50 faktów o mnie, czyli co powinieneś wiedzieć o autorce tego bloga

18:47 Magda 53 Comments



1.Magda, nigdy Magdalena. Nieuświadomionym wyjaśniam: od ponad 20 lat „Magda” funkcjonuje jako osobne imię, dlatego proszę nie mylić. Osobiście, jako posiadaczka tego krótszego imienia, muszę zawsze patrzeć na ręce urzędnikom/nauczycielom/znajomym, którzy notorycznie dodają mi Lenę na końcu. Ludzie…. Nie chcę jej (dobra, może i chcę, w końcu tak bardzo lubię swoje imię, że na bierzmowanie wzięłam sobie, nota bene, Magdalenę…).

Wiecie, że nawet świadectwa miałam wystawiane na Magdalenę? To jest dopiero ból.
2.  Alice McDalvis to bohaterka jednego z moich pierwszych opowiadań. Nie pamiętam o co w nim chodziło, pojęcia nie mam, czy znalazłabym go gdzieś w otchłaniach komputera, ale cóż… Z sentymentu wybrałam to kiedyś na pierwszego bloga i tak się to za mną ciągnie i ciągnie.
3. Nigdy nie rozumiałam fizyki. Dynamika Newtona, prawo Ohma, praca, moc, pole magnetyczne, załamanie światła (dobra, nie pamiętam tylu rzeczy nawet z nazwy, pomógł mi wujek… Google). Napięcie i przyciąganie to jednak całkiem fajna sprawa. Pewnie, dlatego że niewiele ma wspólnego (w moim odczuciu) z fizyką...
4. Prawdopodobnie nie zapamiętam Twojego imienia przy pierwszym spotkaniu. Mam chujowy zwyczaj zapominania o takich rzeczach po kilku sekundach (nie zalewam…).
5. Za to mam bardzo dobrą pamięć do twarzy. Jeśli widziałam kogoś – nawet raz, ale przykuł moją uwagę – wcześniej to jest duże prawdopodobieństwo, że go rozpoznam przy kolejnym spotkaniu.
6. Czasami odnoszę wrażenie, że na czole mam wypisane: „Informacja”. Nie wiem dlaczego, ale wszystkie spragnione wiadomości duszyczki trafiają do mnie i pytają o: przystanek tramwajowy, wejście do metra, lotnisko (O.o), ulicę, autobus, godzinę, pieniądze…
7. Jestem strasznie kiepska w grze „Jak dojść do..?”. Naprawdę… Jeśli nie chcecie się zgubić to nigdy nie zadawajcie mi tego pytania, bo ja z najprostszej drogi mogę zrobić istny labirynt.
8. Nie wchodzę do Kościoła jeśli nie muszę. Jeśli mam być szczera to w środku bywam tylko na weselach, pogrzebach i na bierzmowaniu.
9. Potrafię zwinąć język w rurkę. Co najdziwniejsze nie układa się ona do góry jak większości ludzi (np. u mojej młodszej siostry) tylko w prawą stronę.
10. Pamiętam dziwne fakty o ludziach, a nie jestem w stanie przypomnieć sobie najważniejszych dat z historii nowożytnej Polski.
11. Zawsze lubiłam cytaty (bardzo przydatne w tym zawodzie), ale mam tak koszmarnie słabą pamięć (dobra, ale krótka), że choćbym się bardzo starała to one i tak wylecą mi w końcu z głowy.
12. Uwielbiam pieprzyki na twarzy u facetów. Sama nie wiem dlaczego.
13. Mam słabość do brązowych oczu, płeć posiadacza tęczówek w takim kolorze nie ma znaczenia.
14. Wszyscy mi powtarzają, że „mam głowę do języków”. Nie, nie chodzi o część ludzkiego ciała.
15. Nie przepadam za starymi książkami, ale „Nanę” polecam każdemu. Tę lekturę lubię tak bardzo, że w mojej pracy maturalnej poświęciłam prawie połowę czasu na omówienie jej. Dodam, że ogólnie miałam 5 książek do przedstawienia („Odyseja”; „Nie-boska komedia”; „Nana”, „Lalka”; „Chłopi”)…
16. Tematem mojej pracy maturalnej były uwodzicielki w literaturze z różnych epok. Po dziś dzień dziękuję samej sobie za ten wybór.
17. Nic nie poradzę na to, że lubię, gdy ktoś całuję moją szyję.
18. Mam trzy blizny. Na palcu środkowym i wskazującym lewej ręki mam ślad po oparzeniu, na brzuchu mam szramę po operacji i ślad… po oparzeniu.
19. Nie cierpię: ryb, grzybów, boczku, żeberek (ogólnie można powiedzieć, że nie za bardzo lubimy się z mięsem). Nie cierpię łączenia owoców z wędliną (kurczak smażony z bananem… Boże, po dziś dzień czuję w ustach ten smak, dziękuję Ci, mamo), pizzy z owocami, glutowatego jedzenia, budyniu, ciepłego mleka (chyba, że to kakao), kisielu z kawałkami owoców, starych orzechów, rodzynek w cieście drożdżowym, sernika, makowca na biszkopcie, buraków, barszczu (z uszkami czy bez), dyni, gorzkiej czekolady (co to w ogóle za czekolada?!), toffi… W tym momencie możecie zapytać: „To co Ty jesz?”.
20. Specjalnie dla Kamila: nie cierpię teatru.
21. W swoim życiu ujebały mnie dwie osy i jedna pszczoła. Dodam, że pszczoła użarła mnie w tyłek, a chyba mam na nią uczulenie…
22. Marna ze mnie kucharka: nie udało mi się ugotować nawet makaronu… Makaronu, wyobrażacie to sobie?
23. Wbrew pozorom mam bardzo dobrą orientację w terenie.
24. Moją ulubioną autorką jest od kilku lat Jodi Picoult. Niech dowodem na to będzie lista ponad 20 jej książek, które przeczytałam.
25. Z amerykańską autorką może rywalizować tylko J. K. Rowling, chociaż ją akurat cenię przede wszystkim za wyobraźnię.
26. Nie cierpię się spóźniać. Jeśli mi się to zdarzy to w 99% przypadkach problem stanowią rzeczy niezależne ode mnie: warunki atmosferyczne, opóźniony pociąg, korki, tornado, tsunami, trzęsienie ziemi czy najazd UFO.
27. W dzieciństwie uwielbiałam łączyć Cheetosy (koniecznie!) z kajzerkami. Polecam, po tylu latach smakują tak samo.
28. W liceum moim notatnikiem był wierzch dłoni. Zapisywałam tam daty sprawdzianów i prace domowe (i tak ich nie robiłam… tym bardziej z matmy…).
29. Dziwne słowa przyczepiają się do mnie jak rzep do psiego ogona. Ktoś mi coś podsunie, ja to zapamiętam, a potem szpanuje na dzielni.
30. Mam ambitny plan wyuczenia się nazw kilku(nastu) gwiazdozbiorów, a następnie przeszukanie nieba.
31. Kaleczę ortografię. Notorycznie.
32. Średni ze mnie mówca. O wiele lepiej czuję się składając zdania w Wordzie.
Najlepiej mi się przemawia, gdy mam cały tekst w głowie. Dla przykładu: nauczyłam się całej pracy maturalnej z polskiego na blachę i wyklepałam ją przed komisją (ponad 3 strony w Wordzie).
33. „Słoikiem” jestem od marca tego roku. Tak, dobrze mi z tym (przy okazji pochwalę mojego ojca, który dzisiaj, po usłyszeniu jakiegoś komunikatu o ludziach przyjeżdżających do mamusi po jedzenie, przeszukał podwórko wzrokiem, znalazł mnie i wrzasnął na pół wsi: „E, słoik! To Ciebie się tyczy!”).
34. Nikt nie obijał się na w-fie tak bardzo jak ja. Nikt, zapewniam Was.
35. Nie lubię cofać z zapiętym pasem, bo mnie krępuję i źle mi się wtedy wykonuje ten manewr. Swoją drogą, nie lubię bawić się w parkowanie na 5 razy. Podziwiam ludzi, którym chce się podchodzić do takiego parkowania, ja najzwyczajniej w świecie jadę kawałek dalej i staję tak, żebym bez problemu wyjechała (ta daa).
36. Mam straszny charakter pisma. Trzeba czasu, żeby się do niego przyzwyczaić i cokolwiek odczytywać. Między innymi dlatego wolę Worda…
37. Miałam w planach studiowanie filologii angielskiej. Szczęście w nieszczęściu, że mnie nie przyjęli.
38. Wkurwiają mnie właściciele psów, którzy nawet wielkim bydlakom (np. owczarkom niemieckim) nie zakładają smyczy i kagańca. Z całym szacunkiem, ale gówno mnie obchodzi, że Was pies jest przyjazny dla ludzi. Na moje oko ta bestia może mi opierdolić pół nogi.
39. Nie lubię  jak ktoś przede mną się wlecze. No naprawdę, litości. Jak wolno można iść? I, jak wolno można jechać?
40. Lubię siedzieć do późna, uwielbiam długo spać, ale jednak godzina 11 to dla mnie ostateczność. Dzień jest zbyt krótki (szczególnie zimą), żeby przespać jego połowę…
41. Jesień, zima i wczesna wiosna to dla mnie istna katorga. Ja bez słońca nie potrafię funkcjonować.
42. Szczerze Wam napiszę, że po dziś dzień mam problem z tabliczką mnożenia…
43. Jestem tolerancyjna. Do cudzego łóżka nie zaglądam, do cudzej głowy tak samo. W religijne zagwozdki nie wnikam. Moja tolerancja kończy się jednak przy wyznawcach Allaha. Tak po prostu.
44. Najczęściej kłócę się z siostrą bliźniaczką. Mimo to uważam, że mamy ze sobą bardzo dobry kontakt.
45. Uwielbiam cięte riposty i ironię. Taki już ze mnie okrutny człowiek.
46. W te wakacje robiłam naprawdę dziwne rzeczy. Stałam np. na stoisku z mięsem. W życiu nie widziałam i nie dotykałam takiej ilości martwych zwierzaków (poza tym: kto normalny je żołądki? Jezu).
47. Zawsze chciałam mieć swoją własną wiewiórkę. Nie wiem po co mi ona, bo u mnie nawet kaktus zdechłby z pragnienia, ale tak, chciałabym mieć wiewiórkę.
48. Byłam na 4 koncertach Bednarka. Chętnie wybiorę się na kolejny, ktoś ze mną?
49. Prawko zdałam za 5 razem. 3 razy oblałam na łuku, chociaż na jazdach wychodził mi perfekcyjnie. Po raz pierwszy walnęłam w słupek na zakręcie, po raz drugi w ten z przodu (nie pytajcie, jak to zrobiłam…), po raz trzeci w ten z tyłu (to boli najbardziej… tak blisko, a tak daleko…).
50. Nie lubię czegoś kończyć, więc i tutaj mam problem…


