10 rzeczy, które robisz zamiast uczyć się do egzaminu

22:55 Alice McDalvis 46 Comments

           

             Przyznaj szczerze: powinieneś teraz siedzieć i się uczyć, prawda? Powinieneś ślęczeć nad notatkami i kuć, bo jutro egzamin, co nie? Zamiast tego wolisz zajmować się głupotami, takimi jak czytanie kolejnych zdań tego posta… Muszę Ci powiedzieć, że jestem zawiedziona i rozczarowana… Wracaj do książki, jeśli Ci życie miłe (albo przynajmniej zrób sobie ściągi…). Jeszcze nie jest za późno. Masz szansę nauczyć się do tego kolosa i zdać go w pierwszym terminie. Dasz radę…
            …o ile nie weźmiesz się za robienie rzeczy, o których wspomnę za chwilę.


10 RZECZY, KTÓRE ROBISZ ZAMIAST UCZYĆ SIĘ DO EGZAMINU

 Sprzątasz
            Klasyka gatunku. W momencie, gdy powinieneś zasiąść przed książką i chłonąć wiedzę niczym gąbka wodę, zauważasz, że w pokoju przydałyby się małe porządki. Pal licho, jeśli na co dzień jesteś osobą pedantyczną i wszystkie Twoje rzeczy mają swoje miejsce. Problem zaczyna się wtedy, gdy Twoja komnata tajemnic wygląda, jakby przeszło przez nią tornado. Czekają Cię długie i mozolne godziny szorowania, skrobania, odkurzania, wycierania, ustawiania i prasowania. Na naukę brakuje czasu, ot co.

Malujesz
            Jeśli jesteś kobietą to zajmujesz się pielęgnacją swoich paznokci. Manicure, pedicure, ogólnie – całkowita odnowa. Jeśli jesteś facetem bierzesz się za bazgranie po swoich notatkach. Co z tego, że są tam jakiś daty, nazwiska i definicje? Całość prezentuje się o wiele lepiej w artystycznym bałaganie pomalowanym czterema kolorami (tyle masz zakreślaczy). Jeśli poniesie Cię fantazja to malujesz również swój pokój, mieszkanie, blok albo całe osiedle… 
Pamiętaj – graffiti może być fajne. Obyś mi tylko nie mazał karnych kutasów na murach!

Poisz oczy obrazami (nie)szczęśliwych ludzi
            Czyli oglądasz seriale i filmy wszelkiej maści. Najlepiej, gdy są z Twojego ulubionego gatunku, ale innymi przecież też nie pogardzisz. Czas zbyt wolno płynie, gdy siedzisz ze wzrokiem utkwionym w zapisanej kartce papieru. Za to obrazki w tv albo na kompie to jest życie!
            Kto powiedział, że nie da się obejrzeć „Dr. House'a” w jeden dzień ten nie wie, czym jest sesja…

Pędzisz do znajomych z roku, by pouczyć się wspólnie z nimi
            Legenda głosi, że ktoś wyniósł z tych spotkań coś więcej niż garść plotek na tematy wszelkie i alkoholowy odór…

Czytasz
            Sterta książek, leżących na półce, woła do Ciebie głośniej niż dotychczas. Chcąc nie chcąc poddajesz się, bo nie możesz znieść tej nagonki na Ciebie. Byłeś złym czytelnikiem przez ostatnie miesiące. Karą jest więc spędzenie nocy z bohaterami ulubionej serii, którzy wciągają w swoje opowieści tak bardzo, że nawet nie myślisz o tym, że jutro czeka Cię randka z egzaminem.
            Gdy doskwiera Ci brak odpowiednich lektur z fabułą, sięgasz po poradniki dotyczące pielęgnacji odkurzacza, instrukcje obsługi tostera, bądź informacje zamieszczane na opakowaniu Twoich ulubionych płatków śniadaniowych. A gdy przejrzysz to wszystko i zostanie Ci jeszcze czas, radości możesz szukać w jednej z dwóch pozycji, którą na pewno znajdziesz w domu: w Biblii lub w Kamasutrze.

