Blogerskie pitu-pitu: Cel - znaleźć szczęście

21:12 Magda 40 Comments


W tym roku kończy technikum informatyczne, a jej zainteresowania są większe niż suma pieniędzy na moim koncie bankowym. Grafika, literatura, podróże. To tylko część z tego, co lubi. Bloguje, ponieważ chcę dzielić się swoimi refleksjami oraz wiedzą, którą udało jej się zdobyć z mądrych książek i z Internetu. Ma 19 lat, w blogosferze jest od 13 roku życia, na 96PLN od kilku miesięcy. Z Weroniką Stefanko rozmawiałam o szeroko pojętym szczęściu.



CEL - ZNALEŹĆ SZCZĘŚCIE 


Weronika: Każdy z nas chce czuć prawdziwą radość, która nie będzie tylko kwestią dobrego nastroju. I tu pojawia się pytanie: co musimy zrobić, żeby na stałe wprowadzić szczęście do naszego życia? 

Magda: Polecę w banały, ale musimy być po prostu sobą.

Weronika: Ale to trudne. Zwłaszcza, jeśli mamy problemy z polubieniem siebie. 

Magda:
Dlatego wychodzę z założenia, że kluczem do sukcesu jest zaakceptowanie siebie. Jeśli ktoś udaje kogoś, kim nie jest, to nigdy szczęścia nie zazna. 

Weronika: Zgadzam się z Tobą. Akceptacja siebie jest pierwszym krokiem, który musimy wykonać, jeśli naprawdę chcemy prowadzić szczęśliwe życie.

Magda: Tak! Nie ma nic gorszego niż ludzie, którzy próbują zmieniać się na siłę. Dążą oni do jakiegoś ideału, wykreowanego przez media, kompletnie przy tym zapominają, że to, co najważniejsze i najlepsze, jest już dawno w nich samych. Wystarczy tylko dobrze poszukać.

Weronika: Dokładnie. Powinno się patrzeć z dystansem na media, bo nie wszystko, co głoszą, jest prawdziwe. Tym, co naprawdę nas uszczęśliwi, jest życie w zgodzie ze sobą. Udawanie jest męczące i nigdy nie wyjdzie nikomu na dobre.

Magda: Na dłuższą metę takie udawanie i tak zakończy się fiaskiem…

Weronika: Na pewno nigdy nie sprawi, że się uśmiechniemy – tak szczerze. Dlatego najpierw należy zaakceptować siebie. Później możemy skupić się na porządkach, które - jak się okazuje - dają radość. 

Magda: Chodzi Ci o przedświąteczne porządki czy raczej o układanie swojego życia? Jeśli o tę pierwszą rzecz – faktycznie, jest mi lepiej, gdy nie mam bałaganu wokół siebie. Szczęściem bym tego jednak nie nazwała.

Weronika: Kiedyś słyszałam, że gdy już na dobre pozbędziemy się zbędnych przedmiotów, odzyskamy kontrolę nad częścią swojego życia. A to nas z całą pewnością uszczęśliwi. Sprawdziłam to na sobie. I faktycznie działa. Więc nie chodzi wyłącznie o przedświąteczne porządki, bo równie dobrze możemy zrobić porządek w swojej szafie, pozbywając się niepotrzebnych rzeczy.

Magda: Jestem takim człowiekiem, który nie kolekcjonuje zbędnych rzeczy. Tutaj akurat nie poszłam w mamę, która uwielbia chomikować różne przedmioty. Mnie to denerwuje, bo przecież nigdy ich nie używa. Ale kłócenie się z nią, jest totalną stratą czasu. Ona wie swoje. Ja tymczasem wiem, że minimalizm jest mi na rękę. Lubię mieć wszystko na swoim miejscu. A im rzeczy mniej, tym łatwiej dopilnować porządku.

Weronika: Mój problem z kolei polega na tym, że jestem leniwa. I jak przykładowo zostają mi jakieś papiery, to zamiast od razu się ich pozbyć, odkładam je na bok.

Magda: O widzisz, to ja mam zgoła inaczej. Lubię uporządkowane życie. To mi daje spokój.

