Blogerskie pitu-pitu: Co może robić bloger na emeryturze?

10:19 Magda 33 Comments

           

         

           Większego fana muzyki Lany Del Ray nie widziałam. Tak samo jest z Jamesem Bondem - żaden znany mi człowiek nie zrobił cyklu na cześć tego gościa. Sympatyk piłkarzy, których nikt nie lubi (i pewnie nie zna…). Facet z tak dobrą pamięcią, że lepiej mu nie podpaść, bo za czterdzieści lat jest w stanie przypomnieć spięcia, która były między wami. Wreszcie - student dziennikarstwa. I były bloger.
Poznaliśmy się pięć lat temu na jego blogu. Legenda głosi, że przez jedną z notek, którą tam opublikował, omal nie został pobity, ale trudno mi w to uwierzyć (wybacz!). Wierzę jednak w to, że kiedyś wróci do pisania postów, ale jeszcze nie udało mi się go przekonać do tego, że warto.
Nowego bloga jeszcze nie założył, ale jest dzisiaj u mnie. Z Bastianem pogadamy o tym, jak blogosfera wyglądała kiedyś, a jak wygląda teraz. Trochę też powspominamy, w końcu jest do czego wracać.   


CO MOŻE ROBIĆ BLOGER NA EMERYTURZE?

Magda: To kiedy wracasz do blogosfery?

Bastian: Wtedy, kiedy duża grupa ludzi znowu będzie chciała mnie czytać...

Magda: Może najwyższa pora zacząć od nowa i zbierać grono fanów? Zestarzejesz się i wtedy to już w ogóle nie będzie takich, którzy chcieliby czytać Twoje teksty!  

Bastian: A kto chciałby mnie czytać dzisiaj? Mam 23 lata. Jestem w najgorszym możliwym wieku, aby blogować. Już lepiej by było, gdybym miał 83 lata. Kogoś może ciekawiłyby przemyślenia staruszka sprawnie poruszającego się w świecie Internetu. Ktoś może chciałby dowiedzieć się, jak podrywano niewiasty w latach 40. minionego stulecia… Mam jednak 23 lata i jestem za stary na bajerowanie zakompleksionych licealistek, co robiłem kiedyś na blogu…

Magda: Na takie wyznania byłego blogera czekałam! Ale na Twoim miejscu nie przesadzałabym z tym, że nikt nie chciałby Cię czytać. Ktoś na bank by się znalazł! Swego czasu byłeś przecież jednym z najchętniej czytanych blogerów na Onecie (przypomnij mi – z kim przegrywałeś?). Co się od tamtej pory zmieniło? Ja nadal widzę potencjał. I nawet nie piszę tego ze względu na rozgrywające się swego czasu romanse…

Bastian: Przegrywałem z jakimś blogiem poświęconym Justinowi Bieberowi…

Magda: Tak, pamiętam, ale nie mogłam się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. Wybacz!

Bastian: Mnie zabolała tamta porażka, ale pocieszam się, że lepiej od niego napisałbym maturę z geografii. W końcu wiem, że Kanada i Biegun północny nie są kontynentami.
A wracając do tego, co się zmieniło… Jest taki typ artystów, szczególnie zajmujących się muzyką i literaturą, który dorasta wraz z własnymi fanami. Zaczyna się od płyty lub książki przeznaczonej dla nastolatków. Później powstają treści ambitniejsze, ponieważ rozwijają się także odbiorcy tej twórczości. Przez te pięć lat, odkąd przestałem pisać blogi, nie tyle się rozwinąłem, co zmieniłem. Mniej marudzę, więcej robię.

Magda: Ja nadal w Twoich tekstach dostrzegam tego starego, dobrego Bastiana, który trochę sobie narzekał na świat i swoje czytelniczki, ale w gruncie rzeczy można było się z nim dogadać.

Bastian: Jeśli chodzi o moje czytelniczki, to one również się zmieniły. Kilka lat temu były zakompleksionymi, prawdopodobnie brzydkimi dziewczynami (choć trafiały się ładne, te lubiłem najbardziej), na które nie zwracał uwagi żaden kolega ze szkoły lub osiedla. Nie miały się gdzie podziać, więc trafiały na mojego bloga… Teraz to już dorosłe osoby, często robiące karierę.