Myszkujesz w Internetach
            YouTube, Snapchat, Instagram, Facebook, Twitter, MySpace, Onet, WirtualneMedia, Blogspot, Nasza Klasa, Kwejk, Spotify… Wszystko. Po prostu wszystko zostaje przejrzane po kilkanaście razy. Cały czas odświeżasz stronę w nadziei, że może znajdzie się coś nowego, godnego przeczytania lub pooglądania.
Doszukujesz się większej głębi w fotkach publikowanych przez małolaty, oglądasz koty uciekające przed ogórkiem albo słuchasz jazzu w wersji alternatywnej. Docierasz na granice Internetu i stwierdzasz, że już nic Cię nie zdziwi… Nawet ta dwója w indeksie.

Filozofujesz
            Z początku Twoją uwagę przyciągają rzeczy związane ze studiami. Zaliczę czy nie zaliczę? Oto jest pytanie. Da to samo co w ubiegłym roku czy może zmieni pytania? Sesja zimowa będzie lepsza niż ta letnia? A może znowu ujebie kilka przedmiotów? Nigdy nic nie wiadomo.
            Nie do końca wiadomo również, jakim cudem rozmyślania na temat sesji przeszły w gdybanie o tym, co zjeść na śniadanie, a sen nie zawitał do Ciebie w momencie, gdy zastanawiałeś się, dlaczego śnieg jest biały, a Mars tak daleko położony od Ziemi.

Bierzesz odprężającą kąpiel
            Obiecujesz sobie, że to tylko chwila, dosłownie chwila i zaraz siadasz nad notatkami i uczysz się na ten nieszczęsny egzamin. To tylko moment, żeby oczyścić szare komórki i z nowymi pokładami energii wziąć się za rozpoczętą dwie minuty temu naukę.
            W trakcie wylegiwania się w wannie stwierdzasz, że brakuje Ci do szczęścia odrobiny zapachów, więc umilasz sobie ten czas odpalając świeczki i wlewając płyn do kąpieli pachnący liśćmi świeżo ściętego eukaliptusa (no co?).

Idziesz densić w klubie albo upić się w barze
            Nie ważne, że jest poniedziałek. Skoro i tak nie możesz znaleźć w sobie motywacji do nauki to postanawiasz aktywnie spędzić czas, wśród znajomych, którzy cierpią na to samo schorzenie co Ty: lenistwo. Godziny mijają, alkohol się leje, stopy bolą od tych szalonych rzeczy, które wyprawiałaś na barze, a do tego jeszcze wyciągają Cię na domówkę, gdzieś na końcu miasta. I całe szczęście, że egzamin masz wieczorem…

Grasz
            Co będziesz robił? „Będę grał w grę”…
Tyle w temacie jakiejkolwiek nauki. Po co komu ona skoro można zdobywać kolejne levele? Hello?


Poza tym… Można również pisać post zamiast uczyć się do egzaminu. Co wpływa bardziej na rozbudzenie mózgu jak nie pisanie? No chyba nic. A że i tak nie usiądę teraz nad notatkami? Cóż, wiedziałam o tym od samego początku. Dobranoc! 

46 komentarzy:

  1. A nie! Nie muszę już uczyć się do egzaminów, ale to nie znaczy, że nie mam co robić :P Niestety prokastynacja to moje drugie imię, dlatego z łatwością wynajduję tysiąc zamienników za obowiązki. Mnie najczęściej dopada granie, czytanie, malowanie oraz oczywiście docieranie na krańce internetów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne słowo :3
      Krańce internetów są moimi ulubieńcami :D

