5 typów kierowców

22:36 Magda 93 Comments


Już za kilka miesięcy nastąpią zmiany w przepisach dla młodych kierowców. W kolejce czekają też nowe zasady egzaminu na prawko. Ja dzisiaj zabieram moich czytelników w podróż, w której poznają 5 typów kierowców, bo jak wiadomo – trzeba znać tego, z kim przyszło (albo przyjdzie) nam żyć.   

Gdy Ewelina (pozdrawiam) zaproponowała taki temat posta byłam sceptycznie nastawiona. Jasne, samochodem jeżdżę prawie 2 lata i trochę już widziałam, i swoje przeżyłam, ale wątpiłam w to, że uda mi się skatalogować kierowców. A jednak… Udało się i nawet myślę nad drugą częścią, bo typy człowieka można mnożyć i mnożyć. Oto moja złota piątka.


5 TYPÓW KIEROWCÓW

5. Narwaniec
            Egoistycznie postanowiłam zacząć… od siebie. Jeśli mam zaliczać się do jakiegoś typu to właśnie do tego. Bo widzicie, narwaniec to taki ktoś, kto nie potrafi usiedzieć spokojnie za kierownicą. Ja nie uznaję czegoś takiego jak jazda płynna. Ja wciskam pedał gazu tam, gdzie mogę, zmieniam biegi szybciej niż modelka ubrania przed pokazem, a potem hamuje w ostatniej chwili, a wszyscy pasażerowie obijają się na siedzeniach…
            No dobrze, tak źle to nie jest, ale jednak z tą jazdą płynną nie żartowałam. Po swoim ojcu odziedziczyłam zwyczaj szarpania się z samochodem podczas jazdy. Moje Maleństwo (tak, właśnie tak nazwałam swój samochód) swoje, ja swoje, a potem tak jakoś wychodzi, że hamuje gwałtowniej niżbym chciała.

4. Tatuś
            Nowy kierowca jest skazany na łaskę swoich rodziców. W końcu, w większości przypadków, to właśnie oni pożyczają samochód. Spora ilość rodziców ma też nawyk pilnowania swoich pociech, gdy te stawiają pierwsze kroki – albo ładniej – gdy te przemierzają pierwsze kilometry bez instruktora po swojej prawicy.
            Mogę się założyć, że spora część młodych kierowców musiała jeździć z rodzicem, który bacznie pilnował, czy aby na pewno auto wróci całe do garażu. Mój ojciec miał zwyczaj darcia japy za każdym razem, gdy popełniłam jakiś błąd – typowy dla kogoś, kto dopiero zdał egzamin na prawko i jest po tych trzydziestu kilku godzinach za kółkiem. To nie były wielkie mankamenty, które mogły skończyć się tragedią, tylko, nie wiem – zapomnienie o włączeniu świateł albo migacza przy skręcaniu. Darcie japy, mówię Wam. A do tego wiecznie mówił, jak powinnam trzymać kierownicę, kiedy powinnam zmieniać biegi, kiedy skręcić i za ile zacząć hamować. Dodam, że on nie jest wielkim autorytetem w tej dziedzinie, bo jeździ tak samo jak ja albo i gorzej ( J ). Kazania za to prawić potrafił bardzo długie. Najlepsze jest jednak to, że ostatnio pytał, kto ma pierwszeństwo na jakimś tam skrzyżowaniu, bo… ja powinnam wiedzieć lepiej.
Mój tatuś tak skutecznie denerwował mnie, gdy prowadziłam, że wreszcie, tocząc z nim słowną batalię, usadziłam go na siedzeniu z tyłu. Jeździ tak do tej pory…

3. Ewa
            Ewa to taki synonim kobiety. Chyba nikomu nie muszę mówić jak one jeżdżą, a przynajmniej niektóre. Warto jednak skupić się na pewnym elemencie, który jest cechą charakterystyczną każdej z pań.
            Multitasking, czyli robienie kilku rzeczy na raz, jest typowo kobiece, nie sądzicie? No nie uwierzę, jeśli mi powiecie, że nie widzieliście kobiety, która prowadziłaby samochodów, śpiewała najnowszy hit Beyonce i, jednocześnie, poprawiała puder na nosie przy okazji popijając kawę. Czasami aż mnie dziwi, że na drogach wypadków jest tylko tyle…
            Ja osobiście, mimo że jestem kobietą, nie mam pojęcia, jak można pogodzić ze sobą tyle rzeczy i skupiać się na jeździe. Nie ukrywam, zdarzało mi się poprawiać makijaż w samochodzie i przeglądać się we wstecznym lusterku, ale wszystko w granicach rozsądku. Niektóre sceny, które rozgrywają się na drogach, przyprawiają mnie o ciarki. A najbardziej na świecie wkurwiają mnie telefony w wymanikiurowanej dłoni.

