5 rzeczy, których nie powinieneś robić, gdy twoja dziewczyna ma okres

00:06 Magda 56 Comments

             

 Tak, mam TE dni. Tak, mam ochotę zabić każdego, kto stanie na mojej drodze. Tak, wpierdzielam kilogramy słodyczy. Boże, ja jem wszystko, co jest w zasięgu mojego wzroku i nadaje się do spożycia… Mój dobry nastrój znajduje się jakieś sto metrów pod poziomem morza. Chciałabym założyć coś wygodnego, by potem zakopać się w wyrku na cały dzień, niestety jest tak gorąco, że szczelne zawinięcie się w kołdrę nie wchodzi w grę. I weź mi tu chłopcze nie mów, że okres to nic tragicznego.
            Dzisiaj postanowiłam napisać kilka rad dla facetów, żeby wiedzieli jak się nami kobietami opiekować w czasie TYCH dni, albo żeby przynajmniej wiedzieli, czego mają unikać, aby nas jeszcze bardziej nie wkurwić. Wiem, że facetów mam tutaj jak na lekarstwo, ale może któryś sobie wygoogluje takie zapytanie (nadzieja umiera ostatnia…) i do mnie trafi. Wam, moje drogie panie, życzę żebyście śmiały się przy czytaniu tego tekstu tak, jak ja śmiałam się przy jego tworzeniu. Fajnie by było gdybyście podrzuciły kilka swoich rad albo skorygowały moje. Enjoy!

5 RZECZY, KTÓRYCH NIE POWINIENEŚ ROBIĆ, GDY TWOJA DZIEWCZYNA MA OKRES

Nie-ruszaj-dupska
Jeśli twoja dziewczyna przez dziesięć minut wierciła się na kanapie, by w końcu zastygnąć w miejscu to znaczy, że wreszcie znalazła pozycję, w której czuje się komfortowo, nic jej nie boli, nic jej nie przeszkadza i nic złego się z nią nie dzieje. Okaż chociaż odrobinę zrozumienia i nie zmieniaj swojej pozycji, choćby ręka ci drętwiała. Nie obchodzi mnie to, że twój pęcherz krzyczy, że chce do łazienki, ani fakt, że twoja druga połówka opiera się o Ciebie tak, że nie możesz oddychać albo nie widzisz telewizora. Ona musi cierpieć przez kilka dni, więc bądź łaskaw nie zakłócać jej tej odrobiny luksusu, który wreszcie znalazła.

Nie użalaj się nad sobą
            Najgorszą rzeczą, którą możesz zrobić, gdy twoja dziewczyna ma okres jest mówienie o swoich problemach i dolegliwościach. Pozwól, że wytłumaczę Ci czym jest słowo na „p”. Według mojego miesiączkowego słownika „problem” to wodospad między nogami i hormony, które zaburzają normalny proces myślowy. To tony żarcia, które trafia do organizmu i hektolitry łez wylanych przy beznadziejnie płytkim filmie, który normalnie nie zrobiłby na nikim wrażenia. To huśtawka nastrojów i wieczne bieganie do toalety. A poza tym chęć mordu, złorzeczenie na świat oraz śmianie się do dziecka z reklamy Bebiko.
            Wierz mi, w takich chwilach naprawdę nie potrzebne nam kolejne zmartwienia na głowie. Mamy wystarczająco dużo własnych kłopotów, więc dostarczanie nam następnych byłoby z Twojej strony oznaką egoizmu i hipokryzji, a chyba nie chcesz, żeby twoja dziewczyna pamiętała te cechy, gdy już wróci do normalności?
            Jeszcze bardziej beznadziejnym pomysłem byłoby mówienie o tym, że źle się czujesz. Ona czuje się koszmarnie każdego miesiąca. Weź coś przeciwbólowego, przełóż rozmowę na później, przytul ją do siebie i pokaż, że może na ciebie liczyć. Tyle chyba zrobić możesz, prawda?

Nie smyraj tam, gdzie nie potrzeba
            Tutaj wyjaśnienia wydają mi się zbędne. Trzymaj rączki przy sobie, albo przynajmniej nie buszuj nimi tam, gdzie o to nie prosi. Mój Boże. Ja to mam ochotę ubić każdego, kto nie stosuje się do tej rady. Nie ważne czy to mój facet, czy jakaś babeczka przypadkiem dotknąła mojego tyłka mijając mnie na schodach – włącza mi się rządza mordu.
Kilka dni w miesiącu pewne tereny mojego ciała są nienaruszalne, a każdy kto postanowi złamać zakaz wstępu jest na celowniku najlepszego snajpera w mieście. Grozi Ci kulka, człowieku. Chcesz ryzykować utratę ręki, nogi albo życia?

