Ukradła go

13:15 Alice McDalvis 24 Comments


Obejmuje ją, a wtedy jej śmiech zamiera na chwilę. Przyzwyczaja się do jego zapachu i silnych ramion ściskających ją w talii. Odrywa głowę od jego piersi i spogląda w górę. On, czując w powietrzu pocałunek, nachyla się dając jej szansę złączyć ich usta razem. Ona patrzy przez chwilę w jego oczy, wolno całuje, by potem uśmiechnąć się wprost w jego wargi.
Odrywają się od siebie i próbują bez słów odgadnąć, co drugie chce powiedzieć. W ciszy, która zapada, słychać więcej, niż gdyby zaczęli mówić. Ona opiera głowę na jego ramieniu, on przyciąga ją bliżej i stoją tak, na środku chodnika, zapominając o całym świecie. Jednak świat nie zapomina o nich. Ktoś ją potrąca. Ktoś inny krzywo patrzy. Pomimo to, oni nie zwracają na nic uwagi. Stoją tam, tylko dla siebie. Jakby życie na Ziemi nie istniało, jakby wszechświat był tylko ich, tylko tam, tylko w tym momencie.

Wreszcie słychać jej cichy głos. Pyta, jak minął mu dzień. On zerka na nią przelotnie i zaczyna mówić. Wygrywa dobrze jej znaną melodię, ona z przyjemnością jej słucha. Marszczy brwi, próbuje skupić się na jego słowach. Chce go dobrze zrozumieć. Jej spojrzenie łapie jego i znowu kąciki ich ust podążają ku górze. On głaszczę jej policzek, ona przygryza wargę. Kradnie pocałunek, ale czy to naprawdę kradzież?
Bierze go za rękę i prowadzi gdzieś na skraj wszystkiego. Delikatnie stąpa po krzywiznach chodnika ciągle wpatrzona w jego twarz. Idzie, do końca nie wiedząc gdzie. Jakby to nie miało najmniejszego znaczenia, było tylko bezsensownym oznaczeniem, które nie jest im potrzebne do szczęścia. Mają w końcu siebie, mają swoje własne plany, swoją przyszłość. Swoje tu i teraz. Podążają w sobie znanym, nieokreślonym kierunku. Gdzieś tam czeka na nich coś ciekawego, albo ciche miejsce, w którym będą mogli oddać się sobie. Ona będzie szeptała jego imię, a on będzie ciężko oddychał. I będą trwać w uniesieniu nie przejmując się jutrem.
Ściska jej dłoń i uśmiecha się promiennie. Czuje jej szalony puls, który przyśpiesza z każdą minutą. Jest zadowolona. Ma w końcu jego, przy sobie, nic więcej nie chce. Nic więcej nie potrzebuje. Jej szalik spada z torby, gdzie był przewieszony. Nawet tego nie widzi. Podnoszę go z ziemi. Niebieski. Pasuje do jej oczu. Wełna łaskocze moje dłonie, jest tak miękka, że muszę ją przez chwilę przytrzymać. Czuje zapach jej perfum, w wyobraźni widzę jak dotyka tego szalika rano, próbując ułożyć go najlepiej jak to możliwe. Zawsze wyglądała nieskazitelnie, jak te dziewczyny w kobiecych magazynach. Nic dziwnego, że stoi u jego boku.
- Hey. Hey! Zgubiłaś coś – wołam. Odwracają się oboje. Widzę jej zdziwienie, gdy zauważa w moich rękach swój szalik. Spogląda na torbę, na której wisiał.
- Faktycznie, nawet nie zauważyłam. Dzięki .
Uśmiecha się i ja też próbuję. Naprawdę próbuję, ale coś cały czas mi przeszkadza. Może to jego wzrok, który obserwuje każdy mój ruch. Może to rzeczywiście o to chodzi.
- Dawno się nie widzieliśmy – mówi.
Kiwam głową potwierdzając jego słowa. Nic więcej nie mogę zrobić. Patrzę na nich oboje i czuję się jeszcze gorzej. Jakby całe zło zwróciło się przeciwko mnie, jakbym nigdy nie miała doznać radości życia.
Wciąż trzymają się za ręce. Jej kciuk gładzi jego dłoń, jej ramię dotyka jego. Słońce bawi się z jej długimi włosami, czerwona szminka podkreśla jej pełne wargi. Gruby sweter tuli jej zgrabne ciało, odpięta kurtka porusza się przy podmuchach wiatru. Ma w sobie tak wiele…
Jeszcze raz mi dziękuje i zabiera go z powrotem. Kradnie go… Po raz kolejny. Zarzuca jej rękę na ramie, całuje w policzek i bierze od niej ten nieszczęsny szalik. Idą dalej. Gdzieś. Do przodu. Oby dalej od tego wszystkiego. Już nie pamiętają, już są tylko razem. Już nic nie burzy ich harmonii. Trwają. Żyją. Czują.
Ich kroki odbijają się głuchym echem w moim wnętrzu. Słyszę je długo po tym jak giną za zakrętem. Znika z mojego pola widzenia. Znowu go tracę, chociaż to już nie taka strata co kilka lat temu. Teraz jest trochę lepiej. Słońce potrafi wyjść zza ciemnej chmury, a słowik śpiewa nawet w przeludnionym mieście. Teraz jest jakoś spokojniej. Chociaż wciąż bez niego. Poszli swoją drogą. Może będą wspólnie śpiewać? Może ona również cieszy się, słysząc jak bardzo fałszuje. Niewykluczone, że pójdą na szybki obiad do jakiejś knajpki. Zamówią jedzenie na kolorowych talerzach i będą wymieniali się historyjkami z całego dnia. On rzuci jakąś ciętą ripostę na jej stwierdzenie, że kelner jest „niczego sobie”. Ona zaśmieje się, twierdząc, że czasami jest niemożliwy. Będą stykali się kolanami pod drewnianym stolikiem, patrząc sobie w oczy. Będą żyli. Ale nie tak, jak ja. Bo w końcu on nadal jest blisko. Cały czas. Chociaż fizycznie wcale go nie ma. Ukradła go. Tak dawno go ukradła… I wcale nie chce oddać. 


