14 ulubionych tekstów moich rodziców: Magda i ludzie

22:47 Alice McDalvis 26 Comments


Są rzeczy, o których się nie zapomina. W deszczowe dni w głowie kołacze mi wspomnienie sprzed kilku lat. My, ja i moje rodzeństwo, wędrujący przez rozmokłe pola, cali uwaleni w błocie. Przemoknięte buty, brudne spodnie, umazane ręce i kurtki ze śladami mokrego piachu. A potem wpierdol. Takiego lania nie dostałam nigdy wcześniej ani nigdy później.
Mówią, że bezstresowe wychowanie jest najlepszą rzeczą dla dzieci. Cóż. Dostawałam po dupie. I co? Żyję. Nie mam zapędów do przemocy, nie odbija mi się to czkawką. Dostałam lekcję. Pobolało i przestało. Coś z tego wyniosłam. Coś zapamiętałam. Po tym wydarzeniu nie widziałam powodu, żeby taplać się w błocie i moczyć skarpetki…

Rodzice może i są wkurzający, może i denerwują, ale na pewno czegoś nas uczą. W jakimś stopniu. Jak spojrzy się na to pod odpowiednim kątem. Na pewno każde z Was ma swoje ulubione teksty rodziców. Jedne są pouczające, inne irytujące, następne totalnie głupie. Zawsze jednak coś do życia wnoszą. Chociażby trochę uśmiechu. Oto kilka perełek z mojego domowego słownika mądrości.

Nie podchodź do studni, bo Cię Baba Jaga wciągnie
            Ileż to razy słyszałam ten tekst, gdy byłam mała. Może dlatego nie żyję w przyjaźni z wodą? Wieczna nagonka robi swoje. Mam już te 20 lat na karku, swój rozum i trochę wiedzy, a jednak do wszelakich studni wolę się nie zbliżać. A już na pewno nie patrzeć w jej otchłań. Nie wiem czy to strach przed tą Babą Jagą, czy może lęk przed tym, że okulary mogą mi się zsunąć z nosa i plusnąć do wody… Nie ważny jednak jest powód – respekt pozostwał.

Nie pij z kranu, bo Ci żaba w brzuchu urośnie
            Nie lubię żab. Jakiś wniosek?

Chcesz cukierka? Idź do Gierka. Gierek ma to Ci da
            Udręka mojego dziecińska. W sumie - męczy mnie to nawet teraz. No bo jak można mówić coś takiego dziecku? Jak można mówić coś takiego dorosłej osobie, która potrzebuje słodyczy (zbliża mi się okres, a jestem na diecie, jak żyć?)? To po prostu totalne bestialstwo. I jeszcze ten Gierek. Mając te kilka(naście) lat zastanawiałam się, kim jest człowiek, który ukradł wszystkie cukierki. Miałam szczerą nadzieję, że jest dobry i się nimi podzieli. Bo czasami bez cukru to do mnie człowieku nie podchodź.

Niebo to zostaw lotnikom
            Mówią, że „bo tak” to nie argument. Pertraktacji z moimi rodzicami nie należało zaczynać od „nie bo…”. Kończyło się to takim samym skutkiem – marnym.
Nie wiem jaka jest geneza tego tekstu, ale przyznaję, że jest on całkiem dobrze pomyślany. Jedno z moich ulubionych powiedzonek autorstwa moich rodziców.

Nie siadaj na ziemi, bo dostaniesz hemoroidów
             Do tej pory nie bardzo mi wiadomo, czym owe hemoroidy są, ale brzmi strasznie i jakoś mnie dupsko swędzi jak o tym pomyślę. Unikam siadania na ziemi, na kamieniach, na podłodze. W końcu nigdy nie wiadomo czy to przypadkiem nie szczera prawda z tymi hemoroidami, a wolałabym nie mieć problemu ze swoim tyłkiem. Duży jest, więc i problem całkiem spory…

Jak pies je to nie szczeka, bo mu miska ucieka
            Gdy ma się piątkę niesfornych dzieciaków trzeba znaleźć sposób, żeby ich uciszyć. Czy ten tekst dawał moim rodzicom chociaż kilka minut spokoju przy rodzinnym obiedzie (czyt. siedzenie z talerzami na kolanach i poddawanie się rozrywkom serwowanym przez tv)? Absolutnie nie. Efekt był zupełnie odwrotny od zamierzonego. Był to pretekst do kolejnych słownych przepychanek i obrzucania się mięsem (nie tym pieczonym).