Magda: Faktycznie jest coś w tym, o czym piszesz, ale z drugiej strony zawsze jest szansa trafić na kogoś zupełnie nowego. Blogosfera nie wygląda już tak, jak kiedyś. Nadal jednak potrzebuje rozrywki. A kto, jak nie Ty, mógłby ją dawać?

Bastian: Wiem, na kogo bym trafił… Na produkowane taśmowo studentki nie zdające sobie sprawy, że zimnych suk - jak same siebie określają - tylko w ich mieście jest około tysiąca. Trafiałbym też na ludzi, których lekarz na porodówce wyciągał z brzucha matki, a oni już byli w pozie do robienia selfie. To ja już wolałem zakompleksione dziewczęta piszące mi listy miłosne i wiadomości, że chciałyby w swoim liceum mieć takiego chłopaka jak ja.

Magda: Znalazłby się ktoś, kto by Cię czytał i niekoniecznie byłby zimną suką albo zakompleksioną trzynastolatką. Blogosferze brakuje Twojej ironii i sarkazmu.

Bastian: Przesadzasz. Gdybym dzisiaj zapragnął wrócić na bloga i spłodził wpis, pisany w triumfalnym tonie, że oto król powraca, to po pierwsze - nikt by go nie przeczytał. Po drugie - nawet jeśli ktoś by przeczytał, to zapytałby - kim ty jesteś?
Nie pasuje do dzisiejszej blogosfery. Teraz to miejsce dla biznesmenów, a nie pasjonatów. Jak kiedyś pisałem posty na bloga, to kompletnie ignorowałem aspekt wyglądu strony. Dziś to podstawa.

Magda: Czerwone litery na czarnym tle, pamiętam. Ten koszmar nawiedza mnie nocami, bez urazy.

Bastian: Sama widzisz, że do tego nie pasuję...

Magda: Bez takich! Blogosfera zaczyna wracać do minimalizmu - podobno. Ja nadal widzę w tych wszystkich szablonach więcej zdjęć niż tekstu, ale posłucham się mądrzejszych ode mnie…

Bastian: Jestem może na pięciu zdjęciach w roku, z czego inicjatorem żadnego z nich nie jestem. Gdybym opowiedział to jakiejś nastolatce z kościoła pod wezwaniem świętego Instagrama z Internetu, zorganizowałaby na swoim Facebooku zbiórkę pieniędzy, abym za zebrane środki kupił sobie aparat.

Magda: Weź, bo mi teraz słabo. Mam zbierać na aparat? Ja nie chcę… Żaden ze mnie fotograf. Niech bawią się w to ci wszyscy, którzy to czują. Tobie i mi niech wystarczą słowa. Możemy się tak umówić?

Bastian: Doceniam siłę słowa. Powinien to potrafić każdy człowiek, który wygląda jak ósme dziecko stróża.

Magda: Nie mam pojęcia, kim jest ósme dziecko stróża, ale Internet podpowiada mi, że jakbym obejrzała Kiepskich, to wszystko by się wyjaśniło. Swoją drogą, rekord komentarzy na Twoim blogu i te wszystkie odcinki z Ferdkiem w roli głównej. Pamiętam jakby to było wczoraj.

Bastian: Ósme dziecko stróża to takie metaforyczne określenie bardzo brzydkiego dziecka.
A pamiętasz, kto nabił większość z tych 256 komentarzy? Ty! Podawałaś tytuł odcinka, sprawdzając moją pamięć, a ja go opisywałem. Tylko Ciebie interesowało moje uwielbienie względem sitcomu Polsatu. Reszta miała to w głębokim poważaniu, tak samo jak sport, a nawet moje przemyślenia. Celem było aktywne komentowanie na początku, przejście na konwersowanie poza obrębem bloga i zwierzanie się tam, jakie to życie jest smutne i ciężkie.

