Blogerskie pitu-pitu: O miłości, w trójkącie

15:00 Alice McDalvis 62 Comments


Karolina, jak na typową kobietę przystało, potrafi obrazić się na swojego faceta, by po dwóch minutach zapomnieć, jaki był ku temu powód. Mikołaj za to, jak to facet, potrafi przez kilka godzin nie odbierać telefonów, bo… śpi.
Razem stanowią parę, która lubi chwalić się na chacie, że… gra w gry (ale przecież wspólnie!). Lubią zamieniać się w leniwców odpoczywających na kanapie. Lubią też plotki, które uprawiają od początków swojej znajomości, czyli będzie tego już ponad trzy lata (gratki za wytrwałość!). Poznali się przypadkowo, ale nieprzypadkowo prowadzą razem bloga Dwie Perspektywy.
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć im kolejnych lat razem, sobie takich przypadkowych miłości, a Tobie miłej lektury.  Bo dzisiaj (w trójkącie, hehe) opowiemy Ci jak powinien wyglądać szczęśliwy związek. Taki, który przetrwa trochę więcej niż dwa miechy.

O MIŁOŚCI, W TRÓJKĄCIE

Magda: Szczęśliwy związek. Recepta. Przepis. Cokolwiek. Z poprzednimi związkami się nie udało, więc szukam sposobu, żeby w przyszłym było lepiej. I chyba najfajniej będzie, jeśli poopowiada mi o tym… para.

Karolina: Ale my jesteśmy dość nietypową parą. Brakuje u nas ciągłej słodkości; nie krzyczymy, kto kogo kocha bardziej. Nawet nie kupujemy sobie prezentów z okazji nowego miesiąca (bo byśmy zbankrutowali)!

Magda: Może właśnie o to chodzi. O normalność…

Mikołaj: Tak, normalność. Związek nie polega na trzymaniu się schematu wykreowanego przez społeczeństwo i kulturę, tylko na tworzeniu własnego schematu.

Magda: A jaki jest ten schemat wykreowany przez społeczeństwo? Filmy romantyczne? Faktycznie, trochę ryją psychikę. I potem gania się za księciem z bajki, który nie istnieje…

Karolina: Dokładnie. My, wśród znajomych, jesteśmy bardzo często brani za zbyt… zwyczajnych.

Magda: A znajomi są w związkach czy to raczej single?

Karolina: I tak, i tak. Związki moich znajomych są trochę takie właśnie filmowe, zbyt idealne.

Mikołaj: Nie nazwałbym ich idealnymi.

Magda: Skoro nie są idealne, to jakie?

Karolina: Powiedziałabym, że…

Mikołaj: Karolina, to pytanie było chyba do mnie.

Magda: Będą przepychanki? Świetnie! Wreszcie coś będzie się działo!

Mikołaj: Według mnie Karolina trochę ubarwiła swoją wypowiedź. Ma koleżanki, które albo nigdy nie były w związku i nie wiedzą, jak on naprawdę wygląda, albo takie, które niby są z kimś, ale o swoim partnerze nic nie wiedzą, rozmawiają sporadycznie, często szukając rozrywki z innymi facetami.
Do tego wszystkiego często rzucają one rady, na tematy, które ich nie dotyczą i nie mają o nich bladego pojęcia.

Magda: Ej, gdyby nie rady koleżanek, które może i w związkach nie są, ale za to dobre rzeczy prawią, to pewnie nieraz kończyłabym z większym bólem serca niż to wszystko było warte.

Karolina: A ja z kolei gdybym posłuchała się rady koleżanki, dawno nie byłabym w tym związku. Trzeba bowiem wiedzieć czy ta, która prawi kazania, dobrze ci życzy, czy może akurat ma ochotę ukraść ci chłopaka.

Magda: A to podła suka!

Mikołaj: Wychodzi więc na to, że rady osób mniej doświadczonych mogą być przydatne, ale najpierw sami musimy ocenić czy są one dobre. Bezmyślne słuchanie koleżanek do niczego dobrego nie doprowadzi.