Wesołych świąt!


Sam Smith - Lay Me Down... Bardzo dobrze się przy tym pisało. 

24 komentarze:

  1. przyjemnie sie czyta, najlepsza sa te dokladne opisy, robisz to naprawde swietnie :) eh tak to juz jest z ta miloscia, kiedy dwoje ludzi sie spotyka to reszta swiata dla nich nie istnieje xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Z każdą kolejną notką ja coraz bardziej zatracam się w Twoim stylu pisania, a szczególnie opisach uczuć. Wystarczą zaledwie dwa - trzy zdania, żebym kompletnie odpłynęła w tekst. Fakt, że przedstawiasz historie miłosne jeszcze bardziej mnie w tym utwierdza. Naprawdę żałuję, że nie piszesz opowiadania. Czuję, że dłuższa forma wyszłaby Ci jeszcze lepiej! ;)

    Co mamy tym razem? Znowu nieszczęśliwa miłość. Poprzednio chłopaka, który liczył na więcej niż przyjaźń, tutaj dziewczyny, której ukochany został odebrany. Ale ja lubię takie tematy! ;) Świetnie opisałaś ten ból po rozstaniu, który towarzyszy zakochanej osobie nawet po długim czasie. Czas może i leczy rany, ale o prawdziwym uczuciu nawet po kilku latach nie sposób zapomnieć. Tym bardziej jeśli się widzi byłego w towarzystwie innej kobiety. To dziwne uczucie uświadamiać sobie, że teraz robi z inną to co kiedyś robił z nią. Bardzo podobał mi się sposób w jaki przedstawiłaś emocje tej bohaterki. Z jednej strony szczęśliwa, zakochana para, a z drugiej ona. Ich miłość niby jest piękna, ale tylko dla dwóch osób. Ich cieszy, a tamtą rani.

    Pozdrawiam serdecznie! ;* I czekam na kolejną historię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz:) Miłości tutaj dużo, nic na to nie poradzę, bo przecież miłość wiecznie towarzyszy człowiekowi - w każdej odsłonie. I fajnie, że ktoś zrozumiał przesłanie. Zawsze się zastanawiam czy do każdego dotrze to, co chcę przekazać.

      Usuń
    2. A jeśli chodzi o dłuższe historie to jest na moim profilu dostęp do jednej, ale szczerze powiedziawszy, że po jakimś czasie straciłam zapał do pisania tego opowiadania, a teraz najchętniej zacząłbym go od nowa, tak dużo wprowadziłabym zmian.

