Nowy rok, nowa ja - historia o beznadziejności noworocznych postanowień

03:50 Magda 65 Comments



31.12.15

Moje imię Magda, nigdy, przenigdy Magdalena. 20 lat, 170 cm, aktualnie w Warszawie. Mówią, że ciemna blondynka, ale powtarzam, żeby nie pierdolili głupot. W ręce tabliczka czekolady, druga nad klawiaturą. Wzrok utkwiony w Chodakowskiej, która siódme poty wylewa na kolorowej macie.
            - Od nowego roku robię to samo – zapewniam.

            Cola, kolejny kawałek czekolady. Czekam aż się rozpuści. Jakoś tak gorzej smakuje, sama nie wiem dlaczego. Może mi zbrzydła, bo ta Chodakowska tak o tej zdrowej sylwetce i jeszcze zdrowszym odżywianiu. Sama już nie wiem.
            Też bym tak mogła. Poćwiczyć ma się rozumieć. Nie wygląda tragicznie. Trochę podnoszenia nogi: jednej i drugiej. Trochę tego i jeszcze tamtego. A potem z boczków tłuszczyk zejdzie, dupsko bardziej jędrniejsze, a i nogi jakby zeszczupleją. Dam radę. Od nowego roku. Dzisiaj jeszcze trochę popatrzę i zjem, bo potem to mi nie będzie wolno. Od nowego roku, tak. Schudnę, przecież trzeba się wcisnąć w kieckę na urodziny…
            Wypadałoby również wziąć się trochę za naukę. Sesja sama się nie zda. Egzaminy się nie pozaliczają… Po Sylwestrze. Tak, to będzie dobry moment. Wyśpię się, a potem nic tylko usiąść przed notatkami i wkuwać na wtorkowy egzamin. Bez przerwy na jakieś łakocie, w końcu będę już wtedy na diecie. I bez wiecznego znajdowania wymówek. Zaszyję się gdzieś w kącie, żeby mnie współlokatorzy nie dorwali, i będę się uczyła. Od rana do wieczora. Piątka w indeksie się pojawi, na bank.
            Postanawiam również, że od nowego roku codziennie będę znajdywała dowód na to, że jestem świetnym człowiekiem i wreszcie, wreszcie(!) pokocham siebie. Tak. Przecież będę ćwiczyła, itd.. Będę lepszą wersją siebie, więc summa summarum będę musiała się przekonać o swojej zajebistości. I będę miłować bliźniego swego! Tyle o tych ludziach, wiecznie coś mi w nich nie pasuje. Nadeszła pora, żeby to zmienić. Nie będę tak buńczucznie do nich podchodziła. Przestanę obgadywać mocher…staruszki, które dopraszają się o miejsce w autobusie, chociaż biegły do niego tak, że ledwo kul nie pogubiły. I może wreszcie (nie, na pewno!) przestanę tak bardzo wkurzać swoje rodzeństwo (ale to przecież oni wkurzają mnie…). Dobra. Rodzeństwo to mało istotna sprawa, sami się proszą. Ale na pewno nie będę denerwowała tak ludzi, którzy są dla mnie bliscy. Przecież często drę się bez powodu, co nie?
            Nie będę również tyle przeklinała. Po co mi to? Ludzie tego nie lubią. Każde przekleństwo to 5 złotych wrzucone do skarbonki (może wreszcie uzbieram na wymarzone wakacje? Na Ibizie na przykład?).
            Przestanę przejmować się tym, co sądzą o mnie inni. W końcu mam swoje życie, a oni swoje. Zajmę się sobą, zadbam o swoje szczęście. Będę olewała wszelkie hejty, które rzucane są w moją stronę. Będę chodziła z brodą podniesioną do góry. Każdy nowy krok będzie stawiany z pewnością siebie! Wreszcie pójdę swoją drogą nie oglądając się za innymi. Tak, to jest mój cel. To wszystko osiągnę w nadchodzącym roku. 2016 to nowe możliwości.
            Dzwonię do znajomej.  Pytam, co u niej. Pytam też o jej postanowienia. Mówi, że chce zrzucić kilka kilo. Od nowego roku przestaje również palić i tak dużo imprezować. Chwalę jej pomysły. Na to nie wpadłam. Życzę wytrwałości i zapewniam, że gdyby naszła ją chwila zwątpienia to może do mnie walić w nocy o północy, a ja ją wesprę. Twierdzi, że możemy wspierać się razem. Zgadzam się. Przyda się odrobina motywacji w tym nadchodzącym roku i ktoś, kto będzie trzaskał po łapach, gdy palce będą zaciskały się na zakazanej rzeczy. Nowy rok, nowa ja. I cholernie mnóstwo do zrobienia.