Karolina: Dlatego chyba ważne jest to, żeby w związku mówić sobie od razu, że coś nam nie pasuje. W odwrotnej sytuacji skumuluje się zbyt wiele negatywnych emocji, które doprowadzą do kłótni.

Magda: Czyli – po prostu - trzeba umieć rozmawiać…

Mikołaj: I trzeba pozbyć się wstydu, jak i zaakceptować fakt, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Bawi mnie taka niedojrzałość, głównie u pań, które próbują unikać tematów znanych każdemu człowiekowi.

Magda: O nie, teraz to się grubo tłumacz albo podaj jakiś sensowny argument, bo o niedojrzałości to ja mogę mówić, ale głównie tej męskiej…

Mikołaj: Oczywiście, faceci też nie są święci. Wielu z nich żyje w przeświadczeniu, że kobiety zawsze wyglądają doskonale, nawet rano. A potem szok i niedowierzanie. Mam też dziwne wrażenie, że wielu z nich zatrzymało się w jakiejś dziwnej fazie rozwoju i nadal wierzą, że kobiety nigdy nie srają….

Magda: No to teraz dowaliłeś!

Karolina: Z tymi mężczyznami  to gorzej niż z dziećmi. Tyle im trzeba tłumaczyć!

Mikołaj: Dobra, dobra. Magda pytała o kobiety… Jak dla mnie głupotą jest trzymanie w tajemnicy tych wszystkich kobiecych dolegliwości czy okresu… Albo kompleksów. Nie rozmawianie z partnerem o tych sprawach negatywnie odbija się na związku.

Magda: Kompleksy. Od tego są faceci, żeby je łagodzić. Jeśli nie potrafią wzbudzić zaufania u swojej partnerki, to niech potem nie mają pretensji, że ona nie chce gadać o jakichś sprawach. A jeśli o okresowe historie chodzi, to ja nie wiem, u której dziewczyny jest to temat tabu. Dla mnie nigdy nie był, co widać chociażby na tym blogu. Jeśli ktoś ma dosyć tych tematów to niektórzy faceci (pozdrawiam!).

Karolina: A ja uważam, że wina leży po obu stronach. Kobieta może nie ufać mężczyźnie, być może on oszczędza na komplementach… Ale nie ma też sensu mieć obsesji na swoim punkcie. A już tym bardziej na punkcie swoich kompleksów, bo często są one nieuzasadnione albo wyolbrzymione.

Mikołaj: Tak jak wcześniej powiedziałem, trzeba zaakceptować fakt, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy mamy prawo do popełniania błędów, posiadania niedoskonałości, kompleksów. Najważniejsze jest to, żeby otwarcie mówić o wszystkim ukochanej osobie. I żeby się wspierać.

Magda: Trochę sprowadza się to do zaufania. Jeśli darzymy nim drugą osobę to dużo łatwiej będzie o otwartość, szczerość, zrozumienie i zaangażowanie.  Ale dobry związek to też taki, który potrafi zaskakiwać.

Karolina: Rzeczywiście. Rutyna to kiepska sprawa i nie można w nią całkowicie popaść.

Mikołaj: Oczywiście, to ważny element związku. Ale trzeba sobie uświadomić, że nuda również się pojawia. I niekonieczne oznacza coś złego. Można przecież czerpać przyjemność z rzeczy na ogół błahych. Głupotą byłoby oczekiwać na każdym kroku fajerwerków.

Magda: Nuda absolutnie nie jest zła! Gdyby nie ona, to te wszystkie niespodzianki nie smakowałyby tak samo, a życie razem nie byłoby taką przygodą…

Karolina: Ważne w związku jest też poczucie humoru. My ze wszystkiego żartujemy, a Mikołaj to już w ogóle taki śmieszek.

Magda: A tutaj jakiś taki poważny!

Mikołaj: Przecież dojebałem tekst o sraniu….

Magda: Jeden tekst gwiazdy z Ciebie nie zrobi!

Mikołaj: Dobra, koniec o mnie... Wróćmy do tego poczucia humoru, bo to chyba jedna z podstawowych rzeczy, na których buduje się dobrą relację. Na próżno szukać przyjemności w znajomościach, w których nie można swobodnie pośmiać się i pożartować.