      Usuń
  3. Wspaniale ukazane uczucia bohaterki. Nie jestem pewna, czy ona i ten chłopak byli kiedyś razem, czy od samego początku jest to niespełniona miłość (choć obstawiam to pierwsze), ale nie zmienia to faktu, że właśnie przeczytałam coś niesamowitego i oryginalnego. Widać, że wkładasz w to całe serce i za to naprawdę Ci gratuluję, stworzyłaś piękną historię.
    Czekam na coś innego. Wiem, że będzie tak samo dobre, a może i nawet lepsze - choć po przeczytaniu tego myślę, że nie jest to już możliwe. Ale na pewno mnie zaskoczysz;)

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się, żeby każdy mój tekst był lepszy od poprzedniego:)
      Dziękuję:)

      Usuń
  4. Kolejny raz mogę zachwycić się tymi niesamowitymi opisami. Z początku myślałam, że po raz kolejny przedstawiasz sielankowy obraz. Poznałam parę, dla której miłość, była tak ważna, że świat dookoła nie istniał. Wydają się tak zatraceni w sobie, że zapominają o tym co dzieje się wokół nich. Ma się wrażenie, że są na zabój zakochani i w istocie tak jest. To piękny widok. Miło jest patrzeć na szczęście kochanków. Są sobie tak bliscy... Przedstawiasz ich uczucia, spokój, ten brak granic między nimi. Aż nagle, pojawiają się czarne chmury, bo okazuje się, że przypadkowy obserwator wcale nie jest taki jakby się wydawało. Dziewczyna ogląda całą scenę z bólem, bo nie wyleczyła się z miłości jaką darzyła mężczyznę, który już nie należy do niej. Tamta ukradła jej to co należało niegdyś do niej, coś, co było dla niej niezwykle ważne i być może utracone, przez jeden głupi błąd. Miło tak snuć domysły, jak mogłaby się potoczyć ta historia. Na pół radosna i na pół smutna. Bardzo podoba mi się ten niezwykły kontrast, między jedynym, a drugim przedstawieniem sytuacji. Świetna notka ;3
    Życzę dużo weny i wesołego jajka!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ktoś docenia nie tylko historię, ale również panujące kontrasty. I miło mi, że ktoś zastanawia się nad dalszym ciągiem tej historii, sam interpretuje i próbuje znaleźć rozwiązanie. Na tym mi najbardziej zależy :)
      Pozdrawiam również:)

      Usuń
  5. Alice, piszę tutaj kolejny raz i chyba kolejny raz robię coś źle, bo nic się nie pojawia ;). Takie to internety i ja. Mam nadzieję, że uda nam się skontaktować w jakiś inny sposób niż w komentarzach :).
    Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostawiłam komentarz u Ciebie na blogu, jeśli jest problem z komentarzami tutaj, to jak najbardziej mogę wbić tam;)

      Usuń
  6. Zaczęłam czytać twojego bloga i szczerze? Zakochałam się w nim. Twój język pisania jest wspaniały. Dużą uwagę zwracasz na szczegóły i na emocje bohaterki. Bardzo skupiasz się na tym co piszesz :). Ten rozdział urzekł mnie od samego początku, aż łzy mi zaczęły napływać do oczu. Opisałaś to tak, że miałam wrażenie, że to ja jestem nią i stoję na przeciwko ich i widzę, jak się całują i przytulają.
    Czekam na nowy rozdział z wielką niecierpliwością i obowiązkowo obserwuję :D.
    Pozdrawiam! :*
    W wolnej chwili zapraszam również do siebie, tez piszę i mam nadzieję, że ci się spodoba :).
    http://palace-to-crumble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez łez proszę! Dziękuję za miły komentarz. To wiele dla mnie znaczy, Twój blog postaram się odwiedzić jeszcze w ten weekend o ile prace studenckie pozwolą (jakie prace?? Nie oszukujmy się - bardziej chodzi o nacieszenie się domem:D)