2. Kubica
            Kubica to facet między 20 a 38 rokiem życia, który zapierdziela po ulicach na łeb na szyję. Wyprzedza na trzeciego, mija na ślepo, pędzi tak, że ledwo można zarejestrować jego obecność, a potem tylko słychać pisk opon i manewry na skrzyżowaniach, które nie mieszczą się w głowie.
Często się słyszy, że motocykliści, którzy jeżdżą jak szaleni to „dawcy”. Czy w takim razie nie powinno się tego sformułowania używać także wobec kierowców? W końcu z nich chyba byłby większy pożytek, gdyby ich maszyna rozbiła się na jakimś drzewie..
            Bezmyślności i głupoty na drogach nie popieram. Rozumiem, że komuś może się śpieszyć i czasami przyciśnie pedał mocniej niż zazwyczaj, ale to jeszcze nie brawurowa jazda. Za to szpanowanie tym, że samochód może wyciągnąć 150 na odcinku, gdzie normalnie powinno się jeździć 90, to dla mnie kompletny debilizm i nie wiem, co tacy ludzie myślą, gdy prowadzą (i jeszcze, nie daj Boże, kogoś wiozą).

1. Żółw
            Totalne przeciwieństwo poprzednika. Żółwie tempo na drogach jest wprost proporcjonalne (coś mi zostało z tej nauki przedmiotów ścisłych) do szybkiej jazdy. Ja nie uważam się za osobę, która jeździ strasznie szybko, ale też nie wlekę się jak ślimak. Jeśli zatem spotkam w podróży delikwenta, który jeździ wolniej ode mnie czy od mojego dziadka, to szlag mnie trafia. No, bo serio. Są jakieś zasady mówiące o tym, że pewnych prędkości się nie przekracza. Wychodzę z założenia, że nie powinno się również jeździć wolniej niż przewiduje norma.
Ostatnio oglądałam filmiki Serafina (polecam SerafinTV na YT, przy okazji – chcielibyście poczytać o moich ulubionych blogerach/youtuberach?) i akurat trafiłam na taki, w którym mówił o jeżdżeniu samochodem. Twierdził, że kierowcy, którzy jeżdżą za wolno tamują ruch. No ja się z tym, kurde, zgadzam. Gdzie trzeba zwolnić, tam zwalniajmy, ale gdzie jest możliwość przyśpieszenia nie jedźmy 40km/h…

Ogłoszenia parafialne:
Tragicznie się czuję. Jesień daje o sobie znać: bolą mnie zatoki, jestem śpiąca (i nie chodzi o to, że budzą mnie w nocy:):):)), czuję, że bierze mnie przeziębienie, no i nie mogę się przyzwyczaić do powrotu na studiach (God, gorzej niż na 1 roku…).
Poza tym planuję post z ulubionymi powiedzeniami moich rodziców. Może być?


             PHOTO: Viktor Hanacek 

93 komentarze:

  1. Po pierwsze, nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak udało Ci się zronbić taki szablon. PO drugie, jestem zarówno za tym, żebyś napisała o bloggerach, jak i powiedzonkach rodziców Po trzecie, uważam że notka jest bardzo, bardzo trafna. We wszytskim trzeba odnaleźć złoty środek, to się tyczy dwóch ostatnich punktów. Tatuś to chyba praktycznie każdy rodzic świeżo upieczonego młodego kierowcy xD Narwańców też znam dużo :D Nie mogę się doczkeać następnego piątku xDxDxD No i mam nadzieję,że niedługo przyzwyczaisz się już do studiów, podobnie jak Twój ogranizm (kurde, chjyba każdy łapie jakiegoś wiruska na początku roku, bez kitu xD).
    Zapraszam na zapiski-condawiramurs na świeżutko dodaną nowosć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon był ściągnięty, to nie moja zasługa. Ja tylko pracuję nad doborem zdjęć, żeby wszystko piknie ze sobą grało.
      Cieszy mnie, że pomysły się podobają. Jeśli chodzi o blogerów to swoje typu już mam, jeśli zaś chodzi o rodziców to zbieram materiały ;D
      No też mam nadzieję, że jakoś te studia ogarnę, bo w tym roku to jest istna tragedia... A czy organizm się przyzwyczai.. tego nie wiem. Padła mi odporność na pierwszym roku i szczerze? Jestem zdziwiona, że jeszcze nie byłam przeziębiona...
      Pozdrawiam i wpadnę w niedalekiej przyszłości:)

      Usuń
  2. Hm, jestem czymś pomiędzy Tatusiem, a żółwiem. Dobra, jeżdżę z tatą i też wydziera się na mnie mówiąc "ja wiem, że jest ruch prawostronny, ale chcesz wjechać na krawężnik?". Ale chyba usprawiedliwia mnie to, że niedawno zdałam egzamin i bez mojego instruktora, który miał sprzęgło i hamulec, czuję się mniej bezpiecznie na jezdni.
    Trafny post, nie powiem, że nie. Czekam na więcej! Coś o blogerach i teksty rodziców brzmią super :)
    Powodzonka na studiach :D

