Jak zaliczyć sesję i nie zwariować

21:49 Alice McDalvis 48 Comments



Dwadzieścia trzy dni. Dłuuugie dwadzieścia trzy dni. Chciałabym napisać, że moja nieobecność była spowodowana tym, że opalałam dupsko na jakiejś piaszczystej plaży, ale nie. Mój wolny czas sukcesywnie trawiła sesja i nauka do kolejnych egzaminów. Budziła mnie ona rano i wpychała mi się do wyra wieczorem… Koszmarna tragedia.

Na szczęście mam już wszystko za sobą, powtórka z rozrywki czeka mnie dopiero w czerwcu (może do tego czasu nie zapomnę jak wchłaniać 80 stron materiału w kilka godzin). Wiem, że niektórzy dopiero zaczynają wyścig po tróję w indeksie (czy tylko ja muszę się z tym męczyć?), więc specjalnie dla Was post o tym, jak zaliczyć tę nieszczęsną sesję i przy okazji nie ześwirować.


JAK ZALICZYĆ SESJE I NIE ZWARIOWAĆ

Pamiętaj o świeżym powietrzu
            To wydaje się być banałem, ale naprawdę wiele daje. Mózg pracuje o wiele lepiej, gdy dociera do niego świeże powietrze. Nauka przy zamkniętych oknach zdecydowanie nie służy. Porównując: o wiele więcej nauczyłam się w mieszkaniu, gdzie okna są wiecznie pootwierane. W domu męczyłam się znacznie dłużej nad podobnym na długość fragmentem tekstu. Ani on nie chciał mi wejść do głowy, ani tym bardziej, nie mogłam go zapamiętać na dłużej, co totalnie demotywowało. Męczyłam się okropnie, wkurzałam na siebie i na cały świat, a do tego traciłam cenny czas.
            Także pamiętajcie, żeby chociaż przewietrzyć pokój, a najlepiej to w ogóle uczyć się na zewnątrz. Wiem, wiem, zima… Pamiętajcie jednak o tym przy sesji letniej. Ja pałałam większym zapałem do zajrzenia w notatki, gdy mogłam rozsiąść się na ławce przed domem i czytać.

Ruszaj się
            Twoja dupa Ci za to podziękuje, wierz mi. Wyjdź na zewnątrz, poćwicz, idź pobiegać albo przynajmniej zrób sobie przebieżkę z pokoju do lodówki. Mówią, że ruch to zdrowie. Na pewno nie zaszkodzi spróbować takiej formy odpoczynku od nauki.
            Jak tylko łapał mnie wkurw i stwierdzałam, że dłużej nie wytrzymam z nosem w książkach to rozkładałam matę i ćwiczyłam. Z każdą kolejną minutą wysiłku, schodziło ze mnie napięcie. Po piątkowym egzaminie byłam w stanie totalnej rozsypki psychicznej i potrzebowałam zrzucić cały ten ciężar, który na mnie spadł w ciągu tygodnia. Sama siebie zdziwiłam, gdy wskoczyłam w buty i poszłam biegać. Kolejne kilometry to kolejne problemy, które zostawiałam za sobą. I… o niebo lepiej mi się tego dnia spało. Może zatem spróbujesz?

Daj sobie chwilę odpoczynku
            Nie rozumiem ludzi, którzy bez odpoczynku potrafią spędzić kilka godzin z nosem w notatkach. Ja muszę robić sobie chociaż kilkuminutowe przerwy na siku, no ludzie! Po pewnym czasie przecież oczy bolą, a mózg totalnie nie przyswaja wiedzy. Jaki w tym sens? Jak już czuję, że nie daję rady i moja nauka nie przynosi żadnych efektów to nie marnuje swojego czasu. Robię przerwę na obiad, obczajam Facebooka albo toczę wojnę z siostrą (o ile mam ją pod ręką). Czekam aż nabiorę sił na kolejne starcie z bezsensownymi notatkami i prę dalej, ale jeśli nie mogę już więcej to trudno. Świat się nie zawali.  
            No i najważniejsze – jak już się ma zawalony cały tydzień egzaminami i „non stop coś”, po dupie nie można się podrapać itd. itp., bo trzeba to pozaliczać, to przynajmniej zluzuj majty w weekend. Jeden wieczór bez książki w ręku naprawdę nie zrujnuje Twojej średniej, a może nawet ją poprawi.
Sesja trwa kilka dni, a organizm naprawdę potrzebuje regeneracji.