 Zgadzacie się z czymś? A może macie odmienne zdanie, przygody? Czekam na Wasze komentarze :)


53 komentarze:

  1. Nie pogniewasz się, że nie skomentuję każdego faktu? Mam jeszcze trochę nauki na jutro, a tak poza tym to cholernie chce mi się spać:) Powiem jedynie, że bardzo szybko i przyjemnie mi się je czytało. Widzę też, że trochę mamy ze sobą wspólnego :D Też nie zapamiętuję od razu ludzkich imion, a do kościoła chodzę raczej z przymusu, albo dlatego, że 'wypada' No cóż, moja babcia nie jest szczególnie tolerancyjna jeśli chodzi o takie sprawy.
    Całowanie po szyi powiadasz? Jeju niebo, ale tylko jak robi to ktoś odpowiedni:))
    Też kiedyś myślałam o filologii, ale z moim charakterem pisma nawet mama stwierdziła kiedyś, że nadaję się na lekarza :D

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NAUKI???? Jest dopiero 2 tydzień września! Jakiej nauki? Czy im się w głowach pierdoli?
      Ja zawsze się śmieję, że pomyliłam się z zawodem i powinnam iść na medycynę. Charakter pisma już opanowałam na 6, teraz tylko wykuć się tego, co potrzeba, aby leczyć i będzie gites. :D
      Pozdrawiam i absolutnie nie gniewam się, że nie odniosłaś się do wszystkiego. To nie matura. :D

      Usuń
    2. A nauki nauki:)) A propos matury - idealne nawiązanie, bo akurat w piątek piszę jedną próbną. NO ZOBACZYMY, JAK NAPISZECIE TERAZ ŚWIEŻO PO GIMNAZJUM. Świeżo okej ale kurwa mać po wakacjach:))
      Hahaha nie no teraz to ludzie się ze mnie rozczytują, ale zaledwie dwa lata temu to była porażka, sama czasem miałam problemy z odrożnieniem liter XD

      Usuń
    3. CO?? Boże, popierdoliło ludzi... Za przeproszeniem, popierdoliło. Jezu, odpocząć by dali :D

      Usuń
    4. Pamiętam, że w liceum, na ostatniej lekcji historii w drugiej klasie, kochany nauczyciel kazał nam się nauczyć biografii Józefa Piłsudskiego, bo po wakacjach będzie z tego sprawdzian. Wszyscy radośnie się z tego nabijali...
      ... aż do pierwszej historii w nowym roku szkolnym. "Suprise, motherfucker!" :D

      A próbne matury - zwłaszcza z polskiego - pisaliśmy od początku pierwszej klasy i aż do porzygu. Apel do Lexi - nie przejmuj się tym. To tylko próbna, i to wewnętrzna, nic strasznego - ot, taki większy sprawdzian. A im szybciej oswoicie się z formułą egzaminu, tym lepiej. Przy prawdziwej maturze podziękujesz swoim nauczycielom - stres będzie dużo mniejszy na obeznanym terenie. Serio, serio.
      (czuję się taka stara, borze.)
      Już biegnę komentować wpis, Alice. 8)

      Usuń
    5. Tutaj przyznaję Ci rację. Próbne matury to jednak najlepsze co może się stać, ale bez przesady. Nie róbmy burdelu juz od pierwszej klasy.
      Ja swoją pierwszą próbną maturę miałam w listopadzie/grudniu w klasie maturalnej i jakoś zdałam (chyba nawet całkiem nieźle zważywszy na to jakie arkusze nam się trafiły).
      Za to czegoś takiego jak sprawdziany na początku roku szkolnego są mi zupełnie nieznane. U nas zawsze pierwsze klasy miały co najmniej 2 tygodnie luzu na zapoznanie się z nowym środowiskiem itd. Nie było wtedy mowy o żadnych kartkówkach, odpowiedziach czy czymś takim.

