Marzy... czuje...

20:39 Magda 11 Comments



Ma błękitną sukienkę, która obejmuje jej drobne ciało. Lśni w kolorowych światłach, rusza się w rytm głośnej muzyki. Wiruje, a sukienka powiewa odsłaniając fragmenty jej pięknych nóg. Unosi rękę do góry, zamyka oczy, marzy… Czuje… Wdycha muzykę, która ją otacza… A potem znowu widzę jak jej powieki się podnoszą. Zerka prosto na mnie, uśmiecha się wesoło, palcem daje mi znak, żebym do niej podszedł, ale ja nie chcę. Wolę patrzeć jak bawi się z przyjaciółkami, jak cicho oddycha i oddaje się światu, który jest w jej głowie. Wolę przyglądać się jej spokojnym ruchom i wzburzonym falom jej ciemnych włosów.

DJ zmienia kawałek, a ona staje na chwilę pełną konsternacji. Mija jednak szybko, więc wraca do przerwanego tańca. Obraca się, głęboki dekolt daje mi wgląd na jej piersi. Promienieje, traci kontakt ze światem, teraz jest gdzieś indziej: gdzieś, gdzie nawet ja nie dotrę. Chmura dymu przywiera do jej nagich łydek, które płyną razem z melodią. Umyka mi, ucieka. Widzę jak biegnie w stronę szczęścia, spoziera na otaczający ją tłum i ponownie jest sam na sam z myślami.
Śmieje się, ale nie wiem z czego. Chciałbym wiedzieć… To coś na pewno jest w jej wyobraźni, tak rozległej, że nie sposób ujrzeć końca. Dłonią dotyka rozgrzanego ciała, zupełnie jak kochanek spragniony miłości. Żałuję, że nie mogę odgadnąć o czym teraz myśli, a jednocześnie cieszę się, że ma przede mną tajemnice i życie, do którego mogę podążać. Nie liczy się nawet to, że chodzi o świat wyobraźni.
Czerwień jej pełnych ust zniewala. Błękit jej dużych oczu pęta w sidła. Delikatna dłoń, która mnie dotyka - uwodzi. Przekonuje żebym poszedł z nią, żebym oddał jej chociaż jeden taniec. Zabiera butelkę, którą właśnie kierowałem do ust, odkłada ją na stół i ciągnie w górę. Daję za wygraną, podążam za nią, obracam nią, gdy tylko jesteśmy wśród ludzi. Lawiruje między osobami, znowu daje się ponieść, ale tym razem trzymam ją mocno, aby zbyt daleko mi się nie wymknęła. Przytulam ją do siebie, kładzie głowę na moim ramieniu i kołysze się wolno, zupełnie nie w takt muzyki. Kładzie dłoń na moim karku. Jest ciepła, jest jej… Jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. A potem patrzy mi w oczy i uśmiecha się figlarnie, odrywa się ode mnie, wreszcie zaczyna czuć melodię graną przez DJ’a. Czytam z jej warg. Pragnie żebym się ruszył, żebym robił coś więcej. Tańczę więc, przy jej boku, trzymając ją blisko, nie chcę, żeby zginęła w gromadzie nieznajomych.
Podnosi sukienkę o kilka centymetrów, wie, że patrzę. Oczy jej błyszczą, usta ma otwarte. I znowu wraca do tańca, jakby nic się nie stało. Dotyka mojego bezwładnego ciała, które mechanicznie wykonuje czynności. Teraz to ja uciekam do krainy snów. Jest tam, tak samo idealna. Porusza się blisko, muska moje ramię i wije się wokół w rytm tej dziwnej melodii. Tak łatwo zapomnieć, że nie jesteśmy sami… Okręcam nią kilka razy, widzę jak się cieszy. Obracam nią znowu i biorę w objęcia, tylko na sekundy. Wdycham jej zapach, chciałbym pocałować chociaż w jedno miejsce…
Jest coraz mniej miejsca, ludzie korzystają z dobrej muzyki, a ja ze swojej szansy. Zbliżam się do niej, przyciągam ją do siebie. Jej ciało lekko drży od wibracji spowodowanych głośnymi dźwiękami. Podoba mi się sposób w jaki to się dokonuje oraz to, że jest tak blisko mnie… Tak blisko, że mogę wszystko. Łaskoczą mnie jej długie włosy, rozbraja widok zaróżowionych policzków, paraliżują uda ocierające się o moje. I jej cichy głos, który formułuje zdania, których nie potrafię rozszyfrować, ponieważ za bardzo skupiam się na jej oddechu mieszającym się z moim. Kiwam tylko głową, mam nadzieję, że wystarczy.
Puszcza moją dłoń, przeciska się przez tłum, a ja stoję zdesperowany. Dokąd uciekła tym razem? Idę za nią, widzę jak manewruje między parami obściskującymi się na parkiecie. Ginie w drzwiach toalety, oddycham z ulgą. I nagle dopada mnie tęsknota tak niemiłosierna, że nie mogę dłużej wytrzymać.  
W końcu wychodzi. Za nią wstawiona brunetka, nowopoznana znajoma. Obserwuje mnie przez chwilę. Potem spogląda na tę piękną istotę obok.
- Nigdy nie sądziłam, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa, ale wasza dwójka pokazuje mi, że jednak byłam w błędzie – mówi gubiąc pojedyncze sylaby. Myślę przez chwilę czy odpowiedzieć, czy zignorować, czy pozwolić sercu tak boleśnie tłuc się w piersi.
- Tak… Tak właśnie jest z tą przyjaźnią – rzucam i wychodzę z klubu zapominając o kurtce, zapominając o pozostawionych dokumentach, nie zapominając o niej. 


