Po mojemu: Walentynki

22:27 Magda 53 Comments


        Walentynki: komercha niesamowita, grube pieniądze i niezmiernie dużo kiczu. Czy serio? Która z nas nie chciałaby dostać tej przeklętej czekolady, miśka czy kwiatka? Podejrzewam, że każda z nas o czymś takim po cichu sobie marzy.  Mam tylko nadzieję, że facet nie czeka z tym do tych dziwnych dat, które świecą się w kalendarzu: Walentynki, Dzień Kobiet, Wigilia czy Wielkanoc... Mam nadzieję, że mały prezent potrafi dać ot tak, każdego innego dnia, bo po prostu kocha.         A teraz Walentynki po mojemu. Nie będzie o filmach, które 14 lutego trzeba koniecznie zobaczyć. Nie będzie o tym, co kupić, ani co zrobić, żeby sprawić radość. Będzie zupełnie inaczej. 


            Uśmiecha się. Kąciki jego ust uciekają ku górze. Gonią za czymś, czego ja nie mogę złapać. Śmieje się, a jego ciało towarzyszy temu wszystkiemu. Delikatnie poruszają się jego ramiona, oczy błyszczą, lewa skroń lekko pulsuje, a w policzkach tworzą się dołeczki. To wszystko należy do niej. Widzę to po sposobie, w jaki zerka na nią przelotnie. Po tym, jak jego radość niesie się coraz głośniej po sali, odbija od zielonych ścian, kwiatów w wielkich donicach i biurka, przy którym siedzę.
Śmieje się, a ona mu towarzyszy. Nakręcają się nawzajem, zupełnie nieświadomi tego, co właściwie robią. Wygrywają swoją melodię. Melodię, którą znają doskonale. Jej cichy chichot przeplata się z jego śmiechem. Łączą się, mieszają, uzupełniają. Ja myślę tylko o tym, że do niedawna miałam swoją ulubioną muzykę, a ta muzyka płynęła z Jego wnętrza. Myślę o tym, że tamten śmiech był sto razy lepszy od tego, który słyszę teraz. Spokojniejszy, bardziej dźwięczny i przyjemniejszy dla ucha. Był mój. Był dla mnie. Całkowicie mnie pochłaniał. Sprawiał, że na chwilę zapominałam o tym, że wokół nas toczy się jakieś życie. Tamten śmiech zabierał mnie do miejsca, w którym mogłabym poczuć wolność. Taką prawdziwą, niczym nieskrępowaną. W tamtych chwilach mogłabym być, kim tylko chciałam.
           
Patrzy na nią tak, jakby reszta świata nie istniała. Jakby na Ziemi zostali tylko oni dwoje. Patrzy i wiem, że nic więcej nie potrzeba mu do szczęścia, ponieważ szczęście ma przy sobie, na wyciągnięcie ręki.
Wiatr bawi się z jej długimi włosami. Porywa je raz w jedną, raz w drugą stronę. Słońce dotyka jej twarzy, ona widzi tylko jego. Odwzajemnia spojrzenie. Gubi się w jego oczach, szuka odpowiedzi na pytania, których nikt głośno nie zadał. Próbuje zrozumieć, bada.
W jego tęczówkach odmalowuje się uwielbienie. Takie totalne, trudne do okiełznania. Znam to spojrzenie i nie mogę wyjść z podziwu dla jego mocy. Przyprawia ono o mocniejsze bicie serca i zapiera dech w piersi. Daje wiarę w to, że jesteś numerem jeden, że nie ważne co, że będzie dobrze. Że na zawsze. Albo ten jeden dzień dłużej.
Wspomnienie Tamtego spojrzenia przygniata mnie i dusi od środka. Próbuję być silna. Próbuję powstrzymać łzy, które cisną mi się do oczu. Wyrównuję oddech i skupiam się na ludziach biegnących po chodniku. Zielone światło, dziki pęd przez ulicę.
Łapię się na tym, że podążam myślami za spojrzeniem, którego On już nigdy nie rzuci w moją stronę. Za spojrzeniem, które witało mnie każdego dnia i życzyło dobrej nocy wieczorem. Obezwładniający ból przeszywa moje ciało i zastanawiam się, jak wiele jeszcze jestem w stanie znieść. I jak długo będę wspominała to, co miałam.
Zerka na nią z góry. Oczy toną mu w radości, której nie można zmierzyć, zważyć czy opisać słowami. Ma ją w sercu, ma ją wypisaną na twarzy. Ma ją w tych przeklętych oczach, które z wielkim skupieniem zapamiętują najdrobniejszy element jej twarzy.

