Blogerskie pitu- pitu: O butach, polowaniach i rozpoznawaniu suk

14:31 Magda 67 Comments


Do Maćka (aka Pionka), znanego z pociesznego bloga Kultura i Fetysze, musiałam podchodzić jak do jeża. Nie chciał rozprawiać o relacjach damsko-męskich, powtarzając ciągle gry i gry. Do znudzenia. W kółko. W końcu pękł i coś razem wysmażyliśmy. Maciek ma mózg spaczony przez studia (socjologia, specjalizacja McDonald’s), a w jego internetowym kąciku znajdziecie wszystko, od recenzji słodyczy po gejowskie opowiadania…
    Tak mi kazał napisać (i nawet za to nie zapłacił, skubany!)… Po długich pertraktacjach udało mi się jednak wyciągnąć od niego coś jeszcze, coś bardziej intymnego. Uwaga! Nie lubi miziania po pleckach, od biedy sam może pomiziać, ale niechętnie. Girls, nawet nie próbujcie… Maciek jest już zajęty (nie, nie przeze mnie).
         Nasza rozmowa miała być o tym, czego nie lubimy w kobietach, ale pociągnęło nas w trochę inną stronę. Zresztą, sami zobaczcie.


O BUTACH, POLOWANIACH I (TROCHĘ) O KOBIETACH

Magda: Zaczynaj…

Maciek: No jak zaczynaj, przecież to Ty inicjujesz rozmowę!?

Magda: Skąd ten pomysł?

Maciek: Stąd, że mamy rozmawiać na temat, którego ja nie zaproponowałem. Nie do końca też wiem jak i o czym rozprawiać… Jestem raczej typem faceta, który sterczy pod ścianą w hermetycznej klice, długo wypatrując samicy odłączonej od stada, ażeby wreszcie zamoczyć w niej kły. Ale nie musi być chora czy kulawa - lubię zdrowe sztuki!

Magda: Stary, to jest idealny początek! Biorę to! Nie pitol, powiedź lepiej coś więcej o damskich grupkach. Odpadają czy mogą być? Mi one nie przeszkadzają (w końcu sama do kilku należę), ale faceci podobno nie lubią, gdy dziewczyny chodzą stadami.

Maciek: No jasne, że nie lubią, ale jakoś tak na szczęście w przyrodzie bywa, że prędzej czy później da się znaleźć moment, żeby przeprowadzić taniec godowy na osobności. Poza tym, teraz to chyba polowania odbywają się na jakichś Tinderach, Fejsbukach czy innych Sympatiach...

Magda: Nie korzystam. Myślisz, że powinnam?

Maciek: A nie wiem, też nie korzystam. Kiedyś se miałem Sympatie, nawet z kilkoma dziewuchami intensywnie pisałem, z dwoma się spotkałem, ale coś nie pykło. Samo doświadczenie było jednak ciekawe. Szperanie w tych profilach jest interesujące. Z socjologicznego punktu widzenia, rzecz jasna.

Magda: Przyznaj, że szukałeś jakichś nagich fot i wcale nie chodziło o Twoje socjologiczne zapędy!
Trochę zagiąłeś mnie tym tańcem godowym i nie bardzo wiem, co z tym fantem zrobić.

Maciek: Taniec godowy, taniec godowy… Pewnie intuicyjnie łapiesz znaczenie tego skrótu myślowego. Chodziło mi o pokazanie potencjalnemu partnerowi siebie. O chwilę rozmowy, danie szansy na obwąchanie swoich dezodorantów, wybadanie gruntu…

Magda: Ej, ale bez mocnych perfum, bo kolana się pode mną ugną. I to wcale nie będzie dowód przemawiający za zajebistością samca… Chociaż, mocne zapachy to i tak domena kobiet. Z takimi to żadne tańce nie są przyjemne. Tak przynajmniej mi się wydaję.
Z jakimi dziewczynami Ty nie chciałbyś odprawiać godowych pląsów? Nie mówimy tutaj o chorych czy kulawych. Już je wyeliminowaliśmy.