      Usuń
    6. Pierwsze klasy tak, ale kiedy przychodzisz na drugi i trzeci rok w tym samym liceum to ten argument nie działa. Cóż, przynajmniej u mnie tak było. This is Sparta przez całe życie... T_T

      Usuń
    7. E tam, u mnie i tak była chwila laby, a nie od razu na głęboką wodę...

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że Magda i Magdalena to zupełnie różne imiona. Ale ze mnie ignorantka! Rozumiem, że takie pomyłki mogą być irytujące - zwłaszcza w różnych urzędach.
    Fajnie, że wyjaśniłaś pochodzenie nicku, bo od jakieś czasu nieco mnie to nurtowało.
    Fizyki też nie rozumiałam, a i co do imion mam niekiedy trudność w zapamiętywaniu (chociaż od kiedy robię zdjęcia i spotykam się z mnóstwem ludzi, to pamięć nieco mi się polepszyła - chociaż lepszą pamięć mam co do imion, a twarzy zdarza mi się zapomnieć).
    Podejście do kościoła też mam podobne. Od jakiegoś czasu instytucja ta niewyobrażalnie działa mi na nerwy.
    Na prezentację maturalną wybrałaś ten sam temat, co moja koleżanka z klasy. Do tej chwili pamiętam, jak truła mi, abym podała jej jakieś przykłady lektur, bo mieliśmy oddać wstępną bibliografię, a ona oczywiście zapomniała i spisywała wszystko przed lekcją.
    Jak można nie cierpieć tylu dobrych rzeczy? Jak można nie lubić teatru? :D Pod tymi względami zupełnie się nie dogadamy! Za to na temat spóźnień mamy podobne zdanie. Kiedyś przyszłam na spotkanie pół godziny przed czasem, bo nie chciałam przyjść jako druga...
    Ze mnie mówca też fatalny. Jestem ogólnie milczkiem, czego raczej nikt by się nie domyślił, czytając to, co tworzę czy chociażby moje komentarze ;)
    Ja słoiczkiem zostanę za trzy tygodnie, ale tatuś kochany już teraz mi z tego powodu dogryza. Robiłam sobie przetwory to dorzucił mi parę słoików ekstra, abym miała co do Krakowa zabrać :D
    A ja cię zapewniam, że ja obijałam się bardziej! W gimnazjum do tego stopnia nie dogadywałam się z wfistką, że ta na koniec gimnazjum z premedytacją wystawiłam mi dwóję, teraz w technikum lepiej nie było z moją motywacją, ale wyszłam z piątką, hah :D
    Ja ogólnie nie lubię równoległego parkowania. Zdecydowanie wolę prostopadłe, ale pasy to mi jakoś szczególnie nie przeszkadzają. Złapałam taki nawyk, że nawet jak ojciec kazał mi przeparkować moje auto, aby nie stało przed domem, to wsiadłam i pierwsze co zapięłam pasy :D
    Też nie lubię, gdy ktoś idzie przede mną jakby chciał, a nie mógł. Irytacja momentalnie podskakuje ponad dozwolony poziom.
    Dla mnie lato to istna katorga. Nienawidzę lata, najchętniej przeprowadziłabym się na któryś z biegunów. No dobra, może lekko przesadzam, ale krajami skandynawskimi bym nie pogardziła.
    Ja prawko zdałam za czwartym, ale pierwszy raz też pokonał mnie nieszczęsny łuk, bo uczyłam się robić po pachołkach, a wyszło na to, że u nas w szkole jazdy są inaczej ustawione o czym poinformował mnie egzaminator już po fakcie dokonanym. Za drugim razem musiałam się w trakcie egzaminu nauczyć się jeździć po łuku wzdłuż linii... Pełen hardcore. Gdyby nie tatuś, który uczył mnie jeździć po łuku na leśnej dróżce, to nie wiem czy za 10 razem bym zdała.
    Jeszcze co do psów... Ja uwielbiam te futrzaki, ale nic bardziej mnie nie irytuje, jak jakiś 50 kg potwór puszczony luzem w parku i lecący na mojego niespełna 3 kg yorka, a za nim biegnie jego właściciel i krzyczy, aby się zatrzymał, a pies ma takiego właściciela w dupie. Ktoś nie umie psa wychować i potem wychodzą różne problemy.
    No więc mamy całkiem sporo wspólnego, ale dużo nas też różni. W każdym razie fajnie się czytało te fakty o tobie. Dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy :)
    Pozdrawiam!
    PS. Jak masz ochotę to zapraszam do siebie na nowy rozdział.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja stała formułka: "Magda, nie Magdalena". Zazwyczaj działa.
      A widzisz. To teraz mogę wszem i wobec oświadczyć, że opłacało się pisać pierwszy punkt. :D A i cieszy mnie, że zagadka mojego nicku też się na coś przydała.
      Tak? I jakie miała w końcu książki? U mnie w szkole chyba tylko 3 osoby zdecydowały się na ten temat (tym lepiej dla mnie:D).
      Hahahha ja zawsze jestem przed czasem i stoję jak głupia... A co do dobrych rzeczy... Które z nich sa niby dobre? :D
      Teatru nie lubię, bo najzwyczajniej w świecie nie podoba mi się idea występowania na żywo i perspektywa pomylenia się. Niee. Jakoś tego nie czuję.
      Jaki miły tata! Widzisz jak się troszczy? :D Tylko nie potrzebnie dodałaś te trzy tygodnie, myślałam, że dłużej nacieszę się wolnością. :D
      Ja pasy zapinam zawsze, ale jak cofam to one mnie wkurwiają. A jeśli chodzi o parkowanie równorzędne... Mój instruktor ćwiczył to ze mną na jednej z ostatnich lekcji. Po 40 minutach totalnego bałaganu, pitu-pitu o kątach i Bóg wie czym jeszcze rzucił tylko: "Mam nadzieję, że nie będziesz miała tego na egzaminie...". No i nie miałam. :D
      ZA ZIMNO TAM!
      Ja z łukiem miałam ten problem, że na jazdach był znacznie węższy. Niby super, bo potem na egzaminie miałam więcej miejsca, ale to wcale tak nie jest. Mój instruktor i ja popełniliśmy ten błąd, że za często po łuku jeździliśmy i na pamięć nauczyłam się kiedy i w którą stronę poruszać kierownicą, jaką dać prędkość i te sprawy. Potem to niestety wyszło tak, że totalnie się pogubiłam...
      Cieszę się, że idea tego posta przypadła Ci do gustu:)
      Pozdrawiam i wpadnę na pewno w wolnej chwili :)