1.01.16
Na imię mi Magda, nigdy, przenigdy Magdalena. Mam 20 lat i 170 cm wzrostu. Gdy mówią, że jestem ciemną blondynką to mam ochotę przywalić. Obecnie leżę w łóżku. Warszawa, późne popołudnie. Zostało mi trochę czekolady z wczoraj, współlokatorka podzieliła się cukierkami od matki. Podnoszę lewą nogę, podnoszę prawą. Robię przebieżkę do łazienki, by po chwili znowu opatulić się kołdrą. Włączam telefon, odpalam Facebooka, próbuję zalogować się na Instagrama, znowu zapomniałam tego pieprzonego hasła. Dlaczego, kurwa, nie mogę ustawić sobie wszędzie tego samego?
Dzwonię do znajomej chociaż strasznie mnie dzisiaj wkurzyła. Po jaką cholerę krzyczała mi nad ranem życzenia noworoczne? Przecież smacznie spałam…
Pyta jak moje postanowienia, mówię, że zacznę od jutra. Dzisiaj to za wcześnie, zupełnie się nie przygotowałam. Boli mnie głowa, mam ochotę wyżreć pół lodówki i straszliwie chcę mi się spać. Pytam jak u niej. Twierdzi, że od 10 wypaliła siedem fajek, nawrzeszczała na faceta, bo nie sprzątnął po sobie, a potem umówiła się z dziewczynami na wypad do klubu. W końcu to piątek. Mówię, że dobrze robi. Nie ma się co zastanawiać. Młoda jest, musi się wybawić. Piątek – weekendu początek. Od jutra. Zmiany można zacząć od jutra. Postanowienia nie uciekną.

15.04.16
Na imię mi Magda. 21 lat, wzrost ten sam, reszty nie chcę mi się pisać. Za mną połowa kwietnia. Przede mną nowa data w kalendarzu, jeszcze tylko godzina. Rozmyślam. O tych przeklętych postanowieniach. Co to było? Schudnąć? Dobre sobie, przybyło mi 4 kg…  Dieta? Słodycze na obiad, podwieczorek i kolacje. A śniadanie? Kto to widział, żeby jeść coś takiego.
Co tam jeszcze było? Nauka? Dałam radę bez niej. Ledwo, ledwo, ale wszystko pozaliczane. Tylko z jednego tak na farcie. Przemiła kobieta, sama siebie bym oblała. Nie przeklinać? No jak tu nie przeklinać, gdy jakiś ciołek stoi na światłach skoro ma zielone? I ta wariatka, przechodząca przez jezdnie. Przecież nie ma pasów!
Chyba coś jeszcze sobie postanowiłam. Sama nie wiem. Chyba już tego nie pamiętam. Albo nic innego nie było…
         Może ułożę sobie nowe postanowienia i zacznę je realizować tak, hmm, od wakacji?

Ogłoszenia parafialne:
Co powiecie na taką nazwę bloga jak "Jednym słowem" lub " Mówiąc słowami"? Jeśli coś się spodoba to piszcie, jeśli macie swoje propozycje to piszcie... Zmiany może nastąpią przy okazji kolejnego piątku!