    vexykon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki są najgorsze. Potem człowiek się przyzwyczaja do samotnej jazdy (ewentualnie z radiem). Uwierz mi, nic nie uczy tak bardzo jeździć jak branie pełnej odpowiedzialności za swoje czynny.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Cześć, po przeczytaniu tego posta zdałam sobie sprawę, że jestem zlepkiem wszystkich tych typów. I to chyba nie za dobrze :( częste ryski i zadrapania na karoserii mówią same za siebie.
    ale chyba najbliżej mi do narwańca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak szalejesz za kierownicą?:D
      Moje Maleństwo i tak jest sfatygowane, więc zawsze mogę powiedzieć, że "to już było".
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Zanim przeczytałam opisy, to byłam pewna, że będzie mi pasował Kubica... jednak po lekturze wiem, że na pewno nie :D Może ten narwaniec... Ja mam tak, że zawsze jeżdżę szybciej, niż ustawa przewiduje, ale w granicach rozsądku. Jak mamy drogę szybkiego ruchu, to lubię sobie przycisnąć pedał gazu, ale jak jadę po mieście, to staram się nie przekraczać aż tak bardzo ;) Kiedy jest bezpiecznie i można, to można, a jak mamy miejsca, gdzie o wypadek nietrudno, to trzeba jednak zwolnić. Na kursie dowiedziałam się, że w zakręty wchodzę jak kierowca wyścigowy (jeśli chodzi o szybkość, zmianę biegów i technikę) :D I że ogółem byłabym dobrym kierowcą wyścigowym, mającym szanse na zdobywanie pierwszych miejsc :D Niestety nie poszłam w tym kierunku, ale nawyki zostały ;)
    Pozdrawiam :)

    Zapraszamy na naszego bloga ->klik<-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było spróbować! :) Zawsze to jakaś szansa i nowe przygody :D
      Ja z biegami zawsze miałam problem, bo jakoś nie było dla mnie logiczne ich ciągłe zmieniane. No litooości. Po co to komu?:D

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Większość moich znajomych właśnie zrobiła prawko i rzeczywiście mnóstwo z nich jest pod stałym nadzorem rodziców podczas jazdy. Rozumiem, że rodzice martwią się o swoje samochody, no ale z drugiej strony, jeśli ktoś zdał egzamin, to raczej od razu nie spowoduje wypadku, a z jakiegoś powodu właśnie tak się wydaje wszystkim rodzicom. A jeżdżenie obok swojej pociechy i ciągłe zwracanie uwagi może tylko młodego kierowcę o wiele bardziej zestresować. Już nie wspominając o tym, że np. moja koleżanka, która zdała egzamin jakieś dwa miesiące temu, jeździ lepiej od mojej mamy (i żeby nie było, moja mama wcale nie jeździ źle), więc nie ma co zakładać, że młody kierowca, to gorszy kierowca. Inna moja koleżanka ma za to tak, że może spokojnie brać samochód rodziców, pod warunkiem, że jej mama nie siedzi na miejscu pasażera, bo ona "woli nie widzieć, jak jej córka prowadzi i się nie stresować". Także to akurat chyba całkowite przeciwieństwo opisanego przez Ciebie nr 4.
    A co do Żółwi, to czasem mogą być o wiele bardziej niebezpieczni niż ci jeżdżący bardzo szybko . Na przykład na autostradzie ktoś kto jeździ szybko nie stwarza aż takiego zagrożenia, jak osoba, która się wlecze.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżenie z rodzicem zawsze stresuje. Ale najgorsze jest to, że niczego się człowiek nie uczy gdy ktoś mu mówi co ma robić. Najpierw instruktor, potem rodzic... A jak samotnie wybierze się człowiek w podróż to nogi mu się trzęsą niczym mi na egzaminie i nic z tej jazdy nie wychodzi. A samochód to przyjemność!
      Ja np. nie lubię jeździć samochodem z moja siostrą. No po prostu nie jestem w stanie tego przeżyć.
      No dokładnie. Autostrada rządzi się swoimi prawami i wiadomo, nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby szybko zasuwać, ale nie oszukujmy się 50km/h to nie jest prędkość, którą można tam rozwijać...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Kurcze, czyli jestem narwańcem :P Uwielbiam szybką jazdę i nie toleruje piłowania samochodu na niskich biegach. Jak ruszanie to dużo gazu i tylko kolejne biegi. :P Z hamowaniem jednak już staram się robić to bardziej delikatnie, bo nie lubie jak mną rzuca po samochodzie prze gwałtownym hamowaniu. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też nie lubię jak mną rzuca po samochodzie, ale ja to jestem psychicznie na to nastawiona, bo przecież wiem kiedy wykonam jakiś manewr. Współczuję za to moim pasażerom :D

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ja nie jeżdżę samochodem,ale mój brat to typowy kubica,jakiego opisałaś :)
    royal-girll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję bratu, jeszcze bardziej Tobie. Kiedyś jechałam z bratem koleżanki... Jezu... Serce w gardle.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Może może, jestem za! ;)
    A co do tych kierowców... ja planuję prawko na ferie zimowe i... już się boję. Poza tym jestem dość niecierpliwa i szybko sie irytuje wiec za kierownica pewnie bede wkurzona x2. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :D Ja za kierownicą klnę więcej niż normalnie. I krzyczę i denerwuję się i wzdycham z rezygnacją... Ale tak też da się żyć, wiem co mówię :D Całkiem dobrze mi się jeździ w takim stanie, przynajmniej nie jest nudno. A i wyrzucić z siebie mogę wszystko co stało mi ością w gardle, więc jest to wielki plus.
      Ja to prawko robiłam kilka miechów... Tragedia ogólnie, ale było warto, bo teraz się prosić nikogo o podwózkę nie muszę.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. nie skończyłam prawka ale jeździłam na kursie;) z moich doświadczeń to jeszcze grupa z opóźnionym czasem reakcji - zielone pali się już jakiś czas a ten dalej czeka.
    Jako pieszy - nienawidze kierowców (czesciej to kierowczyni/kierowniczki (sic!)) które prejezdzaja po pasach gdy ja jestem w połowie drogi -.-'
    dziekuje pieknie za odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, tak. Bo się taki zagapi albo robi nie wiadomo co za tą kierownicą, a Ty stój i kurde zaraz znowu czerwone....