Magda: Twoja znajomość tego serialu była (i wciąż jest) imponująca. Nie ukrywam jednak, że nie zaraziłeś mnie fascynacją do Kiepskich.  
Wspomniałeś o zakulisowych rozmowach z czytelniczkami. Jakie były 3 najciekawsze?

Bastian: Nie wspomnę o trzech najciekawszych rozmowach, ale o dwóch postaciach, z którymi odbyłem setki takich rozmów. Obydwie się we mnie zakochały. Jedna zaskoczyła mnie wiadomością, że wciąż nie może wymazać mnie z pamięci, po drugiej widziałem to od razu. Z nią relacja była luźniejsza, zabawniejsza i pikantniejsza. Może gdyby mieszkała w tym samym mieście co ja, wyszłoby z tego coś więcej niż setki wymienionych maili? Stwierdziła kiedyś, że gdyby miała pisać smsa za każdym razem, kiedy o mnie pomyśli, nie nadążyłbym czytać i kasować wiadomości. Milutkie, prawda?

Magda: Straszliwie! Chociaż mnie akurat nie zaskoczyłeś tymi wyznaniami, bo zdarzyło mi się czytać lepsze Twoje historie. Ale ok, niech inni się nacieszą i niech żałują, że sami nie dostają e-maili z wyznaniami miłości.
Tak to czytam i dochodzę do wniosku, że przynajmniej nic się nie zmieniło w kwestii zaufania, jakim darzy się blogerów. To chyba wielki plus.

Bastian: Blogerzy w oczach czytelników to ci odważniejsi. Czytelnicy mieli tylko odwagę skomentować, a blogerzy dodatkowo podzielili się czymś: pasją, wiedzą, głupotą, czymkolwiek...

Magda: Gorzej, że teraz większość czytelników to również blogerzy… Twoje słowa, do tej znanej mi teraz blogosfery, średnio pasują.

Bastian: Za to Twoje słowa pokazują, jakie ja miałem podejście do blogosfery. Logowanie, pisanie tekstu, publikacja, odpisywanie na komentarze i wylogowanie. Żadnej wędrówki po innych blogach. Nie miałem na to czasu. Kiedyś trzeba przecież oglądać sport…

Magda: Jak Ty blogowałeś to praktycznie nie było miejsc (w blogosferze), w których chciałoby się przesiadywać. Teraz to co innego. Do wyboru do koloru: kuchnia; lifestyle; technologiczne cudeńka, które kompletnie nic mi nie mówią czy blogi modowe, które będę zachłannie zgłębiała przez pracę licencjacką. Sama czasami tego nie ogarniam.

Bastian: Trafiłaś w punkt! To dlatego miałem sporo fanek. Zamiast jak normalne dziewczyny wyjść z domu i uskuteczniać głupkowate zaloty z kolegami, wolały czytać, jak mi minął dzień. A on zazwyczaj wyglądał tak, że wstawałem o 6:30, szedłem do szkoły na 8:00, po kilku godzinach wychodziłem i się leniłem.

Magda: Ale ciekawostki zawsze były w cenie, chyba bardziej popularnych postów to nie było na Twojej stronie (no poza tymi, na których biłam rekordy komentarzy, wiadomo).

Bastian: Ciekawostki były treściwe i proste w czytaniu. Punkt po punkcie, a w nich informacje, często komiczne, jak np. nazwisko ulubionej gwiazdy filmów erotycznych lub dokładna liczba strzelonych bramek na lekcjach WF' u.

Magda: I znowu dochodzę do wniosku, że brakuje mi Twoich treści w blogosferze. Prostota, komizm (i te pokłady ironii!) przydałyby się teraz, bo momentami jest tak koszmarnie nudno, że serce mi pęka.
Jakie to było nazwisko, przypomnij proszę?

Bastian: Zachowam je dla siebie, żeby moja przyszła dziewczyna nigdy do tego nazwiska nie dotarła i się z nim nie porównywała.