11 komentarzy:

  1. Twoje opowiadanie wydaje sie byc ciekawe. Jednak wiem ze najlepiej wspominam te twoje wiersze i rozne historie w kazdym rozdziale bylo cos innego. Przykro mi jak widze jak bardzo to kochasz a malo kto docenia to. Jednak sie nie poddajesz i to jest magiczne ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow przepiękne ,bardzo mi się spodobało ,czekam na nexta i również zapraszam do siebie zachecam do czytania i komentowania :) http://miloscjestzawszesilna.blogspot.com/
    Duzo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za zostawienie po sobie śladu na moim blogu. Obeszłoby się bez zostawiania adresu, bo jeśli chcę, to zawsze trafię. Nie mogę obiecać rewanżu, bo chwilowo blogów czytam bardzo mało, a i matura za dwa miesiące mnie czeka i powinnam zajmować się raczej repetytoriami.
    Ale skoro twierdzisz, że spodobał Ci się mój blog i zamierzasz wrócić po więcej - trzymam za słowo, mogę? ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! Na wstępie chcę podziękować za zainteresowanie moim blogiem. Wpierwszej wolnej chwili postanowiłam się dowdzięczyć i zajrzeć do ciebie. Zrobiłam mały rekonesans i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Jeszcze nigdy w całej blogosferze, nie zetknęłam się z czymś innym niż długie podzielone na rozdziały opowiadania. Zgodze się z tobią, że wielu autorów blogów, prezentuje tak mierne wtypociny, że można stracić wiarę, ale myslę, że są tez takie perwełki jak na przykład twój blog.
    Masz tutaj ponad 40 postów, więc prawdopowobnie troche czasu zajmie mi zanim je wszystkie nadrobię do początku do końxca (a może od konca do poczatku? Jeszcze nie wiem.) Ale możesz być pewna, że znajde dla ciebie czas. Zresztą mam taki zwyczaj, że komentuje każdy oddzielny post, więc będziesz wiedziała na jakim jestem etapie.
    Przeczytałam oczywiście tą notkę. Od razu uderzyła we mnie magia twojego talentu. Niesamowite opisy, detale, szczegóły. Rzadko napotykam coś tak wspaniałego. Jestem az zdziwiona, że tak mało komentarzy masz pod swoim tekstem. Od razu udzielił mi się nastrój mężczyzny "opisującego" to zdarzenie. Na pierwszy rzut oka widac, że nie jesteś jakąs pordzędną amatorką. Powinnas wysyłac swoje prace na konkursy. Naprawdę, nie moge wyjśc z zachwytu, że ktoś może budowac tak piekne zdania i cała ta magia tekstu... Nic tylko się zachwycać. Poważnie. Nie naleze do tych osób, które fałszywie słodzą, więc możesz mi wierzyć.
    Smutne jest tylko zakończenie. On ją idealizuje, pragnie jej, posune się dalej, kocha ją... a ona traktuje ich relację jedynie jako przyjaźń. To musiało go boleć. Bardzo podobało mi się to krótkie opowiadanie.
    Spodziewaj się mnie szybko. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS: Przepraszam za błędy i literówki, dodałam komentarz z telefonu, a wiadomo jak to bywa z tym sprzętem...