Nie zadawaj głupich pytań
             Jeśli nie możesz dogadać się z dziewczyną, żarty, które zwykle ją śmieszyły teraz obracają się przeciwko Tobie, a wieczór kończy się kłótnią to najmniej błyskotliwym pytaniem będzie w takiej chwili: „Okres masz?”. Nigdy, powtarzam: NIGDY, nie należy zadawać tego pytania. Jedyne czym może się to zakończyć to III Wojną Światową. To już nie będzie zwykła kłótnia, to przerodzi się w Apokalipsę. Przez długie tygodnie będziesz nosił jej ślady.
Daruj sobie wszystkie głupie zwroty, ponieważ nic na tym nie zyskasz, a jedynie stracisz. Skończ z wiecznym powtarzaniem, że kobiety w czasie okresu zachowują się irracjonalnie. Możesz mi wierzyć lub nie, ale wiemy o tym doskonale i nie trzeba nam tego przypominać, bo to i tak niczego nie zmieni. Tak zostałyśmy stworzone, musimy to przechodzić miesiąc w miesiąc, męczymy się z kretyńską naturą, która „obdarzyła” nas czymś takim i to my w tej chwili mamy chorą sytuacje, a nie wy panowie.
Cierpimy niesamowicie, chociaż wystarczyłby sms o treści „Nie jesteś w ciąży. Próbuj dalej”. Nie jesteśmy w stanie zapanować nad naturą, a do tego wiecznie obwiniają nas o rozpoczynanie kłótni. Panowie, pomyślcie trochę i przestańcie oskarżać nas o wszczynanie awantur – czy mądrym posunięciem jest pytać wkurzoną kobietę o okres, skoro to najbardziej wkurwiająca rzecz w całym jej świecie? I niby co, ona ma tę uwagę zignorować?

Nie narzucaj się
Opowiem Ci krótką historię o zmyślonym Tomku, czyli nadgorliwym facecie, który chciał poprawić nastrój swojej dziewczynie. W tym celu kupił kwiaty, dobre wino, a nawet gustowne czekoladki. Wiedział, że raz w miesiącu jego kobieta marzy o bombie kalorycznej, którą będzie mogła rozkoszować się oglądając komedię romantyczną, rozwalona przed telewizorem i becząca w miskę pełną popcornu.  
Wchodząc do domu Tomek usłyszał dziką, telefoniczną kłótnię między swoją dziewczyną a jej rodzicami. Chcąc załagodzić sytuację uśmiechnął się do swojej drugiej połówki, gdy tylko przekroczył próg kuchni. A ona co? Jak nie machnie przekleństwem, to znowu skieruje w jego stronę czekoladowe kulki, tutaj trochę ponarzeka i trast – niespodziewanie zaczyna mu wypominać te wszystkie dni, kiedy się nie zjawiał chociaż obiecał.
W jej głowie niepokojące myśli: stoi taki na środku mojej kuchni z niezdrowym żarciem, przez które dupa mi urośnie i potem będzie na mnie patrzył z politowaniem. Taaak, na pewno ma inną. Przyszedł dla niepoznaki… Tylko kim jest ta mała ździra, która ukradła mi faceta?
On do niej „kochanie”, ona do niego, żeby spierdalał. On, że ona wcale tak nie myśli. Ona wkurzona do granic możliwości drzwi mu zaczyna otwierać…
Morał z tej bajki jest taki, że jak dziewczyna po Ciebie nie dzwoni to znaczy, że albo chce pobyć sama, albo myśli na tyle trzeźwo, żeby wiedzieć, że Twoja wizyta skończyłaby się awanturą. Tak to już jest, że kobieta w czasie okresu jest zmienna niczym pogoda wiosną. Będzie się kleiła niczym kotka albo prychała niczym wyrodna kocica. Nigdy nie wiadomo na co trafisz, więc może – ze względów bezpieczeństwa – najpierw uprzeć, że masz zamiar się pojawić? Ona będzie mogła odmówić, do żadnej kłótni nie dojdzie, wypominać sobie niczego nie będziecie. Wszyscy będą szczęśliwi, a nerwy nie w strzępach tylko w całości…

Poza konkursem polecam jeszcze spokój i cierpliwość. My wytrwale znosimy swój los, więc facet powinien być wyrozumiały. To nie nasza wina, że tak zostałyśmy zaprogramowane. Trzeba nas kochać, bo od tego jesteśmy, prawda? Prawda?!

