Blogerskie pitu-pitu: Co studiują blogerzy?

21:11 Magda 42 Comments


Zazdrośnica Zawistna postanowiła zostać anonimowa i ja jej tę anonimowość zapewnię. Powinieneś jednak wiedzieć, że to dziewczyna, która najchętniej zamieszkałaby w drewnianej chałupie gdzieś na Podhalu i piła browary – w szczególności rzemieślnicze. Poza tym Zazdrośnica zna stolice wszystkich państw na świecie (możesz przepytać) i toczy walkę ze słodyczami. O tym ostatnim dużo wyczytasz na jej blogu. U mnie tymczasem rozmowa o pasjach. I o tym, co studiują blogerzy.


CO STUDIUJĄ BLOGERZY? 

Magda: W tym cyklu poruszany był temat pasji, ale jest tak fajny, że warto do niego sięgnąć znacznie głębiej. Chyba zgodzisz się z tym, że dobrze się tego słucha, a jeszcze lepiej się o tym mówi.

Zazdrośnica: Zdecydowanie fajnie słucha się i czyta o pasjach. Mnie oczywiście zazdrość zżera, gdy ktoś z entuzjazmem opowiada o tym, co go kręci. Nawet jeżeli jest to temat, którego sama za żadne skarby bym się nie chwyciła.

Magda: Tak. Są ludzie, którzy potrafią z takim ożywieniem opowiadać choćby o matematyce, że ja siedzę i spijam każde słowo. A przecież matma to absolutnie nie jest temat, który mnie interesuje. No chyba, że mówimy o liczeniu pieniędzy.

Zazdrośnica: Pieniądze i ich liczenie to akurat jeszcze inny sprawa. Tak się składa, że wszyscy, co do jednego, bardzo się nimi interesujemy. To takie wspólne, masowe hobby.

Magda: Czyli już na samym początku doszłyśmy do wniosku, że każdego z nas coś łączy.
Jest coś w tym, że zazdrościmy ludziom, którzy potrafią opowiadać z ożywieniem o wszystkim, co ich interesuje. I o ile rozmowa z kimś, kto moje pasje podziela, jest ciekawa, o tyle pogadanka z kimś o odmiennych zainteresowaniach, potrafi wnieść do mojego życia znacznie więcej.

Zazdrośnica: Dokładnie tak jest, ale zazdrość totalna pojawia się wtedy, gdy słuchasz kogoś, kto realizuje pasję, którą Ty chciałabyś podzielać. Ja na przykład chciałabym mieć więcej czasu i wspomnianych już pieniędzy na podróże. Zwiedzanie i poznawanie nowych miejsc nie jest moją codziennością. Powiedzmy jednak, że idę na spotkanie klubu podróżniczego i ktoś mi opowiada jak to przejechał rowerem Azję. Tego typu historie sprawiają, że zaczynamy przez chwile nienawidzić swojej codzienności, jednak one również motywują nas do większego zaangażowania i pogłębiania swoich pasji.

Magda: Strasznie zazdrosna z Ciebie bestia. Ja bardziej idę w stronę kibicowania. Zazdrość może lekka jest, wiadomo - życie, ale jednak przede wszystkim chodzi mi o dopingowanie innych.
Wiesz, że postawiłam sobie cel a propos podróżowania? Każdego miesiąca chciałabym odwiedzić jakieś miasto w Polsce. Super by było, gdyby się udało.

Zazdrośnica: Świetny pomysł! Zapraszam do Lublina. A jeśli o zazdrość chodzi to powiem szczerze, że już od jakiegoś czasu się jej wstydzę i coraz częściej zdarza mi się właśnie kibicować. Ja przecież samą zazdrością nic nie osiągnę!

Magda: I dobrze, bo kibicowanie jest o wiele lepsze - bardziej motywuje. Widząc, że udało się komuś, kogo lubię, szanuję i w jakiś sposób podziwiam, mam większą motywacje do tego, żeby zacząć działać i pracować nad sobą. Moją pasją jest pisanie. Po części też blogowanie. Widząc, że udaje się innym - lepszym ode mnie – stwierdzam, że sama też w końcu dam radę.
A o Lublinie nie myślałam, teraz zacznę.

Zazdrośnica: Najważniejsze to jednak znaleźć tę konkretną pasję. Coś, co będziemy chcieli robić od dzisiaj do końca życia. Ja miałam już ze sto pasji. Wieloma rzeczami nadal się interesuję, ale tylko kilka z nich daje mi prawdziwą satysfakcję. Inne, tygodniowo, kradną 3 minuty mojego czasu.