Maciek: Na Boga, wiadomo, że nie z każdą dziewuchą chciałbym mieć do czynienia! Nie kręcą mnie te ruskie przysłowia w stylu wszystkich babeczek nie zaliczysz, ale próbować warto. Mi wystarczy zaliczenie... kilku(nastu). A obecnie to temat w ogóle zamknięty, bo jestem w szczęśliwym związku.
W sumie, ciężkie, różane perfumy potrafią mnie wystarczająco zniechęcić, żeby zaniechać tańca (godowego). Niekobiece ubrania potrafią mnie zniechęcić. Krótkie włosy. Brzydka buzia. Brzydki, drażniący i piskliwy głosik. Brzydki śmiech. Brzydkie wszystko. To chyba byłyby najważniejsze zniechęcające rzeczy z tych... empirycznie uchwytnych przy pierwszym kontakcie.

Magda: A inne tańce? Klubowe na przykład.

Maciek: Jestem typowym Januszem i tańczę tylko jak się potężnie nabzdryngolę, dziewucha stawia mi ultimatum lub tak wypada, na przykład na czyimś weselichu... Muzyka jest dla mnie bardziej do słuchania niż nieskoordynowanych ruchów.

Magda: Nie jedno wesele już przesiedziałam (da się!), ale w sumie to bym się przeszła do klubu. Tam to się dopiero wyprawia! Ile można ciekawych rzeczy wyciągnąć na światło dzienne. Wystarczy tylko zachować trzeźwość umysłu.

Maciek: Ja to jestem chłopak z blokowisk, a o niektórych znajomkach z ośki krąży fama, że jak idą do klubu, to muszą zaruchać, a jedynym kryterium jest (cytuję) żeby się ruszała. Podejrzewam, że nie chodzi tu o wyrafinowany i zmysłowy ruch w alkowie, ale o ruch jakikolwiek, tj. musi tlić się w niej jeszcze ociupinka życia. Także... powodzenia w klubie!

Magda: Osz cholera... To teraz nie wiem czy się gdziekolwiek ruszać! Weź lepiej powiedz, czym są niekobiece ubrania, żebym wiedziała w czym wyjść. W dresach na co dzień nie hasam i podróży na miasto nie uprawiam, ale nie dziwię się żadnej, która to robi… Bo dresy są mega wygodne.

Maciek: W domu dresy są spoko, ale w terenie ubranie nie może być sportowe. Lubię glamurki. Płaszczyki, słodkie top tanki, kremowe narzutki, obcisłe spodnie, zgrabne botki, subtelne wisiorki i bieliznę w koronkach. Grzywa musi być do tego długa, sorry.

Magda: Bez przesady! Krótkie włosy też są ok. I wygodne adidasy! Nie rozumiem kobiet, które wiecznie paradują w szpilkach…
Z tych rzeczy, które wymieniłeś wcześniej to bym się zgodziła tylko do głosu. Dobrze, że ja mam fajny – tak mi przynajmniej mówią, ale cholera wie, czy nie kłamią…

Maciek: Nikt nie mówi o szpilkach, chociaż one też są spoko. No dobra, czasem mogą być snickersy, ale takie z pazurem. I żeby cały strój się jakoś komponował!
Będziemy cały czas rozprawiać o powłokach, czy przechodzimy do wnętrza?

Magda: Wysokie adidasy rządzą! Chociaż ostatnio mam fazę na fluxy i to się chyba skończy tym, że pieniądze znikną mi z portfela.
Zanim wnętrze to ja jeszcze powiem, że nie cierpię dziewczyn, które mają wypisane na twarzy suka. Chociaż… jakoś to się wiążę z wnętrzem – sucz, i tyle.