A teraz, girls, może podrzucicie jakiś sposób na złagodzenie bólów brzucha, bo po trzech miesiącach moje magiczne tabletki przeciwbólowe przestały działać i umieram w męczarniach.
No i wreszcie muszę się pochwalić, że po raz pierwszy w życiu prasowałam! Kto dumny??

56 komentarzy:

  1. Podsunę ten post mojemu facetowi i zmuszę go, żeby przeczytał głośno i wyraźnie a co najważniejsze ze zrozumieniem. Wszystkie punkty powinien wziąc sobie do serca, ale dwójeczka, czyli nie zadawaj głupich pytań to faktycznie w te dni to czerwona płachta na byka!!!
    http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/
    zapraszam na mój nowy blog. Co prawda nie ma jeszcze ani jednego wpisu, ale zakładki są gotowe, można sobie pobuszowac :)
    mewa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i niech facet te rady weźmie sobie do serca! Jeśli uda się nawrócić jednego to może innych też?:D

      Usuń
  2. Hejo kochana! :3
    Hehe. Racja. Szczególnie nie powinno się mówić głupich gadek xD Nie no. Chłopak mówi sobie co chce, ale on tak naprawdę to nie wie, jak to jest. Dlaczego akurat my to mamy? o.O Choć ułożyć się w wygodniej pozycji jest chyba najgorzej xD
    Hm. Może to zabrzmi dziwnie, ale ja nie mam takiej huśtawki nastrojów. Jest to u mnie rzadkość xD
    Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
    PS Zapraszam do mnie, a szczególnie na ważną informację :*
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ja? Dlaczego my? Też zadaje sobie te pytania. Za co nas tak pokarali to nadal nie wiem. Ewa, coś Ty tam mieszała w tym raju??
      O jezu, znaleźć wygodną pozycję w takich chwilach to po prostu prawie niemożliwe. Zawsze, ale to zawsze coś przeszkadza.
      Pozdrawiam :)
      Zajrzę do Ciebie i do każdego innego jak tylko wrócę z pracy albo jak będę miała dłuższą chwilę wolnego ;)

      Usuń
  3. Okej, śmiałam się podczas czytania każdego punktu. So true. Pudełko czekoladek? No proszę Cię, PO CO SIĘ OGRANICZAĆ DO JEDNEGO PUDEŁKA CZEKOLADEK. Dziecko z Bebiko? Zwykle jest ono słodkie, ale wtedy mnie dla odmiany mega wkurza. No jedz sobie jedz, wybuchniesz od tej kaszki. Jak ktoś nawet mnie zawoła, a ja przeszukuję Internety pod ciepłym kocykiem z kawą w ręce, marny jego los. Serio, cały świet mnie denerwuje. A teraz jest lato, więc wiadomo - basen, jakieś jeziorko albo coś w ten deseń. Ale po co to komu:))) Moja znajoma właśnie teraz przeżywa depresję. Jest w Kanadzie u ciotki, chciały się wybrać na basen. Wszystko fajnie, tylko że nie pomogło kilka tabletek przeciwbólowych, więc jej wujek chce już wzywać helikopter do szpitala. Faceci <3
    Czekam na kolejny post;)

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, wiem. To jedno pudełko czekoladek to zdecydowanie za mało. Dlatego bohaterka ostatniej sceny wyrzuciła Tomka za drzwi. Gdyby przyniósł ich więcej to miałby większe szanse na powodzenie akcji LOL.
      Ja wczoraj wpierdzieliłam całą paczkę Hit'ów. Miałam wrażenie, że wybuchnę, ale co tam... były świetne i nie, nie mam wyrzutów sumienia, że je zjadłam.
      Świat to faktycznie jest wtedy tak kretyńsko irytujący, że to aż niemożliwe do zrozumienia.
      Hahhaahaha mnie ojciec też często wysyła do szpitala, bo mi normalnie leki to prawie nigdy nie pomagają, a jedyną jego radą jest właśnie szpital. Faceci.... ;D