Magda: Więc to już nie pasje.

Zazdrośnica: Oczywiście, że nie. Powiedziałabym, że zainteresowania.

Magda: U mnie od bardzo dawna na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o pasje, jest pisanie. Wokół tego układam sobie świat, temu się podporządkowuję. Próbuję być w tym coraz lepsza. Poszłam na studia, które w jakiś sposób miały mi w tym pomóc. Chyba na tym to wszystko polega…

Zazdrośnica: Ja mam trochę trudniej, bo moją pasją numer jeden jest turystyka tatrzańska, Tatry i Podhale same w sobie. W ogóle góry. Niestety na co dzień nie mogę realizować tej pasji, ale gdy już wyjadę w góry, to cieszę się tym jak dziecko. Bez względu na pogodę, ilość ludzi w japonkach na szlaku czy długość pobytu - czerpię z gór co się tylko da.

Magda: Zabij mnie, ale nigdy nie byłam w górach. Serio ludzie chodzą tam w japonkach?

Zazdrośnica: Czas najwyższy się wybrać i to sprawdzić!

Magda: Skoro polecasz to będę działała w tym kierunku. Pierwszy przystanek to jednak Kraków.
A co powiesz o blogosferze? To też jedna z moich pasji. Fajne doświadczenie, chociaż przede wszystkim jest to możliwość łączenia dwóch zamiłowań – do blogów i do pisania.

Zazdrośnica: Blog dla mnie to niezbędne narzędzie do opisywania tego, co siedzi mi w głowie. Jest też moją pasją, ale nie taką oczywistą. Na pewno nie jest czymś, co wymieniłabym w moim TOP 5.

Magda: Dlaczego?

Zazdrośnica: Być może dlatego, że nie pochwaliłam się tą działalnością nikomu z moich bliskich. Ale to świetne miejsce. Na pewno ma to wpływ na umiejętności i na rozwój.Czytałam gdzieś, że prowadzenie bloga świadczy o zorganizowaniu i dobrze jest w CV umieścić wzmiankę na ten temat. Będziesz bardziej pożądana przez pracodawcę.

Magda: Przyda się, bo dziennikarstwo samo w sobie niewiele mi daje. Nie oszukujmy się. A jeśli chodzi o blog to rzeczywiście można powiedzieć, że świadczyć on może o zorganizowaniu. I wytrwałości. I czasie, który poświęcasz na to, żeby tworzyć lepsze treści.

Zazdrośnica: Wytrwałość przede wszystkim. Widziałam mnóstwo blogów, które kończyły się na jednym poście i to był koniec przygody z blogosferą. Cofnęłam się również do początków kilku naprawdę popularnych obecnie blogów i prawdę mówiąc były słabe. Autorzy najwidoczniej pracowali nad sobą, a do tego potrzebny jest czas, chęci i właśnie wytrwałość.

Magda: Lubię podglądać stare posty ludzi, którzy teraz są na blogowych szczytach. To daje poczucie, że każdy jakoś zaczynał, ale nie każdy tekst z początków kariery był tak dobry jak te obecne.
A czy Twoje pasje łączą się jakoś z tym, co studiujesz?

Zazdrośnica: W zasadzie tak. Studiuję gospodarkę przestrzenną, a to ściśle wiąże się z rozwojem miast, tym, co się w nich dzieje. No i z urbanistyką. Najbardziej jednak interesuje mnie temat brzydoty miejskiej.

Magda: Moje pasje definitywnie łączą się z kierunkiem, który studiuje, czyli z dziennikarstwem. W końcu operuje się na nim słowem. Jeśli chodzi o gospodarkę przestrzenną to kompletnie mnie tym zagięłaś. Chociaż i tak największym zaskoczeniem, jeśli chodzi o kierunki studiów, była dla mnie technologia drzew. Czy coś w ten deseń…

Zazdrośnica: Technologia drzew musi być super! Wiesz, jakiś czas temu zapragnęłam nauczyć się stolarstwa i projektowania mebli. Czuję, że ten kierunek dopiero by mnie wciągnął…  

Magda: Moje zainteresowania przy Twoich wypadają naprawdę blado.

Zazdrośnica: Nie powiedziałabym. Po prostu wróciłyśmy do początku naszej rozmowy – opowiedziałam Ci o czymś, co jest dla Ciebie nowe.