      Usuń
    2. Za błędy przepraszać nie musisz tym bardziej, że to telefon.
      Blog jest specyficzny i może właśnie dlatego tak małą popularnością się cieszy, nie wiem... Może gdzieś zbłądziłam i nie wiem, gdzie rękę wsadzić i zachęcić ludzi żeby chmarami tutaj wpadali... Pojęcia nie mam o co chodzi, więc jeszcze z większą radością czytam każdy komentarz.
      Co do tego jak czytać bloga - można od początku, można od końca, można nawet od środka. Tutaj wszystko jest oddzielnym światem, chociaż mają one sporo wspólnego. :)
      Dziękuję, że wpadłaś i ja zamierzam wpaść do Ciebie jak tylko się ogarnę w nowym semestrze. Niby mój kierunek studiów to trochę luzu, ale jednak złodziejstwo czasu panuje.

      Usuń
  5. Informuję o rozdziale trzecim na "Tylko miłość", ponieważ o to prosiłaś :)
    http://nietypowa-historia-lily-evans.blogspot.com/2015/03/03.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam! Dziękuję za zostawienie śladu na moim blogu. Jako, że miałam wolną chwilę, postanowiłam się odwdzięczyć. Po spojrzeniu na archiwum wiem, że mam tu dość sporo zaległości, ale od czego ma się niedzielne popołudnia (nie wieczory, dopiero wtedy się mobilizuję i siadam nad chemią). Także spodziewaj się mnie tu jeszcze!
    Jak na razie jestem całkowicie urzeczona. Piszesz świetnie. Lekko, aż chce się czytać dalej. Podziwiam Cię tym bardziej, że jesteś studentką i znajdujesz czas na prowadzenie bloga. Czekam na kolejny wpis! A tym czasem Twój blog ląduje u mnie w ulubionych.
    ps. Anahi w playliście. Zakochuję się jeszcze bardziej!

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chemią? O matko, zawsze miałam z niej 2

      Usuń
  7. Wpadam tu przypadkiem, a skoro już wpadłam to postanowiłam przeczytać. I muszę Ci powiedzieć, że dawno już nie wciągnęłam się tak w żaden tekst! To zdumiewające, jak dokładnie można opisywać każdy najmniejszy czyn, każdy szczegół, a przy okazji tak ogromnie zaciekawić czytelnika. Ja byłam w szoku, muszę Ci powiedzieć. Uwielbiam opisy. Uwielbiam czytać takie romantyczne fragmenty pełne uniesień. Tu miałam tego bardzo dużo, więc może też dlatego chłonęłam tekst jak gąbka. Ten taniec rozpalił moje zmysły! ;) Rzadko kiedy tak szybko się w coś wkręcam, a tutaj praktycznie momentalnie odczułam tą chemię, która była między tą dwójką. Byłam przekonana, że z obu stron, a okazało się, że chłopak, który na początku miał w zamyśle tylko patrzeć pozwolił się ponieść i muzyce i tej dziewczynie. A tu co? Przyjaciel? Taka rozbudzona namiętność to świetne uczucie, chyba, że ktoś ją zaraz gwałtownie zgasi tak jak w tym wypadku. Biedny chłopak!
    A tekst po prostu zniewalający;) Taka moja opinia;)

    Pozdrawiam!
    A jeśli masz ochotę i chwilę wolnego czasu to serdecznie zapraszam do siebie. Reklama w spamie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobało. Jesteś kolejna osobą, która wspomina o szczegółach widocznych w moich tekstach. Być może faktycznie coś w tym jest i warto to ciągnąć dalej.
      Dziękuję bardzo za miły komentarz, a Twojego bloga skomentuje pewnie już dzisiaj (bardzo dobrze, że ma streszczenie!).
      Pozdrawiam również :)

      Usuń

Jeśli się spodobało to zostań ze mną na dłużej!
Zaobserwuj, żeby być na bieżąco albo kliknij lajka na Facebooku, żeby wiedzieć więcej:)