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Hahah genialny post! :D Powinien trafić przed oczy każdemu, KAŻDEMU facetowi, żeby wreszcie zrozumieli to, co zrozumieć powinni. No!
    Matko... huśtawka nastrojów jest dla mnie okropieństwem. Kłócę się ze wszystkimi w zasięgu wzroku, potem potrafię ryczeć całymi dniami, tylko dlatego, że zobaczę rozjechanego kotka na ulicy, śmiać z głupot, paradować po domu jak burza, zabijając wzrokiem... a każdy się dziwi mojemu zachowaniu i nie wpadnie na to, żeby po prostu dać mi spokój, grrrrrr.
    Nie umieraj! Trzymaj się tam! Nie wiem, co Ci polecić, na mnie zazwyczaj działa najzwyklejsza Nospa, więc... ;(
    Brawo! :D *klaszcze*
    Pozdrawiam! :*
    Eveline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja bym chciała, żeby pomagała mi zwykła Nospa... Jezu, jakie to byłoby ułatwienie...
      Tak, mord w oczach to jest to co kocham, a ponieważ bywam zadziorna na co dzień to w czasie TYCH dni jest sto razy gorzej dla mojego otoczenia.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Rzeczywiście uśmiałam się czytając ten post :D. Jest w nim tyle prawdy i chciałabym bardzo żeby chłopacy byli nami przez te kilka "okresowych" dni. Zrozumieliby jak to jest być kobietą, w szczególności w takich dniach :P. To nie nasza wina, że hormony nam wariują, takie już jesteśmy i muszą to zaakceptować:D.
    Czekam na kolejną notkę, jestem ciekawa czym nas zaskoczysz :D.
    Pozdrawiam! :*
    http://palace-to-crumble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze sama nie wiem, czym Was zaskoczę, ale myślę, że koniec końców nie będziecie się spodziewać czegoś takiego :D Bo czy spodziewałyście się posta o okresie?:D

      Ta, faceci jednego dnia w skórze kobiety by nie przeżyli, więc o czym my mówimy. :D

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Każda kobieta, która przeczytała ten tekst z pewnością uśmiechnęła się szeroko. Ja nawet kilka razy parsknęłam śmiechem. Fajnie napisane, z dystansem. Ale jednocześnie, biedna moja, czuć w samym tekście, że jesteś w tym cierpiącym okresie czasu.
    Chciałabym, żeby mój facet to przeczytał. Albo najlepiej, żeby się ze mną raz zamienił i poczuł to, co ja. Nie chcę być niesprawiedliwa - jest kochany i wyrozumiały, kiedy wie, że mam okres. Ale ta męska...protekcjonalność w głosie, gdy mamy okres mnie denerwuje. Dla nich to jest powód do żartów. Ileż przecież powstało memów na ten temat? A dla mnie okres WCALE nie jest zabawny. Nie bawi mnie ani to, że płaczę bez powodu, ani to, że zachowuję się jak totalna suka wobec moich najbliższych, albo i zupełnie obcych ludzi. Wcale nie bawi mnie to, że jem jak wygłodniały lew, ani to, że nie umiem utrzymać w ręce niczego, by tego nie stłuc. TO NIE JEST TEMAT DO ŻARTÓW ;<
    I taaaak, nienawidzę jak się mnie dotyka, kiedy mam okres. Ogólnie jestem raczej niedotykalska, ale wtedy jestem wyjątkowo out of order!
    Ale oczywiście, zdystansowane podejście jest jak najbardziej wskazane. Stąd fajnie, że powstają takie wpisy jak Twoje. Podsumowujące i osładzające ten ból. Dobrze wiedzieć, że nie jest się samą w tym okropnym czasie.
    Co do rady na bóle, to niewiele mogę powiedzieć. Gryzienie ścian jest całkiem dobrą opcją, albo chodzenie po suficie -.- a tak naprawdę, leżenie i okłady na brzuch. Niewiele więcej chyba wymyślono.
    Trzymaj się dzielnie!

    pozdrawiam,
    candlestick z http://crownsjewel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak czuć, że to TEN czas?:D Cieszy mnie, że widać dystans. Nie miałam zamiaru nikogo nawracać ani tym bardziej pouczać jak ma żyć. Wolę pewne sprawy traktować prześmiewczo. :D
      Dokładnie tak. To wcale nie jest powód do żartów, a oni i tak sobie w kulki lecą... Nie czaje ludzi, chociaż kiedy w czasie okresu włącza mi się niekontrolowany śmiech to i z takich dowcipów się brechtam... Boże, dlaczego nas to spotyka?
      Gryzienie ścian to u mnie norma, chodzić po suficie bym się bała. :D Leżenie mi nie pomaga... ;/ Ja w takich chwilach zastanawiam się, dlaczego mnie nie uśpią na 2 godziny...