PHOTO: pexels.com

65 komentarzy:

  1. Hejo kochana! :3
    Z tymi postanowieniami noworocznymi czasami jest ciężko xD
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :D
    Pozdrawiam cieplutko! xoxo :***
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej. Mam czas, to dopełnię komentarz.
      Ile już to razy mówiłam sobie, że nie będę jadła słodyczy? Sto? Tysiąc? Milion...? I co? Czasami to je niemal pochłaniam. Szczególnie w święta, kiedy są w zasięgu ręki. Nie jestem gruba, ale i tak chciałabym schudnąć, ale moje wysiłki i wszelkie próby idą na marne xD
      Ale przynajmniej udało mi się jedno.
      Nie przeklinam.
      Już od ponad roku (choć to nie było postanowienie noworoczne)! :D
      Jeszcze raz pozdrawiam cieplutko! xoxo :***

      Usuń
    2. Mam tak samo jak Tyyyy, jak to śpiewał Czesław Niemen. Niestety, ale te słodycze to straszna pokusa.
      Nie przeklinasz? Jak dałaś sobie z tym radę? Ja to za cholerę nie mogłabym czegoś taiego zrobić. Ograniczyć? Ok, ale żeby całkowicie się tego pozbyć to nie...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    3. Haha! Bardzo straszna pokusa! xD
      Jakoś dałam radę. I sama jestem w szoku. Na początku to wiadomo, że od czasu do czasu nie wytrzymało się i przeklęło, ale później już szło z górki. Może udało mi się, bo bardzo chciałam przestać? xD

      Usuń
    4. Ja to akurat w tej kwestii nie czuję napięcia ;D

      Usuń
  2. "Mówiąc słowami" mi się niezbyt podoba, ale "Jednym słowem"... fajnie fajnie ;) A jeszcze lepiej by wyglądało "(Nie)Jednym słowem", w końcu piszesz dużo i treściwie. ^^
    A tak apropos postu to hmmm... no nie idzie się nie zgodzić. Mam tylko nadzieję, że w tym roku będzie inaczej. Jak się nie rzuci na wszystkie postanowienia na raz i jakoś logicznie się je rozplanuje i uprości to czemu nie? Powoli do celu! Tego Ci życzę! Spokojnej głowy, żeby Cię wena nie opuszczała i chęci do działania, wytrwałości w dążeniu do celów i wsparcia - takiego prawdziwego. Ślę buziaki i (wirtualne) wsparcie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo komplikacji z tymi nawiasami. I nie wiem, jakoś myślałam, że ta pierwsza opcja będzie fajniejsza. Mnie osobiście bardzieś się podoba "MS".
      Dziękuję bardzo!
      A post tak ku przestrodze, żeby nie popadać w tę całą noworoczną machinę zwaną "postanowienia".
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Nazwa "Jednym słowem" jest bardzo fajna! To co napisałaś w niezwykle pomysłowy sposób jest bardzo prawdziwe jednak nie zawsze tak to wygląda. Niektórzy ludzie są naprawdę zawzięci i dążą do spełnienia swoich postanowień choćby nie wiem co. Ja co prawda nie robię ich na cały rok, bo jest to dla mnie zbyt duży okres czasu, ale z miesiąca na miesiąc stawiam sobie nowe wyzwania, do który wykonania uparcie dążę. I życzę aby każdy miał taką motywacje, jak ja!
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie zawsze to tak wygląda. Jednak - nie oszukujmy się - w przerażającej większości postanowienia noworoczne kończą właśnie tak: są zapomniane.
      Chciałabym takiej motywacji, zdecydowanie:)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Dlatego ja nie bawię się w postanowienia, później mozna się tylko zdemotywować/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! Bezsensowna ta zabawa. Każdy dzień jest dobry na zmiany i musimy być zmotywowani do tego, aby realizować nasze cele, a nie rzucać postanowienia, bo "każdy tak robi".