Magda: Jestem naprawdę pod wrażeniem tych pasji! Ja to siedzę nad językiem polskim. Kiedyś był jeszcze angielski (a nawet plany, żeby studiować filologię angielską), ale studia sprawiły, że zbrzydł mi ten język… Ale dodam, że jara mnie dziennikarstwo internetowe oraz Internet sam w sobie. Lepiej teraz wypadłam?

Zazdrośnica: Mi studia również obrzydziły  angielski. W polskim nigdy nie byłam specjalnie dobra, za to  angielski od zawsze był u mnie na wysokim poziomie. Aż poszłam na studia i się cofnęłam...
Internet jest zdecydowanie wciągający i choćbyśmy nie wiem jak chcieli, to od niego nie uciekniemy.

Magda: Dobra, ale powiedz mi coś więcej o tej gospodarce przestrzennej. To dla mnie faktycznie kompletnie nowy temat.  

Zazdrośnica: To kontrowersyjna dziedzina, ponieważ dotyczy sfery publicznej – tego, co otacza i Ciebie, i mnie, i każdego, kto będzie to czytał. To nie tylko wygląd osiedla, na którym mieszkasz, ale też rozwiązanie problemu z każdym skrzyżowaniem, mijanym po drodze na uczelnie. To, co zaplanuję i zostanie zrealizowane, będzie oddziaływało na wszystkich, korzystających z danej przestrzeni. Nie wszyscy będą widzieli plusy w takich, a nie innych, rozwiązaniach.

Magda: Wiadomo, ludziom nie dogodzisz. Posługując się słowem – czy to mówionym czy pisanym – też trzeba brać poprawkę na to, że będą jego zwolennicy i przeciwnicy. Pytanie zatem – jakich słów używać, żeby było dobrze. Jednak to jest kierunek, który odpowiada moim zainteresowaniom. Nigdzie indziej o Internecie czy blogosferze tak dużo bym nie słyszała. A już na pewno nie w połączeniu z pisaniem.

Zazdrośnica: To ja wybrałam gospodarkę, dlatego że zawsze byłam dobra z geografii (znałam nawet wszystkie stolice świata!). Interesowały mnie tematy związane z szeroko pojętą urbanizacją i architekturą. W dziecińskie było jednak inaczej - myślałam, że pójdę na prawo (nie wiedzieć czemu) i zostanę prawnikiem. 

Magda: To mnie prawo nigdy nie ciągnęło. Fakt, że miałabym bronić (lub oskarżać) kogoś, kto totalnie na to nie zasłużył, nie mieściło mi się w głowie. Już prędzej celowałabym w filologię polską, ale za dużo tam czytania.

Zazdrośnica: Nie znam nikogo, kto by to studiował, ale mój chłopak jest na wydziale humanistycznym i twierdzi, że na filologii polskiej są bardzo piękne dziewczyny.

Magda: Faceci! Nic tylko za dupami się oglądają.

Zazdrośnica: Coś w tym jest. Wracając do gospodarki przestrzennej – myślę, że to studia, na których można się wiele nauczyć. W końcu to dzięki nim dowiedziałam się, jak zmieniać przestrzeń, aby była bardziej funkcjonalna i przyjazna. Dobra jest też praktyka czytania artykułów internetowych na ten temat. Można wyciągnąć z tego jeszcze więcej.

Magda: A co teraz? Bo przecież rozmawiam z panią inżynier!

Zazdrośnica: Teraz magisterka. Być może w Warszawie. Coś mi się wydaję, że przeniosę się tam tak szybko, jak to będzie możliwe. A potem studia podyplomowe z zakresu wyceny nieruchomości. 

Magda: Zapraszam! Do Warszawy i na to piwo rzemieślnicze. Oczywiście bez słodyczy! Trzymamy sztamę, nie opychamy się czekoladą! I trzymam mocno kciuki za to, żeby te plany nie były tylko planami. 

PHOTO: pexels.com

42 komentarze:

  1. Ciekawa pogawędka:) Z zazdrością bywa różnie, ale na pewno trzeba ją w sobie stopniowo ochładzać, by nie mąciła za bardzo w naszym życiu...Dobrze jest studiować/spędzać czas tam, gdzie marzenia i nasze pasje zmierzają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studiowanie czegoś, co mnie nie interesuje, nie wchodziło nigdy w grę...