      Usuń
  10. Serdecznie współczuję wszystkim, którzy będą zdawać prawko po staremu. Ja już jeżdżę dwa lata i chociaż uwielbiałam jeździć na jazdach z instruktorem, to egzamin to była prawdziwa masakra. Nigdy przed ani po tak bardzo się nie stresowałam. Nawet przed maturą!
    Ale wracają do typów to ja się nie potrafię jednoznacznie zakwalifikować do jakiejkolwiek z przedstawionych typów. U mnie to zależy od humoru. Ja mam dobry dzień to absolutnie nic mi nie przeszkadza, ale jak mam gorszy dzień to już wychodzi ze mnie totalny nerwus i irytuje mnie dosłownie wszystko, a najbardziej piesi, którzy włażą pod koła nawet nie spojrzawszy czy coś jedzie czy nie.
    Co do jazdy z rodzicami - lubię jeździć z tatą. On mnie od początku wszystkiego uczył i jedynie do czego się czepia to do prędkości, że albo za szybko, albo za wolno. Za to moja matka (która prawka nie ma) oj, to jest inna bajka, ale ona ogólnie boi się jeździć, więc jakikolwiek gwałtowniejszy manewr i jest panika.
    Fajny post :)
    POzdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzamin bym katastrofalny. I o ile za pierwszym razem nie stresowałam się praktycznie wcale to kolejne niepowodzenia skutecznie ten stres mi zagwarantowały.
      Taaak! Piesi to jest katastrofa. I zawsze mnie kurde denerwuje gdy mówią, że kierowcy po raz kolejny potrącili pieszych, ile to wypadków itd. Jasne. Czasami wina ewidentnie leży po stronie kierowcy, ale są wypadki kiedy winny jest nie kto inny jak pieszy, który uważa się za świętą krowę i nawet w najgorszą pogodę bezmyślnie pakuje się na jezdnie, bo przecież "kierowca ma zasrane prawo się zatrzymać". Gorzej, że czasami strasznie ciężko jest wyhamować...
      Mój ojciec wiecznie powtarza, że mogłabym jechać szybciej. Tylko jego szybciej niekoniecznie jest przeze mnie uznawane za bezpiecznie. Dlatego właśnie wolę, gdy siedzi z tyłu... Mniej pyskuje.

      Pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
  11. Ja nie mam prawka z własnego wyboru. Jestem strasznie roztrzepanym człowiekiem, który wiecznie buja głową w chmurach. Kto normalny dałby takiej osobie auto? Sama bym go nawet nie chciała. Fakt, że komunikacja miejsca jest bardzo uciążliwa i czasami rozmarzę się nad posiadaniem własnego auta, ale potem przypominają mi się różne nieciekawe sytuacje na drodze (korki,kolizje), nie potrafiłabym się wtedy zachować, zaczęłabym panikować, a gdy sie denerwuję to zamieniam się w bezmyślną kluchę. ;)
    Pozdrawiam!
    http://geekbsf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nigdy nie lubiłam jeździć po mieście, bo te korki doprowadzają mnie do psychicznej ruiny. Do tego piesi, którzy pchają się pod koła, zwalnianie na kazdych światłach i jazda zderzak w zderzak. Niee, zdecydowanie bardziej wolę spokojną jazdę po bocznych drogach :D

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Mam prawko już ponad rok. Jetsem czasami przerażona osobami które poruszają się autami. Najbardziej nie lubię "Kubicy" i "żółwia". Moja koleżanka jeździ własnie jak Kubica i już zdązyla straci prawko na 3 miesiące.. Głupota. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty mówisz... Tragedia, ale skoro lubi prędkości to i z konsekwencjami powinna się liczyć...

      Usuń
  13. ja jeszcze prawka nie mam, więc do żadnej grupy JESZCZE się nie zaliczam xD

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze nie wiedziałam, że jest aż tyle typów kierowców :D

    http://miczagblogger.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie wiedziałam, a potem zaczęłam pisać...