Magda: Racja. Potrzebuję kogoś, kto mi poprawi nastrój, gdy mam zły humor. Kogoś, kto zagwarantuje mi taką dawkę śmiechu, że długo nie będę mogła przestać się szczerzyć. Tylko gdzie kogoś takiego znaleźć?

Mikołaj: W kabarecie…

Karolina: Myślę, że dużo takich mężczyzn chodzi po świecie. Na pewno na któregoś trafisz! Tylko gorzej, jak nie będzie miał tych innych rzeczy, o których wcześniej wspomnieliśmy. Pozostanie Ci tylko wyrozumiałość.

Magda: Oj, staram się być wyrozumiała… Ale mam też swoją dumę, plany i cierpliwość, którą łatwo nadwyrężyć…

Karolina: Związki zmuszają do kompromisów…

Magda: Nie mam nic przeciwko kompromisom. To ważna część budowania relacji z drugim człowiekiem. Tyle że kompromisy wymagają tego, żeby brały w nich udział dwie osoby, a nie jedna.

Mikołaj: Dlatego warto kierować się zasadą jak Ty mi, tak jak Tobie. Oczywiście odnosząc się do pozytywnych rzeczy!

Magda: A dlaczego nie do negatywnych? Skoro ktoś mi źle, to chyba obojętnie przejść obok tego nie powinnam.

Mikołaj: Oko za oko w związku się nie sprawdza. Często wywołuje reakcję łańcuchową i lawinę kolejnych problemów.

Karolina: Ja myślę, że nie opłaca się być zawistnym, bo często to obraca się przeciwko nam samym. I, jak Mikołaj już wcześniej wspominał, negatywnie oddziałuje na związek.

Mikołaj: Tak. Zasada oko za oko wymaga od drugiego partnera zrozumienia całej sprawy. Wymaga też pokory, a nie wszyscy ją posiadają. Dana osoba musi wiedzieć, dlaczego ktoś z nią postąpił tak, a nie inaczej. Stawiałbym zatem na rozmowę i omówienie sytuacji, a nie na wbijanie sobie kolejnej szpili.

Magda: Oook. Ale z tymi rozmowami to jest ciężko. Chyba wielu się ze mną zgodzi. A jak nie to wyjdzie na to, że ja trafiam na jakieś dziwne egzemplarze (tj. facetów).

Karolina: Ja akurat trafiłam na całkiem niezły egzemplarz. Mikołaj to nie tylko mój chłopak. To też przyjaciel. Wspieramy się, ufamy sobie, nikogo nie udajemy. I potrafimy ze sobą rozmawiać. A jak potrzeba to siadamy w domowym zaciszu z zestawem pocieszacza (alko + dużo jedzenia).

Mikołaj: Karolinie udało się podsumować najważniejsze rzeczy. Od siebie dodałbym to, że staramy się mieć otwarte umysłu. I słuchamy wzajemnych rad. Nie patrzymy na pary dookoła, sami jesteśmy dla siebie wzorem do naśladowania. Razem dojrzewamy, uczymy się… To wzmacnia nasze relacje.

Magda: Mentalnie puszczam pawia przez tę Waszą miłość. Ale mam też nadzieję, że będzie Wam jeszcze lepiej niż jest teraz!



62 komentarze:

  1. szczęścia młodej parze ;)
    a tak na poważnie... nie bardzo wiem, co powinnam napisać. Mam zdecydowanie więcej lat i trudno jest mi komentować coś, co mówią osoby dużo młodsze o miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sugerujesz, że osoby "młodsze" mają do niej niedojrzałe podejście? Bo ja myślę, że to nie od wieku zależy ;)/Karolina