Jego dłoń delikatnie głaszcze jej zmarznięte palce. Powolnymi ruchami próbuje przywrócić jej normalne krążenie. Pieści każdy centymetr. Nie zapomina o najmniejszym szczególe. Złącza ich ręce razem i całuje jej dłoń. Ten zupełnie niewinny gest przypomina mi o Jego dotyku. Pełnym pasji i oddania. Przypomina mi te wszystkie razy, kiedy Jego palce muskały moją skórę. Te wszystkie chwile, w których był tak blisko, że czułam Jego ciepło.
Wracam myślami do tych godzin, kiedy mogłam położyć głowę na Jego ramieniu i wsłuchać się w Jego głos, który tworzył historie o tym, co zdarzyło się danego dnia. Historie o rzeczach, które go interesowały, cieszyły albo przygnębiały. Wspominam sposób, w jaki gładził kciukiem moje dłonie czy zarzucał mi ręce na szyję. Przypominam sobie również, jak przyciągał mnie bliżej, wędrował dłońmi po każdym fragmencie mojego ciała i całował każde miejsce, które zdążył zbadać.
Tęsknie za tym dotykiem. Za szczerością, która z niego biła. Tęsknie za Jego dłonią, która idealnie łączyła się z moją i za faktem, że nikt inny nie potrafił jednym, małym gestem zdziałać tyle dobrego. Nie mogę pogodzić się z faktem, że nie budzę się wtulona w Jego klatkę piersiową, że Jego usta nie muskają mojego nagiego ramienia, a oddech nie zostawia śladów na mojej szyi.
Widzę go, jest zupełnie tak, jakby był obok. Jakby szeptał miłe słówka wprost do mojego ucha i śmiał się, leżąc z głową na moich kolanach. Czuję jego dłoń zaciskającą się na mojej piersi i mokre pocałunki składane na szyi. Czuję go tutaj, w chwili, gdy naprawdę go potrzebuję. Czuję, że mógłby tutaj być, że powinien, że to wiele dla mnie znaczy. Wiem też, że to zupełnie idiotyczne z mojej strony, bo On jest gdzieś w świecie, oddalony o kilometry, których nawet nie chce liczyć. I wiem, że to, co miałam kiedyś, już pewnie nie wróci, ale tęsknie jak cholera i wszędzie widzę, jak szczęśliwa byłam, gdy rzeczywiście stał obok. Gdy patrzył w moje oczy, dotykał mnie swoimi ciepłymi dłońmi, obejmował tak, że problemy przestawały mieć znaczenie i uśmiechał się, dając poczucie, że jest tylko dla mnie.



PHOTO: pexels.com

53 komentarze:

  1. Nie lubię Walentynek. Co za potwornie komercyjne święto! Przecież miłość powinno się okazywać na co dzień, a nie od wielkiego dzwonu! Może moje spojrzenie na tę kwestię uległoby zmianie, gdybym aktualnie nie była singielką, ale póki co tego się trzymam i jakoś szczególnie nie ubolewam z powodu braku wymuszonej czekolady, miśka kupionego za oszczędności z wielkim bólem serca czy kwiatka, który zwiędnie po paru dniach ;) Mój romantyzm zdechł w tej chwili, całkiem go zamordowałam. Uczcijmy to minutą ciszy [*]
    Jednak powiem ci, że twój tekst jak zwykle trzyma poziom. Pięknie piszesz, o czym wspominałam nie raz i nie dwa. Cudne opisy, tyle emocji... Choć to takie cholernie smutne. Ale cóż? Niezwykle trudno przyglądać się szczęściu innych, gdy samemu tonie się w rozpaczy i jest się tak bardzo samotnym.
    Taa, walentynki nie są wymarzonym czasem dla wszystkich. Ale, ale! Dzisiaj dzień singla! Świętujmy i radujmy się zatem ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Ja mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o ten post. Nie wyszedł do końca tak, jak sobie to zamierzyłam, ale zmęczenie dało górę. O tej rozpaczy to coś jednak wiem.
      Za kwiatkami też nie przepadam. Ładne to, ale trochę szkoda pieniędzy, bo i tak w końcu to zdechnie.
      Serio dzień singla? Ciągle o nim zapominam. Ale możemy świętować, co mi tam. :)

