Zranił, zawiódł, rozczarował

21:43 Magda 30 Comments


Tuli ją do siebie. Najmocniej jak potrafi, najlepiej jak umie. Chce dać jej to, czego teraz jej brakuje – poczucie komfortu i bezpieczeństwo. Zamyka oczy, przyciąga ją bliżej. Pozwala na to, aby położyła głowę na jego ramieniu. Zapewnia, że jest tutaj, właśnie dla niej. Właśnie teraz. Nic nie mówi. Wie, że ona potrzebuje chwili dla siebie. Musi zmierzyć się z tym wszystkim, co ją dzisiaj spotkało, co ją zdenerwowało, co wytrąciło z równowagi. Daje jej czas na przemyślenie wszystkiego, co ją trapi. Cisza. Ona właśnie tego teraz potrzebuje. Ciszy i jego. Obok.
Wie, że najlepiej ofiarować jej czas. Bo czas leczy rany i skłania do zwierzeń. Całuje ją więc w czubek głowy, kładzie się na łóżku i ciągnie za sobą. Nie ma nic przeciwko, aby położyła głowę na jego klatce piersiowej. Tuż nad sercem. Widzi, z jakim skupieniem, ona odmierza kolejne uderzenia. Widzi również, jak, z każdym kolejnym oddechem, ona się uspokaja. To go pociesza. Najgorszy bowiem jest widok jej załzawionej twarzy albo oczu, przez które przemawia smutek. Ma nadzieje, że wkrótce jej przejdzie. Że spojrzy na niego i uśmiechnie się tak, jak lubi najbardziej. Jednocześnie ma świadomość, że dzisiaj jest gorzej niż zwykle. Że ona potrzebuje znacznie więcej uwagi i bliskości drugiego człowieka.
Splata jej palce ze swoimi, delikatnie głaszcze jej dłoń, mówi, że nigdzie się nie ruszy. Że ona może na niego liczyć. Lekko się uśmiecha, gdy ona kiwa głową. To pierwszy odruch świadczący o tym, że ona jest tutaj i słucha. Znowu całuje ją w czubek głowy. Marzy o tym, aby jej przeszło. Marzy o tym, żeby zatrzymać wszystkie zło, które mogłoby ją dosięgnąć. W końcu przeklina sam siebie, ponieważ wie, że nie jest w stanie tego zrobić. A bardzo by chciał.
Zaczyna nucić piosenkę. Nie byle jaką. Przecież to ich kawałek. Przerywa jednak gdy słyszy cichy szloch wydobywający się z jej gardła. Przeprasza. Łapie ją za brodę i prosi, żeby spojrzała w jego oczy. Przeprasza jeszcze raz. Jego wzrok wyraża szczerość. Na jej twarzy maluje się za to ból. Cierpienie, które on musi ukoić.
Dotyka jej policzka, zmazuje kolejne łzy, których ona nie jest w stanie zatrzymać. Czeka, aż będzie gotowa się odezwać. Przejeżdża dłonią po jej plecach. W dół i w górę. I od nowa. Raz po raz. Rozgrzewa jej zesztywniałe ciało, szepcze, że musi być silna. Jeśli nie dla siebie to dla niego. Zapewnia, że da jej wszystko, czego tylko będzie potrzebowała. Że on jest tutaj i wysłucha jej, gdy tylko będzie chciała porozmawiać. Próbuje nie liczyć jej urywanych oddechów. Stara się nie zwracać uwagi na smutek na jej twarzy, w ruchach, w sercu. Stara się o to, ponieważ wie, że wystarczy chwila, aby i jego dosięgła czarna rozpacz. A przecież teraz najważniejsze jest, żeby jej pomóc. Musi poprawić jej humor, pocieszyć. I pocieszy, bo na tym zna się najlepiej.
Gdy ona zaczyna mówić, on czuje się coraz gorzej. Oddałby wszystko, żeby nie musiała tyle cierpieć. Żeby miała spokojne życie i ludzi, na których mogłaby liczyć. Chciałby nigdy więcej nie słyszeć o tym, że kolejny facet ją zawiódł. Że zranił. Że rozczarował. Chciałby wiedzieć, że ma kogoś, poza nim samym, kto byłby w stanie zapewnić jej tyle bezpieczeństwa, ile jej potrzeba. Tyle, na ile zasługuje. Chciałby, żeby faceci wreszcie docenili to, jaka jest. Ma nadzieję, że wreszcie znajdzie się taki, któremu będzie mogła zaufać i który jej nie zrani. Chciałby, żeby któryś dał jej szczęście. Żeby cieszył się z nią, z tych małych (i większych) rzeczy. Chciałby czuć, że może ją oddać pod czyjąś opiekę. Że w rękach tego faceta ona będzie odczuwała radość. 
Wie, że ona jest w stanie znieść sporo złego. Że czasami krzyczy i denerwuje się, ale w końcu dopadnie ją spokój. Po jednym dniu. Po dwóch. W końcu się pozbiera. Jednak rozczarował ją. On. A rozczarowanie jest najgorsze. Tym bardziej, że oddała mu kawałek siebie, na tacy, tak po prostu. Podzieliła się sobą, wpuściła go do środka i dała wszystko, co dać mogła. Przywiązała się. O to jedno akurat nie trudno, ale cała reszta? Raczej nie bywa taka ufna. Nie szasta na prawo i lewo tymi wszystkimi słowami, którymi częstowała jego. Nie wstaje rano i nie zastanawia się, jak sprawić, żeby ktoś miał lepszy dzień. Nie martwi się tak bardzo, nie pisze tak często, nie angażuje się tak mocno. Zaufała. I po raz kolejny się rozczarowała. I po raz kolejny moczy jemu koszulkę, chociaż zarzekała się, że już więcej żaden facet nie doprowadzi  jej do takiego stanu.
Bolało. Musiało boleć. Jak diabli. Dawno nie widział jej tak roztrzęsionej. A przecież jeszcze wczoraj witała go uśmiechem numer 5.. I mówiła, że jest szczęśliwa, że ma się świetnie. Że dawno nie było jej tak dobrze. I co? Zranił. Mocno. Uderzył w czuły punkt.
Wrażliwa. Tak by ją określił, chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wcale taka nie jest. Może on też patrzy tylko pobieżnie? Nie widzi tego, co głębiej? Tego, że cisza męczy ją bardziej niż krzyk? Chociaż krzyku również nie lubi. Albo tego, że potrafi przez kilka godzin analizować parę słów, które ktoś namazał? Może nie rozumie tego, że za każdym razem uśmiecha się widząc wiadomość od niego? Może faktycznie tak jest. Ale to „może” go nie usprawiedliwia.
Rozczarował, powtarza ona. A on, zupełnie nieświadomie, kołysze ją w swoich ramionach, zapewniając, że będzie dobrze. Jak nie dzisiaj to jutro, jak nie jutro to za kilka dni. Ale w końcu będzie ok. Znajdzie faceta, który ją zrozumie. A póki co? Może liczyć na niego. Do niego może przyjść, gdy tylko poczuje się gorzej. W końcu od tego jest.