Maciek: Wpisałem w Google fluxy i możesz kupić. Tylko nie noś ich zbyt często!
Ja nie wiem, co to znaczy mieć wypisane suka na twarzy, od kiedy mówiłem do kumpla, że wykładowczyni jest sympatyczna z twarzy, a koleżanki z tyłu szeptały, że widać ten fałsz i cwane ślepia. Może płeć męska nie ma wbudowanego detektora suk i dlatego tak często się na nie łapie?

Magda: W takim razie będą, pewnie różowe! A co do suk to przecież widać na pierwszy rzut oka, że się nią jest albo nie. To jest chyba zapisane w genach…
Co powiesz o przeklinaniu? Mnie dziwią laski, które klną częściej niż ja. Robi się przez to jakoś dziwnie…

Maciek: Róż jest jak przeklinanie. Jeśli jest go za dużo, to brzydko. Ale noszenie różu z umiarem lub przekornie, podobnie jak używanie przekleństw jako okazjonalnej partykuły - nie ma problemu. Każdy przecież wie, jak idealnie komponuje się róż i szarość na zdjęciach z siłowni na fit modeleczkach… Każdy wie również, że grube słowo potrafi odpowiednio wymodelować wypowiedź i ładnie rozłożyć akcenty.

Magda: Czyli przekleństwa Ci nie przeszkadzają? Takie z kobiecych ust? Zdarzają się tacy, którzy mówią, że to straszne.

Maciek: Pewnie to jest dla tych niektórych tak samo straszne jak papieros w kobiecych ustach. Na szczęście moja dziewucha nie pali i nie klnie zbyt często, co mi odpowiada. Ale to nie jest ważne. Co jest najważniejsze w dziewusze, potencjalnej partnerce życiowej? No, co?

Magda: Nie wiem, preferuję facetów… Ale chyba fajnie jak nie pali i dzwoni jak ma chwilę. Tak sam z siebie… Trafiłam?

Maciek: A dajmy już spokój z tym paleniem… To wszystko da się przeżyć! Kobita ma przede wszystkim nie nudzić. Nie być kobietą-bluszcz. Ma za to być wilkiem, który biegnie w pogoni za swoimi celami, za swoim kawałem mięsa. Kobitą, która nie zawsze potrzebuje spotkań kilka razy w tygodniu i potrafi powiedzieć, że nie ma na nie ochoty. Kobita ma być inspiracją, paliwem!
Popatrz, tak to sobie rozkminiłem - macie nie stracić swojej kobiecości w pogoni za emancypacją!

Magda: Trudne sprawy to są! Ale fakt, siedem razy w tygodniu nie trzeba się spotykać. Wystarczy mi dla przykładu pięć, hehe. A poza tym to kobiety lubią wiedzieć co i jak. Ja przynajmniej lubię… I zadzwonić od czasu do czasu też jest fajnie. Albo znacznie częściej, gdy ktoś mnie ignoruje (czego nie lubię tak bardzo jak zupy grzybowej).
Co Ciebie nudzi? Bo jak dla mnie nużące są te wszystkie pogadanki o nowych szminkach, które można dostać w dobrym sklepie (bo już nawet nie w drogerii).

Maciek: No, ale monotematyczność to jest wada nie tylko u życiowego partnera, ale każdej osoby w naszym otoczeniu, prawda? Wróćmy jednak do sprawy rozpoznawania suk. Czy dobrym sposobem nie jest poobserwowanie samiczki w naturalnym środowisku? To chyba jedna z bardziej bezpiecznych dróg wyboru drugiej połówki. Zobaczyć jak dziewucha radzi sobie w grupce dziewcząt, jak zachowuje się między innymi drapieżnikami, to znaczy chłopcami.
Obserwacja nie może być jednak zbyt długa, żeby nikt nie sprzątnął nam ofiary sprzed nosa!

Magda: Mówiłam już – suki da się rozpoznać na kilometr. One po prostu mają coś takiego wypisane na twarzy, że nie można pomylić ich z nikim innym. Ale zgodzę się z tym, że warto poobserwować człowieka w jego naturalnym środowisku. I już tutaj nie wspominam o wybieraniu sobie partnera, ale tak – o celach badawczych. Ja zawsze wolę wiedzieć, z kim się zadaję. A już tym bardziej, komu powierzam swoje top secrety.