      Usuń
    2. Też mi się tak wydaję! :D

      Usuń
    3. Ja czuję podobnie, jak kaminska...nie chodzi tu kompletnie o wiek, nie u mniejszając nikomu. Chodzi tu li tylko o doświadczenie. Dywagacje o miłości były dobre (dla mnie) w czasach, kiedy byłam w związku (czyli zainteresują na pewno tych którzy są obecnie nie tym samym etapie). Teraz mam męża, dziecko a to zupełnie inny etap w życiu, musicie przyznać większe doświadczenie i na pewno dużo większa pokora a przede wszystkim praca nad tym by być razem, przez tyle lat i w perspektywie jeszcze wielu kolejnych przy problemach, które właśnie w związku były błahe w małżeństwie są już naprawdę poważne i nie ma tu miejsca na rozmowy o miłości. Wydaje mi się, że przekazałam dobrze moje odczucia i nie odbierzecie tego jako wydmadrznie się...zresztą za kilka lat powroćcie do tej rozmowy i na pewno będziecie już inaczej ja odbierać :)

      Usuń
    4. Sory za błędy, pisze z tel.

      Usuń
    5. Sory za błędy, pisze z tel.

      Usuń
    6. Rozumiem całkowicie, bo pewnie nie tylko związków się to tyczy. Ale ten wiek też ma swoje uroki. I nie zgadzam się na jakieś stwierdzenia, że taka miłość to jest do dupy, ktoś się nie zna, życia nie ogarnia... W końcu może to życie zrozumie i stwierdzi, że coś tam inaczej wygląda. Ale dajcie się nacieszyć i wyszaleć! :D

      Usuń
  2. Takie urocze zakończenie ;) haha ^ ^ Uwielbiam te rozmowy na Twoim blogu :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Zakończenie jest fest :3

      Usuń
  3. Bardzo lubię Karolinę i Mikołaja czytać ich posty :) duży plus za to że są normalni, zwyczajni w żaden sposób nie próbują udawać kogoś kim nie są. Są szczerzy i otwarcie mówią/piszą o wszystkim a to że prowadzą bloga to plus bo robią to razem i to zawsze jakoś zbliża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie wiem czy bym się odważyła na pisanie bloga z kimkolwiek, a co mówić o swoim facecie... :D

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Oj tam oj tam :) ja bym mogła pisać nawet bym go tu uwieczniła jeszcze, tylko że mój nie chce być "publiczny", a jak mi dokucza to mu mówię że wstawie jego zdjęcia na bloga... to jest taki potulny :D i słodki jak mówi (nie proszę) hahah wiem złośliwa jestem oczywiście mogłabym się pochwalić wspólnymi zdjęciami ale jeśli nie chce to nie będę taka :) ale podrażnić go mogę grrrrr :P

      Usuń

      Usuń
    4. Chwalić się swoim szczęściem to coś innego od pisania z tym swoim szczęściem. Nie mogłabym tak kompletnie uzależnić się od kogoś, coś musi być moje. Choćby ten blog!

      Usuń
  4. Cóż za zakończenie :) Przyjemnie się czytało

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, wreszcie jacyś blogerzy których lubię :D (A nie dopiero chce polubić, żeby nie było, że rozmawiasz z nudnymi ludźmi!) Ogólnie stosuje wasze zasady odruchowo od początku związku i jestem z moich chłopakiem już rok więc sprawdzone, polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic tylko szukać faceta i też próbować :D

      Usuń
  6. Obszerny ten wywiad - nie uskarżam się! - ale teraz mam problem z tym do czego chciałabym się odnieść.
    Może zacznę od tego, że rzeczywiście nie ma czegoś takiego jak przepis na udany związek. Gdyby takowy istniał to najpewniej wszystkie kobiety były by takie same, analogicznie mężczyźni też. Społeczeństwo było by nudniejsze niż 26789234 odcinek "mody na sukces".
    A tak ogólnie, nie wchodząc w szczegóły to zgodzę się niemal ze wszystkim co zostało powiedziane, zwłaszcza o tych kompromisach. Ah no i "zestaw pocieszacza" bardzo mi się podoba! Jak obleję jutro egzamin to powiem mojemu K. żeby mi takowy zorganizował, a następnie to wszystko pochłonę muahahahahah

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to przy dłuższych tekstach mam maturalną metodę komentowania - fragment analizuję i fragment komentuję. Nie da się dzięki temu niczego pogubić :D
      Ej no, Zazdrośnica! Ja wierzę, że Ci się uda na tym egzaminie i nie będziesz musiała sobie psuć miesiąca przez to piwsko!