      Usuń
  15. Świetny wpis :) Ja co prawda prawko mam od 4 lat, ale w tym momencie raczej zaliczam się do żółwia, bo w ogóle nie jeżdżę, chociaż wczoraj się przełamywałam i na szczęście mój chłopak jest raczej spokojnym nauczycielem :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczym moja siostra... Po długim okresie niejeżdżenia jest straszny problem w tym, żeby wsiąść za kierownicę.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Prawka jeszcze nie mam i do niczego się nie zaliczam, ale post mi się miło czytało :D
    /Liseł
    http://you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się Twój wpis - ja zdecydowanie zaliczam się do typu narwaniec :) Lubię też szybką jazdę i bystrych kierowców. Moi bracia mówią, że jeżdżę jak facet - czyli pewnie, szybko zmieniam biegi, ale mam coś z tego typu Ewy - czyli zdarza mi się robić kilka rzeczy na raz (nigdy się nie malowałam prowadząc, totalna głupota). Zawsze myślę o sobie, ale też o innych pasażerach - bezpieczeństwo przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Malowanie się podczas jazdy to totalny bezsens. Nie można poczekać do czerwonego światła na skrzyżowaniu? Ja bym czekała.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. A mnie właśnie tata wrzuca od razu na głęboką wodę. I szczerze, to też nie jest za dobre. Mnie jeszcze wkurza jak ktoś ma skręcać i włącza kierunek w momencie skręcania...nie cierpię!
    Świetny blog, obserwuję!
    [ice maiden]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tak. Kierunki wrzucane na ostatnią chwilę są irytujące :)
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Fajnie, że się przyznajesz do swojego stylu jazdy :D Masz ten sam co moja przyjaciółka i wybacz ale BOŻE. Nie cierpię z nią jeździć :D Mi chyba najbliżej do żółwia, tylko że nie jeżdżę tak wolno. Po prostu jeżdżę bardzo przepisowo i jest to u mnie drażliwy temat, ponieważ uważam, że skoro są jakieś zasady to powinniśmy ich przestrzegać i nie zostały one stworzone jakoś bezmyślnie a w konkretnym celu. No więc jak jest do 40km/h to jadę tak z 47, bo jest to przepisowo nieprzepisowe 10 więcej :D A jak jakiś "Kubica" za mną jedzie, to mam to gdzieś, niech sobie mnie wyminie i już. Skądś muszą brać organy, nie? :D
    A "Ewą" mnie dobiłaś :D Kiedyś czekałam na światłach na skrzyżowaniu i nareszcie - zielone. No ale auto przede mną z jakąś babą głupią w środku (było widać, że kobieta, stałam tam chyba z 5 minut to zdążyłam się przypatrzeć) oczywiście stało dalej. Dlaczego? Bo ona sobie coś musiała w torebce poszukać i nawet nie zauważyła zmiany światła. Nosz kur.! Jak się jest pierwszym na światłach to niech się jaj nie robi, kurde.. :/
    A ja dodałabym jeszcze "telepatę" czyli kierowcę, który właśnie w ten sposób się porozumiewa. Po co mu kierunkowskaz? Nie słyszałaś jak ci powiedział że skręca? :D Szczególnie mnie to irytuje na rondzie. Nie wjeżdżam na nie, bo nie daje chłop/baba kierunkowskazu, a skręca. Yhm. No dzięki. :D
    Zapraszam! zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym blogu przyznaję się do wielu rzeczy. Mogłabym napisać, że jestem najlepszych kierowcą na świecie, ale po co kłamać? Szczerość bardziej przyciąga uwagę.
      Ja niestety wychodzę z założenia, że przepisy przepisami, ale ustawienie znaków na drodze jest czasami totalnie bezmyślne. Po drugie, niestety, ale znaki stoją w miejscach, w których od lat nie powinny stać, do tego w miastach są takie skupiska tego wszystkiego, że nawet nie można ogarnąć co i jak. Beznadzieja.
      Ja bym na taką trąbiła. Koniec końców załapałby, że ma jechać dalej.
      Na rondzie najgorzej :( Ile to razy mam ochotę pomachać środkowym palcem, gdy widzę takiego typa, który skręca, a nie wrzuca kierunku... A ty stój człowieku jak głupi...

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  20. Bardzo dziękuję za tak wyczerpujący komentarz - zrobiło mi się naprawdę miło, wiedząc, że ktoś taki jak Ty uważnie czyta moje bazgroły, hihi.
    Oj, kierowcą to ja jeszcze nie jestem i minie dobrych parę lat, nim się stanę, a rodzice już mnie namawiają do rozpoczęcia nauki 'domowej' wraz z nimi, podczas gdy ja cały czas się zastanawiam, jaki po tych przygodach będzie samochód, i czy w ogóle będzie...
    Z tego, co zdołałam sama zauważyć będąc towarzyszem prowadzącego auto lub jednym z pasażerów (a nawet pieszym!) coraz bardziej denerwują mnie te ślimaki. Rozumiem, że nie chcecie państwo przypadkowo złamać przepisu, ale jazda 30 km na terenie niezabudowanym też jest karalna. A z tym pieszym dokładniej chodzi mi o to, że kilka tygodni temu przechodząc przez przejście z przyjaciółką omal nie rozjechała nas starsza para, która jak było po niej widać nadzwyczaj świetnie się bawiła. Nie zrozum mnie źle - nie byłyśmy nieuważne, zawsze rozglądam się po kilka razy w prawo i lewo przed wejściem na zebrę i dopiero wtedy, gdy widzę, że nic nie nadciąga albo samochody zwalniają i się zatrzymują wkraczam. Tak było i tym razem, dodam, że był wieczór, lecz latarnie świeciły jasno. Była to na ulicy dwupasmowej jednokierunkowej. Na jednym pasie samochody się zatrzymują. Wychylam się jeszcze by zobaczyć, co dzieje się na drugim i czy nic nie nadjeżdża. Ok, tam pusto. Idziemy, prawie przekroczyłyśmy drugą część... lecz coś mi tu za jasno od nadciągających przednich świateł. Opamiętuję się, staję, krzyczę i szarpię przyjaciółkę do tyłu. Samochód hamuje piskiem, ledwo co w nas nie wjeżdża. Wpatruję się w szybę i kogo widzę? Rozbawionego niemal do łez dziadziusia za kierownicą i jego żonkę! Rzeczywiście, mogliście nas zabić, przezabawne! Przechodzimy tym razem najostrożniej jak się da i zaczynają się rozkminy, których nie ma tutaj najmniejszego sensu wypisywać. No nic.
    Takim starszym osobom jeszcze raz przeprowadzić egzamin jazdy oraz obowiązkowo sprawdzić wzrok i inne narządy zmysłu lub występowanie ewentualnych chorób.
    Też napisałam eseja, jej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie nauczyło mnie tego, że należy czytać uważnie. Moja osobowość wymusza za to na mnie docenianie pracy innych, a chyba nie ma lepszego sposobu jak wyczerpujący komentarz.
      Słuchaj rodziców. Nie powinnam do tego namawiać, ale jednak muszę - im szybciej oswoisz się z samochodem tym lepiej. Ja swojemu ojcu zakomunikowałam, że nie wsiądę do "eLki" dopóki nie pojeżdżę jego samochodem. No po prostu nie było opcji. Musiałam wsiąść, ogarnąć gdzie jest gaz, gdzie hamulec, a gdzie sprzęgło. I te kurde 2 metry też musiałam się przetoczyć, bo to po prostu gwarantowało mi, że nie będę aż tak bardzo się denerwowała na kursie, a poszłam od razu na głęboką wodę, czyli wyjechałam na miasto.
      Najlepiej... te 30km/h w terenie niezabudowanym to moje utrapienie. No jak tak kurde można. Jeszcze rozumiem jakby droga była jakaś wyboista itd., ale nie jest, a ktoś i tak toczy się kurde po tej jezdni.... Nie wiem, może oni wszyscy podziwiają krajobrazy?
      Babcie i dziadkowie <3 Uwielbiam. Jezu, ja się boję wsiadać do samochodu z dziadkiem. W pewnym wieku już po prostu nie powinno się zasiadać za kierownicą.
      Dziękuję za ten esej :D