Weronika: Dla mnie spokój to przede wszystkim świadomość, że wszystko, co miałam zrobić, zostało zrobione. I fakt, że nie jestem zagrożona z matmy!

Magda: Rzeczywiście jest się czym cieszyć. Brak jedynek w dzienniku sprawiał, że jakoś lżej się oddychało. W końcu – problem z głowy. Można zająć się innymi rzeczami.

Weronika: Tak! I to sprawia, że jestem szczęśliwsza, bo nie muszę przejmować się tym, co burzyło mój spokój.
A ten, kto żyje na własną rękę? Chyba jest spokojny wtedy, gdy ureguluje wszystkie rachunki na czas. Gdy nie będzie przejmował się czynszem czy ubezpieczeniem samochodu.

Magda: Albo tym, czy starczy mu na czekoladę pod koniec miesiąca. Dla mnie to całkiem istotna sprawa, bo kocham słodycze.

Weronika: Myślę, że każda z nas jest szczęśliwa, gdy ulega pokusie i zjada coś słodkiego. Czasami wręcz musimy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. 

Magda: Szaleństwo to się zaczyna, gdy nie wiem co lepsze: ciastka czy może żelki. I kończy się na tym, że biorę i to, i tamto. I jeszcze batona, bo kto mi zabroni.

Weronika: Doskonale wiem, o czym mówisz. Ostatnio próbowałam zarówno czekolady, ciastek, jak i lodów. Żelków też nie zabrakło w tym wszystkim! Powiem Ci, że się wciągnęłam, zwłaszcza, że przez ostatni rok unikałam słodkości. Aż uśmiech sam ciśnie się na usta na samo wspomnienie tych wszystkich pyszności!

Magda: Przynajmniej obyło się bez wyrzutów sumienia! U mnie zwykle też tak jest, chociaż zdarza się, że i posmęcę sobie po co aż tyle?,wczoraj jadłaś. Ale to tylko w kryzysowych sytuacjach - jeśli zauważam, że słodyczy było w mojej diecie więcej niż warzyw…
Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie szczęście to również ludzie.

Weronika: Ja teraz jestem w takiej kryzysowej sytuacji, więc będę musiała troszeczkę przystopować ze słodyczami i na nowo poszukać radości w owocach. A co do ludzi - dobrze powiedziane. To przyjaźnie dają poczucie wspólnoty i pewnego rodzaju bezpieczeństwa. To są bardzo mocne fundamenty, na których możemy budować szczęśliwe życie.

Magda: Oczywiście! Ludzie są motorem napędowym naszego życia. Może i bywają wkurzający, ale gdyby nie oni, to pewnie nie realizowałabym swoich pasji. Po prostu nie miałabym o czym pisać.

Weronika: Smutne jest to, że znaczna większość z nas nie docenia drugiego człowieka. Stawia na ilość, a przecież najważniejsza jest jakość!

Magda: Dokładnie. Co mi po tym, że mam milion znajomych na Facebooku, skoro w chwilach słabości zostaję sama?

Weronika: Właśnie. Liczy się człowiek, do którego możemy się zgłosić, i który poprawi nam humor. Sprawi, że zapomnimy o problemach i staniemy na nogi. To nie tylko przyjaciel, ale też druga połówka.

Magda: Jak się tę drugą połówkę ma, to faktycznie, człowiek jest szczęśliwy jak cholera. Gorzej, gdy to się kończy niewypałem. Ból serca. Istna katastrofa…

Weronika: Jasne, że tak. Rozstania bolą i zawsze ciężko jest się z nimi uporać. Ale jak głosił jeden z cytatów na londyńskiej budowie: nie warto się martwić i przejmować, gdy coś się nam w życiu zepsuje albo gdy coś pójdzie nie tak, bo żaden smutek nie trwa wiecznie.Warto szukać wsparcia w tych, którzy przy nas zostali.

Magda: Jestem takim typem człowieka, który lubi składać puzzle życia w samotności. O wiele łatwiej mówić mi o radościach, niż o problemach.