Maciek: No tak, a kim jest druga połówka, jeśli nie przyjacielem? Zatem wszystkie cechy typu: lojalność, nieowijanie w bawełnę, gotowość do wsparcia w trudnych momentach wchodzą niejako z automatu. Dodajmy do tego fluxy, charakter zdobywcy i zgrabną pupcię, a ja będę kontent.
Nie wiem, co jeszcze mógłby dodać taki prosty, biały i heteronormatywny mężczyzna z dużego miasta jak ja. Może tylko to, żeby dała trochę (dużo) czasu na granie na konsolce i granie z chłopakami w piłkę w świecie analogowym, o!

Magda: O masz, a przecież miało być o tym, czego nie lubimy w kobietach!

Maciek: Chyba szybko porzucam mięso, które mi nie smakuje. Albo to mięso porzuca mnie... Niemniej jednak, dobrze że skupiliśmy się na pozytywach bo uniknęliśmy tym samym malowania odrealnionego portretu złej kobiety, a czytelnicy poznali nasze opinie na temat butów, przeklinania i paru innych pierdół. Kobity i mężczyzn niech poznają sobie samemu. Na własną odpowiedzialność, wypełniając podróżny tobołek radością i rozczarowaniem.

PS. Maciek, ja to czekam aż mi coś o grach wysmażysz :)
PHOTO: Ryan McGuire

67 komentarzy:

  1. Początek rozmowy " ażeby wreszcie zamoczyć w niej kły. Ale nie musi być chora czy kulawa - lubię zdrowe sztuki" no normalnie padłam :D musiałaś mieć cały czas uśmiech na twarzy przy tej rozmowie :) pozytywna konwersacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi się zdarzyło opluć monitor :3

      Usuń
  2. Ojjj Panie Maćku.. "Wystarczy mi zaliczenie kilku(nastu)".. Grrr zęby szczerzę, ale ogólnie go polubiłam :) Ma dobre wyczucie co do ubrań :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?:D
      Maciek, a może tak zostaniesz blogerem modowym, co?:D

      Usuń
    2. hahaha, to nie jest głupi pomysł ;D

      Usuń
    3. Zarobić też chyba można ;D A przynajmniej ciuchy można dostać. Ale... Moda w blogosferze to temat na przyszłe Blogerskie pitu-pitu:D

      Usuń
  3. Dawno się tak nie uśmiałam jak teraz :) Nie wiem jak z rozpoznawaniem "suk", bo albo ich nie mam w otoczeniu, albo coś mi nie idzie rozpoznawanie takich osób, ale zawsze w takich momentach przypominam sobie fragment serialu zwanego futurama, jak jeden z bohaterów stwierdził, że ma wbudowany gejradar i potrafi wykryć geja z daleka - może to działa na podobnej zasadzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, o tym gejradarze kompletnie zapomniałam, a to sformułowanie było swego czasu bardzo popularne.
      Ech, oklaski to dla Maćka. Przemęczył się ze mną okropnie i jeszcze do tego o grach nie mógł pisać!

      Usuń
  4. Hahaha, ale świetna rozmowa! Czasami jest i tak że z ludzi ciężko jest coś wyciągnąć, ale widzisz udało Ci sie i całkiem fajnie to wyszło :* Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. A wiesz, że "na prawdę" pisze się razem, a nie oddzielnie?