      Usuń
  2. Akurat miałam dzisiaj sprawdzian z angielskiego, nie pouczyłam się na niego zbyt dużo, ale tak aby zdać na co najmniej 3. Na moje szczęście, nieszczęście strasznie źle się czułam rano i nie poszłam do szkoły. Czasem leniuszkowi się upiecze od złej oceny. Niektórzy żeby się nie uczyć robią najdziwniejsze rzeczy, zastanawiają się czy skarpetki mają wystarczająco czarny kolor oraz czy haczyk przy A jest idealnie zawinięty. Czasem trzeba wziąć się w garść i zasiąść w końcu do tych zeszytów, bo przecież nie chcemy zostać bez mózgami, którymi manipuluje cały świat. Moim sposobem na pochłonięcie wiedzy jest odłożenie wszystkich laptopów, telefonów i tego typu rzeczy poza zasięgiem mojego wzroku. Sama siadam sobie w wygodnym miejscu i jak na leniucha przystało zwykle nie chce mi się po tamte rzeczy wstać i zaczynam się uczyć. Przynajmniej się staram!
    Pozdrawiam ciepło, miłego dnia! (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mam Ci gratulować fuksa, czy jednak współczuć choroby :(
      Czasami to się nie chce wziąć w garść, bo to czego od nas wymagają jest tak bezsensowne i tak do życia nieprzydatne, że szkoda marnować czas...
      Ale przyznaje, bez odłożenia wszelkiej elektroniki nie można się uczyć. Wiem co mówię, nie raz próbowałam.
      Pozdrawiam i zdrowiej!

      Usuń
  3. Liczyłam na te koty. I one tak bardzo rozpraszają, gdy próbujesz uczyć się z tej okropnej fizyki, której i tak nie napiszesz... No trudno, co ma być to będzie, a dziwne filmiki same się nie obejrzą. Zawsze można wrócić do tradycji i uczyć się do sprawdzianu z historii słuchając Joszki Brody ^^
    Pozdrawiam i żebyś te egzaminy zdała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Joszki Brody :( Kto to?
      Nie dziękuję! :)

      Usuń
    2. Muzyk,kompozytor, który tworzy piosenki religijne i dla dzieci. Wpadają w ucho i jakoś tak żyć przyjemniej ^^

      Usuń
    3. "Religijne" i już więcej mi nie trzeba. Nie moje klimaty:D

      Usuń
  4. Zawsze jak nie chce mi się uczyć, staram się zrobić coś pożytecznego dla samej siebie np.: piszę w pamiętniku bądź też zajmuję się blogiem. Jest tyle sposobów aby uciec od nauki XD
    Chciałabym brać relaksujące kąpiele ale nie mam jak- nie mam wanny w domu ;_; Przecież każdej dziewczynie należy się od życia gorąca kąpiel z bąbelkami!
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy sobie szczerze, wszystko jest lepsze od nauki. Nawet kurde sprzątanie wydaje się czymś cudownym, fenomenalnym... No pięknie jest i tyle.
      Współczuję! Czasami wanna potrafi zdziałać cuda!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Oczywiście, że muszę się uczyć. Oczywiście, że tego nie robię. Hahahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same problem here
      #Jutro #kolos #nic #nie #umiem

      Usuń
  6. z tą kąpielą to trafiłaś idealnie :D

    Pozdrawiam i miłego tygodnia życzę :)
    Anru

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja głównie: filozofowanie, granie, kąpiele, czytanie i oglądanie Internetów :v

    Na szczęście krótka sesja (uda się zamknąć wszystko do 3.02), tylko trza dupę spiąć i jakieś chore projekty pozamykać. Projekty, na które tylko raz spojrzy wykładowca. BEEEZSENS! O.o

    Powodzenia! Uprzedzając: ja nie dziękuję za życzenia powodzenia w sesji! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mi uda się skończyć przed 2 lutego... Chociaż u mnie to sa jeszcze 4 kolosy, 2 wejściówki i Bóg wie co jeszcze...
      Polska edukacja w ogóle jest bezsensu.

      A ja już nie wiem czy dziękować czy nie... Kultura mówi, że tak, zabobony, że lepiej nie... Hmm

      Usuń
    2. Jak nie Kultura, to może Fetysz xd

      Usuń
    3. Fetysze są najlepsze. Sama jednak nie wiem, czy wypada mówić o tym, jakie są moje :3

      Usuń
  8. W moim przypadku najtrudniejszy jest moment w którym muszę zabrać się do nauki. Zawsze w tedy mam milion innych rzeczy do zrobienia :')

    Pozdrawiam!
    ♥MÓJ BLOG KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej. Jak już się człowiek weźmie to będzie spoko, ale poza tym...