      Usuń
  7. Podejście do miłości zależy od wieku-zdecydowanie. Inaczej myslimy, kiedy mamy dwadzieścia lat, a inaczej, gdy więcej.
    pozdrawiam serdecznie:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogadamy jak mi 30 wpadnie (oby nie prędko!) :D

      Usuń
  8. Genialny pomysł na posta! Tytuł mnie zaintrygował, ale kiedy sie zaczytałam to z radością odkryłam, że chodzi o jednego z moich ulubionych blogów!
    Fajnie jest znac stanowiska obu stron. Ja jestem co prawda z chłopakiem dopiero ponad dwa miesiące, ale prawdą jest, że zaufanie i wyjaśnianie sobie wszystkiego na bieżąco to klucz do zrozumienia. Karolina i Mikołaj wydają sie by super parą, dużo szcześcia dla nich!
    Obserwuje, już kiedyś tu wpadłam ale nie kliknełam tego magicznego przycisku, a potem żałowałam!
    Buziaki! x
    smile-for-me-beautiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy genialny pomysł to nie wiem, ale tytuł faktycznie świetny - sama wymyśliłam ;D
      Ej no, bo jeszcze ja gotowa jestem zacząć szukać tego, kto będzie przedstawiał inne stanowisko... Kusicie wszyscy.

      Usuń
  9. Normalność, brak dramatów i skrajnych emocji to coś czego oczekuję od związku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odnośnie związków koleżanek ani najbliższych przyjaciółek nie powinno się słuchać. Natomiast osoby starsze, przynajmniej o dwie dekady , służą dobrą i trafną radą. Doświadczenie życiowe uczy tolerancji dla innych dlatego młodzi nie powinni być opieszali w zwierzaniu się ludziom dojrzałym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ludziom dojrzalszym ode mnie zwierzam się nie lubię. Potrzebuję dostać kopa od życia, żeby się czegoś nauczyć. Poboli, przestanie. Ale jak mnie inni mają za rękę prowadzić to ja dziękuję. Też chcę popełnić kilka błędów, których potem będę mogła żałować!

      Usuń
  11. tytuł mega boski :D aż chce się od razu czytać wpis :D

    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że najlepiej wybrać do związku przyjaciela.. bo czy jest dobrze czy źle to ta relacja się sprawdza. Osoba, z którą możemy się śmiać i płakać.. i "konie kraść"..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem... Jak mnie zostawi to i facet, i przyjaciel. Marny byłby wtedy mój los...

      Usuń
  13. Chyba częściej spotykam się właśnie z tymi przesłodzonymi, filmowymi parami ... I tak na nich patrzę i po prostu im współczuję bardziej niż sobie (jestem sama), bo brakuje im właśnie tej normalności, zwykłości. Takie to jest mam wrażenie, że na pokaz po prostu. Pełno zdjęć na Fb, każda bzdurna rocznica obchodzona przy kolacji ze świecami, prezenty... Nie dziwię się, że potem się to wszystko między nimi psuje. A przyjaciółki udzielające rad, uważam, że dobrze porozmawiać z taką osobą, jeśli ma się wątpliwości, ona będzie miała inne spojrzenie, tylko no musi być szczera w swoich zamiarach, a to może być trudno zauważyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Pełne współczucie! Najgorsze są właśnie takie... Ale, jak im dobrze tak żyć, to co ja się będę wtrącała...

      Usuń
    2. Dzięki! ;D No jasne, im to pasuje ... Jakby się odezwać, to pewnie się piekielnie obrażą, więc co myślę to zachowuję dla siebie, czasem tylko sobie przewrócę oczami albo lekko pokręcę głową. ;D