Weronika: Wychodzi więc na to, że jest to kwestia osobowości. Ja wolę dzielić się problemami z przyjacielem. Nie ukrywam jednak, że zdarzało mi się działać w pojedynkę i nie było wcale tak źle, jak mogłoby się wydawać.
A co do pasji, o których wspomniałaś, to myślę, że ludzie z hobby na pewno są szczęśliwi. Powiedziałabym nawet, że radość wręcz z nich emanuje i zostaje przekazana innym.

Magda: W rozmowie z Moniką wspominałam o tym, że faceci z pasjami nie są nudni. Prawda jest taka, że każdy człowiek posiadający swoje hobby zawsze ma coś wartościowego do przekazania. On po prostu żyje pewnymi tematami, i to jest w tym wszystkim najlepsze.

Weronika: I ma o pewnych rzeczach niesamowitą wiedzę! Dobrze byłoby uczyć się właśnie od niego. Od człowieka, który opowiada z ożywieniem, a jego oczy błyszczą, gdy otwiera usta. Czy może być coś piękniejszego?

Magda: Oczywiście, że nie. Pasje to świetny temat, o czym przekonałam się w pierwszym odcinku tego cyklu. Jeśli ktoś nie wie, co ma ze sobą zrobić, to niech po prostu szuka czegoś, co polubi do tego stopnia, że zapomni o całym świecie. Mi taki stan gwarantuje pisanie. 

Weronika: Też lubię pisać. To chyba moja największa pasja, chociaż nie ukrywam, że uwielbiam też tworzyć grafikę. I gdy tylko dorwę się albo do jednego, albo do drugiego, to zatracam się bez pamięci, i mogą mijać godziny, a ja i tak tego nie odczuję. 

Magda: Dla mnie grafika to kompletna abstrakcja – coś jak chemia i fizyka…
Były pasje, byli ludzie, była akceptacja samego siebie. Co poza tym? Pieniądze?

Weronika: Trening czyni mistrza! A jeśli chodzi o pieniądze, to niby dają one szczęście (można spełniać marzenia), ale kiedyś się skończą i szczęście z nimi związane również.

Magda: Oczywiście, że pieniądze się kończą – tak jak wszystko w życiu. Myślę jednak, że to wielka radość. Stówki w portfelu znacznie ułatwiają egzystencję, pozwalają na rozwój. Głupio byłoby mówić, że jest inaczej.
Marzenia! Dlaczego mówimy o szczęściu, a tak późno wspominamy o marzeniach? Przecież spełnione czy nie, są naszymi osobistymi sukcesami. To radość tak wielka, że ciężko ją porównać z czymś innym.

Weronika: To zdecydowanie bardzo fajna sprawa. Opłaca się realizować marzenia i walczyć o ich spełnienie. Komu nie daje to satysfakcji?

Magda: Chyba tym, którzy nie marzyli szczerze. Innej opcji nie widzę. To przecież jedna z najlepszych rzeczy, jaka może spotkać człowieka.

Weronika: Tak, zarówno myślenie o nich, jak ich spełnianie, wprawia nas w dobry nastrój. A jeśli już zrealizujemy to, czego pragnęliśmy, to może być tylko lepiej.

Magda: A Ty co chciałabyś zrealizować? Jakie marzenia czekają w kolejce do spełnienia?

Weronika: Chciałabym zaliczyć matmę przynajmniej na dwa! A i wyjazd do Grecji czy do Włoch byłby fajną sprawą.

Magda: Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć Ci powodzenia w spełnianiu tych marzeń.