Leć po rozum do głowy
            Tak to już u nas było (i jest nadal), że robiliśmy różne dziwne (i głupie, nie ukrywam) rzeczy. Za każdym razem, zamiast karcącego spojrzenia czy dezaprobaty bijącej z oczu moich rodziców, słychać było ten tekst. Widać moja mama i mój tata wychodzili z założenia, że słowa mają większą siłę niż gesty albo mimika twarzy. Trochę mi tego powiedzenia brakuję, gdy jestem w Warszawie, a do głowy przychodzi mi coś zupełnie odpałowego. Przyznaję również, że czasami mam ochotę poczęstować tym tekstem moich współlokatorów, znajomych czy przechodniów na ulicy.

Nie bądź taka do przodu, bo Ci tyłu zbraknie
            Okres młodzieńczego buntu, pyskówki, chodzenie własnymi ścieżkami. Ja potrafiłam powiedzieć o kilka słów za dużo albo zrobić coś bezsensownego, oni raczyli mnie takimi życiowymi mądrościami. #MojaRodzinaTakaFajna

Jak Ci się nudzi to ubrania popilnuj
            Albo jeszcze inaczej: jak Ci się nudzi to posprzątaj. Kreatywnie to u mnie nigdy nie było. Nudę zwalczało się na te dwa sposoby (przynajmniej próbowało…) i koniec. Można też było, ewentualnie, usłyszeć coś o poczytaniu książki, jednak zdarzało się to na tyle rzadko, że nie warto tym zawracać Waszej głowy.

Jesteś ciemny jak tabaka
            Nie wiem czy tabaka jest ciemna, ale skoro moi rodzice sugerowali, że tak, to chyba to prawda, co nie?

A czy ja mam Cię w dowodzie?
            Standardowe pytanie, które zadają moi rodzice, gdy mówię, że czegoś mi potrzeba. Może być to ubranie, może to być nowe łóżko albo książka od angielskiego. Cokolwiek. W dowodzie mnie nie mają, więc obowiązku zajmowania się moimi problemami też nie… Co najlepsze – i tak to robią. Nie wiem zatem po co tyle gadać, skoro i tak wiecznie wychodzi na moje…

Na zdrowie starej krowie
            Bo przypominanie o tym, że się starzeję jakoś poprawia im humor.

Obiad będzie jak się ugotuje. Przecież głowy do garnka nie włożę

            Coniedzielny spektakl (bo raczej obiadów w tygodniu to u mnie nie ma). Mam nadzieję, że jeśli będę miała swoje dzieci to nie będę ich częstowała takimi słowami. Bo one nie smakują dobrze. Ani trochę. Zwłaszcza, gdy czuję w powietrzu schabowe, a moje kiszki grają marsza. 


Ogłoszenie parafialne:
Przepraszam, że ostatnio jestem tutaj tak rzadko, ale po prostu nie mam czasu ani ochoty na pisanie. 
A tekstów jest na razie 13, ale ten jeden dopiszę jak mi przyjdzie do głowy:D


26 komentarzy:

  1. Ja znam ciemny jak tabaka w rogu xD i kilka innych. To z rozumem do głowy to tez i faktycznie wiele razy chce się to innym powiedzieć xd ;) jeśli chodzi o bicie, coz jak sie raz czy dwa dostanie, to sie z pewnością przeżyje i to bez większego szwanku, ale mimo to nie uwazam, aby to był najlepszy sposob na rozwiązywanie konfliktów. Czekam na ciąg dalszy i zapraszam na zapiski-Condawiramus na nowosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze tak. Nie jestem za napierdzielaniem dziecka za każde przewinienie, ale jak dostanie w dupę, gdy zrobi coś naprawdę bardzo, bardzo głupiego to nic mu się przecież nie stanie. Bez przesady.

      Usuń
  2. A u mnie większość tych tekstów raczej wypowiadali znajomi, nie rodzice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powaga? Moi znajomi często się zastanawiają skąd te dziwne twory biorę :D

      Usuń
  3. U mnie słychać te same teksty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czworo rodzeństwa? Nieźle- u mnie ,,tylko" trójka ( z tym, że czwarte jest sporo młodsze)...
    Oj, ja zawsze obrywałam za to, że do domu brudna wracam. Jak to wyjaśnić, skoro bawiłam się sama? A tak, że naoglądałam się pewnego serialu i byłam dzikuską...
    U mnie też większość tekstów pochodziło od znajomych lub rodzeństwa.
    Jeden klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. Raz czy dwa dostałam i to nawet nie bolało. A bezstresowe wychowanie? Dzieci w trzeciej klasie podstawówki znają więcej przekleństw niż niejeden dorosły. To jest tego skutek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to utkwiła zabawa w berka w wielką ulewę :D Dodam, że u nas grało się w berka "pod nogami". Wyszliśmy z tego przemoczeni :D