      Usuń
  6. Haha, podobało mi się Co prawda dużo różnych określeń na kobiety, a nieco mniej na mężczyzn drapieżników, ale cóż, w koncu miało być o kobietach. Dobrze, że były i wady, i zalety, a najwazniejsze, że były z humorem. Fluxy ruuuulez :p
    Informuję również, że zmieniłam adres bloga na niezaleznosc-hp.blogspot.com Zapraszam także na świeżo dodaną czternastkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że przeszłaś na własną domenę!:D

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wywiad!
    W sumie to dobrze że odbiegliście od zakładanego tematu, ten wydaje mi się znacznie ciekawszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo: fluxy, przeklinanie, papierosy i polowania na laski. Nie ma nic lepszego :D

      Usuń
  8. Chyba też jestem facetem, bo nie wiem jak rozpoznać sukę po wyglądzie... I wydaje mi się, że jednak raczej nie da się tego zrobić. Może to teże kwestia tego, że pozytywnie podchodzę do każdej nowej osoby, a dopiero czas to weryfikuje :) Sama mam chyba dość gburowaty wyraz twarzy, choć nie sukowaty, ale na pewno nie wyglądam na szczęśliwą. A jednak nie mam wpływu na to, jak wyglądam, a też do smutasów ani gburów nie należę ;) Także myślę, że jednak lepiej po wyglądzie nie oceniać :) Ogólnie rozmowa bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że ja wiecznie trafię z tymi sukami... Jak widzę, że taka to wiem co z nią nie tak i to się zawsze sprawdza. Chciałabym powiedzieć, że jest inaczej, ale niestety nie...

      Usuń
  9. "Wystarczy mi zaliczenie kilku(nastu)" hahaha nie do wiary :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, ale Maciek napisał, że już zajęty i nie szuka przygód :D

      Usuń
  10. To prawda, że "sukowatą", wredną kobietę można rozpoznać od razu. A rozmowa mnie zupełnie rozbawiła. Cóż mogę powiedzieć poza tym, że Pan Maciej jest bardzo konkretną osobą, chociaż coś czuję, że chyba byśmy się nie polubili.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?! Ja nie wiem, gdzie jest problem. Widać przecież od razu no...
      O masz, a to dlaczego?

      Usuń
    2. To chyba zależy od przypadku. Ale zazwyczaj to chodzą takie jakieś nadąsane jakby je coś upijało w pewną część ciała.

      Usuń
    3. Że w dupsko? Może stringi lubią, cholera wie...

      Usuń
    4. No raczej, że w dupsko. Nie wiem co lubią, nie wnikam.
      Zresztą jak tak dalej będziemy pisać to się zaraz okaże, że też z nas straszne "suki". Chociaż jato się chyba nawet kwalifikuję;p

      Usuń
    5. Zazdrośnica to jeszcze nie suka, bez przesady! :D

      Usuń
    6. Nie zapominaj o moim upodobaniu do obrabiania cudzych tyłków:p. A rodzice mi od zawsze mówili, że mam tak wyniosłą minę, że oni nie rozumieją jakim cudem ktokolwiek chciał się ze mną zaprzyjaźnić. Najważniejsze to mieć wsparcie w rodzicach:D

      Usuń
    7. Do mnie mama pieszczotliwie mówiła "ty padalcu" <3

      Usuń
  11. Czytam Pionka jakiś czas, ale z tej rozmowy można się było dowiedzieć o nim wiele więcej ciekawych rzeczy niż z jego tekstów na blogasku :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. Za język go trzeba pociągnąć i się w końcu rozpada :D

      Usuń
    2. Rozgada! Chociaż padać też dzisiaj może...

      Usuń
  12. Intrygujący ten Twój rozmówca, ale muszę przyznać, że chyba w takiej samej ilości kwestii się nie zgadzam co się zgadzam. To prawda. Po wyglądzie nie da się ocenić człowieka i chociaż jako kobieta często temu ulegam to niestety w wielu sytuacjach bardzo, oj bardzo się pomyliłam i niesłusznie kogoś źle oceniłam bo za dużo różu było ;) Zastanawia mnie tylko fakt dlaczego tak wielu mężczyzn sądzi, że to tylko my chcemy się tak często spotykać. Znam niejednego faceta, który jakby mógł to by i dwa razy dziennie odwiedzał swoją dziewczynę, a to jednak my wychodzimy na te nachalne i wiecznie nalegające na spotkania. Nam też swobodna i czas dla siebie są potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oceniam. Ja wiem, się za tym bitch face kryje :D
      No właśnie nie wiem, dlaczego faceci się ubierają, że to my chcy wiecznie tych spotkań... (No ja chcę. Nie ukrywam) :D