      Usuń
    3. Może warto spróbować zwrócić uwagę... :D

      Usuń
  14. o miłości można byłoby dużo. o receptach na szczęśliwy związek jeszcze więcej, bo przecież każdy z nas inaczej może pojmować miłość i szczęście :) zatem, jednej idealnej recepty nie będzie nigdy.
    poza tym jest też czas, to znaczy, po pierwsze uczucia wraz z jego upływem się zmieniają/dojrzewają. i jeśli ktoś oczekuje, ze po iluś mocnych latach razem, będzie tak samo jak na początku, czyli motyle w brzuchu i te sprawy, to się raczej rozczaruje.
    po drugie z czasem pojawiają się także inne priorytety. inne problemy. inaczej się postrzega świat i czego innego oczekuje.
    zatem to co się sprawdzi na początku związku, już niekoniecznie po kilkunastu latach.
    ps. dziękuję za miłe słowa u mnie. i życzę w takim razie, aby w kolejny długi weekend, udało Ci się siebie porwać na jakieś łono przyrody, gdzieś daleko poza blogosferę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że takiej idealnej recepty nie będzie, ale można się pobawić w szukanie składników. Nawet mając złamane serce (YOLO, nie?).
      Kolejny długi weekend to już pewnie ogarnianie sesji... Zbliża się to cholerstwo wielkimi krokami, a ja nie mam kompletnie czasu na siedzenie przed książkami:D

      Usuń
  15. Świetnie napisany post i do tego ciekawy temat! W sumie temat morze. Zgadzam się w sumie z wszystkim. Po części dlatego, że jestem w szczęśliwym związku od ponad roku i zauważam pewne prawidłowości. I właśnie to co wymieniliście jest najważniejsze. Zaufanie, humor, wsparcie. Jestem ze swoim chłopakiem ponad rok. Pewnie, że w porównaniu do pary wyżej jest to tyle co nic. Staramy się być szczerzy wobec siebie (no mi to czasami trudniej przychodzi, niestety. Nie chce wychodzić na marude ;/) Ale i tak D. widzi zawsze, że coś jest nie tak i koniec końców mówie co mi leży. I chociaż na rocznicę (i nie tylko) potrafimy odwalić coś romantycznego, nie znaczy, że od razu jesteśmy mega słodcy dla siebie (przynajmniej tak mi się wydaje). I uwielbiaaaamy się przekomarzać! *.*
    Lubię twoje dialogi z innym blogerami, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejny tego typu post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Starałam się jak mogłam. Jeszcze dwa takie posty przed nami. Stay tuned! <3
      Rocznice są po to, żeby je świętować. No może nie widzę sensu, że jakoś szaleć w miesięcznice, dwumiesięcznice, czy coś takiego, ale rok to już bym jakoś świętowała.

      Usuń
  16. Fajne, że o co piszesz to nie takie typowe wywiady tylko rozmowy, bardzo naturalnie to wypada ;)
    Jestem zaskoczona jak ważne dla Twoich rozmówców jest zaufanie. Ostatnio zauważyłam, że w kontekście związków to słowo pojawia się gdzieś na końcu ważnych rzeczy albo wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, wreszcie ktoś docenił :)
      Serio? To ja spotykam takich, dla których to jedna z podstaw!

      Usuń
  17. Ja to jeszcze nigdy nie miałam chłopaka i myślę, że nie ma się co spieszyć, bo związki młodzieży zazwyczaj się kończą. Od kilku lat mam takie zdanie "skoro znam zakończenie, to po co?". Mam nadzieję, że w odpowiednim czasie znajdę swoją miłość , tą prawdziwą miłość. A jeśli chodzi o rady koleżanek to ja często radzę moim koleżankom, ale nigdy nie mam złych intencji. Zawsze staram się im w jakiś sposób pomóc jeśli chodzi o płeć przeciwną pomimo tego, że nigdy nie byłam w związku mam wrażenie, że całkiem się w tym odnajduję xd
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym tak podchodziła do życia to nic bym w nim nie zrobiła. Bo po co skoro i tak znam zakończenie? Wszyscy przecież umrzemy...
      Dobre rady zawsze w cenie.