      Usuń
  3. 3,4,13,39, 40 i to z wiewiórka(kocham wiewiórki, kiedys widziałam program o kimś, kto miał ich chyba z 30 :D)- to dokładnie tl samo co ja. Z tym pismem, to w swoim przypadku dodałabym, ze dobrze moze mi to wróżyć w przyszłości, Hah xD Sporo innych punktów tez jest mi w miare bliskich, choc mocni mnie zdziwiło, ze nienawidzisz teatru, dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam problem z teatrem. Jakoś mnie nie przekonują żywi ludzie, którzy grają. Te dziwne kostiumy, które ubierają i fakt, że może być ich tak mało, bo np. grają kilka osób. Nie wiem. Nie przemawia do mnie teatr. Najzwyczajniej w świecie mnie nudzi.
      Wiewiórki są słodkie :D
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Taaak, ja też mam z moim imieniem problem. Jak się przedstawiam normalnie, ładnie Marika, to zawsze muszą powiedzieć Monika, no kurde mać zawsze.
    Ja odkąd jest tylko fizyka nie miałam do niej szczęścia. Zawsze miałam takich nauczycieli, którzy nie byli wymagający i na luzie można było u nich ściągać, dlatego absolutnie nic nie potrafię z fizyki.
    Mam tak samo! Imion w życiu nie zapamiętam, a twarz tak. Zazwyczaj tak mam do aktorów. Jak zobaczę w jednym filmie, a gdzieś wypatrzę w drugim to od razu się zastanawiam gdzie poprzednio widziałam.
    Oczywiście, tłumaczenie drogi. Istna katastrofa. To samo.
    Ty też?! U mnie praktycznie wszyscy znajomi i w rodzinie potrafią zrobić tą pieprzoną rurkę, a ja nie. To frustrujące.
    Też uwielbiam brązowe oczy. Wyglądają nieziemsko. Niestety, albo stety mój chłopak ma niebieskie i do tego prawie identyczne jak moje, bo oboje mamy żółte obwódki.
    Szyja mrrrr tak bardzo czuły punkt :3
    Ja mam kilka małych i jedną potężną ciągnącą się prawie, że od szyi aż po prawie pępek – uzyskałam ją po operacji, kiedy miałam roczek.
    Boczku, żeberek, owoców z wędliną, pizzy z owocami, mleka( tak nie lubię pić mleka, wcale), rodzynek ogólnie, buraków, barszczu bez uszek, dyni, gorzkiej czekolady i toffi – nie lubię tak jak ty.
    Ze mnie też straszna kucharka. Gotowałam ziemniaki. I troszkę się od spodu spaliły…
    Mam tragiczną orientację w terenie.
    Też nienawidzę się spóźniać. I nienawidzę spóźniających się ludzi. A pech chciał, że moja przyjaciółka zawsze, podkreślam ZAWSZE się spóźnia, a mnie krew zalewa. Do tego mam chłopaka flegmatyka, a ja jestem w gorącej wodzie kąpana. Się dobrali.
    Również kaleczę ortografię. Do tego jestem dyslektykiem to już w ogóle podwójnie kaleczę.
    Też mam zamiar iść na filologię angielską (korci strasznie). A ostatecznie na jakich studiach jesteś?
    Ja prawko zdałam za czwartym. Za pierwszym na łuku, za drugim na parkowaniu, za trzecim na łuku no i czwarty to już historia. Swoją drogą prawko mam od lutego, a naprawdę mało co jeżdżę i rodzice mnie przez to gnębią.
    Mam nadzieję, że nie przeraziła cię długość mojego komentarza xd
    Pozdrawiam cieplutko i obyś wytrwała ten trudny dla ciebie czas, a mianowicie zbliżającą się jesień, zimę i wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to imię na pewno bym zapamiętała, bo się wyróżnia. Ale faktycznie, Monika a Marika to spora różnica :D Miło poznać w każdym bądź razie :D
      Taaaak! Takie gdybanie o tym, gdzie wcześniej widziałam jakiegoś aktora potrafi mi spędzić sen z powiek. Czasami 3 dni dumam o tym, gdzie już tę twarz widziałam i jaka ulga, gdy wreszcie uda mi się rozwikłać tę zagadkę!
      Ja się zawsze dziwię, że moja siostra bliźniaczka nie umie zrobić tej rurki... O.o
      Pozdrów chłopaka. :D
      To moja blizna ma tylko kilka centymetrów.
      Rodzynki to ja wpiedzielam prosto z torebki, ale ciasto drożdżowe to ma być ciasto drożdżowe a nie kurde rodzynki:(
      Oj tam, po prostu za długo się gotowały, da się przeżyć:D
      Ja gdybym się z nią umawiała to wychodziłabym kilkanaście minut po czasie, bo wiedziałabym, że i tak się spóźni :D
      Ostatecznie jestem na dziennikarstwie :D
      To u mnie 6 października będą 2 lata odkąd mam prawko :D
      Absolutnie takie długie komentarze mnie nie przerażają :)

      Bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Hejo kochana! :3
    Ja mam na imię Magdalena, ale nie znoszę, jak ktoś tak do mnie mówi. Wolę Magda, Madzia itd. Moja koleżanka mówi do mnie Dzik. Dlaczego? Magda ---> Madzik ---> Dzik ( Ma Dzik ) xD
    Piąteczka! Też jestem kiepska z ortografii! Kiedyś ,,ósmy’’ napisałam prze ,,u’’ ( masakra ) xD
    Fizyki też nie znoszę. To dla mnie katusze, siedzieć na tym przedmiocie, a szczególnie się go uczyć. Nic nie kumam. Tak samo jest z matmą, a wykuć geografię... Jeszcze gorzej. Najbardziej to lubię historię i chemię. Moje ukochane przedmioty :D
    Też nie lubię, jak o ulicy biega jakiś pies. Szczególnie taki duży. Może według właściciela jest niegroźny, ale nie wiadomo, kiedy takiemu coś odbije. Co z tego, że zna? Kiedyś słyszałam o takim przypadku, że pies zaatakował właściciela. WŁAŚCICIELA.
    Ja nie umiem ułożyć języka w rurkę. Próbowałam i to już nie raz, ale zawsze kończyło się wywalonym językiem xD
    Ja słabą pamięć mam. Niestety. Szczególnie do geografii ( masakra o.O ) i języków! Nauczę się, a po kilku dniach już nie pamiętam. Szczególnie geo! :P
    Też nie przepadam za wędliną. Mięso ( schabowy, pierś z kurczaka itp. ) jeszcze może być. Jak mam zjeść coś, co w środku ma owoce ( szczególnie taki kisiel ), to już mnie naciąga. Brr. Ale w jogurcie jeszcze przeboleję. I w cieście. Ale rodzynki? Nie ma mowy! Z grzybów to jedynie jem pieczarki. Gorzka czekolada może być ( szczególnie biała. Co z tego, że słodka? Jest najlepsza! ♥ ). I lubię też ryby :D Tak przy okazji, skoro jesteśmy przy jedzeniu, polecam omleta z nutellą. Pychota! ♥♥♥
    Mnie pszczoła jeszcze nie ugryzła. Hehe. Ja nawet jeszcze nigdy sobie niczego nie złamałam, nie zwichnęłam/skręciłam/wybiłam... Jestem w szoku xD
    Hm. Co jeszcze mogę napisać? Kocham pisać, robić zwiastuny i szablony. Hehe xD
    Czekam na nowy post! Góry pomysłów! Pozdrawiam cieplutko! xoxo :***
    PS Na muzyczny TAG postaram się odpowiedzieć w przyszłym tygodniu. Muszę znaleźć jeszcze kilka piosenek ( jakoś ok. 5 ) :3
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie mówi Dzikus :D Swoją drogą mnie to prawie wszyscy nazywają Madzia, ewentualnie Madziula, ewentualnie... Dzika Magda... Byłam też Basią, Asią, Kasią, wiele razy mylono mnie z siostrą, itd. itd.
      Ja robię czasami takie głupie błędy, że nawet nie wiem czy się z tego śmiać czy płakać.
      Chemia? Porażka. Historia? Już mi się chcę spać.
      Pies to tylko zwierzę i niestety, ale powinno się na niego uważać.
      Wywalone języki zawsze widzę, gdy układam język w rurkę:D
      Geografia to była u mnie na lajcie (pewnie dlatego tak "dużo" z niej umiem:D).
      Schabowy <3, kurczak <3. Pieczarki to też grzyby, nie jem. Kiedyś jadłam takie ze słoika, ale potem stwierdziłam, że to nadal grzyby i jakoś przestałam mieć na nie ochotę.
      BIAŁA CZEKOLADA <3 <3 <3
      A jak się robi tego omleta???
      Też sobie niczego nie złamałam/zwichnęłam/skręciłam/wybiłam. Kiedyś tylko rękę poturbowałam, bo mnie brat zwalił z roweru i akurat mi ręka wpadła w te... jezu, jak to się nazywa... to coś, co kolarze mają przy kierownicy... W kazdym razie tam mi się zaczepiła i upadłam prosto na nią.
      Pozdrawiam i ja i czekam na odpowiedzi:)

      Usuń
    2. Miałam odpisać wcześniej, ale dopiero teraz znałam czas xD
      Dzikus do mnie nie mówi, ale Dzikuś już tak :P
      Ja czasami robię koszmarne błędy. Zdarza się, że się z tego śmieje xD Ale ortografia i interpunkcja to zawsze była moja słaba. To chyba się nie zmieni :-\
      Ja tam chemię lubię ( jedyny ścisły przedmiot, jaki przypadł mi do gustu ). Szczególnie uwielbiam wyjazdy do laboratorium *.* Historia może zdawać się nudna, ale z moją nauczycielką tak nie jest. Wszystko opowiada w taki sposób, że nie idzie jej nie słuchać. Potrafi zaciekawić, a jak już coś opowiada, to nie może przestać mówić ( dlatego często nie zdążamy zapisać całej notatki ). Opowiada baaardzo ciekawie i długo się to pamięta :D :D :D
      Geografia jest okropna! Nauczę się, a już po co najmniej godzinie niemal nic nie pamiętam xD
      Omleta robi się łatwo i szybko. Daje się 3-4 jajka ( jak kto woli ), do tego wlewa się mleko, daje troszkę soli... No i się miesza, trzepie, nie wiem, jak to nazwać ( moja mama zawsze robi to w szklance xD ). Na patelnię daje się masło lub olej i się smaży. To jest w sumie taki najzwyklejszy omlet. Są jeszcze bardziej... Bogate xD
      Też nie pamiętam, jak to się nazywa xD
      A odpowiem jakoś pod koniec tygodnia. Jutro i w czwartek nie będę miała czasu. Szkoła... Po 2 sprawdziany w dzień o.O

      Usuń
    3. Wyjazdy do laboratorium? Pomarzyć dobra rzecz. U mnie jedynie siedziało się w ławce i ewentualnie, raz na ruski rok, ktoś założył fartuch i zmieszał jedną rzecz z drugą i czekał na wybuch.
      Kuchnia to nie jest moja mocna strona... Kiedyś próbowałam zrobić omleta to wyszła mi jajecznica....
      Jezuuu. I Ciebie też tak gnębią?? Dopiero co wrzesień się zaczął!

      Usuń
    4. Kiedyś nie było tych wyjazdów, ale pani załatwiła. Ale jeżdżą tylko ci, co mieli 5/4 ze sprawdzianów xD Ale jest fajnie. U mnie w szkole nigdy nie robiliśmy żadnych eksperymentów. Zawsze pani ( szkoda ) xD
      Ja też nie jestem specjalnie dobra w gotowaniu :P
      No niestety gnębią. Myślałam, że piątek będę miała wolny, a zapowiedzieli kolejny sprawdzian i kartk. o.O Ech. Może to dlatego, że to już 3 gim? Strasznie nas męczą. I wciąż gadają o tych testach. To staje się nudne :/ A na nic nie mam czasu. Nawet nie zaczęłam pisać rozdziału! ;[

      Usuń
    5. Dobra Pani.
      Gimnazjum? Boże, no ocipieli w tych szkołach. Nic dziwnego, że nikt nie chce do nich wracać.