      Usuń
  7. Jestem, bo kiedyś mnie tutaj zaprosiłaś. Nie miałam czasu (który bez problemu organizowała mi szkoła), ale pamiętałam o Tobie i o Twoim zaproszeniu :)
    Jak się pewnie domyślasz, nie napiszę nic innego, co będzie różniło się od komentarzy dziewczyn nade mną. "Ukradła go" jest do tej pory najlepszym One Shotem, jaki przeczytałam. Mimo, że jest tyle świetnych bloggerek, Ty się czymś wyróżniasz. Może to przez doświadczenie, może przez umiejętności, może jedno połączone z drugim - nie wiem. Czytałam również urywki poprzednich postów i zastanawiam się, co takiego na bloggerze robię ja ;)
    Przechodząc do konkretów. Na początku myślałam, że narracja jest trzecioosobowa i chyba to było dla mnie największym zaskoczeniem, a ten przeskok najbardziej mi się podobał. Wybrałaś idealny moment dla "ujawnienia się" narratorki tekstu. Pięknie to połączyłaś.
    Teraz opisy... Muszę przyznać, że są mistrzowskie! Czytając Twoje opowiadanie miałam wrażenie, że to ja jestem obserwatorką zdarzeń i również w nich uczestniczę, a Twój nieziemski styl pisania pięknie to wszystko dopełnia :)
    Podoba mi się również to, że każdą z Twoich historii pozostawiasz do dokończenia nam - czytelnikom. Potrafisz rozegrać to tak, aby każdy mógł pobudzić swoją wyobraźnię i tworzyć własne scenariusze :)
    Gdy teraz tak patrzę i czytam Twoją twórczość, to czuję się aż zaszczycona, że oceniłaś moją pracę :*
    Pędzę dodać się do obserwatorków i być na bieżąco :D
    Życzę weny i czekam z niecierpliwością na koleją notkę :)
    Pozdrowionka, xoxo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku - zapraszam na swój drugi blog nazawsze-imagine.blogspot.com
      A teraz - bardzo, bardzo dziękuję, że pamiętałaś i odwiedziłaś mojego bloga.Staram się jak mogę, aby ten blog wyróżniał się od innych, aby w jakiś sposób można było tutaj poznać nie tylko moich bohaterów, ale również siebie. Strasznie zależy mi na tym, żeby czytelnik też uczestniczył w tych historiach, żeby szukał drugiego dna, analizował i dopowiadał sobie dalsze zdarzenia do tego fragmentu. Taką funkcję pełnią moje wpisy i cieszę się straszliwie, że to się podoba. Mam nadzieję, że będzie Was jeszcze więcej!:)
      Aż się łezka w oku kręci. :)

      Usuń
  8. Zapraszam do siebie: http://blanka-diaries.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od takich zaproszeń jest zakładka SPAM, specjalnie na takie okazje przygotowana...

      Usuń
  9. O mój Boże...
    to pierwsze słowa, które przyszły mi na myśl po przeczytaniu tego rozdziału. Zajrzałam z ciekawości. Kilka dni temu zostawiłaś u mnie komentarz, więc postanowiłam cię odwiedzić i po tym co przeczytałam, wiem, że będę twoim stałym gościem, jeśli pozwolisz :)
    Do rzeczy :
    Rozdział jest rewelacyjny, to jak piszesz o emocjach i zachowaniu bohaterów, jak skupiasz sie na każdym drobnym szczególe jest świetne. Niby nie znamy ich dokładnie, bo nie wiemy jak się nazywają (przepraszam jeśli było o tym w poprzednich rozdziałach, nie czytałam, jestem tu pierwszy raz, dlatego piszę pod kątem tego konkretnego wpisu) ani nie znamy ich wyglądu, ale poznajemy ich wnętrza, co chyba jest ważniejsze.
    Fragment ze zgubionym szalikiem, kiedy ukazuje się narrator był zaskakujący. Nie sądziłąm, ze będzie nim chłopak przglądający się tej dwójce i tęskniący za nim. Byli kiedyś przyjaciółmi i spędzali razem sporo czasu, a odkąd jest z nią oddalili się od siebie, dlatego go ukradła? Dobrze zrozumiałam?
    Pozdrawiam serdecznie i oczywiście obserwuję :***
    Busssi

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprostowanie:
    1. Narratorem jest dziewczyna.
    2. To nie opowiadanie dzielone na rozdziały. Na tym blogu każdy post to inna historia.