Planuj
            Może jestem dziwna, ale lubię ustalać kiedy i czego się uczę. Ogarnia mnie wtedy wewnętrzny spokój i nie zapierdzielam jak szalona i nie uczę się wszystkiego na raz, co kończy się tym, że nic nie ogarniam, jestem wkurzona i daję za wygraną. Lubię harmonogramy, lubię wiedzieć „co?”, „kiedy?”, „jak?”. Nie rzucam się na wszystkie notatki jak na pisiąt groszy zostawione na chodniku. Podchodzę do wszystkiego na luzie. Wiem, co mnie czeka, wiem czego mogę się spodziewać.  
            Jeśli chodzi o naukę to nie lubię szaleństw (ta sesja była szalona i chyba dlatego tak bardzo mnie wykończyła).

Nie odkładaj niczego na ostatnią chwilę
            Najmniej bolą mnie egzaminy, do których przygotowywałam się przez kilka dni. Nie wiem, wydaję mi się, że o wiele lepiej przyswoić coś, czego uczy się stopniowo, niż gdy chce się chwytać po całość od razu. Czas jakoś wolniej ucieka, gdy rozkładam sobie naukę do egzaminu na trzy dni i uczę się po 20 stron przez 2 godzinny. W momencie, gdy próbuję jednego dnia ogarnąć wszystko, tworzy się totalny chaos, zapominam o tym, czego uczyłam się na początku, nie pamiętam połowy zagadnień, a po jeszcze innych tylko krążę wzrokiem…
            Może się wydawać, że rozkładając naukę na kilka dni spędzam masę czasu przy książkach, ale uwierzcie mi: jeśli rozłożę sobie osiemdziesięcio stronicowy materiał na trzy dni to paradoksalnie mam znacznie więcej czasu dla siebie niż gdybym poświęciła nauce cały jeden dzień.

Skup się na priorytetach
            Nie ma sensu uczyć się wszystkiego. Wiem, że są ludzie ambitni, którzy potrzebują mieć z każdego przedmiotu dobre oceny, ale czasami trója naprawdę wystarczy. Przecież nikt nie będzie Ci zaglądał do ocen i nie pogrozi palcem, widząc tę nieszczęsną trójczynę. Daj spokój. Skup się na tym, co Cię faktycznie interesuje, miej przyjemność z nauki. Przyłóż się też do tych rzeczy, których nie rozumiesz totalnie i wiesz, że trzeba wielu godzin, aby odnaleźć w tym sens i logikę.
Nie kuj wszystkiego na raz. Weź się za to, co sprawia Ci najwięcej trudności, a całą resztę zostaw na koniec. Załap to, co najtrudniejsze i idź dalej.

Nie przejmuj się tyle
            Jak to mówią: „Miej wyjebane, będzie Ci dane”. Jeśli średnio Ci zależy to tak mocno się nie rozczarujesz i nie będzie wielkiego płaczu po porażce. Sesja rządzi się swoimi prawami, nie zawsze jest sprawiedliwa (jak samo życie), nie zawsze idzie po naszej myśli, nie zawsze pytania są proste, a odpowiedzi takie, jakie nabazgrałeś. Ale wiesz co? Nie ma się czym przejmować. Będzie drugi termin, a jeśli szczęście dopisze to również trzeci i czwarty. I wiem, każdy chciałby zaliczyć za pierwszym razem, żeby móc iść dalej, zakuwać do kolejnego egzaminu. Nie ma jednak spiny. Jeśli jest możliwość poprawy to po co się tak stresować? Szkoda na to nerwów.
            Ja wiem, łatwo się mówi, trudniej zrobić. Ok, zgadzam się. Mnie też stres w końcu uderza i mimo że sobie mówiłam, że spokojnie do tego podejdę to rośnie we mnie jakieś napięcie, ale to normalnie. Ważne jest to, aby wiedzieć, że niebo nie runie na nas, gdy dostaniemy dwóję.