Post edytowany. 

30 komentarzy:

  1. podobalo mi sie. dziewczyna szuka pocieszenia w ramionacj tego, ktory ja zranil, najwyrazniej, co chyba najlepiej swiadczy o sile uczucia miedzy nimi. NIe wiem, czy sa para, czy nie, ale widac, ze sie kochaja, ze sa dla siebie bardzo wazni. podobalo mi sie. smutne, ale i jednoczesnie radosne, bo dajace szanse na pogodzenie w przyszlosci. chcialoby sie spytac, co takiego zrobil jej chlopak (nie chcial, to widac), ale to wlasciwie drugorzedna kwestia. Pieknie pokazalas uczucie miedzy nimi, pieknie opisalas targajace wnetrzem narratora emocje, nie tylko wprost, ale i przez opis zachowania. Zapraszam do mnie na zapiski-condawiramurs.blogspot.com na nowość :) Jestem ciekawa Twojej opinii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc tę historię chciałam pokazać coś zupełnie innego. Już dawno moje plany nie odbiegały tak bardzo od efektu końcowego, a co za tym idzie od tego, jak ten tekst jest odbierany.
      Mimo wszystko cieszę się, że się podoba.
      Do Ciebie oczywiście wpadne, nie będzie chyba niczym nowym jeśli napisz, że w wolnym czasie... Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Mi się bardzo spodobał ten post.Mega poruszający i serio łapie za serce bo jest jak z jakiegoś kawałka ksiazki