 PHOTO: pexels.com


40 komentarzy:

  1. Na początku muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba ta seria. świetny pomysł! A co do tematu szczęścia, zgadzam się z wszystkim, co napisałyście. Cieszcie się dziewczyny słodyczami, póki możecie. Ja od ośmiu lat muszę się bardzo ograniczać (to takie niesprawiedliwe, ale trzeba się cieszyć, że w ogóle mogę je jeść :D). Mnie uszczęśliwia coś jeszcze, o czym tu nie wspomniałyście, ale po jednym z postów wiem, że to zupełnie nie Twoje klimaty, więc nie będę pisała. Dzisiaj krótko jak na mnie, ale teraz chyba już tak będzie. :/
    Serdecznie zapraszam do siebie na nowy rozdział.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby chodziło o religię? Fakt, to nie są moje klimaty.
      Ta seria to pożeracz mojego czasu :D A te słodycze to też powinnam ograniczyć, ale... różnie to bywa niestety.
      Na pewno wpadnę:)

      Usuń
  2. Być sobą... Zawsze byłam sobą iw cale nie wiodło mnie to do szczęścia, bo z natury jestem cynicznym i nieufnym pesymistą. Myślę, że jednak bardzo ważnym aspektem jest zmienianie siebie. Akceptacja - owszem, nienawidząc się nic ciekawego nie zrobisz, ale nie akceptacja bezwarunkowa, jestem idealny i nic mi nie zrobicie. akceptacja, która pozwoli dostrzec swoje błędy i prostować je. Nie według ideałów medialnych, ale na początek warto znaleźć poważny autorytet który pomoże nad odkryć, do czego dążymy...
    Totalnie Zgadzam się w sprawie pasji - to niesamowite oglądać kogoś, kto opowiada o swoim hobby albo właśnie je wykonuje. Uwielbiam obserwować muzykalnych kolegów pokazujących mi coś na gitarze albo mojego tatę zdobywającego stare bunkry. Widać, ze to ich prawdziwa pasją, wiedzą o niej wszystko i zaryzykują dla niej dużo - wydadzą całe oszczędności na nowe struny albo przejadą setki kilometrów. Chciałabym kiedyś dojść do takiej perfekcji w moich pasjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane o tej samookceptacji. Niby to takie oczywiste, a jednak nie wpadłyśmy na to podczas rozmowy :)
      Muzycy zawsze są fajnie ;D

      Usuń
    2. Baby, baby, baby, ooooh! / Like / Baby, baby, baby, noooo / Like / Baby, baby, baby, ooooh! / I thought you'd always be mineeee, mineeee!

      Usuń
  3. Wszystko łatwo brzmi, trudniej jednak osiągnąć tą "akceptację siebie". Takiej rzeczy nie robi się z dnia na dzień, to dłuuuugi proces. Oczywiście to też kwestia pracy nad sobą i silnej woli. Ja mam niestety słabą bo już tyle lat staram się o polubienie samej siebie i średnio mi to wychodzi ostatnimi czasy.
    A pieniądze szczęście dają, i kropka. Jestem maksymalną materialistką i nie wyobrażam sobie być naprawdę biedną, a szczęśliwą, to jest po prostu niemożliwe.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe to może i jest, ale zawsze można żyć lepiej :)

      Usuń
  4. Pieniądze szczęścia nie dają ale wolałabym płakać w Ferrari :D
    A tak na poważnie to akceptacja siebie jest trudna, pod każdym względem. Czy to wyglądu czy tego co robisz. Samo szczęście ciężko jest znaleźć gdy życie ciągle rzuca kłody pod nogi i chociaż nie wiadomo jak by się człowiek starał to być szczęśliwym jest trudno bo "zawsze coś". Ja z natury jestem realistką i równocześnie pesymistką. Nie potrafię być ciągle szczęśliwa tylko chwilowo.
    A ludzie? Introwertycy mają z nimi problem :P I jeśli do tego jest się indywidualistą to ma się, że tak powiem, przekichane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to! :D
      Jasne, że tak, ale nie ma rzeczy niemożliwych! Są tylko ciężkie do osiągnięcia.