Ogłoszenia parafialne:
            Za temat na post dziękuję Kamili. Mam nadzieję, że poprawisz, co masz poprawić i wrócisz do blogosfery tak jak planowałaś!
            Dzięki za cierpliwość, trochę mnie tutaj nie było (ile to razy denerwowałam się na samą siebie, że nie mam czasu na napisanie kolejnego posta… Nawet nie jestem w stanie zliczyć), totalnie pojechałam po bandzie, ale od dzisiaj jestem, z planami na kolejne miesiące na blogu, z zapałem i z chęcią do pracy.
            Obiecuję, że pojawię się również u Was. Spodziewajcie się mnie, nadrobię zaległości, wrócę do świata żywych i… Powodzenia w sesji tym, którzy ją mają, spokojnych ferii tym, którzy je zaczęli, a całej reszcie miłych chwil i do zobaczyska!


PHOTO: Ryan McGuire

48 komentarzy:

  1. Chyba znowu zacznę od tego, że uwielbiam Twoje posty! Są takie szczere i od razu po nich ogarnia mnie jakiś taki stan wewnętrznej motywacji. Co prawda do studiów jeszcze mi daleko, ale to, co napisałaś stanie się również pomocne dla tych młodszych :) lubię sobie czasem poplanować co jak i kiedy zrobię, potem wszystko wydaje się takie proste i oczywiste. O tak, świeże powietrze wiele daje nawet kiedy już nam się nic nie chce, a wysiłek fizyczny i ćwiczenia są zawsze dobrym rozwiązaniem.
    Pozdrawiam ciepło (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motywuję? To chyba dobrze :D
      Pisząc to, stwierdziłam, że tekst jest dobry nie tylko dla studentów, ale tez dla licealistów, maturzystów, gimnazjalistów czy dzieciaki z podstawówki. Bo w gruncie rzeczy mówi o tym, jak się uczyć, żeby mieć jeszcze czas na życie.
      Spa-ce-ry! Polecam każdemu. Szczególnie zalecane wycieczki do lasu :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Tak, to dobrze :) bardzo pomagają, lepiej się potem skupić!