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Najbardziej prawdziwa rzecz, jaką ostatnio przeczytałam. :D Kiedy mój jedyny wróci do Polski na pewno mu to podsunę, bo chociaż nauczył się już, żeby nie śmiać się z tego ile jem, gorąco zaprzeczać kiedy mówię, że jestem nie do zniesienia i kupować mi olbrzymią Milkę Oreo bez częstowania się MOIM ŻARCIEM, to nadal nie może oduczyć się paru rzeczy. :D Na przykład, że nie wolno mnie dotykać, bo to wcale nie jest zabawne.
    Co do bólu to ja już dawno rzuciłam tabletki (ale to może dlatego, że mnie ból męczy tylko przez jeden dzień i potem mam spokój, więc nawet mi się nie opłaca się nimi faszerować). Zamiast tego polecam ciepłe okłady na brzuch, rozluźniają mięśnie i powinny pomóc. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepłe okłady? No nie wiem. Ja przez bite dwie godziny umieram i nie wiem, czy zwykły okład jakoś mi pomoże. Szczerze wątpię (niestety) w powodzenie tej akcji, bo nawet przy mniejszym bólu to mi nie pomaga.
      A facetowi polecam podrzucić. Jak się czegoś na uczy to nie musisz dziękować. Robię to dla dobra nas wszystkich :D

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Na wstępie bardzo dziękuję za komentarz u mnie :)
    Odnośnie tego wpisu, to musiałby się zdarzyć cud, by jakiś facet sam z siebie to przeczytał, a wygooglanie to chyba tylko po wpisaniu w wyszukiwarkę zupełnie innego hasła. Wcześniej dotrze, gdy podłoży się pod nos i zmusi do przeczytania.
    Tekst jednak bardzo prawdziwy i nieraz można się uśmiechnąć.
    Ale to święta prawda, że gdy się mówi, że nie ma się ochoty na żadne towarzystwo, to powinno się to uszanować i zostawić w spokoju. Ja na przykład wolę sobie w spokoju poleżeć i spróbować się zdrzemnąć albo pooglądać coś głupiego, a nie słyszeć co pięć minut pytania, co mi jest i czemu za dnia leżę. I to, niestety, także od mojej mamy...
    Najbardziej chyba wnerwiające są różne docinki, których nie chce się słuchać w trakcie tych dni. Ale tego tak łatwo nie da się wyplenić, biorąc pod uwagę, jak wiele różnych idiotycznych memów na ten temat jest w Internecie.
    Ja lubię poleżeć z trochę już rozpłaszczonym pluszowym reniferem na brzuchu. A tabletki biorę silne na receptę, ale tylko, gdy ból jest naprawdę mocny, bo jestem przeciwniczką faszerowania się jakimikolwiek lekami, o ile nie ma takiej potrzeby.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wychodzę z założenia, że nie ma po co faszerować się lekami. Niestety raz w miesiącu umieram i najchętniej to poprosiłabym o uśpienie na 2 lub 3 godziny.
      Za komentarz u siebie dziękować nie musisz :) Miło mi było wpaść.
      Oczywiście żartowałaś odnośnie facetów, którzy z własnej woli przeczytaliby coś takiego. Jeszcze się chyba taki nie narodził, no chyba że lekarz ;):):)
      Kiedy ja leżę w wyrku w ciągu dnia to od razu ktoś wchodzi, patrzy i krzyczy: "Mamoooooooooooooo, Magda jest chora!!". A ja już byłam jedną nogą w głębokim śnie...

      Usuń
  9. Ja osobiście mam zamiar zamordować cały świat na chwilę przed okresem, bo w czasie to już wszystko jest normalnie. Za to właśnie kilka dni przed albo mam ochotę ciągle płakać i wzrusza mnie dosłownie wszystko, albo jestem tak poirytowana, że lepiej w ogóle się nie zbliżać. Na a przy okazji wiadomo - wieczne wyprawy do lodówki, a potem ogromne wyrzuty sumienia, bo jak to można tak niezdrowo jeść i to jeszcze w takich ilościach, potem myśli, że będę gruba, brzydka i w ogóle nagle mam koszmarny humor i znika mi ochota na cokolwiek poza leżeniem w łóżku.
    A co do bólu brzucha to sama na szczęście nie mam z tym większych problemów, jedynie raz na kilka miesięcy mi się zdarza i pomagają wtedy tz. "ćwiczenia na miednicę". Zajmuje to tylko chwilę, a działa, przynajmniej na mnie.