      Usuń
  5. Nie da się ukryć, że akceptować siebie trzeba, ale też nie do przesady. Obiektywizm (przynajmniej minimalny) nie zaszkodzi. :) Co do reszty to się zgadzam w stu procentach! Ale szczęście to też odnajdywanie radości w małych rzeczach, w codzienności. Ważne jest żeby tej umiejętności nie zgubić w tej pogoni za lepszym jutrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszmy się, z małych rzeczy, bo... :D

      Usuń
  6. Jak przeczytałam o słodyczach to się uśmiechałam :P ja mam tak że np mam smak na słodkie i ostre.. zazwyczaj przed okresem :P zresztą w trakcie i po też mam smaki to ja tego nie ingeruje :D :D ale przed to mam tasiemca jakiegoś i pochłonę wszystko :P
    Ja potrafię przegryzać czekoladę chipsami :P zazwyczaj mam też żeli albo jakieś inne słodkie chrupaki to i tak zjem :P jedyne wyjście w moim przypadku to nie kupować :P dżemem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pionek zakazał mi poruszać tematu TYCH dni, więc przemilczę :D

      O matko, czekoladę chipsami, zupę batonem, orzechy rybą... Do wyboru do koloru:D
      Flipsy mi się marzą! :D

      Usuń
    2. Cieszy mnie Twoja radość :D

      Usuń
  7. Z jednej strony się zgadzam, że trzeba być sobą, aby być szczęśliwym, ale z drugiej... Właśnie najtrudniejsze jest to, jak ktoś siebie nie akceptuje. Czasami szczęście przynosi mu udawanie kogoś innego, nawet na dłuższą metę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawą rozmowę przeprowadziłyście, z wieloma rzeczami się zgadzam :)
    Również uważam, że nie ma nic piękniejszego niż pasja... człowiek z pasją! Jednak to smutne, że tak wiele osób jej nie ma... Nawet się nie stara znaleźć :/

    OdpowiedzUsuń
  9. "Powinno się patrzeć z dystansem na media, bo nie wszystko, co głoszą, jest prawdziwe." HA! Ja bym powiedział, że powinno się podchodzić krytycznie i z dystansem do wszystkiego, co jest dziełem człowieka, w tym szczególnie nauki, najbardziej trojańskiego, obrzydliwego konstruktu społecznego, który kiedykolwiek powstał! Z nauki należy ściągnąć obłudny płaszczyk obiektywizmu i neutralności światopoglądowej! [W tym momencie chcę wyraźnie podkreślić, że nie miewam problemów psychicznych, nie przyjmuję medykamentów psychotropowych i nie planuję targnąć się na swoje życie!]

    Ciepła rozmówka dwóch dziewcząt na mocno oklepamy temat. Szkoda, że nie wyszłyście nieco poza zasób wiedzy potocznej, nie pokusiłyście się o jakieś śmiałe i kontrowersyjne twierdzenia, aczkolwiek czytało się nieźle. Dostrzegam nawet pewnego schwarzcharaktera, małego księcia nieszczęścia, jakim okazuje się... CUKIER! Zaiste, bestia to gorsza od heroiny!

    MÓJ FASCYNUJĄCY BLOGA (KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choróbskiem się będę tłumaczyła. Kajam się mocno! Ciekawa jestem Ciebie i Twoich kontrowersyjnych twierdzeń :D
      A cukier to dobra rzecz. Dobija w czasie diety, kusi jak cholera, wprawia w wyrzuty sumienia, ale i tak wybornie smakuje! Chociaż wielkanocny baranek z cukru jakoś mnie nie przekonał w tym roku :(

      Zaczynam wątpić w Twoje słowa. Gdybym brała psychotropy to bym wmawiała wszystkim, że wcale tak nie jest :3 Dobrze się czujesz? #Magda_się_martwi

      Usuń
  10. Poruszyłyście warte uwagi tematy, mam nadzieję że wiele osób weżmie sobie to do serca ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Pionek, że Ty byś wolał poczytać o tym, że lubuję się w trójkątach i innych zboczeństwach, ale na takie wiadomości przyjdzie jeszcze czas :3

      Usuń
    2. Bez "przesadyzmu"! Stawiajmy grubą kreskę między mną i moją licentia poetica! Ja jestem przecież bogobojnym blogerem! :O

      Usuń
    3. Dobra, dobra :3 Już się tak nie tłumacz :D
      Dziena za koma, wiem nad czym pracować (trójkąty, sadomaso, Francja, Hiszpania i inne Kamasutry). Robi się!