      Usuń
  2. Ja studiuję inżynierię biomedyczną. Czy jest to moja pasja? Nie wiem. Czy będą z tego pieniądze? Nie wiem. Wielu ludzi właśnie tym się kieruje przy wyborze studiów - pieniądz. Ja jestem niedoszłym lekarzem, bo miałam w planach medycynę i z braku innych pomysłów wybrałam IB. Jak na razie nie narzekam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iżnynieria biomedyczna? Masakra! Brzmi tak, jakby kasa z tego była niezła :D

      Usuń
    2. No, IŻYNIERIA to musi być coś zupełnie nowego, bo nigdy o tym nie słyszałem, pieniądze są pewnie spooooore... :v

      Usuń
    3. To brzmi groźnie :D na pewno groźniej niż dziennikarstwo <3

      Usuń
  3. Ciekawy wywiad ;) Ja decydując się na wybór mojej przyszłej ścieżki zawodowej, starałam się pogodzić to, co lubię z tym, co choć trochę użyteczne i tak dotarłam do mojej kochanej logistyki, a w przyszłości myślę jeszcze, żeby dorzucić do tego PR :) Nawet nie przypuszczałam, że kiedyś przyda mi się to, ot tak, w życiu codziennym, a jednak! Teraz, kiedy przychodzi mi zaplanować cokolwiek, jest to dużo łatwiejsze, bo znam teorie, która pokazuje, z czym to się je ;) A podczas planowania sesji zdjęciowych? Logistyka jest nieodzownym elementem!
    A kwestie zazdrości? Są zawsze obecne. Jasne, można się cieszyć, że komuś coś się udało, ale nie wierzę, że istnieje człowiek, który gdzieś głęboko, głęboko w duszy, pomimo tej ogólnej radości, nie pomyśli sobie "kurczę, szkoda, że to nie ja/nie mi się udało." ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad PRem też myślę, ale chyba jednak pójdę w stronę reklamy.
      Zdolności logistyczne zawsze są pożądane. Już szczególnie przez osoby, które lubią ład, skład i porządek.

      Usuń
  4. W ciemnej wizji świata zazdrościmy wszystkiego i wszystkim, ciągle porównując nasz status od grupy odniesienia. W jasnej, dopingujemy. Bo success story innych pozwala nam wierzyć w sens własnego trudu. Wychodzi na to samo (chcemy być na "ich" miejscu), a i tak najlepiej mnieć bogatych rodziców i posadę w zarządzie... :C

    Oho, widzę, że o gospodarce przestrzennej bardzo dużo wiesz! Ale zgodziłaś się pociągnąć ten wątek, w przeciwieństwie do gier wideo... #chłodnauwaga #diss

    KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK! NO DALEJ, KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociągnięcie wątku to nie to samo co oparcie na tym całego tekstu. Ale spoko. Ja Cię jeszcze wykorzystam jeśli chodzi o te gry. Będziesz miał swoje 5 minut w tym zakresie :D pinki promis?
      Ej no. Bo wyszło, że i tak jestem zazdrosna. Oj Pionek, burzysz mi normalnie życie:D

      Usuń
  5. Czasami zazdrość jest nam potrzebna. Tak, jak Zazdrośnica Zawistna, tak i ja motywuję się często poprzez zazdrość :)
    >foxydiet<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :D

      Usuń
  6. Ciekawy wywiad. Jednak w tych czas z zazdroscia bywa roznie. Najlpiej robić to co kochamy. A nie robić czegoś wbrew sobie . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizja idealnego życia. Bywa w nim jednak różnie.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post w formie wywiadu :). Ja studiuję Geodezję i kartografię, a blog to moje hobby :). Chociaż szczerze mówiąc wolałabym, wiązać z nim przyszłość niż ze studiami, ale wiadomo - pieniądze, pieniędzmi. Zobaczymy jak to będzie.
    Mówienie komuś o swoich pasjach zwykle wywołuje u innych zazdrość, bo ma się coś co się robi i kocha, a większość z nas robi rzeczy których nawet nie lubi, niestety.

    http://aleksandramakota.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O geodezji dużo słyszałam swego czasu (pozdrawiam Klaudię:D).

      Usuń
  8. Zgadzam się totalnie ze wszystkim co zostało w tym wywiadzie zawarte:p ciekawe czemu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, nawet nie wiedziałam, że Zazdrośnica studiuje w Lublinie... Tylko 3 godziny drogi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie wygooglowałam i wyszło, że ode mnie to 2 godzinki.
      Ktoś da mniej?:D

      Usuń
  10. Lubię to pitu-pitu, zastanawia mnie , czy ustalacie wczesniej temat przewodni, czy to jest mocno zaplanowane, czy jednak improwizowane? Bo szczerze mówiąc, te rozmowy wyglądają bardzo naturalnie i to mi sie chyba najbardziej podoba. A kierunki studiów da coraz ciekawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę zdradzać sekretów!
      A tak poważnie - zależy od tematu. Jeden był przeze mnie wymyślony dawno i miałam jakiś szablon w głowie i zagadnienia, które chciałam poruszyć, a drugi (jak ten) leciał na totalnym spontanie. Ewentualnie potem - przy redakcji teksty - dopytuję i dopisuję. A że naturalnie to wygląda... Bardzo się z tego cieszę, bo takie właśnie miało to być!