    Dziękuję bardzo za miłe słowa, cieszę się, że tutaj wpadłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham twojego bloga i styl pisania. Oddajesz świetnie emocje bohaterów, a czytając opisy mogę wyobrazić sobie miejsce, czy sytuację. Pięknie.

    http://love-is-a-weakness.blogspot.com/ zapraszam na mojego bloga, bardzo miło byłoby gdybyś zostawiła po sobie komentarz, opinię. Dodajemy do obserwowanych ? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem tu po raz pierwszy, ale na pewno zostanę. Bardzo podoba mi się sposob, w jaki piszesz. To, ze dopiero w połowie dowiedzieliśmy sie, ze tak naprawdę to narracja pierwszoosobowa zranionej dziewczyny, ktora od kilku lar chyba nie moze przeboleć, ze ukochany wybrał inną. Ale wiesz z tego, co było napisane,mozna wnioskować, ze chłopak naprawdę kocha tę pbecną dziewczynę. Więc chyba lepiej, zenńie jestes poprzednią, bo to pewni nie było to.... Poęknie opisalas to uczucie, na zwykłej ulicy, na ktorej byli przeciez tylko oni, we własnym, pięknym swiecie... I nawet ten szalik zmienił to na moze trzy sekundy.ale i tak mi smutno z powody narratorki, jedyne, co moze zrobic,to sie odkochać, bo nawet jesli on nie byłby z tąmtą, to nie byłby ukochanym dla narratorki. Zapraszam na mój blog z krótkimi opowiadaniami (teraz piszę nieco dłuższe) - zapiski-condawiramurs.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz, ja czekam na nowe słowa Twoje tutaj... :)
    Dobrego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O witam! Póki co miło mi Cię tutaj zobaczyć :)

      Usuń
  14. Chwilę to trwało, zanim znalazłam czas, żeby zajrzeć na Twojego bloga i zapoznać się z Twoją twórczością, ale wreszcie jestem. I przyznam szczerze, że naprawdę cieszę się, że tu trafiłam.
    Bardzo podoba mi się styl, w jakim piszesz. Nawet nie chodzi o to, że masz duży zasób słownictwa, tworzysz świetne opisy, sprawiasz, że wszystko wydaje się takie realne. Najbardziej podoba mi się sam sposób budowania zdań. Trudno mi sprecyzować, co jest w nich takiego szczególnego, ale niektóre naprawdę mnie oczarowały. Na przykład ten fragment: "Bierze go za rękę i prowadzi gdzieś na skraj wszystkiego. Delikatnie stąpa po krzywiznach chodnika ciągle wpatrzona w jego twarz." I w ogóle bardzo podoba mi się pisanie na zasadzie on-ona.
    Z początku myślałam, że to po prostu przedstawienie jakiejś zakochanej pary, która nie widzi poza sobą świata. I tyle. Nawet wtedy ten tekst byłby naprawdę dobry. Bo od razu widać, że uczucie łączące tych dwojga jest absolutnie szczere, że to taki rodzaj miłości, którego zazdrości się tym szczęśliwcom, którzy go doświadczyli. A potem nagle ujawnił się trzeci bohater i to sprawiło, że ten krótki tekst jeszcze zyskał na wartości.
    Przyznam, że uwielbiam opowiadania pełne uczuć. A z niewiadomych przyczyn najbardziej urzekają mnie te smutne. Dlatego właśnie Twój tekst również wywarł na mnie wrażenie. Bo z jednej strony można go uznać za pozytywny - prawdziwe bratnie dusze się odnalazły i mają przed sobą cudowną wspólną przyszłość. Ale mimo wszystko jakoś bardziej utożsamiam się z tą drugą dziewczyną, tą, która cierpi, patrząc na ten szczęśliwy obrazek, może dlatego, że cała sytuacja jest opisana z jej perspektywy. Więc dla mnie to raczej smutne opowiadanie. Mimo że bohaterka w końcu pogodzi się ze stratą, być może znów się zakocha. Póki co boli ją patrzenie na kogoś, kto jeszcze niedawno był dla niej wszystkim. I ta myśl, że jakaś inna dziewczyna okazała się lepsza. To musi być okropne...

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję za komentarz. Cieszę się, że ze swoimi komunikatami trafiam do tak wielu osób. Az mi głupio, że tak dawno nic nie dodałam, ale nadszedł szalony studencki czas i może w międzyczasie uda mi się coś stworzyć, ale... Na pewno tego nie dodam jeśli nie będzie spełniało moich wymagać.
      Dobrze wiedzieć, że potrafię przedstawić coś w realny sposób. Cały czas boję się, że za bardzo ponosi mnie fantazja i w końcu zbaczam ze ścieżki, ale widać nie. Może faktycznie coś jest w tym moim pisaniu, skoro tak dużo ludzi tutaj zagląda? Takie rozkminy czasami nie dają mi spokoju, ale to dobrze. Pozytywnie to odbieram, jako bodziec zmuszający mnie do pracy i zarzekam się, że opublikuje coś w niedługim czasie :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)