Magda: Przecież nikt się nie dowie… No może poza tymi wszystkimi ludźmi, którzy tutaj trafią…

Bastian: Ja już nie oglądam pornografii, więc moja sympatia do tej pani także zmalała. Podanie jej nazwiska teraz nie będzie już tym samym, co pięć lat temu.

Magda: Na ucho możesz powiedzieć, obiecuję zachować dyskrecję.
Poza tym - 5 lat to strasznie dużo! Nie chcę mi się wierzyć, że przez ten czas nie myślałeś czasami o tym, żeby założyć nowego bloga. 

Bastian: Myślałem. Nawet mam przygotowaną nazwę. GPN - jeden tekst w tygodniu, publikowany w piątek.

Magda: I na co czekasz? Na piątek?
Zrobiłam Ci skrót tej nazwy, żeby nikt jej nie ukradł…

Bastian: Trzy lata temu nie chciało mi się pisać bloga. Dziś oprócz chęci brakuje mi czasu. 

Magda: Widzisz, to będziesz gościem na cudzym blogu. Pasuje Ci taki układ? 

Bastian: Robię dobry uczynek. Trzeba kiedyś się za nie wziąć po latach robienia krzywdy innym, a przede wszystkim sobie.

Magda: To opowiedz jeszcze o tym, co można robić po usunięciu własnej strony. Ja wiem, ale niech inni się dowiedzą, co robi bloger na emeryturze.

Bastian: Chwilę po skasowaniu ostatniego bloga uczyłem się do matury. Później korzystałem z uroków studiowania. Obecnie bawię się w dziennikarstwo.

Magda: Chyba totalnie Cię wciągnęło, bo żadne teksty do mnie nie docierają, nawet te przekazywane e-mailowym podziemiem!

Bastian: Postaram się poprawić...


PS. Za tydzień robię podsumowanie cyklu. Mam nadzieję, że się zobaczymy!

 PHOTO: www.pexels.com

33 komentarze:

  1. Co moze robić blogger na emeryturze? Nadal pisać:)
    Robić to co sprawia mu satysfakcję i radość:
    pozdrawiam i cudnego weekendu życzę:) bo jutro to prawie piątek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemnie czytało mi sie Wasza rozmowę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurza miednica, ależ inteligentnym komciem rzuciłam:))))

      Usuń
    2. "Kurza miednica" wygrała wszystko :D

      Usuń
  3. Jedna z najmądrzejszych i najzabawniejszych rozmów jakie miałam przyjemność czytać. Takich pokładów zrozumienia dla obecnej blogosfery ze świecą szukać. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Zacząłem się nawet zastanawiać, czy ja w pewnym sensie przez blogasku nie bajeruję licealistek i (o zgrozo!) gimnazjalistek! Ale co zrobić, wydają się takie dojrzałe... To chyba przez te hormony w mięsie :v

      KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK!)

      Usuń
    2. Wy, faceci, to macie dobrze. Ja nawet nie mam kogo bajerować, bo facetów w blogosferze jest jak na lekarstwo. A jak już się pojawią to przeważnie są zajęci... Co za świat... :D

      Usuń
  4. Myślę ,że skoro jest taki dobry to powinien prowadzić tego bloga właśnie teraz, bo za 40 lat raczej nie będzie blogów...

    OdpowiedzUsuń
  5. Te rozmowy zawsze wywołują u mnie uśmiech na twarzy. Bardzo prawdziwe :) Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend to mi się szykuję pracowity także tego, życzę Tobie o wiele spokojniejszego ;)

      Usuń
  6. Fajny tytuł. ;)
    Chociaż czy bloger może przejść na emeryturę? Nie będę się na tym rozwodzić. ;)
    Momentami rażą mnie odpowiedzi Twojego rozmówcy. Czuję cwaniactwo, a tego nie lubię. Justin Bieber, no cóż, to faktycznie mała klęska. ;D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy pisarz może iść na emeryturę? Może! To i blogerowi się należy w takim razie:D
      Kwestia przyzwyczajenia:)

      Usuń
    2. Pisarz jest uznawany za zawód, bloger chyba jeszcze niekoniecznie.
      Jasne. ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Czekam na dzień, w którym to się zmieni!