      Usuń
  6. 12. UHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHUHU.
    Tak wiem, odwala mi, dlatego po prostu powiem ci, że super rozdział, humorystyczny, ale ty chyba wiesz, że masz talent od innych, to co się będę powtarzać.
    Pozdrawiam
    Nadia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 12 też mi się bardzo podoba :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrym jestem nauczycielem, mam nadzieję:D
      Jak przedstawia mi się kilka osób na raz to kurwicy dostaję...
      Mnie kiedyś facet pytał o drogę na dworzec. problem w tym, że umiał niemiecki i francuski, a z angielskiego tylko kilka słów. Ja niestety ani z niemcem, ani tym bardziej z francuskim nie miałam do czynienia.
      Nooo, z tym zawijaniem w rurkę chodzi o to, że zwykle ludzie robią to tak: http://m.mamadu.pl/da02eb772328e3cc1e69697581d398db,641,0,0,0.jpg Ja tymczasem potrafię tak zwinąć język, ale nie do góry, a w prawą stronę. Nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć, a zdjęć znaleźć nie mogę.
      Uczyłam się ang i rosyjskiego. Ale gdybym miała okazję pouczyć się czegoś jeszcze to pewnie też dałabym sobie z tym radę.
      Co do tego, że dawni pisarze bardziej starali się pisząc to się zgodzę w zupełności. W przeciwieństwie do Ciebie "Chłopów" bardzo lubię. Przeczytałam dwa razy.
      Co więcej mogłabym powiedzieć o pracy maturalnej? Hmmm. Nie wiem.
      Na brzuch wylałam sobie herbatę:D
      Nie no, pierogi z kapustą i grzybami (oby minimalne ilości) są super.
      Przydałby się ktoś teraz, kto podszedłby do mojego życia z przymrużeniem oka... W każdym razie, cieszy mnie, że przynajmniej inni mogą się śmiać, kiedy ja mam chujowy dzień.
      Pozdrawiam!:) A za cieplutko bardzo dziękuję, przyda się!

      Usuń
  8. Moja znajoma też ma ten sam cholerny problem z imieniem i nie znosi, gdy ktoś mówi do niej "Magdalena". Dlatego ja również mówię do niej Magdalena (zła ja).
    Też nie znoszę fizyki, mimo że na razie nie ma w niej nic trudnego. Bez problemu zasypiam na lekcjach, jeżeli nie znajdę sobie żadnego zajęcia.
    Nie zapamiętujesz imion? Moje imię składa się z trzech liter, jest pospolite i nikt, za cholerę, nie jest w stanie go zapamiętać po pierwszym spotkaniu. Nikt!
    Cięta riposta i ironia zdecydowanie na plus.
    W sumie mogłabym komentować każdy fakt po kolei, ale stwierdzam, iż mi się nie chce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój znajomy ma wkurwiający nawyk mówienia do mnie w ten sposób. Raz czy dwa podrażnić się tak ze mną można, ale bez przesady.
      Czyżby Ola? Pospolite imiona mają to do siebie, że zlewają się z innymi i ciężko o nich pamietać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. TEŻ 3 RAZY OBLAŁAM NA ŁUKU! PIEPRZONE ŚCIERWO!
    brakuje mi 51. Uwielbiam kląć;D To zauważyłam:D
    Serio była taka lektura jak Nana? Raczej wszystkie czytałam (no dobra, troche mnie poniosło:D Streszczenia szczegółowe po kilka razy :D Całą w liceum przeczytałam tylko 'Zbrodnię i karę') ale nie pamiętam Nany xD
    Napięcie i przyciąganie to taka fizyka ciał powinna być;D Odezwała się osoba zdająca fizykę na maturze xD Brawo ja. I zdałam!
    Ja zawsze się muszę zastanowić czy 8*7 to 54 czy 56. Kuźwa nigdy spamiętać nie mogę!
    Lecę, bo mam egz jutro i pasowałoby się coś pouczyć :D Ale bardzo podobała mi się ta notka. Miło było poczytać coś o Tobie ;) Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudaaaaa <3
      Specjalnie dla Ciebie dodaję punkt "51. Uwielbiam kląć".To już oficjalne. :D
      Nie cierpię łuku. Co za debil to wymyślił? Kto tak jeździ na co dzień?:D
      "Nana" to lektura z rozszerzenia, o ile nauczycielka chciałaby paryskie brudy wyciągać na światło dzienne :D
      Ja znowu mogę z pełną świadomością powiedzieć, że przeczytałam 99% lektur w liceum. "Zbrodni i kary" nie cierpię. Tak samo jak "Mistrza i Małgorzaty". Można chyba powiedzieć, że rosyjska literatura średnio mi leży, chociaż to tylko dwie pozycje....
      No fizyki to chyba nie dało się nie zdać, hmm?:D Pytanie tylko na ile punktów. U mnie na świadectwie maturalnym jedyną dwóją była własnie ta z fizyki... Po dziś dzień dziwię się, że nie było pały...
      Dla mnie mnożenie 8*7 to czarna magia... Nie bez powodu tak bardzo kocham kalkulatory... :D
      Pozdrawiam również i życzę powodzenia!! :)

      Usuń
  10. Zaklepuję miejsce. Skomentuję potem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem. Uznałam, że zdążę wejść na kompa, ale się nie udało, jedank komentarz musi być, więc postaram się napisać coś z telefonu. :)
      Ja z fizyki to lubię tylko optykę, ale niestety w tym roku mam same astronomie, grawitacje i inne duperele. Naprawdę nie zapamietasz jednego imienia? Ja mam wyjątkową pamięć do liczb (dzisiaj na historii miałam o I wojnie swiatowej. Jedną z niewielu rzeczy, które zapamiętałam to to, że okopy miały zwykle 1,8 m szerokości i 2m wysokości), imion i nazwisk (już po trzech dniach znałam całą swoja nowa klasę z imienia i nazwiska) oraz dziwnych ludzkich zachowań i pierwszego wrażenia jakie na mnie zrobią. :) Twarze też doskonale pamiętam. Siedem - mam tak samo. Z historii pamiętam tylko najważniejsze rzeczy. Też uwielbiam cytaty. Mam głowę do języków, to coś z czego jestem naprawdę dobra. ;) Mam bliznę na palcu po kiju hokejowym. W tym roku ugryzla mnie osa. To co Ty w ogóle jesz? Spóźniac też się nienawidzę. :) Az tak złą kucharką to nie jestem. Ja mam ładny charakter pisam, ale pisze we ws43, 45 - mam tak samo.
      Przepraszam, że tak późno, ale szkoła pochłania caly mój czas. Pozdrawiamystkie możliwe strony. Czasem w jedym zdaniu cześć jeat napisana kursywa w prawo, część w lewo, a reszta prosto. Co do psów -zgadzam się.

      Usuń
    2. Powinno byc we wszystkie strony. Potem zdanie od czasem. A potem 43 itd.