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, żadnych ćwiczeń. Ja mam ochotę umrzeć, a Ty mi jeszcze ćwiczyc karzesz? :D A tak serio to mam tak ściśnięte flaki, że nawet nie byłabym w stanie zrobić choćby ruchu. Ba. czasami to nawet wstać z kucek nie mogę...
      O jezu, jedzenie to jest u mnie na pierwszym miejscu :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Mam łzy w oczach. Naprawdę mam łzy w oczach i smutek zdecydowanie nie jest tutaj powodem... To jest po prostu tak dobre, tak prawdziwe, ale jednocześnie tak śmieszne ! Straszne, ale mimo wszystko śmieszne.
    Chociaż trzeba przyznać, że okres wcale nie jest zabawnym tematem. Nie dość, że nigdy tak naprawdę nie wiemy kiedy dokładnie to się stanie - bo przecież on nie powie nam dokładnie jakiego dnia i o której godzinie mamy być przygotowane - to to jeszcze na dodatek tak bardzo boli ! A najlepsze jest to, że nic nie możemy z tym zrobić.
    Osobiście, początkowo nie miałam wielkich bóli brzucha, jednak ostatnio stało się to nie do zniesienia. Mam ochotę tylko leżeć, jeść i zabić wszystkich dookoła. Najlepsze jest jednak to, że to wydaje się takie zabawne - a już zwłaszcza dla mężczyzn. Ciekawe czy powiedzieliby to samo gdyby to oni mieli taki problem.
    Co do bóli brzucha to mi ostatnio pomogły ciepłe okłady. Brzmi to troszkę dziwnie, ale gorący ręcznik naprawdę zdziałał cuda ! :*
    Ściskam ! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja specjalnie robię herbatę i kubek do niego przykładam, ale niewiele to pomaga, chociaż może powinnam ten ręcznik wypróbować?
      Cieszę się, że udało mi się Ciebie rozśmieszyć. Taki właśnie był mój zamiar. Możemy psioczyć na ten debilny los, który nas spotkał, ale czasami trzeba go sobie osłodzić. :)

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. Lubię te twoje wpisy właśnie ze względu na lekkość oraz humor, z jakim podchodzisz do tematu. W tym przypadku też tak było. Nie raz się uśmiechnęłam podczas lektury tego tekstu :) Faktycznie przydałoby się, aby jakiś facet tutaj trafił, przeczytał i wziął sobie do serca ;)
    Co do bólów brzucha - nie pomogę, bo mnie to omija. Zdarza się może raz lub dwa na samym początku, ale wtedy łyknę tabletkę przeciwbólową lub wszamię kawałek czekolady i przechodzi. Oj, ale co do tego apetytu to się zgodzę :D Przed okresem nie mogę nic przełknąć, a w trakcie najchętniej zjadłabym całą lodówkę wraz z zawartością :D
    Cóż, tak to już bywa! Czekam na kolejny wpis i w międzyczasie zapraszam do siebie,
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja zazdroszczę tych bezbolesnych miesiączek (a jest czego).
      Wpadnę oczywiście, ale pewnie dopiero gdzieś w tygodniu, bo mam jutro pracę i pewnie do poniedziałku będę przyjebana. A mogłabym niedziele spędzić u babci, wszamać jakieś dobre żarcie i może zapakować coś do siebie do mieszkania... A tak co? Tylko się na słodycze popatrze......

      Usuń
  12. Naprawdę zabawne! :3 Ale też prawdziwe, wiadomo.

    Prasowanie to zło. Ciągle nie umiem tego robić.

    Pozdrawiam,
    Nagmerrie

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem tutaj pierwszy raz - przyznaję się szczerze, z ręką na sercu, i bez bicia. Kurczaki, żałować jedynie mogę, że znalazłam się tutaj dopiero tak późno. Tyle zmarnowanych dni bez humoru, włączając dzisiejszy, gdy czytając zaledwie trzy zdania, od razu uśmiech na mojej twarzy. Muszę Ci zwrócić bardzo ważną uwagę - przelewasz w słowa jakąś dziwną radość - zdradzisz mi na to przepis? :D
    Po cichu muszę się przyznać, że czytałam, cały czas się śmiejąc.. Dziękuję za poprawę humoru! :D I zabieram się za czytanie innych postów na Twoim blogu, a Ciebie jedynie mogę serdecznie pozdrowić i zaprosić do siebie:
    http://swiat-animy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie skorzystam, ale uprzedzam, że zrobiła się u mnie kolejka i będziesz musiała wystać swoje, niestety :( Ale spokojnie, w tym tygodniu powinnam do Ciebie dotrzeć (bo tydzień podobno zaczyna się od niedzieli, a nie od poniedziałku O.o).
      Cieszę się, że się uśmiałaś. Uśmiech na tworzy mojego czytelnika to był mój cel i jak widać, osiągnęłam co chciałam.
      W jaki sposób przelewam radość za pomocą słów? Pojęcia nie mam, tak jakoś one przychodzą, układają się w mojej głowie, a potem to już wystarczy je wklikać do Worda... Nic więcej doradzić nie potrafię :(
      Pozdrawiam i miłego czytania!