      Usuń
  11. Hm, jestem sobą i nie czuję się szczęśliwa. Gdzie problem? W zderzeniu z rzeczywistością. Jak się nie ugniesz, to masz problemy. U mnie więc ta zasada przynosi tylko poczucie czystego sumienia, ale nie szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie się czytało. Uwielbiam takie wywiady w formie swobodnej rozmowy. Miałam wrażenie jakby rozmawiały ze sobą dwie, dobrze znające się osoby. Szczęście jest naprawdę trudne do zdefiniowania. Dla każdego będzie ono znaczyło coś zupełnie innego. Dla jednych będą to ludzie wokół, dla innych rzeczy materialne, dla innych jeszcze miłość, czy takie właśnie proste rzeczy jak słodycze zawsze pod ręką. Najważniejsze jednak to odnaleźć w swoim życiu to co da nam to szczęście, będzie sprawiało nam radość każdego dnia i spowoduje, że z uśmiechem na ustach będziemy witać każdy nowy dzień. To może wydać się banalne, ale czasami właśnie najprostsze rzeczy wprowadzają do naszego życia najwięcej szczęścia. Trzeba je tylko docenić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Niby banały, niby wszyscy o tym wiedzą, a jednak strasznie ciężko wprowadzić to wszystko w życie i faktycznie żyć szczęśliwie.
      Ciekawe spostrzeżenie - rozmawiały ze sobą osoby, które dobrze się znają. Miło, że ktoś to zauważył, bo jednak cały czas staram się dążyć do tego, żeby czuć było tę relację. Fajnie, że ktoś docenia. Bardzo przyjemne uczucie:)

      Usuń
  13. Bardzo fajny wywiad, przyjemnie mi się go czytało. Trzeba przyznać że osoby które osiągnęły ten pozytywny stan umysłu, naprawdę mogą wieść szczęśliwe życie, niezależnie od sytuacji. Jedynym mankamentem jest to że często trzeba włożyć w to wiele pracy, aczkolwiek jest to jak najbardziej opłacalny wysiłek /Mikołaj

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny pomysł na post, wreszcie jakaś innowacja, powiew świeżości w tej całej blogowej paplaninie o tym co kto zjadł na śniadanie, oby tak dalej!

    jzabawa11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kiepskie blogi trafiasz, skoro takie rzeczy przychodzi Ci czytać ;D

      Usuń
  15. Bardzo przyjemnie czytało się ten wywiad. :) Faktycznie akceptacja sb to pierwszy krok, następnie wykonywanie tego, co daje mi radość, bo choć moje studia może nie do końca się z tą ideą pokrywają, to nadrabiam blogowaniem. I on - właśnie ta druga połówka, pomaga mi niesamowicie, wspiera w tym co robię, rozbawi kiedy mam doła, ta osoba stojąca u mojego boku jest w moim przypadku bardzo ważna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powinna być ważna! Skoro jest to dbać o nią trzeba :)

      Usuń
  16. Musze trochę skrytykować ten wpis, ale nie miej mi tego za złe. Ogólnie tematyka jest naprawdę w porządku, wszystko pięknie rozwijacie ale czytając to człowiek może się zgubić. Rozmowa przebiega wokół słodyczy, nagle schodzicie na zupełnie inne temat, potem kolejny i kolejny - mam wrażenie, że każda zaczęta rozmowa nie ma swojego końca przez co źle mi się to czytało. Weronika jest mądrą dziewczyną i to uświadomiła wypowiadając się i udzielając tak pięknego wywiadu. Nie wiem czy to kwestia nie dopracowania czy po prostu chaotyczna, na luzie rozmowa :)
    Nie chciałam nikogo urazić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, krytyka jestem dobra, oby tylko coś wnosiła. Przyznaję, że nie każdemu postowi poświęcałam tyle samo uwagi i nie zawsze wszystko było dopieszczone. Nie ukrywam też, że bardziej chodziło o rozrywkę, przy takim temacie to nie bardzo można sobie pozwolić na jakiś spiskowe teorie, bo one gdzieś tam po necie krążą i każdy może je znaleźć.
      Poprawię się!

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)