      Usuń
    3. Mam problemy z imionami. Czasami faktycznie nie kojarzę nawet jednego. Zależy czy sie czymś wyróżnia, czy jest oklepane i w ogóle jakie dana osoba zrobiła na mnie wrażenie. Do liczb nie mam pamięci wcale. Daty to w ogóle dla mnie tragedia.
      Jem kanapki :3 Nie wiem dlaczego wszyscy się z tego śmieją... :D
      Nawwet ogarnęłam o co chodzi w tym komentarzu, chociaz na początku to była dla mnie totalna zagwozdka :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. 20 najlepszy. Kiedy idziemy do teatru ?Nie ładnie tak na łatwiznę iść . Ale i tak wyszło piknie.
    Warto było czekać. Brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do teatru możemy iść nawet dzisiaj jeśli chcesz. Pasi? :D
      A dziękuję, dziękuję. Czekałam na wyrazy uznania złożone w wersji ustnej, nie tylko pisanej. Przypomnę Ci o tym :*

      Usuń
  12. W blogosferze obracam się głównie wśród sportowych fanficków (głównie siatkarskich), ale Twój blog przykuł moją uwagę. Na razie zapoznałam się z zaledwie kilkoma postami, ale myślę, że na tym nie poprzestanę. Będąc w gimnazjum miałam w klasie koleżankę, która też była Magdą, nie Magdaleną (co również sprawiało problemy otoczeniu), a jeśli chodzi o powyższe 50 faktów, to myślę, że mogłabym podpisać się pod punktami 3 (humanistka łączy się w bólu), 5, 7, 11, 14, 32, 34, 37, 38, 39, 40, 41, 43 i 50.
    Pozdrawiam :)
    PS. I tak wstępnie, na podstawie "Potopu" i "Wesela" na maturze wydedukowałam, że musimy być rówieśnicami :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rocznik '95 pozdrawia!:) Pozdrów też koleżankę (o ile utrzymujesz kontakty), łączę się z nią w bólu.
    Całkiem niezła liczba punktów, z którymi się zgadzamy :)
    Cieszę się, że się podoba. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam od razu, jak się pojawił post, ale oczywiście Karolina na nic nie ma czasu, więc komentuję dopiero dziś. Tak na marginesie, to w piątek wróciłam z imprezy jakoś o 2:30 (to w sumie już sobota) i po tym, jak położyłam się do łóżka, to wzięłam telefon do ręki, z myślą, że jest właśnie piątek i powinien być u Ciebie post. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby o tej godzinie i w tym stanie w ogóle to sprawdzać, ale jak widzisz, to już chyba przyzwyczajenie xd A tu BAM, notki nie ma :D
    W sumie, z tego co wyczytałam, to pod kilkoma punktami mogłabym się podpisać :D Fizyka również nie była nigdy moją mocną stroną. W gimnazjum miałam nauczyciela, który na wstępie stwierdził, że będzie nazywał nas "robaczkami" bo kojarzymy mu się z takimi małymi, głupiutkimi, świecącymi robaczkami, które nic nie rozumieją. Także tego... :D Co do imion, to mam dokładnie to samo. W sumie, jak zaczyna mi się przedstawiać jakaś większa ilość osób naraz, to nawet nie zwracam uwagi, bo i tak zapomnę. Dziwne historie na temat ludzi też pamiętam dłuuugo długo, ale jeżeli chodzi o historię Polski, to tragedia. A byłam na humanie, z rozszerzoną historią. Cóż... dobrze, że w tej akurat klasie było Wi-Fi, bo prawdopodobnie bym poległa z tego przedmiotu.
    Ja mam dwie blizny. Jedną, po ospie, na czole.. NA CZOLE! -.- a drugą nabyłam w lutym br., kiedy to wbiła mi się szyba w udo. Chyba już przy jakiejś okazji wspominałam..
    Uwielbiam teatr, potrafię gotować i piec ciasta, ciasteczka, torty, ale mam tragiczną orientacje w terenie. Serio, raz zgubiłam się w mieście, w którym mieszkałam od 17 lat... I to praktycznie w jego centrum...
    Cheetosów z kajzerkami nie łączyłam, ale jak byłam mała to pożerałam tonami bułki z bananem, bo chciałam być jak Adam Małysz xd
    Ja osobiście nie znoszę mówić. W sensie, że jak np w klasie nauczyciel się mnie o coś pytał, to najczęściej odpowiadałam "nie wiem", bo nie mogłam przeboleć tego, że mnie słuchają i się na mnie patrzą. Nie mam żadnych problemów z nawiązywaniem znajomości czy z ludźmi, ale w takich sytuacjach dostaje paraiżu.
    Dobra, już dalszą analizę sobie daruję, żeby nie zmuszać Cię do czytania tego wszystkiego xd Ogólnie, kiedy opublikuje komentarz i później go czytam to sobie myślę "brawo Karolina, ty humanistko", także jak pojawiają się jakieś niejasności czy coś, co kompletnie nie ma sensu, to wybacz :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło mi, że o mnie pamiętam nawet w stanie upojenia :D To chyba coś znaczy :D:D Przykro mi, że nie miałaś lektury na tamtą noc. Przysięgam, że się poprawię :D
    Robaczki, o jebany mądrala...
    U mnie na historii byli znajomi i świetny nauczyciel, także 3 była :D
    Na czole? Najgorzej...
    Mogę Cię zatrudnić do siebie? Będziesz mi gotowała, proszę, proszę, proszę.
    Za to ja nigdy nie jadłam bułek z bananami... Może pora spróbować:D
    A trzeba było pisać dalej! Bardzo lubię czytać takie rzeczy! :)
    Pozdrawiam:)
    Ps. Wszystko zczaiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bułki z bananem polecam, do dziś lubie! A zatrudniaj! Jak dobrze zapłacisz, to porzucam studia, które mam zacząć niedługo i pójdę w gastronomię xd Dodam jeszcze, że w kwestii nr 43, zgadzam się w 100%, a prawko zdałam za drugim razem! Też oblałam na łuku, bo mi się w lusterku pachołki pojebały iiii BUM... Oczywiście na jazdach łuk robiłam bezblędnie.. Ale podobno za drugim razem zdają najlepsi! :D Podobno...
      Cieszę się, że wszystko zrozumiałaś. Może nie jest ze mną jeszcze tak źle!

      Usuń
    2. Zapłacę bardzo dobrze, jesli mogę liczyć na dobre obiadki to nie ma problemu:D
      hahaha A za 5?::D

      Usuń
  16. Jak już powiedziało kilka osób przede mną - nie miałam pojęcia, że Magda i Magdalena to różne imiona! Serio, z takich rzeczy powinny być jakieś dodatkowe zajęcia w szkole, na przykład na WoSie.

    Ciekawa jest geneza Twojego nicku. Przyznam szczerze, że teraz przez kilka chwil próbowałam sobie przypomnieć imię bohaterki mojego pierwszego opeczka (które miało być pełnowymiarową powieścią i pierwszym tomem cyklu - nawet w podstawówce miałam fantazję :D), ale za cholerę nie pamiętam. A szkoda... biorąc pod uwagę, że była z lekka przerobioną khajit z serii The Elder Scrolls mogłoby być ciekawie. :D

    I jak Ty masz na czole wypisane "Informacja", tak ja mam chyba neon "Psychoterapeuta". Odkąd pamiętam, wszystkie koleżanki i wszyscy koledzy przybywali do mnie ze swoimi problemami życiowymi. Pal licho, gdyby chcieli się tylko wygadać (co jest dziwne, bo sama uważam się za osobę, która raczej nie potrafi słuchać) - najczęściej proszono mnie także o radę. Było to szczególnie kłopotliwe, kiedy miała ona dotyczyć związków damsko-męskich, w których moje doświadczenie jest stosunkowo niewielkie. Trudno go nabrać, skoro najpierw było się cały czas samemu, a potem ciągle z jednym i tym samym panem. Żadnych nieszczęśliwych zakochań, żadnych nieudanych starań, bolesnych rozstań i złamanych serc. No, panie tego - nuda. :D
    Co najlepsze - wszyscy przychodzący po poradę o tym wiedzieli. Co to, jakiś eksperyment awangardowy?

