząc na jakimś filmie kościół pełen czarnoskórych, gdzie śpiewali, tańczyli, śmiali się, byli razem. Tak to powinno wyglądać. Bo te święta zakładają bycie razem, miłość, radość, muzykę. A nie stres, nerwy, warczenie na siebie, grobową powagę.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Brakuje nam wszystkich uśmiechów. Zamiast tego siedzimy przy jednym stole, ale jakby osobno. Harujemy na kilka dnia przed, by potem się wkurzać, że a) nikt nie docenia, b) nie potrzebnie tyle się tego zrobiło c) "niech te święta się skończą, wrócicie do szkoły, to cisza będzie przynajmniej" (moja mama). Szkoda, straszna szkoda, że tak nam się dzieje. Wpędzamy się w te złe nastroje, bo tak jakoś nas nauczono. Nie sądzę, żeby to było dobre wyjście...

      Usuń
    2. Ja mam akurat to szczęście, że mnie nauczono inaczej, właśnie cieszyć się życiem, uśmiechać i tak dalej. Chociaż też wpadamy w pułapkę świąt, na przykład gotując (jedzenia jest zawsze za dużo) i sprzątając jak wariaci, a potem ludzie są zarobieni i zestresowani. Jednak u mnie jest akurat fajnie i też chcę przekazywać swoim dzieciom, że trzeba się cieszyć świętami, bo po to one są:)

      Usuń
    3. I to jest bardzo dobra rzecz. Zdecydowanie powinno się tego uczyć najmłodszych, żeby oni potem nie dali się na to wszystko złapać. To jedzenie... Niby fajnie, ale jak długo po świętach można jeść świąteczne jedzenie?:D

      Usuń
  11. Przy Bożym Narodzeniu na szczęście nie mam podobnych odczuć i to wlasciwie,odkąd pamietam,na całe szczęście :p to mój ulubiony okres w całym roku. jeslj chodzi o święto Wszystkich Zmarlych,najbardziej mnie denerwuje to,ze wiele osob tylko wtedy odwiedza groby bliskich :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na cmentarze też nie chodzę zbyt często. Źle mi się one kojarzą, po prostu.

      Usuń
  12. Jesteśmy dziwnym narodem. Prawie wszyscy są religijni, a gdy wejdziemy w Internet, to prawie wszyscy są antyklerykalni.
    W niedzielę idziemy do kościoła, a później bijemy dzieci i pijemy wódkę.
    Ale mimo to kocham Polskę i Polaków. Nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że mieszkam tu od urodzenia.
    Co do Wszystkich Świętych, to chyba nie jest tak smutno, bo przy cmentarzach są kramy, można kupić nawet watę cukrową ;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do tego ma wata cukrowa?

      Usuń
    2. Wata cukrowa, czyli jeden z przejawów luźnego i radosnego podejścia do tego święta:)

      Usuń
    3. Przejaw myślenia o tym, jak łatwo zarobić. Tam gdzie są ludzie, tam będą takie rzeczy

      Usuń
    4. Mnie to akurat nie przeszkadza. W niektórych krajach Ameryki Południowej ludzie jedzą, piją i tańczą na cmentarzach ;)

      Usuń
    5. A w niektórych krajach jedzą larwy, szerszenie i inne dziwactwa. Nie wszystko co ludzie robią, jest dla mnie zrozumiałe.

      Usuń
    6. Pisałaś w tym poście, że święto Wszystkich Świętych w Polsce jest smutne.
      Dlatego napisałem, że niektórych krajach jest obchodzone o wiele bardziej radośnie. Włącznie z piciem i tańcami na cmentarzach.
      W Polsce na cmentarzach piją chyba tylko grabarze, bezdomni i sataniści ;)

      Usuń
    7. O, teraz rozumiem wątek:D Czasami trzeba od razu wyjaśnić, bo pędzę przez życie i nie ogarniam.
      Z tym się z Tobą zgodzę.

      Usuń
  13. Przyznaję rację, że trochę jakby zatracamy sens tych wszystkich świąt. Powinno być w nich chociaż odrobinę radości, nawet obok chwili zadumy i wspomnień, co także jest potrzebne. I ten czas spędzony z rodziną także powinien być czymś dobrym, w końcu to jeden z tych paru w roku, gdy mamy okazję spotkać się w większym gronie i porozmawiać, a nie rozpaczać. Ale jednak ta mentalność i przyzwyczajenia już chyba zbyt mocno wgryzły się w nasze umysły, byśmy próbowali coś zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej w umysły starszych ludzi. My, młodsze pokolenie, jeszcze możemy coś zrobić!

      Usuń
  14. A ja jednak w większości świąt potrafię znaleźć choć trochę radości :) Wszystko zaczyna się przecież w naszej głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie na szczęście Wigilia jest jednym z najlepszych świąt. Niestety przez właśnie jednego wujka niekiedy robi się napięta atmosfera, ale zazwyczaj jest to wspólnie spędzony czas z rodziną. Kiedy to po kolacji, idę ogląda z bratem telewizor czekając na Pasterkę. Albo kiedy na II dzień świąt leżymy wszyscy razem przed telewizorem i oglądamy razem filmy, dojadamy ciasta i pijemy herbatę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoim życiu nawet raz nie byłam na Pasterce :D

      Usuń
  16. Genialny wpis :o


    Zapraszam do mnie i proponuję wspólną obserwację :3
    nicoleotremba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo to jest tak, że mimo że wierzymy w niebo, życie wieczne, to śmierć, odejście bliskich wywołuje w nas smutek i ciężko to rozpatrywać w kategorii cieszmy się, bo w niebie mają lepiej niż na ziemi. Jak dla mnie ten czas zadumy jest czasem potrzebny, chwila zatrzymania się, uświadomienia sobie, że nic nie trwa wiecznie. We Francji, tu gdzie teraz mieszkam, nie odczułam praktycznie w ogóle, że jest 1-wszy listopada, cmentarze popołudniu już były zamknięte, zniczy nie zapala tu nikt. Jakoś tak dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to rozpatruję w kategorii: cieszmy się z tego, że mieliśmy ich w swoim życiu i wspominajmy, ale nie dajmy się za bardzo przygnębieniu.

      Usuń
  18. Wiesz co, ja mam akurat trochę inaczej. Nie jestem absolutnie za robieniem czegokolwiek pod publiczkę itp. ale lubię tę zadumę, która towarzyszy Wszystkim Świętym. Lubię te odświętne płaszcze, te rajstopki 20 den do kościoła na Wielkanoc, te barszcze wigilijne i odpusty na 15-ego sierpnia. Nigdy nie wydawały mi się smutne. W mojej rodzinie to zawsze była okazja do tego, żeby spotkać ludzi, których się nie widziało ze sto lat. Przed Wszystkich Świętych odwiedzałam przyjaciół, kiedy przyjeżdżałam ze studiów do rodzinnego domu, to samo w Boże Narodzenie. Rozumiem jednak, o co Ci chodzi i mam na to tylko jeden pomysł - uczyń swoje własne święta tak radosnymi, jak tylko możesz. Bądź właśnie taką dziewczyną, żoną, matką, babcią (kim chcesz), o której ktoś kiedyś powie, że było z nią wesoło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zamiar, bo nie chcę żeby moja rodzina cz ktokolwiek mówił, że u mnie to jest smutno, przygnębiająco i ogólnie to wolałoby się być w innym miejscu.

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)