      Usuń
  18. hmm nie ma co szukać na siłę i kiedyś każdego trafi strzałą amora ;D a ja myślę, że hmm nie ma co drugiej osobie żałować noiech się bawi jak musi :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Och Magda, ale podsumowałaś tę rozmowę :p mnie się wydaje, że ten związek nie jest normalny. widać w nim prawdziwą miłość, a często obecnie relacjom tego brakuje. Jest piękny w swojej zwyczajnośći. myślę, że najważniejsze jest, aby partner był również przyjacielem, tak jak jest tutaj. A ztym sraniem... Myślałam, że padnę. Zapraszam na nowość na niezleznosc-hp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam jak zacząć, ale skończyłam z pompą:D
      Wpadnę, wpadnę tylko potrzebuję dłuższej chwili! :)

      Usuń
  20. Trudno wypowiadać mi się na temat związków, bo sama jeszcze w żadnym nie byłam. Ale podoba mi się, jak Karolina i Mikołaj opisali swoją relację, fajne jest to, że są również takimi przyjaciółmi:)
    W wielu książkach czy filmach spotykam się z takimi związkami, którym brakuje nawet nie tyle ,,zwyczajności", ale zwykłej przyjaźni i zrozumienia, a uznawane są za takie romantyczne i idealne. Wielokrotnie zdarzało mi się trafiać na literackie pary, które nawet nie umiały ze sobą porozmawiać! Mnóstwo fochów, bezsensownych kłótni, obrażania się, a w tak zwanym międzyczasie wyznania gorącej miłości. Najpierw na siebie wrzeszczą, a potem ,,gorąca, namiętna miłość", chociaż absolutnie nic o sobie nie wiedzą. Ja może się nie znam, ale wydaje mi się to śmieszne i tym bardziej dziwią mnie zachwyty czytelników nad tą miłością. Ekhem.
    No, ale przepraszam, rozpisałam się i odbiegłam od tematu trochę:D
    Pozdrawiam!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki i filmy ryją psychikę!:D
      A komentarze długie lubię, więc nie ma za co przepraszać:)

      Usuń
  21. Pozostaje tylko życzyć wam jeszcze więcej wytrwałości :) to prawda że komedie romantyczne wprowadzają ludzi w świat bajkowy i idealny, później trudno pogodzić się z rzeczywistością :D

    OdpowiedzUsuń
  22. gratuluję 3 lat związku!;) Nie wiem co tutaj dodać, nie mam jeszcze pojęcia o miłości w moim wieku pomijając romantyczne filmy, które, jak wyżej powiedzieliście są przesadzone;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakręcacie mnie wszyscy na te romantyczne produkcje...

      Usuń
  23. Po tej rozmowie widać, że tą dwójkę łączy dojrzała a nie szczenięca miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chwytliwy tytuł :D bardzo ciekawe pitu pitu :) fajnie czasami popatrzyć na związki z innej perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  25. Karolinę i Mikołaja obserwuję już od pewnego czasu. Życzę im jak najlepiej i trzymam za nich kciuki. Zdecydowanie mają rację co do związku. Osobiście mieszkam z chłopakiem, wiem, co to nuda, w której jest dobrze i wiem, co to fajerwerki. Wiem, że ta para wie o czym mówi!
    >foxydiet<

    OdpowiedzUsuń
  26. Zasada jest taka, że im dłużej się znamy, tym więcej o sobie wiemy. Im później ze sobą zaczynamy być, tym gorzej jest nam pójść na różne ustępstwa. Związek nastolatków może być poważny, ale prawdziwa dojrzałość przychodzi później, gdy pojawia się więcej członków rodziny a wraz z nią odpowiedzialność... W każdym zaś wieku w życiu dwojga ludzi najważniejsza powinna być umiejętność porozumiewania się - bez rozmowy nie da się zbudować prawdziwego związku. Ot takie moje przemyślenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zdania, że bez rozmowy to guzik można zdziałać!

      Usuń
  27. Czytając się czułam jakbym to ja opowiadała o swoim związku, dokładnie. Zrozumienie, szczera rozmowa, kompromisu, wspieranie, bezpieczeństwo i tak jak wspomniałam za mną 4 lata, które nie przechodziły ani jednej kłótni. Więc to też o czymś świadczy.
    Co do Karoliny i Mikołaja życzę im duży wytrwałości i grunt, to rozmowa!
    A Tobie znalezienie tego ideału, którego posiadam ja czy Karolina :P

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)