      Usuń
  2. Post bardzo fajny, rady przydatne... No może z wyjątkiem jednej. Nauka na świeżym powietrzu? Oj, nie. Zbyt wiele bodźców rozpraszających. Przynajmniej dla mnie. Ja muszę mieć kompletną ciszę, ewentualnie ciszę zakłóconą jakąś spokojną cichutką muzyką w tle, aby moje szare komórki łaskawie wzięły się do pracy. Kiedy chciałam się uczyć na dworze, w ogródku na ławeczce, to zaraz znalazło się mnóstwo rzeczy, które przyciągały moją uwagę bardziej niż to, co czytałam.
    Taki niuansik :D Ale zgadzam się, przed nauką zdecydowanie najlepiej przewietrzyć pomieszczenie, a w czasie ślęczenia nad książkami najlepiej robić krótkie przerwy.
    Co do niestresowania się, to fakt, jest to cholernie trudne. Jeszcze ciężej jest przełknąć porażkę, zwłaszcza, gdy ktoś jest nad ambitny. Jednak czy płacz i zgrzytanie zębów cokolwiek zmienią? Przecież nie sprawią, że ocena w indeksie nagle sama z siebie podskoczy o ten jeden poziom... Ja za czasów szkoły średniej strasznie wszystkim się przejmowałam, teraz na porażki reaguję śmiechem. Tak, tak, nie ma lepszej metody, niż ośmiać własną niewiedzę lub pecha. Jak zwał, tak zwał. Nie zawsze jest to proste, gdy zaraz po ogłoszeniu wyników każdy atakuje cię i pyta się, jak się poszło. Ja jednak chyba nawet na to znalazłam ciekawe rozwiązanie, bo odpowiadam "Wiesz, tak mi się spodobało, że postanowiłam napisać ten egzamin raz jeszcze. Tak dla funu." I wszyscy ciekawscy od razu odpuszczają ani nie pocieszają niepotrzebnie, bo nie ma nic bardziej denerwującego :D
    Czekam na kolejny post.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Ja zawsze wychodziłam na zewnątrz i o wiele lepiej mi się wtedy przyswajało wiedzę. A różnego rodzaju rzeczy rozpraszały mnie również w domu i większej różnicy między domem a podwórkiem tutaj nie odczuwałam.
      Gorzej jak ktoś chcę krótką przerwę a wychodzi długa :D
      Ja w tym roku tak totalnie olałam tę sesję, że zwisało mi czy ja zdam, czy nie. Jasne, chciałam to pozaliczać i mieć spokój, ale jakoś nie moglam się wcześnie wziąć do nauki no i wychodziło co wychodziło... Uczenie się na ostatnią chwilę zdecydowanie mi nie służy.

      Usuń
  3. Jestem za wszystkim,co napisałaś, ni moze procz nauki na dworze (to zależy, czy na dworze jest głośno czy nie-jesli Np. Wybierzesz własny cichy ogród, to ok), choc niestety nie spełniam wszystkichx punktów. Choćbym chciała xd np.tego z ćwiczeniami... Ale moze dziesiaj je zrobię, a co! Nie mozna wiecznie nad książka siedzieć. Bardzo dobry, uniwersalny post. Większośc ludzi sie stresuje, to norma, ale nie mozna dać się zwariować:) na Twoj komentarz czekam, ale rozumiem przecież, dlaczego jest obsuwa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na wsi na hałas nie można narzekać :D
      Polecam! Dzisiaj siódme poty wylewałam przez ponad godzinę i czuję się po tych ekscesach fenomenalnie :D
      Obsuwa jest straaaszliwa. :(