      Usuń
  7. Jeden z ciekawszych wywiadów w blogosferze, jakie czytałam, gratulacje. :) Bastiana nie znałam, ale to chyba fajna osoba, chciałabym, żeby znów pisał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze, pisze. Jeśli sport Cię interesuję to mogę rzucić kontakt. Może Bastian się podzieli tym, co teraz tworzy :D

      Usuń
  8. Miałam mnóstwo blogów, ale jakoś zawsze wracam do pisania, publikacji. Zawsze mi czegoś brakuje, gdy nie ma mnie w blogosferze. Nie wiem. Może to jakieś dziwne przeznaczenie? A może po prostu jestem już na tyle uzależniona od przeglądania blogów, że nie potrafię bez tego żyć? Ja na miejscu Bastiana spróbowałabym z nowym blogiem. Przecież nic się nie stanie, jeżeli mu nie wyjdzie. Zawsze ma możliwość wycofania się.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam niemal rok przerwy od blogowania i w ogóle od blogosfery. Czasami warto sobie odsapnąć. I wrócić. Ja tam mam nadzieję, że kiedyś go przekonam :D

      Usuń
  9. O kurczę, ale ciekawy temat poruszyłaś! Podoba mi się to, że stawiacie na słowa, fakt faktem, coraz mniej takich blogów. Bastiana niestety nie kojarzę, ale chętnie poczytałabym coś od niego. ;) Jak ja lubię Twoje wywiady!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm przecież młoda dupa z niego jest :P co to 23 lata :-) ja mam prAwie 29 i dopiero się rozkrecam :) a co do emerytów oni tym bardziej powinni pisać :) zawsze coś zostaje np na pamiątkę za xx lat dla wnuków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaję, że to całkiem młoda dupa :3

      Usuń
  11. Jeżeli Bastian ma 23 lata i pisze, że jest za stary na blogowanie to co ja mam powiedzieć? ;D (2 lata więcej). Poza tym świetny wywiad, a co do tego co bloger może robić na emeryturze to tym bardziej pisać, pisać i jeszcze raz pisać:)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego pisania to Bastian nie uciekł :D

      Usuń
  12. Nawet nie wiem jak wyglądały blogi kilka lat temu.. Mi się wydawało, że blogowanie jest dla wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu łatwiej było się wybić, łatwiej było o czytelników, mniej się człowiek natrudził przy tworzeniu posta, bo wystarczył tekst. Już nie mówiąc o tym, że pięć lat temu nikt nie myślał o tworzeniu szablonów na dzisiejszą modłę.
      To tak w skrócie :D

      Usuń
  13. miło się czytało, nie wiem jak wyglądała blogosfera 5 lat temu, bo wtedy nawet nie wiedziałem, że coś takiego jest, z tego co wywnioskowałem to to, że było mniej blogerów i że bardziej była to pasja, rozrywka, niż marketing, no ale myślę, że z czasem koło się zatoczy i nastąpi powrót do tego co piękne, czyli ciekawe teksty a nie szablony i zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niestety myślę, że już raczej nie wrócimy do tego, co było kiedyś. Świat idzie do przodu, a my razem z nim.

      Usuń
  14. Nie wierze, przeczytałam CALUTKI blog z taka fascynacją, że szczęka opada mi do samej ziemi. Kimkolwiek jest Bastian - niech wróci do pisania. Mądrze pisze/mówi. Kiedyś też blogowałam, może nie były to nie wiadomo jak długie lata temu, ale swoją przygodę z blogiem już zaczęłam xx czasu temu. Odchodziłam, wracałam - uważam, że do tego trzeba po prostu chęci.. mase checi i czasu! Licze na więcej wywiadów i z chęcią obserwuje :)
    http://my-place-to-relax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba calutki post :D
      Do blogowania trzeba czuć pociąg, jeśli ktoś nie załapał bakcyla, to w końcu zginie całkowicie.

      Usuń
  15. Nie było mnie parę lat temu w blogosferze, dlatego czekam na powrót Bastiana;p

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)