    Kliknij-Official Patty ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ey, to nie fair czytałam to i akurat na yt miałam puszczone "Hello" Adelle. Mieszanka wybuchowa :)
    Zapraszam! www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytane jednych tchem :)

    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu ! :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pracy to lipny weekend :D nie mniej dziękuję i miłego tygodnia :)

      Usuń
  5. ,,Kiedy się wiele w życiu wycierpiało, każde dodatkowe cierpienie jest jednocześnie i czymś nie do zniesienia, i błahostką."-Życie Pi. Tak mi się ten cytat z tym fragmentem skojarzył.
    Łapie za serce. Nie chodzi tu nawet o jego przygnębiający nastrój, ale o to, że to prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam przeczytać tę książkę, ale w końcu nie mogłam się do niej przekonać. Może kiedyś do tego wrócę.

      Usuń
  6. Hey, lovely blog!
    Wanna follow each other??

    Blog: http://missunderstoodstyle.blogspot.com/
    Facebook: https://www.facebook.com/pages/Miss-Understood-Style/1404591476502298?ref=hl

    Waiting for you darling!!

    xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis :) Uwielbiam twojego bloga :) SMutne, ale prawdziwe :(
    http://miczagblogger.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłości się to czyta :)

      Usuń
    2. Miłości... Mój słownik w tel wie, czego mi potrzeba...

      Usuń
  8. Ja... Cholera, to był dobry tekst. Nawet bardzo dobry. Ale nic nie poradzę, że mam serce z lodu i nie poruszył mnie. Wybacz mi, ale niestety takie teksty nie roztapiają go, ani trochę. Zraniona dziewczyna szukająca pocieszenia w ramionach osoby (która wcześniej także ją zraniła?). Cóż, nie twierdzę, że to nie smutne, lecz każdy człowiek jest w pewien sposób zraniony. Przeczytałam w internecie kiedyś: "Wszyscy jesteśmy równie mocno zepsuci. Każdemu z nas brakuje jakiegoś kawałka serca". I jakoś tak trudno mi współczuć pojedynczym osobom, gdy się rozpadają, kiedy wiem, że wszyscy wokół przeżywają podobne męki.
    Pozdrawiam, Alessa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkich poruszy. Gdybym tego nie pisała to może i moje serce byłoby z kamienia chociaż.... Nie, za bardzo mnie takie rzeczy dotykają.
      Dziękuję za szczery, i miły, komentarz :)

      Usuń
  9. Świetny wpis, tyko szkoda, że taki smutny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki miał być. Chociaż jedną rzecz mi wyszła

      Usuń
  10. Bardzo poruszające... tym bardziej, że kilka lat temu przeżywałam coś podobnego... ale te paskudne chwile już za mną

    OdpowiedzUsuń
  11. I kto teraz znowu wymaluje uśmiech na mojej twarzy? Ślicznie napisane, bardzo przygnębiające, ale prawdziwe.
    Bywa i tak...
    MÓJ BLOG KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętasz, że uwielbiam Cię za takie teksty?
    Nie żeby #dziennikarskipiatek był zły, czy nudny. Po prostu takie rzeczy najbardziej mnie uszczęśliwiają. Za każdym razem, nie ważne co opublikujesz jestem zachwycona. Głównie ze względu na te niesamowite opisy uczuć. To co piszesz wydaje się takie naturalne i niewymuszone. Może to głupie, ale wyobrażam sobie ciebie, jak siadasz przy biurku przed laptopem, zamyślasz się na moment, a potem po prostu piszesz to, co masz w głębi serca i nie potrzebujesz do tego zmyślać. Ładnie. W każdym razie twoi mężczyźni w większości, nawet jeśli popełniają błędy (są przecież tylko ludźmi, mają prawo do popełniania błędów) są wrazliwi i czarujący... i chyba to w nich lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam :3 Obiecuję więcej takich, jeśli tylko czas i wena mi na to pozwolą.
      Zamyślam się na całkiem długi moment, ale jak już wymyślę "co" i "jak" to wszystko już jakoś płynie. I chyba faktycznie gdzieś w środku to wszystko mam, bo - wydaję mi się - ci co piszą to słuchają przede wszystkim swojego serca.
      Tak, faceci tacy bywają... Hmmm. Szkoda, że w życiu ciężko takich znaleźć.

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)