      Usuń
  4. Witam. Ja to się jakoś strasznie długo nie naczekałam, ale to chyba lepiej dla mnie. :) Mam teraz ferie, więc trochę leniuchuję, trochę piszę, trochę nadrabiam, głównie śpię. Ale mam wreszcie trochę czasu na komentowanie, bo z tym ostatnio było u mnie krucho. :)
    A wracając do Twojego postu. Poważnie? Na świeżym powietrzu lepiej Ci się uczy? Zawsze w maju, czerwcu mama mnie wygania pod altankę z książkami, ale ja po prostu nie mogę. Nie umiem się tak uczyć. Ja też nie rozumiem tych ludzi, którzy siedzą z nosem w zeszytach bez żadnej przerwy. Zwykle robię sobie kilkuminutowe przerwy pod tytułem "trzy teledyski na youtube" albo "jeden utworek na flecie" albo "dwie strony książki". Cokolwiek byle na chwilę zapomnieć, że się uczę. :) A planować też sobie lubię. Zwykle bez tego, nie wiedziałabym za co się zabrać. A tak sobie ułożę, ze dzisiaj matma i polski, a jutro historia i biologia, i jest okej. O tak, odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę, to było moje ulubione zajęcie w gimnazjum, chociaż jeszcze trochę mi z tego zostało. Historii nie cierpię i właśnie dlatego postanowiłam się za nią solidnie wziąć w tym roku, zwłaszcza, że nauczycielkę mamy bardzo wymagającą. No i tak mi się jakoś udało, pierwszy sprawdzian na piątkę, drugi sprawdzian na piątkę. I potem wszyscy się pytają, jak ty to robisz? A ja mówię, uczę się systematycznie, a nie ostatniego dnia przed sprawdzianem. Może nie z lekcji na lekcję, ale chociaż co dwie, trzy lekcje. Zawsze tak łatwiej, niż potem uczyć się 100 stron. Co do ambitnych osób, to ja właśnie taka jestem. Co nie znaczy się się zakatowuję nauką, a jak dostanę tróję, to rozpaczam w niebo głosy. Raczej uczę się tego, czego jestem w stanie się nauczyć. Czasem jak już nie starcza czasu, to trzeba sobie coś odpuścić. Ale raczej staram się ruszyć każdy temat chociaż odrobinę. Idąc do liceum założyłam sobie, że jak będę miała średnią 4.0 to będzie super. W końcu to liceum, musi być trudniej. I owszem pracowałam ciężko na oceny, ale przede wszystkim na opinię (to już sprawdzona metoda :D) i udało mi się, i to z nadwyżką (muszę się pochwalić - mam prześliczną średnią 4.85). Tak więc o ile ten blog będzie istniał za trzy lata, to sobie tutaj wrócę i przetestuję Twoje rady.
    A na razie zapraszam do siebie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeden utworek na flecie" trochę dwuznacznie zabrzmiał :D Albo to wina Pionka, który raczył gejowskimi opowieściami, hmm:)
      Mi o niebo lepiej uczy się na dworze. No nie wiem, jak mozna nie widzieć w tym żadnych pozytywów, naprawdę.
      Ja historii nigdy nie lubiłam się uczyć i robiłam to tylko przed sprawdzianami i tylko tak, żeby zaliczyć :D
      Moja średnia to nawet w trzeciej liceum tak nie wyglądała :D A w pierwszej to już w ogóle. Ale mnie tam 3 z kawałkiem zadowalało :D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Flecie poprzecznym :D Może i jakieś są, mój tata gdy tylko robi się ciepło, wynosi się z laptopem pod altankę. No dobra, może czasami uczę się na balkonie, ale wtedy muszę sobie pozasłaniać wszystkie balustrady kocami, żeby mnie nic nie rozpraszało. No cóż, jak już wspomniałam, historii nie cierpię, ale kim bym była, nie znając historii własnego kraju. Zresztą wszyscy w mojej rodzinie kochają historię, więc nie daliby mi spokoju, gdym się chociaż trochę nie pouczyła. A że ma taki charakter, że jak już coś robię, to porządnie, to tak wyszło. A jak się okazało, że potrafiłam się nauczyć na pierwszy sprawdzian, to na drugi też będę umiała i nie ma zmiłuj. :) Ja całą podstawówkę i gimnazjum przejechałam na średniej ponad 5.0, więc teraz jestem z siebie niesamowicie dumna.

      Usuń
    3. To o czym my w ogóle rozmawiamy. :D Moja średnia nigdy taka nie była ;D
      Historia... No nie i koniec

      Usuń
  5. Przyłączam się do głosów poprzedników - nie dla nauki na świeżym powietrzu. Tylko mój zamknięty na cztery spusty pokoik! Reszta się zgadza, choć im jestem starszy, tym mniej chce mi się rozkładać materiał do nauki na kilka dni. Cisnę wszystko dwa wieczory przed i jakoś nie najgorzej na tym wychodzę. Na szczęście ja już też "po", miałem zaledwie dwa egzaminki - wczoraj i przedwczoraj! Poza tym, pochwalę się, co mi tam, w tym roku zaliczyłem totalnego czyściocha, czyli piony ze wszystkich konwersatoriów i wykładów. :O Łudzę się, że nie jestem kujonem, a raczej turnointeligentnym ogarniaczem x)

    Pozdrówki! (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No weźcie... Jak Wy możecie się uczyć w czterech ścianach. Mieszczuchy, normalnie mieszczuchy. Widać, że ja wsiok i tylko o świeżym powietrzu marzę :D
      Chyba po prostu człowiek nie ma czasu na rozkładanie materiału. Widzę to trochę po sobie. W tamtym roku mogłam sobie spokojnie przesiedzieć nad notatkami, w tym pracuję i po prostu przychodzę ledwo zipiąć i zupełnie nie mam ochoty na to, żeby jeszcze się uczyć. A potem przychodzi co do czego i w jeden dzień nakurwiam na trzy egzaminy.
      Jak to 2? To ja miałam z 8...
      Kujon!