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  21. Jeju ale świetny post! Właśnie niedługo sama będę kierowcą, więc mega mnie to zainteresowało:)
    Zapraszam do mnie! byłabym wdzięczna gdybyś przeczytała nowy post i pomogła mi w konkursie:) pozdrawiam!
    xshandy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Pamiętam jak moja siostra zdała prawko i nigdy nie chciała jeździć z punktem 4, bo zawsze kończyło się to kłótnią...
    Co do tej Ewy, to mi się przypomniała mi się pewna parka jadąca samochodem. Facet (on kierował) jechał bardzo wolno (na drodze głównej wydaje się to bardzo dziwne), a kobieta... maluje rzęsy przeglądając się w lusterku bocznym (tak to się nazywa? Nie mam pojęcia o samochodach). Myślałam, że wtedy padnę na ziemię. Makijaż przede wszystkim ^^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha, ale jaki dobry facet. Specjalnie zwolnił, żeby jego kobieta mogła się umalować, no takich to ze świecą szukać (i nawet tutaj nie ironizuję). Czy boczne lusterko to nie wiem. Powiedziałabym prędzej, że malowała się w tym, które jest w środku samochodu, a to boczne nie jest :D
      U tak samo.. Jazda samochodem z moim ojciec wiecznie kończyła się kłótnią i zepsutym nastrojem na resztę dnia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No właśnie też mi się to dziwne wydaję, ale kobieta patrzyła w boczne. No cóż, grunt to żeby się w związku dopełniać :)

      Usuń
  23. Ja chyba jestem połączeniem narwańca i ewy :D haha

    Konkursy internetowe ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Haha, ciekawe jakim kierowca ja będę :D
    moja mam to trochę taka Ewa, dużo naraz potrafi zrobić, ale nie sa to typowo plytkie zachowania (jest po prostu uzalezniona od telefonu!) jednak jest jedna 3 osob z którymi nigdy nie balam sie wsiasc do samochodu/K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja z moim ojciec nie lubię jeździć, mama za to prawka nie ma.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  25. Mnie najbardziej wkurzają (a raczej przerażają) 'kubice' i Ewy. Dlaczego Ewy? Bo nie wiadomo jakbyś się wdzięczyła żadna nie zatrzymuje gdy stoisz na przejściu..
    http://frazeologizmastrall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przejściu to i ja rzadko się zatrzymuję, bo - jakby nie patrzeć - ja też, jako pieszy, wiecznie muszę stać. Ale spokojnie, staram się jak mogę jednak przepuszczać ludzi na zebrze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  26. ja jeszcze nie mam prawo jazdy, ale pewnie będę żółwiem :D
    http://healthy-beauty-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza jest znajomość samej siebie:D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  27. Jeszcze nie czuję się, żeby zostać kierowcą i jak na razie nie zamieram robić prawka. :D Oszczędzę biednych ludzi. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłam, ale teraz dziękuję losowi, że miałam okazję zrobić prawko zaraz po 18... Życie jest teraz piękniejsze, tylko droższe - niestety.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  28. Jestem 'Ewą'... Podczas jady często się maluję, albo szukam czegoś w torebce. I tak wiem - nie jest to do końca bezpieczne ;p Fajny wpis. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak tak można podczas jazdy? Ja to bym się o zdrowie (jak nie swoje to innych) bała.