      Oni znają więcej przekleństw niż ja, a to dopiero jest dziwne.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. hehe słyszałam podobne teksty. Może nie tyle od rodziców co od babci :D
    Pozdrawiam ! :D
    miczagblogger.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia to w sumie pewnie ma swoje mieszka jednak na tyle daleko, że nie słucham tego zbyt często.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Tabaka jest ciemna, istotnie, więc porównanie trafione :D

    Szczerze mówiąc wiele z przytoczonych przez Ciebie powiedzeń widzę po raz pierwszy w życiu. Znam właściwie tylko to, przestrzegające przed siadaniem na ziemi - z tym, że ja zawsze słyszałam "nie siadaj na ziemi, bo wilka złapiesz". Do tej pory zastanawiam się, na czym by to niby miało polegać i dlaczego, u diabła, wilk.
    W moim domu z kolei popularne było "jeżdżenie na autonogach" (ponieważ moja rodzina jest niezmotoryzowana i wszędzie trzeba iść z buta), "zawędrować do Dupapesztu", "proste jak włos Mongoła" (ulubione teksty mojego brata) oraz "nie mów właśnie, bo cię kura jajem trzaśnie!". Z kolei każda moja wypowiedź zaczynająca się od "nie, bo..." kwitowana była "niebo? Piekło!". Rodzina się śmiała, a we mnie budziły się mordercze instynkty. Nienawidzę, gdy ktoś mi przerywa, a już szczególnie w taki głupi sposób.
    Ale, jak pisała osoba nade mną - babcie są czasami skarbnicami różnych śmiesznych/dziwnych tekstów. Moja na przykład sprzedała mi frazę "o to się Polska w '39 biła", "u pyska i nie Twoje" (wiadomo, gdy coś spada z widelca) lub "błyszczy się jak psu pod ogonem" i wiele innych, często gwarowych określeń, do których potrzeba tłumacza. :D

    Pozdrawiam ciepło,
    Valakiria
    Legendy Verionu
    Legendy Verionu: Iskra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jak rozmawiałam ze znajomymi to też większość z nich słyszała o wilku. Ja tymczasem wilka nie znałam...
      Ooo, z tą kurą i jajem też słyszę!
      I jeszcze "Na "no", to się krowy gno".
      Teksty Twojej babci są mi zupełnie nieznane :D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Dzień dobry? Witam bardzo serdecznie! :D
    Tak długo mnie tu nie było, że pewnie już zapomniałaś, że ktoś taki jak ja, w ogóle istniał! Ale nieważne. c; Z uśmiechem na ustach przeczytałam sobie wszystkie Dziennikarskie Piątki. Uwielbiam to! Ile z tego, co piszesz ma miejsce w moim życiu, normalnie głowa mała! :D
    Pozwól, że skomentuję tylko ten, bo nadrabiania to ja mam jeszcze aż nadto, ale staram się dla każdego znaleźć czas. :D
    Haha, połowa z tych tekstów, które wymieniłaś funkcjonuję w słowniku moich rodziców. :D Zwłaszcza "Niebo to zostaw lotnikom". Natomiast tekstu "Nie pij z kranu, bo Ci żaba w brzuchu wyrośnie" nie słyszałam nigdy. :D
    Jakby tak zebrać powiedzonka wszystkich rodziców na świecie w książkę, wyszłoby pokaźne tomisko. c;
    U mnie na przykład rodzice używają jeszcze innych tekstów typu: "Ale ja myślałam... "A wiesz co? Koza też myślała i zdechła". Nie mam pojęcia skąd im się to wzięło, ale zawsze wtedy nerwy jakoś mi opadają, bo ten tekst strasznie mnie śmieszy.
    Albo jeżeli chodzi o obiad - "Maaaamooo, kiedy jemy? Głodna jestem" " Jak przyjdzie czas to będzie, w foremkę nie wleje". Nigdy chyba nie ogarnę o co chodzi z tą foremką. xd
    Cóż, nie mogę się już doczekać kolejnego postu z tej serii. Ciekawe, o czym napiszesz tym razem. :D
    Pozdrawiam ślicznie i życzę zapału do pracy! <3
    PS. Piękny wygląd bloga! <3
    PS2. Zapraszam Cię na nowy prolog, postanowiłam zacząć od początku, bo poprzednia wersja w ogóle do mnie nie przemawiała. :c c;
    hear-your-voice-again.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie bardzo, że DziennikarskiePiątki się podobają.
      Może kiedyś stworzę drugą część tego zestawienia... W końcu teksty rodziców to są dopiero teksty warte publikacji.
      Hahaha u mnie ewentualnie mówi się, że "gdyby kózka nie skakała toby nóżki nie złamała".
      Cieszy mnie również, że podoba się wygląd bloga :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. "Nie badz taka do przodu bo Ci tylu zabraknie" zawsze mowi mama mojej kolezanki i zawsze mi sie smiac chce bo to doobry tekst jest :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst też jest dobry...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Sama prawda :D a teksty w więksozści słyszałam xd