      Usuń
  2. Serio to takie banalne... przypominam sobie podobne chwile i końcowe mieszane uczucia. Uczucia które już nie wrócą, bo każda decyzja przynosi konsekwencje. Nie każda decyzja jest dobra, ale ponoć te odważne kiedyś muszą nadejść. Oczywiście post trafiony w sedno. Do bólu. Zatrzymuje się na dłużej... :)
    A walentynki to i tak jak co roku tylko urodziny mamy.. nie mogę jakoś patrzeć na to udawanie które dobiega z każdej strony.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach... aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to raczej poszłam ww drugą stronę - w autodestrukcję.

      Usuń
  4. ja się cieszę że są raz w roku:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz, bardzo przyjemnie się czyta :)

    http://pati-ix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry tekst. Ja lubię Walentynki, niezależnie czy spędzam je sama czy z kimś. Zawsze to pretekst do dobrej zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy pretekst jest dobry do zabawy :D

      Usuń
  7. Ja to jestem jednak totalnym prymitywem i zabrakło mi w tej miniaturce wyuzdanego opisu finałowego zbliżenia, a od połowy ziewałem przy opisach gubienia się w cudzych oczach. Chociaż szanuję tekst, przez wzgląd na prześwitującą przezeń prywatę poranionego serca. Ja, ja... chyba tak naprawdę, to kocham wyłącznie samego siebie. Dramat, co jest nie tak z moją emocjonalnością i życiem wewnętrznym? :C

    "mokre pocałunki", jakoś odrzucał mnie zawsze ten epitet, brrrr!

    MÓJ ZAJEBIASZCZY BLOG (KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci, nic tylko o gołych dupach myślą.
      "Mokre pocałunki" faktycznie brzmią kiczowato, ale jakoś tak mi się napisało i już mi się zmieniać nie chciało taki ze mnie leń.
      Z życiem wewnętrznym i emocjami to ja nie pomogę, bo ze mnie samej to ostatnio taki wrak człowieka, ale może jakiś dobry psycholog, panie Maćku, hmmm?
      Szczerze? Spodziewałam się większej krytyki, a tu praktycznie nic!

      Usuń
    2. Bo napisane nieźle. Przez dziewczynę, dla dziewcząt! ;]

      Usuń
  8. Ach walentynki! Niby każdy chce spędzić ten dzień wyjątkowo, ale wydaje mi się, że jak się kogoś kocha to okazuje się uczucia cały czas. To co napisałaś wzbudziło we mnie tyle emocji, że ja nie mogę. Czuję, że tekst przepełniony jest tęsknotą i pragnieniem powrotu do czasów bezgranicznej miłości, które właściwie nie wrócą szybko. Świetnie napisane!
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęsknotą na pewno, a poza tym to nie wiem.

      Usuń
  9. Przyznam szczerze, że dawno nie widziałam tak dobrego posta. Baardzo fajnie piszesz :)
    moj-maly-tajemniczy-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. No i oryginalnie! Podoba mi się. Fajny klimat, ale sporo w tym też racji, wszystko, co/kto daje nam szczęście, doceniamy, gdy nam tego zabraknie. Fakt, miło coś dostać i również nie wątpię w to, że każda czasami rozmarza o tym. :D
    Arleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniałam też gdy to miałam, chociaż może zbyt słabo to okazywałam? Sama nie wiem.
      A że oryginalnie... Starałam się!