      Usuń
  5. Ja staram się zawsze ułożyć jakieś postanowienia i w sumie działa, przez może miesiąc stosuję się do nich, ale później to już troszkę gorzej.. To jest takie bez większego sensu, że obiecujemy sobie coś,ale później i tak tego nie dotrzymujemy xD Zapraszam po przerwie ! (klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza jest konsekwencja a nie data w kalendarzu. Nauczyłam się, że zmiany trzeba robić dzisiaj, a nie jutro czy od nowego roku.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Jesteś starsza, 2cm niższa ode mnie, mieszkasz gdzie idziej, Magda ja akurat mam na drugie. Na tym się nasze różnice kończą. Chodakowska Bogiem, bo wiadomo, na wakacje przyda się wyskoczyć w bikini. Słodycze? Po co mi one, fit przede wszystkim! Przeklinać muszę się oduczyć, bo grzeczne dziewczynki nie przeklinają. Palić, nie palę i nie zamierzam, ale zdarza mi się wypić. Chociaż ngdy upić, choćbym wlała w siebie flaszkę wódki, co raz się zdarzyło, a mogę jeszcze i następnego dnia tryskam enegrią i pamiętam każdy aspekt poprzedniego dnia, podczas gdy przyjaciółka przegląda Messengera i co chwila powtarza 'KURWA JA JEMU TO NAPISAŁAM?!" albo 'Skąd ja mam tego siniaka na nodze?". Ale nie, to też nie zdrowe i jakie kaloryczne! A ja jestem fit! To znaczy zamierzam być... jutro rano wstanę bladym świtem i wio na jogging!
    Następny dzień wygląda mniej więcej tak: godzina 10:30 wreszcie otwieram oczy. Kurwa mać. Dobrze, nic się nie stało. Pójdę wieczorem. Śniadanko obowiązkowo owoce, jogurt naturalny i cynamon (bo wspomaga metabolizm!). Na obiad zero ziemniaków, kasza gryczana lub brązowy ryż to obowiązek. Ooo, mama zrobiła ciasto, moje ulubione. Nie, nie jesz, wymarzona sylwetka. Biorę łyka wody mineralnej i wracam do siebie. Za chwilę odpalam Skalpel na yt! Ktoś mi wysłał Snapa, ktoś na insta fotę polubił. Fb też się sam nie ogarnie. Mam czas do wieczora. Kurwa mać ten zjebany telefon dalej się zacina. Pójdę po ciasto i złość mi przejdzie. O jakie dobre, może jeszcze kawałek. Ewentualnie z sześć. Ale to się nic nie stało, przecież niedługo Ewka! Godzina 22:00 a jebać, zaczynam od jutra.
    Więc no:)) Silnej woli to ja nie mam, ale jak to mówią NOWY ROK NOWA JA! Aż się rzygać chce tym hasłem albo multum wydarzeń na fb, co to się nie zrobi w tym nowym roku.

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te hasła to jest porażka narodu! Ludzie takie głupoty wymyślają, że już nawet mnie to nie śmieszy tylko wkurwia i aż się odechciewa tablicy przeglądać.
      Mnie szczerze powiedziawszy Chodakowska nie jara wcale i motywacji szukam gdzie indziej, ale skoro inni u niej szukają drogi do wymarzonej sylwetki to proszę bardzo.
      Z moją silną wolą też nie jest za dobrze, chociaż już się zmotywowałam i nawet polubiłam to ciało ociekające potem i ból mięśni przy kolejnych ćwiczeniach. Gorzej z tym, że nadal kocham bardzo słodkie.

      Ja z bierzmowania mam Magdalena :3
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Naprawde switnie opisane! Tylko szkoda ze niestety w tym zobaczylam siebie ale jesli ktos chce sie zmienic to moze zaczac nawet od dzisiaj nie potrzebuje nowego roku! <3 "Jednym Slowiem" mi sie podoba :D Szczesliwego Nowego Roku! .. i jesli robisz jakies plany i listy to powodzenia! xD