      Usuń
  9. Tak! W poniedziałek, czwartek i cały następny tydzień mam kolejne egzaminy, a mnie odwiedziła wena i zamiast wczytywać się w koltlerowskie bzdury oraz inne śmieszne struktury organizacyjne albo pomęczyć trochę macierze, ja wolę wrócić do opowiadania, które porzuciłam trzy lata temu. Ale to nie koniec! Bo przecież olśniło mnie, że Gwiezdne Wojny są superowe i koniecznie muszę nadrobić wszystkie części! Teraz, natychmiast. Już trzy za mną!
    Taa... Widzę same pozytywne wyniki zbliżającej się sesji :D
    Nie no, zaraz idę się uczyć. Pełna powaga. Za chwileczkę, jeszcze tylko zerknę do skrzynki mailowej i idę. No za sekundkę...
    Tak to wygląda ;) Ogólnie ciekawy wpis, mega życiowy. Tylko wiesz, co się wydarzyło? Odkąd zmieniłaś adres i szablon, to mi się twoje notki w powiadomieniach nie wyświetlają :o Co ja znowu zepsułam - pomożesz?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuje skasować obserwacje i zacznij obserwować ponownie. Niestety zmieniając adres sprawiłam, że nie wyświetlają się info o nowych notkach, bo obserwacje są ustawione na stary adres bloga.
      Życiowy post? W pełni się z tym zgadzam;D

      Usuń
  10. I dopadło to również mnie! Obiecałam sobie "Karolina, będziesz robić notatki, będziesz systematyczna, będziesz się uczyć", a co z tego wyszło? Nic. Dzisiaj przeżyłam prawdziwy maraton uzupełniania notatek, a gdzie tam do ich wykucia... No, ale przecież mam jeszcze całe 3 dni! Mnóstwo czasu. Bezużyteczna jest u mnie na porządku dziennym, więc szybko przejrzałam wszystkie nowości, demotywatory i kwejk zaczęły mnie trochę nudzić, ale "zabawnych" filmików na youtube zawsze pod dostatkiem! Są też występy z zagranicznych "The Voice" (to nic, że widziałam je już kilkanaście razy), jest "X Factor", "Mam talent"... Masa różności, które są z pewnością ciekawsze od definicji państwa minimalnego, czynników rażenia broni jądrowej czy innych rzeczy, o których powinnam mieć już jakiekolwiek pojęcie.
    Co tam sesja... Jak to mawiali starożytni Rosjanie - #yolo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej definicji państwa, ale sama nazwa mówi mi, że może być ciężki...
      Ja demotów, kwejków i tych innych rzeczy nie oglądamy, ale za to Facebook... O matko...

      Usuń
  11. świetny post! ja zawsze zamiast sie uczyc to siedzę w interniecie.

    michalzlifestyleandfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Kto powiedział, że nie da się obejrzeć „Dr. House'a” w jeden dzień ten nie wie, czym jest sesja… - padłam. Twój humor zaostrza się z tygodnia na tydzien. Uwielbiam CIę! po porstu wszystkie punkty można wcielić w zycie, po prostu wszystkie. jakoś na bardzo dużo rzeczy się ma czas w sesji, czyż nie?XD czekam na piateczek z niecierpliwoscią i zapraszam do mnie na świeżo dodaną notkę - zapiski-condawiramurs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesja idzie więc mój humor jest znacznie bardziej ironiczny niż zwykle.

      Usuń
  13. hahaha Post rozbawił mnie i to dosyć brutalnie, bo tym samym zdałem sobie sprawe z tego czego nie robie - akurat wtedy kiedy powinienem coś robic - TAK uczyć się do sesji! Kto by pomyślał... no no. hah :D Pozdrawiam Cie ciepło pomau-nolimits.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze jest wiedzieć, gdzie leży problem. Teraz do nauki mistrzu:D

      Usuń
  14. I co, sesja położyła łapę na cały czas wolny, że tak tu cichutko? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesja, praca, wymęczenie i lenistwo...
      Jeśli przez weekend coś się tutaj pojawi to ja sama będę zdziwiona. Czeka mnie makabryczny tydzień i sama nie wiem, w co ręce włożyć. #najgorzej