      Usuń
  14. Bardzo uśmiałam się czytając ten post;D Choć powiem szczerze, że ja nie wymuszałabym na facetach aż takiej uległości;D Albo inaczej... jeśli oni będą potrafić być dla nas aż tak wyrozumiałymi, to my powinnyśmy być dla nich, gdy ich coś boli itp. A nie wiem czy każda kobieta by potrafiła tak skakać obok swojego faceta, jak facet powinien obok kobiety, według tego postu:D Ale powiem szczerze, że ja jestem chyba wyjątkiem wśród naszej płci, bo nie mam żadnych objawów, które tutaj opisałaś. Oprócz bolącego brzucha, bo to jest u mnie masakra. Potrafię pół nocy nie spać, płakać, wyć z bólu, ale i tak nie mam 'damskich humorków ' i typowego zachowania dla kobiet w tym czasie. Wręcz przeciwnie - wtedy mam najlepszy humor;D Jestem chyba jakimś dziwactwem natury;D
    W każdym razie mnie nie pomaga nic tak jak termofor. Gorąca (parząca nawet) woda jest dla mnie lepsza niż tabletki. No i zawsze mam go w domu;D

    Pozdrawiam! *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam:D Oczywiście, trochę o uległości było, ale wiedzcie panowie, że i tak Was kocham. To były ciężkie dni i nie myślałam wtedy racjonalnie. :D
      Może być takie usprawiedliwienie?:D
      To przynajmniej te moje bóle brzucha znasz. Muszę sobie ten termofor kupić, bo on nawet zimą mi się przyda ;D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Nie no ja chyba jestem spokrewniona z Rudą ;) bo kiedy mam okres to mnie tylko brzuch boli, ale żadne z powyżej wymienionych jakoś mnie nie nachodzi. No może trochę się denerwuje, że żrem żelki (za którymi normalnie nie przepadam). Ale tak to to aniołek.
    Pozdrawiam
    Nadia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chcę do tej rodziny!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  16. Haha, jakie to prawdziwe!:)
    Ja mam niestety tak, że już tydzień przed okresem mój mózg działa jakby było to już... Wahania nastroju, a czemu nie? Wkurzanie się o byle co? Jasne! A te jego żarciki to niech sobie kolegom opowiada!!! XD Tak było chociażby dziś! A przecież to jeszcze nie czas! Dobrze, że gdy mówi mi "ale jesteś dziś nieznośna" odpowiadam mu tylko "okres się zbliża" i on już wszystko rozumie! :D
    Przekichane jednym słowem, kiedyś gdy miałam okres to w ogóle tego nie odczuwałam, ani pod względem psychicznym, ani fizycznym, żyłam jak co dzień. A teraz... grrr.. Pierwszy dzień, to mój chłopak sam kładzie mnie na łózko, przynosi przeciwbólowe leki i masuje brzuszek!:)
    Gdy się do niego przeprowadziłam, to żyło nam się strasznie podczas TYCH dni, a teraz już mnie rozumie i powiem, że jest naprawdę cierpliwy i kochany:) Więc narzekać nie mogę:)
    Pozdrawiam!
    [kiimir.blogspot.com]

    PS Na pewno zajrzę tu jeszcze!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj, zapraszam serdecznie. :)
      To Ci się trafił facet z marzeń! Oddasz? :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  17. Jestem póżno, ale jestem ;)
    Mega napisane. Nie mam dziewczyny ale jak juz ją będę miał, to na pewno skorzystam z twoich rad;> A to może dlatego nie dogadywałem się z płcią przeciwną, bo postępowałem odwrotnie niż napisałaś. Trzeba było go wcześnie dodać, teraz to już za pożno . hahah
    Ale kiedyś na pewno twoje rady mi się przydadzą ;>


    flarri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje Panie, mamy tutaj faceta!!

      A widzisz, mam nadzieję, że sobie weźmiesz je do serca. :D Może się kiedyś przydadzą :)

      Usuń
  18. Świetny wpis, bardzo trafnie opisałaś TE dni :) Na ból brzucha, jeśli tabletki nie pomagają to chyba tylko termofor może coś zdziałać ;)

    Poklikasz w ostatnim poście? :) http://monyikafashion.blogspot.com >klik<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainwestuje skoro tak polecacie:)

      Pozdrawiam (wpadnę, ale musisz poczekać, aż nadrobię to, co mam do nadrobienia).