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zajęte... A ta nazwa w sumie całkiem spoko... No cóż, coś innego wymyślę.
      Oczywiście, że tak! Jeśli ktoś chce to zaczyna zmiany od zaraz. Żadne nowe roki mu nie są potrzebne.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Dziewczyno, jesteś po prostu genialna! Tyle sarkastyczności, tyle fajnego, zabawnego opisu. Masz lekkie pióro i z tego korzystaj ;3 Zakochałam się w tym jak piszesz, w tym, jak przedstawiasz te głupie, noworoczne postanowienia, które kończą się zawsze tak samo...Jesteś świetna, tak bardzo!
    Ja postanowień noworocznych nie mam, za to mam listę rzeczy, które chciałabym zrobić no rozumiesz ;p
    /Agrafka
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, sama mam takową ;D Chociaż, ja to wiecznie mam taką listę i też często stwierdzam, że sporej ilości rzeczy nie zrobiłam... Ale.. cieszmy się z tego, co się dokonało, tak!
      Bardzo dziękuję za te komplementy, pisane przed samym Sylwkiem, nie wiedziałam czy zdążę, nie wiedziałam, co z tego będzie, ale z tego co widzę to jest całkiem ok. :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. "Jednym słowem" brzmi świetnie! Co do postu, to zgadzam się w 100%. Ludzie kombinują z tymi postanowieniami na siłę, a potem się i tak nie wywiązują. Bez sensu ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajnie brzmi, fajnie, ale niestety już zajęte :( Muszę wymyślić coś innego.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Faktycznie, te postanowienia z reguły kończą się porażką. Ale są osoby, które postanawiają sobie, że zrobią coś od poniedziałku, od wakacji, od nowego miesiąca, roku itd., ale jednak im się to udaje. Podziwiam - jak ktoś ma silną wolę, naprawdę jest to możliwe. Poza tym uważam, że zaczniemy coś robić, jeżeli naprawdę tego chcemy, bez względu na to, kiedy sobie to postanowimy. Mimo wszystko, postawiłam sobie na ten rok kilka racjonalnych celów i będę starać się je osiągnąć.
    Nazwa "Jednym słowem" jest świetna. "Mówiąc słowami" za to nienajlepiej brzmi według mnie.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silna wola jest w tym wszystkim najważniejsza!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Prowadzisz świetny blog widać ,że jest twój taki orginalny :* oby tak dalej
    Zapraszam do mnie :**

    OdpowiedzUsuń
  12. "Jednym słowem" brzmi super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niestety zajęte. Jak sprawdzałam to wkradła mi się literówka (Sylwester, wiadomo, człowiek widzi co chce), a teraz się okazuję, że ktoś zaklepał nazwę w 2009 roku, dał jeden bezsensowny wpis i cóż... Nie mam dostępu do tej nazwy :( :( :( :(

      Usuń
  13. Rozśmieszyło mnie to co napisałaś :-)
    Większość osób właśnie tak robi. Na początku słomiany zapał a potem żegnają się z celami jakie sobie wyznaczyli, rozsądnie nie ma co.
    Jak dla mnie jeśli sobie ktoś coś postanawia to dąży do tego, realizuje to. Wytrwałość, motywacja itp. nie tak ciężko o to.
    Moje postanowienia już realizuję od kilku dni. Zależy po prostu ile kto ma szczerej chęci..
    Zdecydowanie ' Mówiąc słowami '
    http://blogujzangie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmian trzeba chcieć i trzeba się mocno starać, aby się one stały. Niestety większość postanowień noworocznych to alkoholowy bełkot.
      O, wreszcie ktoś jest za MS :D