      Usuń
  11. Miło było poczytać, też studiuję gospodarkę przestrzenną :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja studiuję coś w rodzaju nauk biomedycznych poza granicami Polski i się nie wstydzę :) No, może gdybym dostała drugą szansę to powędrowałabym gdzie indziej, robić coś innego, ale takie jest życie. Ciekawy temat, swoją drogą, nigdy się nie zastanawiałam, co inni studiują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego większość idzie w te biologiczno-chemiczno-matematyczno-geograficzne rzeczy?
      Jest ktoś może, kto studiuje dziennikarstwo?:D

      Usuń
  13. Odwołam się do Twojej ostatniej odpowiedzi na komentarz: "Dlaczego większość idzie w te biologiczno-chemiczno-matematyczno-geograficzne rzeczy?
    Jest ktoś może, kto studiuje dziennikarstwo?:D" No właśnie dlaczego! :D Mówi się, że taki niewielki jest odsetek ścisłych umysłów, a tu proszę. No ja jeszcze nie studiuję, dopiero w przyszłym roku ale w planach mam właśnie dziennikarstwo lub komunikacje wizerunkową, więc nieco zaburzę statystyki wśród ścisłych blogerskich umysłów ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy Ci dziennikarstwo polecić, ale... polecę! Chociaż ta komunikacja wizerunkowa brzmi strasznie intrygująco. Z ciekawości też bym spróbowała.
      Strasznie dużo tutaj tych ścisłowców :D

      Usuń
  14. Miło się czytało jak zwykle! Sama jeszcze nie studiuję, ale zostało mi niewiele czasu żeby się na coś zdecydować. Podejmowanie decyzji to nie jest moja dobra strona, na rozstaju dróg potrafiłabym myśleć przez dłuższy czas zanim wybiorę odpowiednią haha. Myślałam o architekturze albo psychologii, ale zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Muszę odnaleźć coś, co w stu procentach mnie interesuje i sprawia mi przyjemność.
    Pozdrawiam ciepło (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie decyzja była podjęta na długo przed maturami. Chociaż, jak wspomniałam, miała być też filologia angielska, ale to już sprawa tych wszystkich nawoływań mojej rodziny...
      Na psychologię i pedagogikę podobno chodzą Ci, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić :D

      Usuń
  15. W Warszawie osiągnie coś w swoim zawodzie. Możliwe ;)

    OFFICIAL PATTY (klik)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie spotkałam sie z takim postem i wywarł on na mnie ogromne wrażenie! Piszesz lekko i super sie czyta. Co do zazdrości się zgodzę...Wpis mega! Pozdrawiam :*
    Co powiesz na wzajemną obserwacje?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje z ciekawych blogów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwalą mnie za lekkie pióro. Dobrze mi z tym :3

      Usuń
  17. Ciekawy wywiad z ciekawą osobą. Mnie zazdrość potrafi jedynie zniechęcić a nie zmotywować do działania-ale każdy jest przecież inny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawa rozmowa - dużo się dowiedziałam o każdej z was... no i jaki ciekawy kierunek, gospodarka przestrzenna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też właśnie! Ale nie idę na takie studia, o nie!

      Usuń
  19. pochłonięte jednych tchem ! :)

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  20. Uważam, że na studia idzie się bo odpowiada mu dany kierunek, bo lubi przyrodę czy tak jak w Twoim przypadku - pisanie. Jasne, że ludzie patrzą też na pieniądze jakie mogą zyskać poprzez zakończenie szkoły czy wyższych dyplomów. Jednak najlepsza satysfakcja z pracy jest wtedy, kiedy się ta pracę lubi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie zawsze można mieć to, co się lubi. Dlatego tyle jest ludzi, którzy nie cierpią miejsca, w którym pracują. Ja mam nadzieję, że jednak z tego pisania mi coś wyjdzie, bo wolałabym nie być kolejną zgryźliwą babą robiącą bóg wie jakie problemy innym, tylko dlatego że mi się w życiu nie udało.

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)