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. Polecam mleko z miodem, serio pomaga.Wiem że brzmi dziwnie, sama pomyślałam że to nie ma sensu, ale działa.Rozgrzewa i łagodzi ból. Dużo odpoczynku to oczywiście formalność :)
    Po za tym, to super post hahah Jeszcze takiego nie widziałam,wywołał u mnie duży uśmiech. Powodzenia kochana! :)

    Serdecznie zapraszam do mnie, poklikasz w linki u mnie w poście? Serdecznie dziękuję.
    http://world-of-sandra-anna.blogspot.co.uk/2015/07/wspopraca-z-romwe.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie gorące mleko? Ja bardzo lubię słodkie, ale paradoksalnie miód jest dla mnie aż nazbyt słodki i go nie lubię. A gotowane mleko to tylko w formie kakao, innego nie tknę.

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  21. Hahah, na pewno zapamiętam i będę się w przyszłości do nich stosował :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj na pewno, zgadzam się z tobą. czytając ten post uśmiachałam się do monitora :D
    crazy-life-by-angelika.blogspot.com < klik

    OdpowiedzUsuń
  23. Naprawdę super pomysł na artykuł. Na szczęście (lub nieszczęście) na razie jestem singielką i z mężczyznami podczas okresu styczności wiele nie mam, jednak już od jakiegoś czasu potrafią mnie zirytować nawet kobiety. Właściwie wszystkie wymienione rady znajdują pokrycie również u płci pięknej. Ile razy mama zawracała mi głowę błahostkami, kiedy ja leżałam w boleściach na łóżku. Nie ma co - wszyscy potrafią być okropni i denerwujący podczas okresu.
    I miałaś rację - pomimo mojego okropnego humoru udało mi się nawet uśmiechnąć podczas czytania ;)
    Pozdrawiam, Native

    http://martwi-przed-switem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że innym poprawiam humor! :)
      I racja, te rady mogą się odnosić również do innych kobiet.

      Pozdrawiam!:)

      Usuń
  24. haha jak dla mnie mocno przerysowane, zarówno ze wsgledu na objawy,( ja jeśli w ogóle źle się czuję, to masymalnie przez dwa dni, na ogół kilka godzin i to wcale nie jakoś strasznie). jak i na to, jak powinien zachować się biedny chłopak, no bo jednak jakby miał prawdziwy, poważny problem typu ciężką chorobę kogoś bliskiego, to jednak dzuewczyna powinna go wysłuchać. ale śmiałam się co niemiara, nie powiem, że nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że przerysowane (chociaż z bólami to nie żartowałam), ale o to chodziło:D

      Usuń
  25. Ten poradnik polecam każdemu, kto ma kontakt z ,,okresową" kobietą...
    Ilość irytujący ludzi, których mijam w ,,te dni" jest porównywalna z długiem publicznym...
    Mi wystarczy jedynie woda, tabletki przeciwbólowe i łóżko. Przez cztery dni mogę nic nie jeść...
    Polecam robić brzuszki przez jakiś czas, a na chwilę okresu przestać. Ból jest minimalnie mniejszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minimalnie mniejszy mnie nie ratuję, bo ja umieram :( Tutaj potrzeba czegoś znacznie mocniejszego (Nie, wódki nie próbowałam. Z lekami nie łączę).
      Nic nie jeść przez cztery dni? Ja przez te kilka dni opróżniam lodówkę O.o

      Usuń
  26. Pokaże tego posta mojemu TŻ:D
    true, ale się dośmiałam:) hihihi.
    Ja poproszę więcej postów w takim tonie:D

    Na ból polecam termofor, nigdy w to nie wierzyłam-pomaga mi tylko ibuprom max- ale dopóki tabletka nie zacznie działać taki termoforek przynosi ulgę:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się coś wyprodukować :D
      Termofor mam zamiar kupić. Na okresowe bóle polecali, a teraz jeszcze zima... Tak, muszę kupić :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  27. Od razu podesłałam mojemu chłopakowi! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Genialny post!
    Od razu wysłałam go swojemu facetowi.
    Śmiechu czytając to było baardzo dużo!
    Pozdrawiam :)
    http://adellaidee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Post ma w sobie wiele prawdziwych rzeczy ale też moim zdaniem wiele przesadyzmów. Okres to nie choroba, jeżeli mam już spore boleści ale tylko pierwszego dnia, to owszem, mam ochotę zakopać się w łóżku i spać, czasem tak robię ale najlepszą metodą jest znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, które pozwoli mi o tym zapomnieć. Taki stan utrzymuje się tylko pierwszego dnia, później funkcjonuje normalnie, bo wiem że tak trzeba i tak jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że post jest lekko podkoloryzowany. Z drugiej jednak strony, ja podczas okresu przeżywam katusze. I nie wszystko u mnie kończy się wraz z zapadnięciem nocy. Drugiego dnia też mnie coś dopada.

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)