      Usuń
  13. Świetna rozmowa, bardzo mi się podoba początek :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Pitu-pitu wyszło bardzo zabawnie, choć momentami wiało..zgrozą;) Jak dobrze, że czasy "klubowe" mam już za sobą, a pod ręką mądrego i przystojnego męża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać...U mnie na blogu KONKURS, serdecznie zapraszam Cię do wzięcia udziału:)

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy wywiad, podnoszący poprzeczkę nie jednej czytającej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam! Botki, wysokie adidasy, obcisłe spodnie i bielizna w koronkach - to cała ja. No i nie palę! Nic tylko brać :3

      Usuń
  16. No nieźle, może powtórzę któryś raz to co już wyżej ktoś napisał, ale od samego początku ta rozmowa wydawała się pochłaniać mnie. A może ja ją? Świetna! Uśmiałam się ;)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba nie mam tego daru rozpoznawania suk na kilometr, zdarzało mi się mylić. Ale czasem bywa, że widzę kogoś i mam jakieś takie złe przeczucia. No i czasem się sprawdzają:D
    Ciekawie się czyta posty pisane w więcej niż jedną osobę, taka konfrontacja charakterów:)
    Pozdrawiam,
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, te złe przeczucia też się często u mnie sprawdzają ;D

      Usuń
  18. Początek świetny :D Dzięki niemu dotrwałam do końca :)
    Bardzo przyjemna i świetna rozmowa :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobra rozmowa nie jest zła :D Pochłonęła mnie w całości :D Trzeba przyznać, że macie wyśmienite poczucie humoru :D
    Zostaję tutaj bez dwóch zdań! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie mi miło Ciebie tutaj gościć :)

      Usuń
  20. Świetna rozmowa, pośmiałam się! Co do tych suk, to ja chyba zbyt często używam tego określenia, bo połowa lasek jest dla mnie sukowata, po czym czasem poznając jedną, czy drugą i okazuje się, że nie są takie złe. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja jestem dziwna, ale dla mnie każda, która z twarzy jest jak suka zachowuje się jak suka... :D

      Usuń
  21. Siedzę w autobusie pełnym ludzi i czytając ten tekst śmieje sie do siebie :D ciekawe czy jakiś samiec stwierdził właśnie, ze jestem niezdrowa na umyśle i mam brzydki śmiech... Na szczęście jestem zdrowa i niekulawa, wiec może nie będzie tak zle! :D genialna rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, skoro jesteś zdrowa i nie kulawa to nie ma tragedii. Jest szansa na szczęśliwe zakończenie :D

      Usuń
  22. Bardzo interesująca i wciągająca rozmowa. ;) Też miałam uśmiech na ustach, czytając to. No cóż, ja na imprezy do klubów nie chodzę - nie lubię. Tym bardziej, że właśnie faceci się upiją dość mocno i wtedy wszystkie kobiety są dla nich piękne, cudowne i w ogóle, uderzają z tym swoim ,,tańcem godowym". A co to za przyjemność dla dziewczyny, która pijana nie jest mieć do czynienia z takim. Poza tym, ja nie tańczę, dlatego też jak już muszę iść na wesele, to głównie siedzę, i wcale specjalnie mi to nie przeszkadza, bo najchętniej i tak bym się stamtąd zmyła.
    Ładny głos - no cóż, ostatnio przeprowadziłam wywiad, nagrałam to i potem odsłuchując śmiałam się, że współczuję ludziom, którzy muszą mnie słuchać i dobrze, że nie występuję w telewizji. ;D Bynajmniej nie jest piskliwy, ale to potwierdzone naukowo, że większość ludzi nie lubi brzmienia swojego głosu, ale innym może się podobać. Gusta są różne, i na tym się zatrzymam. Bo to, że Maciek akurat zwrócił uwagę na te wszystkie rzeczy, nie oznacza, że inny facet też akurat na to zwróci uwagę i to mu się będzie podobało.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, ja pamiętam jak musiałam zrobić sondę na studia i nagrywałam rozmowy z ludzmi. jak to potem odsłuchałam to wpadłam w lekką depresję i stwierdziłam, że lepiej, że na co dzień nie muszę się słuchać, bo bym chyba umarła....
      Ej no, kluby są spoko ;D