      Usuń
  6. Oooo! Coś dla mnie! Jutro egzamin, pojutrze również a ja zamiast się uczyć siedzę w internetach :D Dzisiaj miałam wykład z Organizacji i zarządzania i Szanowny Pan Doktor powiedział, że organizm człowieka najbardziej wydajny jest w godzinach od 6 rano do 15 po południu, a swoje absolutne apogeum wydajności osiąga o godzinie 9. Tak więc postanowiłam, że pouczę się jutro, a dziś dam sobie spokój. Tak, jutro będę się uczyć na jutrzejszy egzamin. Dlaczego? Tu akurat nie sprawdzi się Twoja rada, aby nie zostawiać niczego na ostatnią chwilę, ponieważ ja nie potrafię uczyć się na coś wcześniej. Jasne - poczytam, poprzeglądam tak żeby coś kojarzyć, ale nauka totalnie chwilę przed bo inaczej się nie zmotywuję. Swoją drogą, nie jestem osobą która wszystko wkuwa, bo wystarczy, że coś będę wiedziała "mniej więcej" a resztę się już napisze więc może dlatego wolę taki system. Mam nadzieję, że tym razem również mnie on nie zawiedzie, nie tyle jutro, co w piątek. Jak zdam ochronę cywilną to będzie coś xd Miałam mieć trzy egzaminy, ale na szczęście mam tylko dwa, bo z jednego jestem zwolniona, co mnie niezmiernie ucieszyło. Stwierdziłam, że będę miała więcej czasu na naukę, ale jakoś gdzieś mi ten czas uciekł :D
    Co do nauki na świeżym powietrzu... Nie jestem mieszczuchem, ale podczas nauki szare ściany mojego pokoju wydają się niezwykle ciekawe i warte uwagi, a co dopiero jakbym siedziała w ogrodzie pełnym drzewek, kwiatków i innych różności ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna. Chyba muszę tę radę wykreślić, bo widzę, że ona się sprawdza tylko u mnie :D
      To co to tylko ja miałam tyle tych egzaminów? No dajcie spokój!

      Usuń
  7. Ja już też sesję mam za sobą, całe szczęście! :) Czekaja mnie teraz 2 tygodnie wolnego <3 ! Masz rację z tymi wakacjami, też chciałabym teraz leżeć i wygrzewać się na ciepłej plaży !
    POZDRAWIAM MALWA

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post. Ja studia mam za sobą. Artykuł może przydać się dla wszystkich studenckich, zagubionych dusz :). Pozdrawiam gorąco Marta

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja się cieszę, że sesje i te sprawy są już za mną :)
    Właśnie strasznie mi się było trudno zmobilizować do nauki.
    Oczywiście wszystko zostawiałam na ostaniom chwilę... masakra, teraz już bym wszystko planowała, ale człowiek mądrzejszy jak jest starszy i z bagażem doświadczeń, albo jak znajdzie takie rady jak Twoje ;)
    Buziaczki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała, chociaż z drugiej strony... Całkiem dorosłe życie może troszeczkę dobić:D
      Oby się innym przydały :)

      Usuń
  10. Super notka :) Zazdroszczę, że masz już sesję za sobą, ja dopiero zaczynam walkę :( Co do rad, to wszystkie świetne, chociaż nigdy nie zdecyduję się na powietrze przy nauce - jako zamiennik wybieram gorący kaloryfer (przy otwartym oknie myślałabym jedynie o zamarzaniu, a nie o nauce ;) ). Co do trój, to faktycznie czasem nie ma co się męczyć. Jeżeli jest coś, co i tak do niczego nam się w życiu nie przyda, to po co poświęcać temu dużo czasu i uczyć się wieki na 5? Lepiej sobie odpuścić i postarać się z ważnych przedmiotów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak można? W takim cieple i w dodatku przy zamkniętym oknie?:D Na dwór:D
      Bez sensu w ogóle uczyć się do czegoś, co się nie w zyciu nie przyda.