      Pozdrawiam i dziękuję:)

      Usuń
  29. Ja niestety nie mam jeszcze prawka. Ale domyślam się, że gdybym była kierowcą pewnie byłabym 'Ewa' :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Może nie mam jeszcze prawka, ale bardzo rozumiem to co napisałaś! Bardzo się uśmiałam :D Genialny post! <3

    NOWY POST! ZAPRASZAM!
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  31. Pojawiam się także tutaj :)
    Zacznę od tego, powiedzonka, bloggerzy i yotuberzy, to doskonałe pomysły na kolejne tematy na #dziennikarskipiątek i mam nadzieję, że je nam przedstawisz. Bardzo! Bardzo! :)
    Sama kierowcą nie jestem - i nie będę - ale z samochodem miałam w życiu do czynienia (co prawda jako pasażer, ale jednak) i najbardziej zgadzam się z tymi dwoma ostatnimi. Takie popadanie ze skrajności w skrajność jest naprawdę irytujące. Czy kierowcy, którzy jada wolniej niż ustawa przewiduje nie wiedzą, że oni także są niebezpieczni na drodze? W imię czego się tak ślimaczą? Bo na pewno nie bezpieczeństwa. Już sobie wyobrażam jak kierowcy klną na "tego pajaca w fordzie, co za debil dał mu prawko, w ogóle nie umie jeździć" i takie tam. O typie kubicy się nie wypowiem, bo w sumie co tu dużo mówić. Jak kto się, śpieszy, to się diabeł cieszy :) Czy jakoś tak.
    Najbardziej ze wszystkich zastanawia mnie trzeci typ, czyli Ewa. Niby nie bez przyczyny, faceci mówią, że kobieta, to fatalny kierowca, ale jakim cudem do jasnej ciasnej można robić tyle rzeczy na raz? Nie mieści mi się to w głowie.
    Uśmiałam się czytając ten post. Szczególnie przy części na temat tatusiów i darcia japy z byle powodu. Humor ci dopisuje, a jesli chodzi i przeziębienie, to chyba każdego łapie :) Choróbsko jedne...
    Życzę weny na kolejny piątek i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. Póki co bloggerów spokojnie mogłabym przedstawić, tak teraz mi nawet przyszedł do głowy pomysł w jakiej formie (ale ja jestem genialna, brawo dla mnie), w domu jestem w weekendy i zbieram materiał nad powiedzeniami moich rodziców (Coś w ten deseń), a youtuberzy- się zobaczy.
      Oni się chyba ślimaczą bo boją się jeździć. Ja np. nie przekraczać pewnych prędkości przy słabej pogodzie, bo się obawiam wypadku, może dla tych żółwi problemem jest jakakolwiek prędkość. Nie wiem, ale po co w takim razie wsiadac do samochodu?
      A humor przeciwnie - ostatnio jakoś mi nie dopisuję, ale staram się jak mogę, że przynajmniej moi czytelnicy mieli uciechę podczas czytania. :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  32. Zgadzam się ze wszystkimi kategoriami. Jeszcze podpięłabym coś w stylu Cenzor. Do której sama bym się zaliczała, bo potrzebowałabym kogoś kto wyciąłby wszystkie moje słowa powszechnie uznane za obelżywe w stosunku do innych kierowców. :D Zgodnie z hasłem, jeśli nie bluźnisz za kółkiem, to jesteś tym, na którego bluźnią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, to na mnie nie bluźnią? Bo ja to na wszystkich... :D O takim typie nie pomyślałam także dziękuję pięknie za dodanie go :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  33. I didn't understand a word but I have to say that you maybe should put more photos. You always have lovely photos :) (I've seen your older photos) and I think with more photos you will have more readers (foreign readers). :)
    Anyway, just found your blog and had a need to say something nice to you and to follow you :) Wish you lovely day!

    Visit me: Kapege life moments :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem po polsku, bo nie chcę mi się tego wszystkiego tłumaczyć (mój angielski ostatnio podupada) - nie mam zamiaru robić z tego bloga albumu ze zdjęciami. Tutaj zawsze były teksty i teksty będą. Że nie jest to blog dla obcokrajowców to ja wiem, ale trudno. Nie mogę swoimi postami uszczęśliwić wszystkich (a szkoda, bo bym chciała. ile świat traci na tym, że nie mogę mnie zrozumieć :3)

      Usuń
  34. Co do tych typów kierowcy to zgadzam się z Tobą w 100% ;) Nie czytałam jeszcze takiego posta w bloggerze ;p bardzo ciekawie to wymyśliłaś i napisałaś Ja bym chyba nie dała rady zrobić takiego wpisu ;p Nie umiem powiedzieć, którym typem kierowcy jestem chyba z każdego po trochu ;D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*
    http://madeleineee1994.blogspot.com/2015/10/zwyklak.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię robić rzeczy, których wcześniej się nie widziało :)

      Usuń
  35. Fajny post, pierwszy raz sie z takim napotkałam. Ja się nie mogę teraz doczekać kiedy ja zaczne nauke jazdy, ciekawe jakim typem kierowcy będę ja xD hahah :D Umieram z ciekawości w tym momencie. Fajnie piszesz posty! Pozdrawiam :*

    http://comocarmen.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  36. Kochana bardzo dziękuję za tak miłe słowa na moim blogu. Jest mi niezmiernie miło, że doceniłaś moją pasję i zdjęcia. Twoja opinia naprawdę zrobiła ciepło na moim serduszku! Jeśli chcesz oglądać częściej moje fotografie to zachęcam do zaobserwowania bloga. Będziesz miała na bieżąco aktualność i najnowsze zdjęcia.
    Kiedy napisałaś u mnie komentarz od razu, gdy go zobaczyłam weszłam na Twojego bloga. I nie mogłam się oderwać. Przeczytałam kilka notek jednym tchem. Masz niesamowicie swobodny styl pisania. Kolejne notki pochłaniam w wolnym czasie. Dawno tak przyjemnie nie czytało mi się tekstów.