      Usuń
  23. Nie sposób było się nie uśmiechnąć podczas czytania tego. :D Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zauważyłam, że lubisz prowadzić wywiady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, po prostu ten cykl tego ode mnie wymaga.

      Usuń
  25. jejku, bardzo fajna rozmowa. Serio, przy niej wypiłam pól puszki reddsa i straciłam na niej bardzo dużo minut. Nie zebym czytala szybko, ale totalnie się wkreciłam. Uwielbiam takie wymiany damsko-męskie!/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  26. Zabawna rozmowa :D Dosyć dobrze się ją czyta, bo nie jest wcale oficjalna, jak te w gazetach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten oficjalny ton to ja zostawiam gazetom i blogom bardziej ambitnym. Ja wolę iść w rozrywkę. Przynajmniej na razie.

      Usuń
    2. Sądząc po gościu, którego zaprosiłaś i po jego żenująco seksistowskich wypowiedziach, jest to raczej rozrywka najniższych lotów. Tfu! Nie idź tą drogą Dziewczyno, stać Cię na więcej!

      Usuń
    3. Dziękuję za tę wiarę <3

      Usuń
  27. Wysokie adidasy rządzą :D !

    OdpowiedzUsuń
  28. Mówiłam już, że uwielbiam Blogerskie pitu-pitu? Pewnie tak, ale muszę się powtórzyć: uwielbiam je! Przede wszystkim za tę cudowną i przezabawną atmosferę, która sprawia, że siedzę i szczerzę się do monitora, od czasu do czasu też śmiejąc pod nosem.
    Temat ciekawy, utrzymany w żartobliwym tonie, co mnie wręcz urzekło, bo kocham tak lekko zrobione teksty, które wręcz się pożera bez opamiętania. A co do samego tematu - nie lubię, kiedy kobiety nadużywają wulgaryzmów. Wiadomo, że czasami się nie da nie przeklinać, jednak uważam, że kobiety mimo wszystko powinny znać umiar. Zresztą podobne zdanie mam w kwestii mężczyzn. Po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć, jeśli ktoś co drugie słowo rzuca mięsem. Bez względu na to, czy to mężczyzna, czy kobieta. I nie lubię też papierosów, chociaż jeśli ktoś pali, to trudno. Nie mam nic do gadania w tej sprawie, każdy bowiem ma możliwość wyboru. Póki nikt mi nie zionie prosto w twarz dymem papierosowym, jestem w stanie jakoś to przeżyć. A głos faktycznie nie może być piskliwy. Miałam do czynienia z takim głosem i nie ukrywam - ledwo dałam radę spędzić z tą kobietą 45 minut w jednym pomieszczeniu, słuchając jej monologu.


    Pozdrawiam serdecznie,
    Weronika

    96pln.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrody i pochwały to się Maćkowi należą! Tyle musisz mnie mnie znosić, że współczuję:D

      Usuń
  29. 'Kolegę' obserwuje na jego blogu już jakiś czas temu, ale fajnie było poczytać coś interesującego w Waszym wykonaniu! Jak widać zaczynam tak dzień, noc jakkolwiek to nazwę. Dobrze powiedziane, ze ludzie trzeba poznać! A najlepiej poznać w taki sposób żeby nie oceniać po 'okładcę' ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)