      Usuń
  11. mnie czeka to za rok, póki co przede mna matura. Wiem, wiem, zaraz rzuci się na mnie grono oburzonych studentów (którzy NA PEWNO do matury podeszli na calkowitym lajcie) i powie mi, ze matura przy sesji to nic. Wierzę, aczkolwiek póki co to pierwsze przede mną i nie mogę też tego olać ^^/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matura to też wielki stres! Szczerze? O wiele większy niż sesja - przynajmniej na moich studiach.

      Usuń
  12. Ten 'problem' mnie jeszcze nie dotyczy. Ale wrócę do tego posta za parę lat. O tak, wtedy to on się baaardzo przyda :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przyda się do nauki na sprawdziany czy kartkówki!:)

      Usuń
  13. ja bym chciała znów mieć sesję i egzaminy xd Obs? Zacznij ja dołączę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nową drogę życia bym wybrała?:)

      Usuń
    2. Może faktycznie coś w tym jest, ale ja chyba bym się nie zdecydowała :D

      Usuń
  14. Ja też mam już to za sobą :) Kilka z Twoich porad również stosowałam :) Zawsze wszystko planuje. Faktycznie ważna jest chwila odpoczynku i ruch :) Jednak z tym nie zostawianiem wszystkiego na ostatnią chwilę... no cóż. Ja jak zwykle zostawiam :D Ale dałam radę :)

    Jeśli masz ochotę dowiedzieć się trochę o paznokciach hybrydowych zapraszam na arwenails.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się ze wszystkim w 100% Ja zawsze lubię oderwać się na pół godzinki i pójść pobiegać, później się wykąpać i tak jakoś od razu jestem bardziej ożywiona i odziwo wypoczęta :) Nie wyobrażam sobie nauki bez kubka meliski, mojego ukochanego kalendarza i kolorowych zakreślaczy, totalny must have dla wzrokowców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakreślacze to po prostu podstawa. Ja bez podkreślania najistotniejszych rzeczy nie jestem w stanie się uczyć...

      Usuń
  16. Ha! I ja budzę się z 'comy"... życie studenta jest zajebiście ciężkie:/

    Pozdrawiam,
    Najbardziej szczupła
    [najbardziejszczupla.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno kiedyś skorzystam z twoich rad! :)

    ♥MÓJ BLOG KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Na pewno kiedyś skorzystam z twoich rad! :)

    ♥MÓJ BLOG KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post:) Ja już po studiach, ale wiele rad przydatnych:)
    pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  20. ja w tym semestrze nie miałam wielu egzaminów, ale za to były same kolosalnie wielkie i trudne. na szczęście się udało wszystko zdać. pewnie to już moje doświadczenie w byciu studentem :D gratuluję, że Tobie też się udało!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze uczyć się kilka dni do egzaminu, wtedy stopniowo materiał układa się w głowie, gorzej jeśli jest tyle egzaminów na raz i nie wiadomo w co włożyć ręce. Spacer, zgadzam się, trzeba się ruszać i robić przerwy w nauce! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest największy problem. JA w tym semestrze calutki tydzień egzaminów i totalnie nie wiedziałam, do którego najpierw się wziąć.

      Usuń
  22. Kocham twoje posty :D
    Wiesz o czym piszesz !
    Mi do studiów jeszcze trochę czasu ale na pewno zapamiętam twoje rady :Dzapraszam do mnie http://xlivi00.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)