      Usuń
  11. Myślę że nie ma co wnikać w to czy walentynki są komercyjne, czy nie. Jeżeli ktoś je obchodzi i sprawia mu to radość, a na pewno wiele pań i panów lubi święto zakochanych, to takie urozmaicenie tego jednego dnia w roku nie jest raczej niczym złym. Co do opisu, musze przyznać że bardzo mnie wciągnął, jak i zarazem zacząłem się zastanawiać cóż takiego się stąło, że wszystko to już czas przeszły? /Mikołaj

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie ma w tym niczego złego. Jeśli ktoś to lubi to niech się tym dniem cieszy. Mi to tito, jak to ostatnio wiecznie powtarzam.
      Przeszły, bo tak wyszło. Co więcej mogę powiedzieć...

      Usuń
  12. Ludzie swoim oporem i zarzekaniem sie, że MIŁOŚC OKAZUJE SIE CODZIENNIE!!! jeszcze bardziej nakrecaja ten dzień. Ja tam osobiście lubie Walentynki, bo potem jest przecena na czekoladki </3
    Kwiatki są super. Bardzo fajnie napisany post, lekko sie czyta. Jestem fanką Twojego stylu pisania!
    buziaki! x
    smile-for-me-beautiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promocje na słodkości zawsze dobrą rzeczą są!:D
      Cieszy mnie taki komplement:)

      Usuń
  13. A ja siedziałam pod kołdrą, uczyłam się na ostatni egzamin tej sesji. Sama. Z daleka od Niego. Pozostawiona sama sobie. W sumie... Było mi całkiem dobrze tych Walentynek :)
    /foxydiet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, ja to już chyba w ogóle wyszłabym z siebie!

      Usuń
  14. Walentynki nie przeszkadzają mi, bo miłość to piękne uczucie, a skoro jest jej więcej... Jasne, kochać się powinno cały czas, ale to święto też pokazuje, że warto kochać drugiego człowieka :)
    Cudna historia - wzruszyłam się :')

    Pozdrawiam cieplutko,
    Do what you love - klik!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja akurat nie muszę dostać misia czy kwiatka. Może dlatego, że mam dopiero 13 lat i nie mam chłopaka. Nie spieszy mi się. Ładnie to wszystko napisałaś. Zwłaszcza tą historię. Zakończenie nie tak jak każde, ale to sprawia, że to co napisałaś chce się przeczytać jeszcze raz i jeszcze raz.
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lubię walentynki pomimo, że ich nie obchodzę :p

    Co powiesz na wspólną obserwację? - zacznij a ja się zrewanżuję
    Zapraszam również do konkursu na moim blogu, można wygrać np. perfumy z playboya, pomadkę do ust... a więcej zobaczysz na moim blogu :P

    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa zdrowe podejście do tematu.

      Usuń
  17. walentynki walentynkami ale ty napisałaś kawał dobrej roboty! bardzo mi sie podoba :)

    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dzięki. Rumieńce i te sprawy :D

      Usuń
  18. jedni kochają inni nienawidzą tego swieta ;) ale każdemu jest miło jak ukochana osoba pamięta o tym swiecie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Senk ju kaptan obwies! ;]

      Usuń
    2. A co tutaj za jakaś wymiana zdań się odbywa?:D

      Usuń
    3. Stymulacja audytorium "się odbywa" ;>

      Usuń
  19. Świetny tekst... Nie lubię czytać takich smutnych rzeczy, bo wyobrażam sobie, że to zdarzyło się naprawdę i od razu mam ochotę Cię przytulić. Walentynki zawsze można spędzić z przyjaciółką :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam sie z tym, ze miłość powinno okazywać sie każdego dnia ukochanej osobie a nie tylko w narzucone daty kalendarzowe. Bardzo ciekawie piszesz, podoba mi sie :)

    Pozdrawiam i zachęcam do obserwowania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. co do butów w lumpie - fakt, może to budzić zniesmaczenie, ale są środki, którymi łatwo można zdezynfekować takie buty :p
    co do posta to zrobiło mi się smutno i jakaś zaduma mnie naszła. niestety takie dni zmuszają nas do tego, że wracamy myślami do tego co przeminęło, co było idyllą, rajem, arkadią... znam ten ból.

    OdpowiedzUsuń
  22. smutne :( a jednocześnie radosne, bo widać,że ta dwójka się kocha. ale smutne dla tej trzeciej, porzuconej...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)