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Postanowienia noworoczne zrobiłam tylko w kwestii bloga i czytania. Reszty nie tykam, nie obiecuję, bo właśnie wiem, że będzie mi trudno słowa dotrzymać. U mnie zmiany przychodzą nagle i dlatego nie zwracam uwagi na początek roku, tygodnia itd. Pamiętam, że jakoś w połowie kwietnia postanowiłam, że wreszcie się odchudzę i odstawię słodycze. Udało się :) Noworoczne postanowienia tylko stresują, więc lepiej je omijać. Chyba, że podchodzi się do nich z przymrużeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najlepsze na zmiany są środkowe dni miesiąca. Też swoją walkę zaczęłam w połowie miesiąca, w środku tygodnia i o wiele to było lepsze niż mówienie sobie, że zacznę w pierwszy poniedziałek np. stycznia...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Świetny wpis. Idealnie określa moje nastawienie do postanowień noworocznych. Owszem, jakaś tam lista w mojej głowie powstała i to nawet całkiem zbliżona do tej twojej, ale tak jak u ciebie, nie minął nawet pierwszy dzień Nowego Roku, a ja już zdążyłam złamać jedno z kluczowych postanowień. Taką silną wolę posiadam, a co!
    Dlatego kwestia tych obietnic zmian... Nie, to dla mnie pic na wodę. Czy konkretny dzień może być wyznacznikiem nowego życia? Wątpię. Jeżeli chcemy coś zmienić, to należy nad tym pracować, niezależnie od magicznej daty na kartach kalendarza. Takie moje zdanie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Najważniejszą są chęci i determinacja. Nie ma co składać obietnic, których nie da się dotrzymać. A niedotrzymywanie obietnic, które składamy sami sobie jest najgorsze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Hah, świetny tekst. Ja mysle, ze dobrze jest zrobić mało postanowień, moze sie wtedy uda xd choc tez moze byc trudno. Z lewnoscia nie powinno sie ich robić Bóg wie ile, bo to bez sensu ;). Zapraszam na nowosc na zapiski-Condawiramurs :) j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem, czy ilość przełoży się na jakość. Jeśli to nadal będą postanowienia rzucane na wiatr to zmniejszenie ilości nic nie zmieni.
      Pozdrawiam i wpadnę jak będę miała dłuższą chwilę, bo jednak Twoje opowiadanie trochę pochłania mojego czasu (bo ja to wolno czytam niestety), a ostatnio to sprawy blogowe, życiowe, sercowe i jeszcze egzamin we wtorek, więc nie mam trochę kiedy wbić.

      Usuń
  17. Hahah o raaany, właśnie tego mi było trzeba! Takiego wstrząsu, szczerości od obcej osoby. Moja (niestety nierealna) lista postanowień raczej wyląduje w koszu. Co mi z tego, że ja sobie coś postanowię, jak wcale tego nie osiągnę? I najgorsze jest to, że wcale nie czuję się z tym źle... Może lepiej zamiast układać listę noworocznych czy też wakacyjnych postanowień w końcu ruszyć tyłek i serio zacząć działać? Ale to jest taaaakie truuudne i taaak mi się nie chce... Jak można przejść na dietę, jak tutaj tyle ciast/ciasteczek/czekoladek? Jak zacząć ćwiczyć, jak w tv leci fajny film? Ehhh... Ale w końcu zacznę coś ze sobą robić. Od jutra...
    Bez głębszego zastanawiania się dodaję do obserwowanych i czekam na następne posty! :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie: http://tangledstories314.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanawiać nie ma co! Trzeba spiąć dupsko i zacząć robić to, co chciałoby się osiągnąć. Z dietą mam problem, ale ćwiczenia stały się moją normą i wierz mi lub nie, ale przy dobrym filmie też można ćwiczyć! To nawet lepsze, bo człowiek tak bardzo nie skupia uwagi na bólu mięśni tyłka (tak dla przykładu).
      Nie ma co się zastanawiać, trzeba zejść z neta, rozłożyć koc czy matę na podłodze, spiąć się i coś wreszcie zrobić,a nie tylko gadać! Dla chcącego nic trudnego :)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  18. Nie pamiętam w którym roku miałam ostatnie postanowienia... Przestałam wypisywać kolejne punkty, bo nigdy ich nie realizowałam. Do schudnięcia przekonała mnie waga łazienkowa, gdy wybiła przerażającą liczbę. Wzięłam się za sobie, zaczęłam ćwiczyć z Mel B, odstawiłam słodycze na jakiś czas i czułam się o wiele lepiej w swoim ciele. Nie trzeba Nowego Roku żeby wprowadzić zmiany...

    http://szafa-inspiracji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Właśnie po to jest ten post, żeby ludzie sobie uzmysłowili, że zmiany można zaczynać każdego dnia i wcale nie potrzeba do tego noworocznych postanowień. Potrzeba za to samozaparcia, samodyscypliny i chęci.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Ja jakoś daję radę z postanowieniami, oczywiście jest ciężko, ale w tym roku mam z sobą moich czytelników, więc jakoś idzie! Potrzeba trochę mtywacji i determinacji :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeden z najlepszych blogów w blogosferze - tyle.
    Po co pisać więcej? Jesteś genialna! High Five :)