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam ponownie na nową porcję zdjęć, która jest już na blogu!
    Ela z www.missellie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że rzeczywiście teksty są tak dobre, a moja opinia była tak miła, bo mi się podobało. Już mam taki zwyczaj, że jak coś robi mi dobrze to ja sie chętnie odwdzięczam.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  37. Sama chodze na prawo jazdy i w duchu liczę, ze zdążę jeszcze w tym roku. Nie chciałaby dopłacać tylko po to aby przejść dodatkowe szkolenie. No cóż miejmy nadzieję, ze się wyrobie :D
    http://sugarivett8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, z tym szkoleniem to też wymyślili... Powodzenia! :)

      Usuń
  38. Mnie w szkole przezywają Ewcia i mam nadzieję,że to nie będzie się utożsamiać z moją jazdą :)

    OdpowiedzUsuń
  39. ubawiłam się czytając post! Naisałaś to świetnie - lubię czytać tego typu wypowiedzi z poczuciem humoru :) Ja chyba bym się zaliczyła do narwańców jak Ty;p chociaż z tym hamowaniem w ostatniej chwili to u mnie nie jest ;p ale jestem narwana no i niecierpliwa!:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie humoru, tego mi tej jesieni brakuję, ale pracuję nad tym, żeby przynajmniej w tekstach było go trochę.
      Nerwowość i niecierpliwość to straszne cechy ;/

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  40. A mnie szablon tak średnio przypadł do gustu. Może dlatego, że mam uraz do tych a'la profesjonalnych. Po prostu nie umiem się takim czymś rozeznać;D Trafić na najnowszy post jest łatwo, ale chcąc znaleźć coś innego - już trudniej. Choć ładnie wygląda, to muszę przyznać.
    Co do notki, nie mam prawka, więc nie powinnam się może odzywać, ale najbardziej wkurzają mnie narwańcy. No nie ma nic gorszego niż widzieć, że za chwilę jest skręt/ ograniczenie/ idzie babka/ jedzie samochód itp. i widać, że trzeba zwolnić, ale nie! W ostatniej chwili musi! A mnie skręca od szarpnięcia pasem. Takie zachowanie zawsze jadę. Zresztą... wszystkie typy, które tutaj wypisałaś mnie denerwują. Ale z drugiej strony, ciekawe jak nas oceniających ocenialiby inni:D Ach, wybrałam sobie moment na komentarz, bo akurat dziś idę zapisać się na testy:D
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiesz? Ja bym powiedziała, że nie jesteś przyzwyczajona. MI tez było ciężko przestawić się z tych szablonów typowo dla opowiadań i tych, jak to nazwałaś, a'la profesjonalnych. Ale wierz mi, po jakimś czasie człowiek się dostosowuje i już go to nie razi po ślepiach (mnie nie razi, a ma wrażliwe:D).
      Ja to wolę nie wiedzieć jak mnie oceniają inni kierowcy :D
      Powodzenia!

      Usuń
  41. Ciekawe jakim ja będę :D
    yolooliwkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, ale mam nadzieję, że dobrym ;D

      Usuń
  42. Świetnie napisany post! Ja już wiem, że będę typową Ewą, bo to raczej niemożliwe, żebym tak szybko się zmieniła :)
    Pozdrawiam!
    http://just-do-one-step.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie gdybyś na światłach zbyt długo stała to będę trąbiła:D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  43. Świetny blog :)

    Obserwuje i liczę na to, że tobie również spodoba się mój blog i zrobisz to samo :)

    maarzycieelka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi się spodoba to na pewno zaobserwuję ;)

      Usuń
  44. Już nie mogę się doczekać aż w końcu zrobię prawo jazdy :)
    Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  45. Hejo!!! :3
    Przepraszam bardzo, że tak późno, ale mam mało czasu :(
    Notka fajna :D
    Nie lubię, jak ktoś jedzie tak mega wolno. Masakra. Idzie się załamać xD
    Hehe. Fakt. Dziwne, że nie ma więcej wypadków, skoro ludzie podczas jazdy robią tysiące innych rzeczy, ale dobrze, że tak nie jest ;)
    Lecę dalej!
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle rzeczy robią na raz - ja to bym tak nie mogła!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  46. Świetny wpis. Podoba mi się Twój styl pisania. Mam prawko od roku, ale w tych stylach siebie nie odnajduję. Co do zmian, to ja sobie współczułam ekojazdy, ale teraz to dopiero będą mieli, także nie zazdroszczę przyszłym kandydatom na kierowcę, zwłaszcza tego placu manewrowego w specjalnym ośrodku dla kierowców, bo jazdę z liściem i ograniczona o 10 km/h prędkość to da się znieść przez ten okres próbny. Będą większe koszty, a sama sporo wydałam. Spotykam na ulicach wymienione przez Ciebie typy. No cóż, niektórzy są irytujący.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)