    Pozdrawiam i miłego tygodnia życzę :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, że nie potrafię kłamać :D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Hahahahaha, twój wpis poprawił mi humor. Dzięki tobie, czytając te cytaty, myślami wróciłam do dzieciństwa :D. Ze studnią to nawet babcia mi mówiła, że babajaga mnie wciągnie :D. I też uważam, że klaps w pupę nikomu nie zaszkodzi, bo dużo też wyniosłam z tego. Dostałam, później tego nie robiłam i wyszłam na tym dobrze ;). /oby więcej takich wpisów!
    P.S. Masz pięknego bloga, dawno mnie nie było i dopiero teraz to piszę :)
    Pozdrawiam! :*
    http://palace-to-crumble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, że wygląd sie podoba :)
      Tekst o studni również lubiła moja babcia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. "niebo to zostaw lotnikom" - słyszę to do dziś, a poziom mojej irytacji przy tym zdaniu stale rośnie xd nic tak nie ucina wymiany zdań z moim tatą, jak właśnie ten tekst... Co do hemoroidów, to ja słyszałam trochę inny "nie siadaj na ziemi bo dostaniesz wilka" i też zachodziłam w głowę, o co cholercia im chodzi. Jakiego wilka?! Pamiętam też, że jak kiedyś nie mogłam czegoś sięgnąć to tata mówił mi, że mam sobie "napluć pod nogi" i weź tu dzieciaku bądź mądry...
    No jednak najbardziej aktualnym jest "wysoka do nieba, a głupia jak trzeba"... taaak, mój tata jest zabawnym człowiekiem ;d
    Co do bezstresowego wychowania... Myślę, że przynosi to więcej szkody niż pożytku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napluć pod nogi? To dopiero dziwny tekst. Nie sądziłam, ze lotnik jest taki popularny. Jeśli zaś chodzi o tego wilka: często słyszę od znajomych tę inną wersję ulubionego powiedzenia moich rodziców.
      Ja to czasami się zastanawiam czy takie bezstresowe wychowanie faktycznie istnieje...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Moi rodzice też mnie i moją siostrę straszyli Babą Jagą, która mieszka w studni. Dzisiaj zawsze miło to wspominam bo kojarzy się z moim dzieciństwem. Było jeszcze wiele takich tekstów ale nie wszystkie pamiętam, a szkoda.

    Mój kawałek internetu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie pamiętam wszystkiego, to trochę dziwne, ale jednak człowiek się przyzwyczaja i nawet nie zwraca uwagi na takie teksty.

      Usuń
  13. Czy te teksty są autorstwa twoich rodziców? Nie sądzę.
    Poza tabaką i żabą znałam wszystkie, a w przypadku siadania na ziemi nie słyszałam o łapaniu hemoroidów (z tego co wiem są to żylaki odbytu) a łapaniu wilka. (To chyba też ma jakiś związek z tyłkiem)
    Prawdopodobnie gdybyśmy zebrali wszystkie tego typu powiedzonka naszych rodziców okazałoby się, że wiele z nich się pokrywa. (Nie dłub w nosie boś nie prosie? Nie wytykaj języka bo ci krowa nasika? Nie zjadaj pestek, bo ci drzewo urośnie?) Jakby nasi rodzice (choć mieszkamy w innych częściach Polski) wynieśli je z jednego podwórka.
    Niezależnie od tego, skąd biorą się te przestrogi, trzeba przyznać rację, że rodzice nas przede wszystkim uczą. Ja także nie jestem za bezstresowym wychowywaniem dzieci. Może nie, żeby prać po tyłku za każde przewinienie, ale dyscyplina jakaś i zachowywanie szacunku muszą być. Ile razy się widzi dantejskie sceny w supermarkecie, bo rodzicielka nie chce kupić tego, czy tamtego, albo sytuacje w autobusie... masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że te teksty są uniwersalne i każdy rodzic je wypowiada. Pytanie tylko, skąd oni wszyscy to znają, a końcu kiedys nie było neta i nie można było tak szybko rozprzestrzenić wiadomości... No nie wiem, ale ciekawią mnie takie rzeczy.
      Rozwydrzone bachory w sklepach zawsze spoko, gdyby to było moje dziecko to bym go chyba w tym sklepie zostawiła...

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)