    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, za dużo tych komplementów, bo aż się zaczerwieniłam:D

      Usuń
  21. Hehe, nie pisz takich rzeczy, bo się podprogowo zaprogramujesz na doła i potem są myśli typu "życie jest do dupy" :D

    Nazwy, które zaproponowałaś ssą. Mocno. Inaczej niż słowami się nie mówi, a raczej komunikuje, np. chemicznie jak mrówki, a Jednym słowem sugeruje krótkość i zwięzłość wpisów... Szukaj dalej! ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest do dupy. Czasami faktycznie jest do dupy...
      Nie szukam dalej, bo mi się nie chcę. "Mówiąc słowami" jest dziwne i ja jestem dziwna, więc pasujemy do siebie idealnie. A że mówi się tylko i wyłącznie słowami to wiadomo. A w prostocie siła :3

      Usuń
  22. ja bez postanowień w tym roku :D

    Pozdrawiam i wszystkiego co najlepsze w 2016 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mówiąc słowami brzmi dobrze. Krótko, zwięźle, na temat, super szybkie do zapamiętania i bardziej mi sie podoba od tamtego, bo przecież nie używasz jednego słowa (bądźmy dobitni)
    Nowy rok, nowa ja... ile razy się to słyszy? Może choć raz trzeba by spiąć dupsko i postawić na swoim?
    Myślę, że głównym błędem to jest właśnie to jak z życzeniami. Źle dopasowane postanowienie z pewnością zostanie szybko zepchnięte w najdalszy kąt i zapomniane. Trzeba sobie postawić coś, co jest dla nas osiągalne.
    Koniec ze słodyczami? Znam to. Ale może w tym roku zamiast mówić, że się z nich całkiem zrezygnuje, że się będzie katować ścisłą dietą, może lepiej ograniczyć i zamiast zjeść tabliczkę czekolady, ograniczyć się do zjedzenia połowy? Mały krok, ale jednak krok, a nie czcze gadanie :)
    Co wyjdzie z tych postanowień - zobaczymy ja życzę wszystkim, żeby się wam (nam) tym razem udało :)
    Przepraszam, że miałam tyle postów w plecy, jestem tu cały czas. Jakby się adres w końcu zmienił to poinformuj mnie proszę. :)
    U.mnie też nowość, zapraszam oraz życzę morza weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę że "MS" będzie spoko. Zmiana nazwy nastąpi być może jeszcze dzisiaj o ile internet w domowym zaciszu mi pozwoli. Jeśli nie to na pewno przed pojawieniem się nowego posta będzie zmiana adresu o czym poinformuje każdego z osobną. ;)
      Nie przepraszam, każdy ma swoje życie. Do CB na pewno wejdę w wkrótce.
      A jeśli o te postanowienia chodzi to często są to zbyt głupie rzeczy które wartości aż takiej dla naa nie mają i o. Ja tam że słodyczy całkowicie nie rezygnuje bo to nierealne:S
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  24. Jednym słowem- lepiej brzmi.
    Nie! Nie przestawaj obgadywać ludzi (przynajmniej w naszej blogosferze), bo to najlepsze posty są ^^
    Postanowienia? W tym roku nawet i nie robię. No, może schudnąć by się przydało. A reszta przyjdzie z czasem. Na naukę nie mam siły (i pisze to piętnastolatka...). Nie ma motywacji to nie ma nauki (no bo jak tu się uczyć jak się nie wie gdzie iść?).
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości (???) w tych postanowieniach (???). Dobra, dobra- sesji zdanej, bo moja biedna siostrzyczka też się z tymi nieszczęsnymi egzaminami męczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Obgadywanie ludzkich przywar jest niesamowicie poczytne :D hihi
      Dziękuję bardzo. Mam nadzieję że sesja faktycznie będzie zdana:)