      Usuń
  15. Wydaje mi się, że już kiedyś był taki post, co się robi kiedy nauka czeka... Może się mylę, ale wydaje mi się, że publikowałaś już coś podobnego... Możliwe, że użyłaś innych słów, ale co tam.
    Masz rację! Kurcze jest tyle lepszych zajęć niż ślęczenie nad notakami. Przecież można spędzić milej czas, zabawić się, rozerwać... Ba! Można rozwijać swoją pasję, albo nawet spróbować czegoś nowego... przyznaj ile razy chciałoby się sprawdzić jak to jest skoczyć na bungee? :)
    Mnie też notatki wręcz odpychają, a im więcej ich jest tym bardziej chce się je odrzucić w kąt i zapomnieć, że istnieją. Tylko potem gorzej jak się nie zaliczy i trzeba się potem z nimi przepraszać :)
    Gdyby tak człowiek był odrobinę mniej leniwy... wszystko byłoby dobrze :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Publikowałam! Pierwszy post z "Dziennikarskiego piątku" to sesja, chociaż wtedy użyta była w innym kontekście. :D
      Moje lenistwo teraz pojechało na wczasy za to ja nie wiem, w co włożyć ręce. Dzień dzisiejszy to skracanie skryptu przesłanego przez jednego z wykładowców. Dziesięć godzin pracy i 130 stron streszczone do 42... Nic tylko usiąść i płak...uczyć się.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Ja jeszcze nie mam takich egzaminów, najbliższy to póki co matura, ale na pięć sprawdzianów tygodniowo też nie chce mi się uczyć. Ostatnie trzy tygodnie to miałam tak zawalone, że rezygnowałam ze wszystkich zajęć dodatkowych, a w weekendy wstawałam o 6, żeby się z tym wszystkim wyrobić. :)
    W każdym razie kiedy już mam się uczyć, to raczej zmuszam się do tej nauki. Często wtedy dzieją się dziwne rzeczy, bo jak matmy nienawidzę, to wolę najpierw zrobić z niej 30 zadań, niż porządnie przysiąść do sprawdzianu z polskiego. Sprzątać, nie sprzątam, już wolę się uczyć. Malować paznokci nienawidzę, rysować po notatkach, tym bardziej, bo potem nie wiem, co tam napisałam. W grupie to całkiem nie potrafię się nic nauczyć. Czytać to się wtedy chce jak nigdy, a jak mi brakuje książek, to grzebię po blogach i wattpadzie, zawsze się coś znajdzie. Internety, o tak, to zawsze pomaga. :D
    Cóż, życzę powodzenia i pozdrawiam.
    PS. Zapraszam do mnie na rosabelle-john.blogspot.com
    Rea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sesja totalnie przygniotła. Do piątku jestem poza zasięgiem...
      Żeby to człowiek nie miał nawet czasu po tyłku się podrapać... #najgorzej!

      Usuń
    2. Tak się trochę czuję :(
      Może uda mi się coś napisać... Jak ogarnę jakiś w miarę ciekawy temat to powinnam dać radę napisać... Ale ten temat? Zupełnie do tego głowy nie mam.

      Usuń
    3. Oby Ci się udało coś wymyślić, bo tęsknię za Twoimi postami. Ciągle wchodzę, a tu nic :( Może po sesji uda Ci się coś napisać!

      Usuń
    4. Nie obiecuję, że do wtorku coś się tutaj ukażę, bo przede mną historia i ponad 70 zagadnień a jeszcze nawet się za to nie wzięłam...

      Usuń
  17. Ja zamiast się uczyć albo czytam książkę, albo przeglądam social media ;)
    naoffashion-click

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety ze wszystkim się zgadzam. Taka jest nasza natura, potrafimy wszystko odkładać w czasie. Ciężko z tym walczyć, ale niestety trzeba. Każdy punkt jest taki autentyczny, haha. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że mnie już nie dotyczy - ale tak, w większości wypadków tak to wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj i przez najbliższe dwa tygodnie <3

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)