    Czytając resztę zaserwowanych przez Ciebie faktów pomyślałam, że coraz bardziej rozmijamy się cechami. :D Przykładowo, Ty nie lubisz sernika, a ja uwielbiam. Poza tym bardzo lubię gotować, co Tobie raczej nie wychodzi. Uwielbiam wczesną jesień i zimę, a za to nie znoszę lata - czyli ponownie, dokładnie na odwrót. :D Obserwowanie pojawiających się różnic jest ciekawe.
    Przyznaję jednak, że w kilku miejscach się z Tobą zgadzam. Również nie znoszę, gdy ktoś przede mną się wlecze, a do ludzi tarasujących drogi/chodniki/przejścia mam ochotę strzelać bez ostrzeżenia. I tak, fizyka była złym przedmiotem - dla mnie gorsza była tylko chemia. Jedyny przedmiot z którego zawsze byłam zagrożona. Dla kontrastu uwielbiałam biologię i miałam z niej same piątki. :D

    Kończąc mój przydługi komentarz chciałam podziękować za kilkuminutową zabawę własnym językiem (ugh, to zabrzmiało źle). Próbowałam go zwinąć w trąbkę skierowaną w bok, ale nie udało się - uparcie jest skierowana ku górze. Co za niefart.
    Pozdrawiam ciepło,

    Valakiria
    Legendy Verionu: Iskra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie myśl, że edukuje ludzi nawet w kwestiach tak trywialnych jak imię:D
      Bo ja wiem, czy ciekawa. Taka normalna w sumie :D
      O tak, rad też zdarzyło mi się udzielać. Sama nie wiem czy powinnam się bawić w psychologa. To jednak nie jest mój przyszły zawód :D
      Ja uwielbiam sernik na zimno :3 Jesli chodzi o gotowanie to nikt mnie nie nauczył :D Jak dla mnie lato mogłoby trwać cały rok. Czasami się zastanawiam czy nie lepiej byłoby mi np. w Australii. Potem jednak muszę ostudzić zapędy, bo Australia to kontynent z największą ilością jadowitych zwierzów...
      Chemia była chujowa, ale dało się wyciągnąć na 2, nawet na 3. Jakaś taka magia panowała pod koniec roku i taa dam, kończyłam z oceną dostateczną. Na biologii w liceum toczyłam wieczne spory ze znajomymi (siedzieliśmy w pierwszej ławce). Przedmiot jak przedmiot, dało się to znieść, ale z niecierpliwością nie wyczekiwałam tej lekcji.
      Proszę bardzo! Ja zawsze się gimnastykuję, żeby ten język ułożyć do góry i nic z tego nie wychodzi. W sumie, ciekawa jestem skąd się biorą takie "umiejętności".
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Haha, nieźle się uśmiałam na punkcie 34. Ja (wieczny kaleka...) obecnie mam dwa lata zwolnienia z wf-u. No i kto się bardziej opiernicza? :D Hehe.
    Co do niektórych z podpunktów to się nawet nam cechy niektóre zgrały... niektóre...
    Przykład: Mój charakter pisma to bazgrolenie chińskich znaczków (powodzenia w odczytywaniu!). Ale jak można funkcjonować na pełnym słońcu? Dla mnie zima (lato - wakacje, ale co tam...) to idealna pora roku. Słońce to mój wróg jest. Nigdy mnie nie opala na brąz (Wiecznie blada skóra spala się na raka...), niemiłosiernie razi w oczy. Grr...
    Podziwiam ludzi, którzy umieją zrobić cokolwiek z językiem (bez skojarzeń proszę :P) jak np, zwinąć go w rurkę, tzw trąbkę... Jak dla mnie to ciężka sztuka...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwolnienia się nie liczą! Ta rywalizacja jest nie fair:D
      Razi w oczy słoneczko, razi. Wiadomo. Ale jednak ja tylko przy słoneczku dobrze się czuję. No chyba, że tym słoneczkiem jest drugie 36,6 to już ten deszcz za oknem tak bardzo nie przeszkadza.
      Zrobić coś z językiem? Minetkę np?:D

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Ja również nienawidzę fizyki :( To jakiś koszmar! :D Uwielbiam także wszelkie cytaty. Ale w przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam jesień i zimę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, kolejna?:D Jak można uwielbiam jesień i zimę?:D

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. A lubisz ciepłe piwo? Zapach spoconych ludzi? Panów, którym wyglądem daleko do bogów greckich, a którzy radośnie spacerują po ulicach bez koszulek? :D

      Usuń
    3. Nie lubię ciepłego piwa. W ogóle z piwem mam problem, jeśli mam być szczera to zaawsze wybieram smakowe. Spoceni ludzie? Człowiek to ma jednak dziwne fetysze :D
      Zalezy czy mówimy o Panu Mietku, który sobie grzeje brzuszyszko, czy o wysportowanym ciachu, z sześciopakiem (nie w ręce, nie tym razem) i uśmiechem nr. 5., którym raczy niewiasty przechodzące obok.:D

      Usuń
  19. Ale budyń umiesz zrobić? Znam ludzi, którzy nie umieją (na szczęście to nie jestem ja ^^).
    Też za fizyką nie przepadam. Już przy temacie śpię z otartymi oczami... Nuży mnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kisiel umiem robić :D Budyniu w sumie nie robię, bo po co, skoro go nie lubię?:D
      Mnie fizyka nigdy nie nużyła... Historia, tak. Ale fizyka? Ten mendy to się zawsze bałam....
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  20. Super fakciki :D Co więcej, poprawiłaś mi dzisiaj humor <3
    U mnie nowy post, zapraszam

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmm, ciekawa sprawa, żeby zrobić post o samej sobie. Miło było przybliżyć sobie twoją osobę. Kto, by się spodziewał, że nie lubisz budyniu, albo co kryje się pod twoim blogowym nickiem. Jesteśmy tutaj praktycznie anonimowi, nic o sobie nie wiemy. Jedyne co czasem udaje mi się odgadnąć to wiek, który określam na podstawie tego, co dana osoba przedstawia w swoich wypocinach, choć i tak z reguły dokładnie nie trafiam. :)
    Z czystej ciekawości, skoro psy to bestie (o rany zgadzam się! Ile razy słyszałam "spokojnie, on nie gryzie" taaa jasne) to wolisz koty, czy raczej zostajesz przy wiewiórkach, jako doskonałych zwierzątkach domowych?
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj wiewiórka zginęła pod moimi kołami... Tragedia.
      Szczerze to mi obojętne czy pies czy kot, chociaż kot siedzi u mnie w domu, a pies nigdy, więc niech taka będzie odpowiedź.
      MIło, że się podoba:)

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)