      Usuń
  25. Bardzo fajnie ukazałaś to co dzieje z naszymi postanowieniami noworocznymi :)
    Ja na przykład stwierdziłam, że nic nie będą sobie nakazywać, ponieważ wiem, że nie będzie to miało sensu. Ogólnie obiecałam sobie, że będę ćwiczyć wtedy, kiedy mam na to ochotę. Czasami jest to raz na ruski rok, a czasami zdarza mi się ćwiczyć codziennie przez jakiś okres :)

    be-different-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. To też dobry sposób. Na pewno się tak szybko nie zniechęcisz :)

      Usuń
  26. Cześć mam na imię Magda, mam 21 lat, jestem ciemną blondynką i studiuję w Łodzi ;)
    Jej jaki zajebis... wpis mogłabym tak czytać go cały dzień jakby to była książka <3 hahahah postanowienia noworoczne milion wziętych udziałów w wydarzeniach przez znajomych na fejsie jakby mnie to obchodziło czy nauczą się ujeżdżać w tym roku niedźwiedzia xD bawi mnie takie coś, a zarazem denerwuje, bo zaśmiecą całą tablicę,a i tak nic się w ich życiu nie zmieni,a pokazać się trzeba. Z tymi postanowieniami to mam jak u Ciebie też oceny, sesja itd miałam się uczyć, a za 3 dni mam egzamin i nawet nie wiem z czego :P jedyne do czego się zmusiłam to zaczęłam ćwiczyć, ale to jakoś przed świętami, ale trzymam się w postanowieniu :D Powodzenia i trzymam kciuki, że chociaż jeden zrealizujesz :*
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie <3
    http://madeleineee1994.blogspot.com/2016/01/noworoczny-powrot.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi!
      Najgorzej z tymi postanowieniami... No jak można. Ludzie jż takie głupoty wymyślali...
      Ja dzisiaj miałam egzamin, dało się przeżyć:D
      Dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
    2. Miło mi!
      Najgorzej z tymi postanowieniami... No jak można. Ludzie jż takie głupoty wymyślali...
      Ja dzisiaj miałam egzamin, dało się przeżyć:D
      Dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
  27. Najgorzej jest z postanowieniami :/ Ale jak to mówią trzeba spiąć tyłek i do przodu :) Bardzo ciekawa forma postu :) Strasznie mi się podobało i tylko w duchu się modliłam żeby zaraz się wpis nie skończył :D
    Pozdrawiam ! :*
    MiczagBlogger

    OdpowiedzUsuń
  28. Najważniejsze to znać swoje możliwości i jeżeli chodzi o postanowienia noworoczne, należy podchodzić do wszystkiego z umiarem. Z doświadczenia wiem, że takie nagłe zmiany nigdy nie wychodzą ca dobre. Moim zdaniem warto mieć jakieś postanowienie noworoczne i warto też pomyśleć nad nim dłużej niż kilka minut. Powinno ono napędzać do działania,a nie sprawiać, że mamy wszystkiego dość.
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, popieram Twoje myślenie. Zgadzam się w stu procentach.
      Chyba najważniejsze jest poznanie siebie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  29. Czytałam to z przyjemnością i jakbym czytała o samej sobie no ale co zrobić.. grunt to byc szczęśliwym cały rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Podoba mi się "Jednym słowem"
    A jeśli mowa o postanowieniach noworocznych to szczerze mówiąc nie mam żadnych, to znaczy wiem, ze coś tam powinnam zmienić, ale kurczę no jakoś tak nad tym nie lamentuję i nie okłamuję sama siebie, ze w tym roku już na pewno przestanę się opychać słodyczami i że na pewno zaczne biegać. Eeee swoja drogą nie rozumiem, czemu takie postanowienia mają wchodzić w życie od nowego roku, od poniedziałku czy od przyszłego miesiąca, życie trwa w każdy dzień i jeśli ktoś chce coś zmienić to nie powinien czekać na Nowy rok.
    Pozdrawiam a w wolnej chwili zapraszam tu ---> http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/
    mewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Najważniejsze to chcieć, a kiedy rozpocząć to już zupełnie nieważne (wiem po sobie). Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Najważniejsze to chcieć, a kiedy rozpocząć to już zupełnie nieważne (wiem po sobie). Pozdrawiam:)

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)